sobota, 19 marca 2011

puzzle, muffiny, decoupage, mrożonki, peeling z bootsa

Ułożyliśmy puzzle,

upiekłam muffiny z mlekiem kokosowym,
byliśmy na zakupach uzupełniających i wrzuciłam do koszyka mleczko kokosowe - postanowiłam urozmaicić nim dziś muffiny. wyszły mniam. nie są bardzo czekoladowe, a słodki akcent stanowi biała polewa (czekoladowa). każdy robi muffiny po swojemu, ale napiszę Wam przepis jutro :)
brak talentu artystycznego uwidocznił się po raz kolejny jak próbowałam dzisiaj obkleić pudełeczko ozdobnym papierem, według tej instrukcji.
 nie mam pojęcia czemu wyszło mi to tak ubogo, ale będę próbować dalej. mam już taśmę klejącą dwustronną i papier w kropki duże i małe. wszystko jest takie urocze.
postanowiłam, że nie pomaluję paznokci dopóki nie napiszę chociaż jednej strony pracy magisterskiej. to dla mnie naprawdę dziwne, bo nie noszę nie pomalowanych paznokci od wielu, wielu lat. tzn czasami zdarza mi się, że używam nailteka czy tam czegoś innego i na tydzień - dwa robię kurację bez używania lakieru. ale przeważnie, przez 320 dni w roku - mam pomalowane paznokcie. więc teraz nie mogę ich pomalować dopóki czegoś nie napiszę. deadline się zbliża i trzeba się zabrać na poważnie.
ale nie jest łatwo.
cóż więcej. w środę idziemy do kina na sex story. miał być nowy allen (uwielbiam), ale nie wyszło, bo cała sala zarezerwowana. a my mamy ochotę na coś lekkiego i natalie portman, więc padło na sex story. już sobie wyobrażam jaki to będzie film, jakie będą dialogi i jakie będą tzw sceny z muzyką. sceny z muzyką to moje ulubione fragmenty filmów rozrywkowych.
kupiłam dużo mrożonych warzyw, część świeżych, pokroiłam i wrzuciłam do zamrażalnika. chciałabym mieć ogromny, osobny zamrażalnik. uwielbiam mrozić i marzy mi się dużo truskawek i jagód na jesień/zimę. och.. byłoby cudownie. mrożę również chleb przeważnie, bo nie zjadamy go dużo, ale zawsze jakieś kanapki do pracy czy coś się robi. jemy macę. na różne sposoby. bardzo sycąca. polecam :)
z kosmetycznych odkryć 2010 roku, mogę polecić Wam mój ulubiony peeling delikatny -drobnoziarnisty do ciała:
kończy mi się powoli i jestem zdruzgotana, bo nie mam do niego dostępu. będę szukać. teraz słów kilka: pachnie świetnie, "piaseczek" zawarty w peelingu jest delikatny, ale odczuwalny. tzn drobinki nie rozpuszczają się na skórze, tylko są dopóki masujemy. później trzeba spłukać wannę :) ale nie przeszkadza mi to w ogóle. fajnie mi się kojarzy, cena nie mam pojęcia, zapomniałam. ale pewnie kilka funtów. jest bardzo wydajny, mieszka w 400 ml słoiku. dla mnie bomba.
drugim peelingiem, ale już gruboziarnistym jest rebuild z ziai. też bardzo przyjemna sprawa. muszę go sobie kupić, czasami mam ochotę na coś więcej niż gąbka :)

pomyślałam, że gdybym miała kiedyś psa albo kota, mogłabym dać mu na imię Muffin.


Drodzy Goście, dziękuję, że zaszczyciliście mnie swoją obecnością. Życzę Wam wspaniałego wieczoru, dużo miłości, samoakceptacji i aktywności umysłowej albo fizycznej :) pamiętajcie, żeby zrobić sobie jakąś przyjemność.

ja idę biegać:)) ahoojka

10 komentarzy:

  1. Jak pojadę do domu na wakacje to też będę piekła muffiny. Nie mogę się doczekać. :D Co do peelingów, to ja używam na razie tych z Joanny, z promocji biedronkowej i jestem zadowolona. :) Ale to w sumie mój pierwszy peeling typowo kosmetyczny, bo wcześniej robiłam z kawy, także nie mam porównania z innymi.

    OdpowiedzUsuń
  2. babeczki to moje najukochańsze ciastka :) praktycznie nie piekę nic innego ;P również uwielbiam puzzle, choć wszystkie oddałam młodszemu kuzynostwu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. little_a, ja też mam ten truskawkowy z joanny i jest OK, ale chyba szukam innych wrażeń w peelingu. tzn będę go kupować jeśli będę miała ochotę na owocowy szał, bo faktycznie uda o zapachu truskawkowym to ciekawe przeżycie :)
    kosodrzewino, ja oddałam tak mniej więcej po podstawówce, bo wszystkie które były "w rodzinie" ułożyłam i byłam znudzona. wzięłam się za gry komputerowe wtedy, a teraz wracam do puzzli. są superr, tylko stół za mały ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Narobiłaś mi ochoty na ten peeling, wygląda bardzo apetycznie, a jeszcze wypatrzyłam, że są i inne zapachy z tej serii. Szkoda tylko, że do najtańszych i najlżejszych (te ograniczenia wagowe walizki :/) nie należą... A nie wiesz przypadkiem czy one są dostępne w każdym Boots'ie czy tylko w wybranych?

    OdpowiedzUsuń
  5. też mam problemy z pracami manualnymi :P czekam na przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mag, ja nie mieszkam w UK już od czterech lat, więc naprawdę bardzo ciężko mi powiedzieć. inne zapachy z tej serii też mnie zaciekawiły, ale po odkryciu orzecha z wanilią - nie chcę niczego innego :) a ile kosztuje ten peeling, orientujesz się?
    Kat, ale ja to się spodziewałam, że jak cierpliwie potnę, zagnę i przykleję to wyjdzie tak jak powinno. a tu dupa.. ;P
    przepis jutro:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaa, myślałam, że może kupiłaś go jakoś niedawno, a skoro tak, to po prostu sprawdzę to sama.

    A już miałam pisać, że peeling kosztuje 10 funtów, jak się kapnęłam, że cena jest w $ LOL Bo tu go wynalazłam http://bootsamazonforest.com/category/body-scrub/ No i w sumie, jeśli w UK w przeliczeniu wychodzi podobnie, to jak za 400ml, to w sumie jest tani.

    Co do muffinów, dobrze powiedziane, kto ich nie kocha ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...