niedziela, 17 kwietnia 2011

jak samodzielnie zrobić błyszczyk?

Nie trzeba nic kupować, założę się, że potrzebne rzeczy macie już w swoich kosmetyczkach :)
To nie jest odkrywcza procedura, tylko małe przypomnienie w sam raz na wiosenne eksperymentowanie. Albo eksperymentowanie w ogóle. Albo takie rozwiązanie na szybko.



Do wykonania takiego mazidła zainspirował mnie (już baaaaaaaaaaaaaaaaardzo dawno temu) filmik DulceCandy87 (który zresztą też nie jest odkrywczy, ale lubiłam Ją bardzo od początku. Zmieniła się niemalże nie do poznania od tamtego czasu, niemniej jednak początkowe filmiki pozostały.)



oraz fakt, że nie lubię zbytnio błyszczyków (nie smaruję ust obsesyjnie co 5 minut;) i w związku z tym - nie kupuję ich właściwie wcale. Mam jeden ulubiony błyszczyk, z No7.



Jest najlepszy na świecie i chciałabym go mieć w różnych kolorach, ale w tym, który już mam - mogłabym mieć zapas na całe życie. No dobra, do rzeczy. Z racji tego, że nie lubię błyszczyków (nie mylić błyszczyków z balsamami) i ich nie kupuję - mam jeden albo dwa. Czasami przeglądam aukcje na allegro z błyszczykami z Revlonu, czasami mam ochotę kupić sobie jakiś z Bourjois (bardzo lubiłam kiedyś ich błyszczyki, kojarzą mi się z moimi Przyjaciółkami. Zawsze przed wyjściem z samochodu i wejściem do klubu, poprawiałyśmy makijaż i malowałyśmy usta. To były wspaniałe chwile w moim życiu i nigdy ich nie zapomnę:), czasami mam ochotę zaszaleć i kupić Lancome albo Clinique albo Victoria's Secret albo chociaż Bell albo coś tam takiego. No rozumiecie, po prostu czuję, że muszę. Maluję usta szminką i myślę sobie "fajnie byłoby mieć brzoskwiniowy/fioletowy/mleczny/drobinkowy błyszczyk". Potem myślę sobie, że mój Mężczyzna nie lubi jak nie może mnie pocałować. Myślę sobie, że i tak mi się włosy poprzyklejają, że nie zużyję całego opakowania itd. Poza tym nie mam też kasy na błyszczyki z MAC, ani nie mam też kasy na próbowanie czy dany kolor pasuje do mnie czy nie. Nie mam też za bardzo koleżanki, od której mogłabym pożyczyć, ani nikogo takiego. Oczywiście mam Was, ale jak wiemy - większość rzeczy i tak trzeba przetestować samemu, chociażby po to, żeby dobrać kolor albo po prostu znaleźć jakiś nowy.

Pojawiające się w drogeriach Natura nowości z Essence są kuszące. Wybrałam dla siebie błyszczyk Stay With Me 04 Trendsetter, o którym wkrótce.. Jest fajny, naszła mnie ochota.. i zużyję go pewnie od początku do końca, albo do momentu kiedy mi się nie znudzi. Tak zrobiłam z Inglotem fioletowym w tej takiej probówce. Używałam intensywnie przez jakieś 3 tygodnie a potem wrzuciłam go do szufladki i o nim zapomniałam. O, jeszcze lubiłam takie błyszczyki L'oreal Glam Shine takie ładnie pachnące.




Anyways, kiedy nachodzi mnie myśl, że potrzebuję błyszczyka i tak patrzę na ceny i na te niewyraźne kolory i sama nie wiem co dokładnie bym chciała - wtedy zawsze mam ochotę zrobić błyszczyk sama. Wiem, że w sprzedaży jest baza dla błyszczyków, ale po co mi baza, kiedy w domu mam inne fajne rzeczy. 

