poniedziałek, 30 maja 2011

będzie haul..

...wkrótce :) Kupiłam kilka rzeczy, bo tutaj w Często nie mam zbyt wielu kosmetyków. Dorwałam korektor do brwi z delii. W końcu. Wydaje się być fajny :)
Dzisiaj pilates, tbc i joga.

W ogóle. Kupiłam kiedyś jeszcze w Gda pachnący lakier z My Secret, 142 Raspberry.
Och jaki śliczny, taki cukierkowy. Trzyma się świetnie (wraz z Wet Glaze), no i pachnie przez kilka godzin. Nawet naście.. powiedziałabym :)
Polecam serdecznie ten produkt. Mnie on przyniósł wiele radości w te mroczne dni ^^

-2.5 (chce mi się spać)

jestem zmęczona, jestem zniechęcona, nie mam nastroju do niczego.
fakt, że to miasto zasypia o 23 trochę mnie męczy.
z drugiej strony, jest w miarę OK.
chociaż tak właściwie to czuję, że nie dam rady tego wszystkiego teraz zrobić.
bez sensu

czwartek, 26 maja 2011

5:45, czas wstać.

owszem. wstałyśmy z Muchą ochoczo wczesnym rankiem. ona chyba bardziej ochoczo niż ja, ale ja też, bo dzień zapowiadał się wspaniale. pobudka, pakowanie rzeczy, karmienie Muchy i spacer. trochę zimno rano było, ale przynajmniej się obudziłam ;) na basenie było nie aż tak dużo osób. ten basen jest malutki, więc tam zawsze jest trochę ciasno, ale było OK.
omg, moja kondycja odeszła ode mnie, porzuciła mnie i poszła do kogoś innego chyba. dramat Dziewczyny, naprawdę. kiedyś wchodziłam do wody i pływałam bez przerwy, pływałam, pływałam, pływałam. zwalniałam dopiero jak mój wybity niegdyś bark dawał o sobie znać. a tak to cały czas w jedną, w drugą.. nawet się nauczyłam robić nawrót taki z fikołkiem i odbiciem. och, jaka byłam z siebie dumna ;)
no. to było kiedyś. a teraz? po przepłynięciu 4 długości musiałam odpocząć, bo myślałam, że płuca mi wypadną zaraz. jakiś pan pływający obok powiedział, że daję zły przykład, bo się obijam zamiast pływać ;) trochę sobie pożartowaliśmy, atmosfera na torze była przyjemna i przyjazna :)) fakt, że trochę się spóźniłam na ten basen i wyszłam tylko po 35 minutach, bo nie chciałam się "przetrenowywać" - wybieram się jeszcze dzisiaj na fitness a chcę jutro rano być w dobrej formie na basenie. niemniej jednak, udało mi się przepłynąć tylko 20 długości. kiedyś pływałam 45 minimum! no hello? i to nawet nie chodzi o to, że bolały mnie mięśnie czy bark. nie. ja nie mogłam w ogóle złapać oddechu ;) no bo w pływaniu najważniejsze jest oddychanie. jak można spokojnie oddychać to się tak nie męczy człowiek, może sobie spokojnie koordynować kończyny i pracować nad techniką, tak, żeby było wygodnie i uniknąć kontuzji.
och och.

no i tak. teraz siedzę i "piszę pracę", później idziemy z Muchą do lasu, potem idę bez Muchy do fryzjera podciąć końcówki, później piszę pracę,  później idę na fitness, potem spotykam się z dziewczynami, a potem... pisanie pracy! yay!
w międzyczasie będzie jeszcze TAG :D

środa, 25 maja 2011

wieczorem.

byłam na fitnessie. ćwiczenia z przeogromniastą piłką trochę mnie przerosły, bo ciągle z niej spadałam ;) ale było super świetnie. potem wybrałam się na jogę, której już bardzo dawno nie było w moim życiu. och, jak miło było się porozciągać i pooddychać :)
biegiem się przebrałam po zajęciach w kostium kąpielowy i wyruszyłam na basen. niestety, na basenie było po 8 osób na torze - w ogóle nie dało się pływać. nie było podziału na tory "rekreacyjne" i "sportowe", wszyscy w kupie siedzą, śmieją się, cieszą.. jakby cały basen to było jedno wielkie jacuzzi. ech. bez sensu. musiałam sobie odpuścić.
basen wydarzy się jutro o 7 rano. muszę kawałek dojechać, więc o 6.30 powinnam już wyjść z domu. wcześniej spacer i karmienie Muchy.. nooo, to tak przed 6 muszę wstać. a teraz jeszcze chcę popisać.
czemu doba nie ma więcej godzin?

