czwartek, 3 marca 2011

haul. raczej pielęgnacja. doznania wstępne.

Z Biedronki zaczęłam na poważnie korzystać dopiero niedawno, już po przeprowadzeniu się do Gdańska. W Krakowie na Prądniku Białym zdarzyło mi się kupić kilka razy Kłębuszka, ale nic poza tym. Chociaż właściwie nie. Jeszcze w Często kupowałyśmy z dziewczynami pizzę z Biedronki mrożoną. Ale to tyle.
Biedronka to zdecydowanie niedoceniane miejsce. Inna sprawa, że łatwiej jest jak się ją ma pod nosem. Ale generalnie bywa tam tanio i dobrze. O Biedronce powstała już ósma część wątku na wizażu, więc wiadomo o co cho.

Żelem micelarnym z Biedronki (efekt wow po pierwszym użyciu) zainteresowała mnie Iwetto (pozdrawiamy Iwetto). Nigdy go nie było, więc kiedy zobaczyłam go 2 dni temu, chwyciłam go czym prędzej i pobiegłam do kasy. W przelocie chwyciłam też żel nawilżający z drobinkami. Generalnie ma same plusy (oprócz dostępności, bo nie mogłam jej dorwać przez kilka miesięcy.. tygodni?).
- jest hypoalergiczny (chociaż skład nie mówi mi zbyt wiele, bo nie ogarniam jeszcze)
- ładnie pachnie
- nie uczula mnie jak dotąd jupi
- zmywa makijaż
- nie szczypie w oczy, ale nie wsadzałam sobie tego do oczu, więc w sumie nie do końca wiadomo
- wydaje się być wydajny
- pozostawia skórę oczyszczoną, przyjemnie napiętą i taką... czystą o_O
- jest tani (3.99 zł, no kaman)
Następnego dnia poszłam po następną tubkę. Już chciałam wziąć 5, ale opanowałam się. Poza tym nie wiem, czy mnie nie uczuli. No i chomikowanie nie nie. Nie wolno.
O żelu nawilżającym nie mogę napisać tego samego. Użyłam go dopiero raz. Cena ta sama, bez efektu wow. Ale mnie nie uczulił. Wyobrażam sobie, że przy częstszym stosowaniu coś się o nim dowiem.

Zielony korektor Vipera w sztyfcie. Tak długo czaiłam się na delię, że szlag mnie trafił i za 10.9 zł, kupiłam. Jestem pozytywnie zaskoczona. Jest w sztyfcie, w związku z tym kroiłam go nożem (higiena przede wszystkim). Ładnie nabiera kremowej konsystencji, jest faktycznie zielony :)) Działa. Mam dość widoczną bliznę po punkcji (już się przyzwyczaiłam, ale nie miałabym nic przeciwko gdyby jej nie było:) i właściwie żadnym żółtym korektorem nie udało mi się tego zakryć, a to pomogło. Korektor używam pod podkład. Planuję używać go codziennie. Dobrze roztarty, chyba daje radę sam. Ale nie patrzyłam na siebie w świetle dziennym, więc w sumie nie wiem.
To mój pierwszy kosmetyk z Vipery. Bardzo pozytywne doznania, na pewno coś jeszcze kupię tej firmy. Korektor mnie nie uczulił, nie zwałkował się, nie zrolował. Ciekawe jak będzie się ścierał. Ciekawe czy z każdym podkładem zadziała. Ja używam chwilowo Max Factor Experience.
 Lubię kosmetyki, która mają tekturowe opakowanie. Dużo drogeryjnych nie ma. Design jest całkiem spoko, kwiatki bardzo na miejscu, zwłaszcza, że motyw kontynuowany jest na opakowaniu. Spójność projektu - to lubię :)
 Kolor jest bardziej zbliżony do koloru miętowego (takiego jak literki GREEN TONE). Sztyft jest intuicyjny i funkcjonalny, jest zamknięty i wysuwamy go za pomocą suwaczka.

Czas relaksu nadejdzie, miejmy nadzieję, już wkrótce. Wanna, film, peeling, maseczka. Och. Towarzyszyć mi będzie sól z Biedronki o ładnym, otulającym zapachu. Po płynie z AVONU (który musiałam kupić na Allegro za 15zł, bo nie znam żadnej konsultantki w gda) i soli z Wieliczki (przy okazji wizyty w kopalni, koniecznie wypróbujcie sól za 9 zł. zapachy obłędne), spróbuję soli rozgrzewającej. Zobaczymy. 3.99 zł?
 Odkryciem z Lidla są duże płatki 9x11 cm. Okazuje się, że małe są za małe na moje potrzeby. Do lakieru czy poprawek są OK, ale te duże są wspaniałe. I mają narysowane zwierzątka :) Jeden płat(ek) i mam zmytą całą twarz, z oczami, szminką i w ogóle. Cena... 5 albo 6 zł. Są tego warte, bo jest ich 60. Wystarczą mi na 2 miesiące!!!
 Kupiłam sobie też gąbkę.
 Mam też maseczkę z Ziai, za 1.29 zł. Ciekawe czy przyniesie mi oczyszczenie..
 