Kombinowałam z wazeliną, ale ona się za bardzo rozlewa i nie jestem zadowolona, chociaż błyszczyk w małej ilości np na szminkę - działa. Nie ukrywam, że bardzo chciałam użyć wazeliny, bo używam jej właściwie tylko do butów ;D Tak, do butów i do stóp. Uwielbiam chodzić w szpilkach, ale żadna to przyjemności jeśli buty nas uwierają, obciskają, itd. Więc strategiczne miejsca typu wycięcie na palce albo zamek z tyłu, no generalnie tam gdzie potrzebujemy. Buty miękną, stopa nam się "ślizga", więc łatwiej jest skórze ocierać się o but i ogólnie da radę wytrzymać. Ponadto używam poduszeczek żelowych. Macie jakieś ulubione, albo wręcz odwrotnie - jakich nie polecacie? Ja kiedyś kupiłam sobie poduszeczki z aldo chyba.. No właśnie nie pamiętam gdzie. Wiem, że mnóstwo firm je ma... Znowu off top. Wazelina była za rzadka, cóż tu począć. Wyszło tak:


Nie pokażę Wam tego na ustach, bo nie ma za bardzo sensu. Wszystko zależy od pigmentu i od preferencji. Niemniej jednak bardzo, ale to bardzo nabłyszcza usta. Tworzy taką taflę pomarańczowo-złoto-drobinkową. Trochę spływa nałożona zbyt obficie.

I wtedy olśniło mnie! Przecież mam to cholerne masło shea, które jest tłuste i wszystko brudzę jak go używam! Oooo.... chwyciłam masło shea, fioletowy cień sypki i zaczęłam kręcić. Co z tego wyszło zobaczcie na zdjęciach. Moim zdaniem efekt jest superr, zwłaszcza, że - jak mówiłam - nie mam żadnych innych produktów do ust tego typu. Takim sposobem mogę wszystko w domowym zaciszu przetestować, popróbować, ogarnąć, przyzwyczaić się, zestawić itd. Ogranicza mnie niemalże jedynie wyobraźnia i ilość posiadanych cieni. Bardzo radośnie zużyłam przy tej okazji sypkie pigmenty, których nie używałam i postanowiłam, że dopóki czegoś z nimi nie zacznę robić - nie wolno mi kupić żadnego następnego. Grzecznie się trzymałam swojego postanowienia. Ale teraz... ;)
 Tutaj konsystencja jest oczywiście inna, bo masło shea ma stałą a nie ciekłą formę. Nakłada się go sympatycznie, chociaż jest może trochę za twardy. Za to - jest trwalszy ^^ Dłużej trzyma się na ustach i faktycznie zostawia fantastyczną fioletową poświatę (poświatę? co to za słowo w ogóle).. no.. zostawia fantastyczne.. yy.. dobra, niech będzie poświata.

Zachęcam do takich akcji, bo bawią i uczą :D
Teraz jeszcze pomysł na produkty do wykorzystania (jeśli nie macie wazeliny ani masła shea). Ja planuję pokombinować z tisane, z balsamem neutrogena w wyciskaczku (wtf) - w tubce!. Coś nie mogę dzisiaj słów znaleźć, myślę o jednym, piszę coś innego ;) Wiosna.. Nawinęły mi się również pod rękę niekończące się balsamy z Bourjois, które kupiłam za kilka złotych na allegro. Myślę, że można coś z nimi zrobić. Szczególnie wersja "lecznicza" przypadła mi do gustu, gdybym jeszcze pamiętała o regularnym stosowaniu...



 Oprócz błyszczyka z No7, czasami używam też błyszczyka z Bourjois - tego po lewej, bardziej różowego. Ten bardziej złoto-łososiowy nie przypadł mi aż tak bardzo do gustu, ze względu na kolor. Właściwości obu są identyczne. Nie pielęgnują, nie są klejące, utrzymują się poprawnie i ogólnie OK. Kosztowały też kilka złotych. Ten drugi planuję wykorzystać do zabawy z pigmentami, ale nie wiem czy będzie łatwo przekształcić tak ciepły odcień w coś chłodniejszego. Zobaczymy, mam do zagospodarowania róż z paese, który mi się rozwalił.



Ale powiedzcie mi - macie jakieś ulubione błyszczyki? Tanie i drogie? Coś co się nie klei, nie podkreśla suchych skórek, nie śmierdzi, nie wygląda tandetnie? :) Robiłyście kiedyś makijaż ust pigmentem albo samodzielnie ukręconym błyszczykiem?
Dla mnie bardzo fajna sprawa, bo mogę się pobawić w majsterkowicza, odnaleźć się w prostych czynnościach (stąd nazwa bloga, tak btw) - co uwielbiam. I w ogóle - jaka satysfakcja.