-0.5, plany na dziś, garderoba na lato i inne ;)

pół kilograma to niby nic, ale jednak ruszyło ^^
nie zrobiłam jeszcze nic, ale dzisiaj zamierzam iść na 2h fitnessu i na basen. Mucha obudziła mnie rano o 5 radośnie spychając mnie z poduszki sugerując mi, żebym ją wysikała. ale byłam konsekwentna w spaniu i poszłyśmy na spacer dopiero o 7 ^^
zamówiłam soczewki, brakuje mi tylko kapelusza na lato (w zeszłym roku pożyczyłam od Taty, ale musiałam oddać;). mam daszek, mam cienką lanserską czapkę (tzn moim zdaniem, kiedyś Wam pokażę;) i mam jakieś chustki. mogłabym jeszcze z 2 chustki nabyć, bo głowa/włosy się przegrzewają/przetłuszczają. zobaczymy.. wszystkie te okrycia głowy są z domieszką sztucznych materiałów (albo w ogóle są z poliestru, no hello?!). szukam 100% bawełny i jestem nieugięta. ktoś coś wie? :))
kichnęłam. och, nie mogę być chora, bo przecież praca i w ogóle.
alright Ladies :))
buziaki, dozo, ahoj!

ps. katy i kanye gratis. w radio ciągle to puszczają. ja nie słucham radia poza samochodem, a tylko tu jeżdżę samochodem, więc wiadomo ;)

wtorek, 24 maja 2011

42-200 i kod rabatowy

przyjechałam, jeszcze się nie przestawiłam na częstochowskie funkcjonowanie, więc blog też kuleje i kuleć będzie, bo magisterka in progress. w czerwcu muszę jechać do krk oddać to cholerstwo. jestem zestresowana i muszę się na spokojnie zastanowić nad odpowiedzią na TAGa (dziękuję bardzo Dziewczyny, na pewno na niego odpowiem!!:)
byliśmy dzisiaj w fashion housie w jaworznie na małym shoppingu z rodzicami. och, gdyby nie to, że jestem teraz w stanie maksymalnej otyłości wielorybniczej to bym kupiła różne ciuchy, a tak to tylko trochę nieśmiało jakieś rzeczy, w które się ledwo mieszczę, ale za 2 tygodnie już powinny być dobre, bo pożyczyłam od mamy karnet open na fitness i idę na basen i z Muchą będziemy spacerować. tylko roweru tu nie mam żadnego działającego, szkoda.. ale nieważne.
życzę Wam cudownych, słonecznych dni. do zobaczenia, usłyszenia i przeczytania wkrótce :))

ps. przymierzam się do kolejnego zamówienia na iherb.com - w związku z tym, że ja już nie mogę skorzystać z 5$ zniżki (przy pierwszym zamówieniu), pomyślałam, że może Wy możecie. kolejny coupon code :) yay! oto jest kod rabatowy, czy zniżkowy, promocyjny.. jak zwał, tak zwał :) płacicie 5$ mniej, czyli właściwie pokrywa to koszty przesyłki 4$ i trochę.
kosmetyki są świetne, ja zostanę stałą klientką :)) tylko nie wykupcie mi wszystkich maseczek queen helene ;) no i zostawcie jakieś pędzle z eco tools :D

-5$ od pierwszego zamówienia na iherb.pl przy użyciu kodu OCU232

czwartek, 19 maja 2011

środa, 18 maja 2011

wwa outfit of the day

wrzucam zdjęcia z turystycznym strojem dnia. w końcu nie udało nam się dotrzeć do centrum nauki kopernik (kiedyś na pewno), ale i tak było bardzo śmiesznie. outfit miał być wygodny (chociaż nie było mi aż tak wygodnie w biodrówkach - stąd "długa" koszula:). zresztą ja raczej nie ubieram się w niewygodne rzeczy. chyba, że się wożę samochodem, ale to inna sprawa. moja kurtka z H&M, którą męczę już trzeci rok. bardzo ją lubię, jest tak.. trochę jak kombinezon. tzn nooo.. powiedzmy.
białą koszulę odziedziczyłam po Tacie. koszula ma 20 lat, założył ją tylko kilka razy dawno temu. jest z egipskiej bawełny, bardzo przyjemna. niestety nie współpracuje z żelazkiem. po wyprasowaniu od razu się gniecie. mi to nie przeszkadza aż tak bardzo, więc czasami ją zakładam. tylko te cholerne spodnie farbują i koszula się brudzi.. no, biały w ogóle generalnie się brudzi. założyłam ją kiedyś nawet na egzamin i dostałam 5, więc chyba przynosi mi szczęście ;P
anyways, spodnie to legginso-dżinsy z c&a. jegginsy chyba to się nazywa taki rodzaj spodni. buty ecco, które niedługo się rozpadną i torebka mizensa keira wersja niebieska jak widać. torbę mam na maksa wypchaną różnymi rzeczami, których miałam nie nosić, ale wyszło jak zwykle. normalnie ona tak nie wygląda, tylko w ekstremalnych sytuacjach ;P makijaż polegał głównie na little glow cheek z primarka i essence blossoms etc multi color powder w kolorze 01 flower power.
okulary h&m za 22.9 (stopień ochrony 2, czyli niezbyt wiele na pieszo-rowerowe wędrówki)

wszystkie dziwne pozycje spowodowane są tym, że mój mężczyzna bardzo mnie rozśmieszał podczas fotografowania. naprawdę, mieliśmy kupę zabawy na starówce :))





world peace :D















M jak Mickiewicz







nie, nie jestem aż tak opalona. to tylko światło.