Okazuje się, że Dulce Candy i ja słuchamy tej samej muzy ostatnio :)) Czy to znaczy, że coś nas łączy? :D

12 komentarzy:

  1. Żele z Biedrony zrobiły furorę, nie ma co :D. Moja mama zrobiła zapasy :P. Mamy teraz w domu 3 żele micelarne i dwa te niebieskie - nawilżające. Micel póki co się sprawdza :).

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny post. normalnie lecę jutro po żel-jak nic! :]

    OdpowiedzUsuń
  3. Może ja też powinnam zrobić zapasy, może ja też powinnam kupić ich wiele. Później na pewno ich nie będzie i będę żałować *_%
    Wczoraj użyłam go z peelingiem St.Ives, tzn peeligowałam się w okolicach problematycznych: nos-broda. I naprawdę mam uczucie czystości twarzy, którego już dawno nie miałam.
    Chyba jednak zaopatrzę się jeszcze w jakąś sztukę. Ale będę sobie tłumaczyć to tym, że mój mężczyzna NA PEWNO zacznie używać kosmetyku do mycia twarzy i to będzie właśnie TEN kosmetyk i dlatego powinniśmy zrobić ZAPAS. My, nie tylko ja ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. No. Brzmi bardzo rozsądnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie jestem szalenie chomikującym przypadkiem, bo nie mam miejsca w łazience. Zabieram się najpierw na wielkie zużywanie. Mam z 7 szamponów, 8 żeli do mycia, 20 kremów. No hellloooooooooo, kto to zużyje? (ja. na pewno)

    OdpowiedzUsuń
  6. za to-ja jadę jutro do Biedrony po ten żel :D Już postanowione :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też jestem zachwycona różowym żelem, kupiłam wczoraj drugi i myślę o kolejnych ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. że u mnie w Bieronce nie ma tych żeli! Ale chyba polecę do innych Biedronek i wyszukam, muszę przetestować koniecznie, bardzo mnie zachęciłaś :) właśnie przejrzałam ich katalog http://gazetka.biedronka.pl/g19,piekno_na_obcasach.html i chyba kupię też te masła owocowe, maseczkę w tubce (nie lubię saszetkowych, za dużo babrania się w nich :D) i peeling, sprawdzony, ukochany Joanny :D
    BTW.
    Z tego co czytałam na jednym z blogów, to te ujędrniające balsamy biedronkowe to nic innego jak serum i krem Eveline przeciwcellulitowe włożone w inne tubki, nie wiesz może czy to prawda? Pozdrawiam!

    idaalia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zachomikowałam 2, oprócz tego, kt aktualnie używam/y. Na masła nie mam jakiejś dzikiej ochoty, ale tymi kosmetykami a'la eveline to mnie zainteresowałaś....naprawdę tak może być? nie pozostaje nam nic innego jak kupić jedno, drugie i trzecie i wypróbować ;)) peelingu próbowałam tylko truskawkowego, ale mam ochotę na więcej!!!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. z tymi komentarzami to ja też mam zawsze problem :P ale to chyba zależy od tego, czy chcesz szybko uzyskać odpowiedź, bo jeśli tak to lepiej pisać w komentach u odbiorcy naszej wiadomości :D

    O tym Olayu możesz poczytać u mnie, zrobiłam mała recenzję porównawczą z AA rozświetlającym (http://idaalia.blogspot.com/2011/02/aa-oceanic-vs-olay-rozswietlamy-cere.html)
    Bell miałam kiedyś zamawiać na ich stronie, ale z tego co wiem to ostatnio otworzyli w jednej z Natur w moim mieście szafę Bell i chyba zajrzę (słyszałam też dużo dobrego o ich lakierach, może skuszę się na jakiś wiosenny kolor :D, no i tych błyszczykach z czarną nakrętką, moja mama kupiła właśnie taki nude kolor, jest super, trzyma się długo jak na błyszczyk.

    Czekam na kolejne recenzje :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytam na pewno :)) O lakierach też słyszałam pozytywne opinie, ale kolory mnie jakoś nie powaliły. tzn dużo podobnych już mam.
    a o błyszczykach nie słyszałam w sumie nic, ale ja też nie używam błyszczyków jakoś namiętnie. mam jeden ulubiony, o którym napiszę wkrótce. z No7. zobaczę sobie te z czarną nakrętką przy najbliższej wizycie.. :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...