Niektórzy mogliby powiedzieć, że wiocha i w ogóle wtf. Nie chcę tu propagować robienia wszystkiego samemu i oszczędzania na dobrych kosmetykach, które lubimy i nas cieszą. Nie o to chodzi. Ale może ominiemy kilka błędów - zarówno jeśli chodzi o kolor, jak i o markę. Może potrzebujemy czegoś tylko na raz czy dwa. Może zużyjemy zalegające w szafkach pigmenty i balsamy do ust? Może dzięki temu stanie się coś wyjątkowego? Może będziemy mogły tą kasę przeznaczyć na kolejną parę butów albo torebkę? :))))))

Ps. Mój pierwszy lakier holograficzny na paznokciach, ciężko mi jest uchwycić ten efekt, ale postaram się następnym razem lepiej to sfotografować :) Eveline Holografic Shine #402 na ciemnawym, rozmazanym zdjęciu przy sztucznym świetle
holo i love

Jakieś pytania? :)

 Pozdrawiam i życzę Wam wspaniałego tygodnia, pełnego sukcesów, pozytywnych emocji i strzałów w dziesiątkę!

19 komentarzy:

  1. "Jakieś pytania?" hehe chyba po tej wyczerpującej notce pytań brak :D
    jeśli chodzi o błyszczyki to ja mam jeden ulubiony (chociaż też idealny nie jest) Eveline 3D silk effect o satynowym wykończeniu. Na ustach nie jest za bardzo kleisty, ładnie pachnie i niewiele kosztuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi się ta notka :D ! Po prostu genialna :] Niestety nie używałam żadnego z nich :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda,ze nie mieszkasz blizej bo z checia zaprzyjaznilabym Cie ze swoja kosmetyczna szafka:)))Wiekszosc moich kolezanek moja kosmetyczna pasje traktuje jako tymczasowe szalenstwo,ktore z wiekiem mi przejdzie...
    Lakiery holo Eveline sa bardzo fajne.Podobaja mi sie Twoje pazury.

    Glam Shiny bardzo lubie,sa swietne:)Essence w wiekszosci przypadkow takze mi odpowiadaja.Burzuje ogolnie sa OK:)
    U mnie z blyszczykami jest roznie jezeli chodzi o polke cenowa.Wszystko zalezy od zasobnosci portfela-teraz akurat dobrze zarabiam i moge pozwolic sobie na wiele ale jakos nie ciagnie mnie tak do wysokiej polki tak jak kiedy zbieralam kase na wymarzony kosmetyk;)Z reguly lubie wyszperac cos,co jest trudno dostepne :(

    OdpowiedzUsuń
  4. @gusia2205, no bo może ktoś ma pytania ;P Chętnie odpowiem. Jestem w nastroju do udzielania odpowiedzi.
    O Eveline słyszałam pozytywne opinie, może kiedyś za 3 lata kupię coś nowego jak zużyję to, co już mam :)
    @imadoki, super, że Ci się podoba. o to chodziło :) powiem Ci w tajemnicy, że mi się też nawet podoba.. całkiem błyskotliwa, czyż nie? *_*

    OdpowiedzUsuń
  5. jaki masz śliczny kształt pazurkow!

    ja z tańszych błyszczyków lubię essence - głównie za boski zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. @Hexxana, och nic straconego. Będę w Często na przełomie maja i czerwca, możemy się poznać w czwórkę. Ty, ja, Twoja kosmetyczna szafka i mój podróżny kosmetyczny niezbędnik :D Moje koleżanki są za daleko, chociaż jak tak o tym myślę, to chyba one nie zdają sobie sprawy jak bardzo zainteresowałam się tematem i jak dużo czasu i energii poświęcam na tą pasję :)
    Fajnie, że Ci się podobają. Mnie też się podobają. Czuję, że nadchodzące lato będzie dla nich dobrym okresem :) Przygotowałam dla nich dużo nowych kolorów, będą mogły się poczuć wyróżnione.
    Glam Shine są naprawdę godne uwagi, ale kupiłam je tylko raz, w trzypaku na lotnisku w Dublinie albo Belfaście. Pachną obłędnie. I mienią się szalenie.

    OdpowiedzUsuń
  7. @simply_a_woman, kształt chyba odziedziczyłam po babci :)
    zgadzam się w 100% - essence stay with me pachną ślicznie :) może się polubimy na dłużej..

