niedziela, 4 września 2011

książki

Skończyłam Siewcę Wiatru Kossakowskiej, rozpoczęłam Kłamcę Ćwieka. Czytamy razem Łowcę Dusz Piekary i właśnie nałożyliśmy moją ulubioną maseczkę The Face Shop Blackhead EX Nose Clay Mask. Widziałam, że u Was się jakoś nie sprawdza. Serdecznie Wam współczuję, bo moje pory oczyszczają się jak za dotknięciem magicznej różdżki. Zresztą dowodem na to jest mój Mężczyzna, który nie używa właściwie żadnych pielęgnacyjnych kosmetyków poza podstawowymi produktami do mycia ciała i włosów. Mężczyźni.. chociaż nie. Ostatnio upomina się o mgiełkę z Radicala, bo zauważył, że Mu się włosy nie puszą ;) No, i dopomina się również raz na jakiś czas o maskę z The Face Shop. Teraz nie robiłam maseczki 2 tygodnie, bo po prostu nie miałam takiej potrzeby. Mam "rozszerzone pory" po Tatusiu i nic z tym nie zrobię, ale dzięki tej masce moj nos jest czysty :)) Obkurczaniem musi zająć się jakiś inny produkt, którego cały czas szukam. Siedzimy i czekamy aż wyschnie. Dlatego nie mogłam się uśmiechnąć do zdjęcia :D


Więcej o masce pisałam TU, TU i TU
Miłego wieczoru :))

2 komentarze:

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...