    OdpowiedzUsuń
  8. Essence Stay with me także już ze mną, kupiłam 01 i 05, a jutro lecę po 02 :D pachną super, smakują dużo gorzej, ale efekt na ustach - mmmm me likey ;-)
    a ostatnio ulubionym był Essence Sun Club bodajże 08, taki budyniowy, pyszny błyszczyk z mieniącymi się drobinkami, super wygląda! myślę, że nowe Stay with me zostaną również ulubionymi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oh tak bardzo błyskotliwa :D !

    Odpowiedź z mojego bloga ;]

    Tak? O.O Nie możliwe, mają aż tak słabe serwery?
    Pędzle do oczy między 11 a 16, a flat top ok. 30
    A te z Lancrone, nie są takie dobre?
    Naprawili ;] to dobrze :]

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi tam się nie chce z takim czymś bawić, jestem leniem ;D A poza tym nie przepadam za błyszczykami, używam szmineczek, balsamów do ust itp. Więc po co się bawić skoro i tak używać nie będe. A kolorek na paznokciach świetny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow. Jaki przydatny blog.
    Świetne posty.
    Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  12. Powiedz mi, czy ten cień w maśle nie migruje potem po ustach? Rozkłada się równomiernie? Tak trochę z ciekawości pytam, bo nie mam doświadczeń z używaniem kolorowych błyszczyków. Szczególnie takich własnej produkcji. Jestem ekstremistą - albo usta cieliste, albo czerwone. Stanów pośrednich brak. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś przez przypadek, właściwie z totalnych nudów również sama spróbowałam zrobić błyszczyk - fakt, wyszedł, ale zupełnie co innego niż ten ze sklepu ;)

    Jeżeli jesteś zainteresowana, chciałabym Cię zaprosić na moje pierwsze rozdanie! :)

    Miłego dnia.
    www.fashionablyyy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. oo mam ten błyszczyk z loreala i jest nawet ok, chociaż za dużo w nim drobinek ; P

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje ulubione blyszczyki to wlasnie Glam Shiny z Loreala:) Najbardziej lubię tą serię Juicy, bez drobinek, ale te drobinkowe tez są super, na ustach wygladaja bajecznie jak ktos oczywiscie lubi takie mocno blyszczace efekty:)

    A pomysl na zrobienie wlasnego blyszczyka fajny, musze sprobowac!

    OdpowiedzUsuń
  16. @Idalia, Dzięki za info. Ja mam ten nowy błyszczyk z essence tzn Stay with me i bardzo mi się podoba. za 9 zł - spoko.

    @imadoki, rozważę jeszcze za i przeciw i pewnie zrobię zamówienie na 100 zł albo i więcej ;))

    @Aktualnaa, uwierz mi - ja też jestem leniem, ale drzemie we mnie majsterkowicz i lubię odnajdywać się w takich ręcznych robótkach, że tak powiem ;)

    @ms.milagros, cieszę się, że jest dla Ciebie przydatny. Twoje słowa wiele dla mnie znaczą :) pozdrawiam serdecznie.

    @Sabbath, cień w maśle nigdzie nie migruje, nie przesuwa się sam z siebie, ani przy jedzeniu albo mówieniu. tzn zależy co jest i jak, ale wiesz o co chodzi- nie klei mi się broda jak zjem banana. jestem mile zaskoczona, bo wersja z wazeliną klęka pod tym względem ;)

    @FASHIONABLYYY, uczymy się całe życie ;) oczywiście, że jestem zainteresowana :) dzięki za informację

    @MissDood, ja go właśnie za te drobinki uwielbiam. trochę podkładu, trochę pudru, tusz, delikatnie jakiś róż i ten błyszczyk na usta i makijaż klubowy gotowy.

    @kleopatre, spróbuj koniecznie i daj znać jak wyszło :) ja uwielbiam efekt dużych mocnych ust. mnie się podoba :)

    Dzięki Dziewczyny za podzielenie się doświadczeniami, polecane produkty odnotowałam, zbadam teren a jak znajdę coś dla siebie - dam znać co i jak :)
    pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  17. musze sie wlasnie zainteresowac wyrobem wlasnych kosmetykow :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Się zainteresuj się :) ja chcę spróbować swoich sił w biochemii urody :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...