No to co. Miłego dnia Wam życzę, ja siedzę i piszę pracę (bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee). Och, żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce.

epic fail ;) sprawdź ile ważysz (o nieeeeeee!)


Posted by Picasa

wtorek, 17 maja 2011

yves rocher haul (i mój portret w konwaliach)











To była sesja z kwiatkami, a teraz do rzeczy ;) Może jeszcze tylko powiem, że nie pamiętam co miałam na policzkach, ale podoba mi się :D


Jestem bardzo mile zaskoczona moim zamówieniem z Yves Rocher. Za 39.3 zł otrzymałam więcej niż mogłabym się spodziewać. I jeszcze przesyłka była gratis (mimo, że nie miała być?). Trochę się zdziwiłam jak kurier nie zażądał ode mnie kwoty, która widniała w mailowym potwierdzeniu zamówienia. No bo z tego co tu jest napisane, wynika, że powinnam zapłacić 49.25 zł, right?


Anyways, co kupiłam i za ile widzicie w tabelce i na szalonych zdjęciach. Uznałam, że będzie lepiej jak sama Wam pokażę (do kamerki w laptopie) co dostałam. W ten sposób haul jest bardziej "na żywo", podoba Wam się? ;D Mi bardzo. Dużo radości miałam robiąc to w ten sposób.

Podsumowanie zakupów: 

1. Woda perfumowana Rose Absolue, 50 ml. Cała seria Secrets d'Essences zainteresowała mnie. Rozważam takie miniaturki 15 ml, żeby zapoznać się z zapachami. Ten, który kupiłam jest świetny. Bardzo długo się utrzymuje w moim wypadku. Na skórze wiele godzin, na ciuchach wiele dni O_o
Nie znałam tego zapachu wcześniej, wzięłam w ciemno (za 1 zł, no kaman;) i nie żałuję. Polecam jednak powąchać przed zakupem, bo wyobrażam sobie, że dla niektórych może być za.. "ciężki"? Ja nie będę nawet próbowała opisać tego zapachu, bo jestem w tym kiepska ;P
Opakowanie jakie jest każdy widzi, ładnie wygląda na toaletce. Jeśli chodzi o ten kartonik to jest to kartonik zgodny z polityką proekologiczną Yves Rocher - raczej nie wygląda zbyt atrakcyjnie, ale w niczym mi to nie przeszkadza. Mam nadzieję, że szybko się rozłoży i nie zanieczyszczę planety. Jest OK. W każdym razie, produkt ten okazał się strzałem w dziesiątkę.
Cena 165 zł 

2. Vanille Noire Perfumowany żel pod prysznic, 200 ml (również z serii Secrets d'Essences). Dostałam go jako prezent niespodziankę. Zapach obłędny, waniliowy (jak sama nazwa wskazuje). Nie używałam go jeszcze, więc nie mogę nic powiedzieć na temat działania/utrzymywania się zapachu/reakcji mojej skóry.
Opakowanie OK, przypomina mi opakowanie płynu do demakijażu z Sephory. Nie ma pompki. 
Cena 48 zł 

3. Żel do kąpieli i pod prysznic Malina z upraw Bio, 400 ml (z serii Plaisirs Nature). Nie używałam go jeszcze, więc mogę tylko powiedzieć, że ma obłędny malinowy zapach. Miałam kiedyś wodę toaletową z tej serii, ale szybko okazało się, że sprawdza się raczej jako zapach do mieszkania niż dla mnie. Dusił mnie strasznie i nie mogłam go używać. Chociaż pamiętam, że kokosowa była przyjemniejsza... Ale żel pod prysznic to zupełnie inna sprawa :) Dokupiłam do niego pompkę, bo dla mnie produkty bez pompki - uciążliwe i męczące. Seriously. A jeszcze w takiej pojemności to już w ogóle dramat z przechylaniem. Coś czuję, że to dopiero początek wielkiej miłości z YR :D
Chcę podkreślić, że używam zwykle albo absurdalnie drogich produktów do mycia współpracujących z atopowością mojej skóry albo tanich żeli z Ziai, ostatnio też z Biedronki.. Nigdy nie sięgam po nic "pomiędzy".. nie wiem dlaczego :) Luksja, Palmolive, Nivea, jakieś tam różne drogeryjne marki z tej średniej półki nie trafiają mi do rąk na zakupach. Może to się kiedyś zmieni, ale tymczasem - moim zdaniem 18.4 zł za 400 ml jest OK, chociaż nie jest to dla mnie "tanio". Ale jest przyjemnie.

Cena 14.9 zł
Cena pompki 3.5 zł
(co daje razem... 18.4 zł) 

4. Płukanka octowa z malin, 150 ml. W poprzednim poście odnośniki do artykułów na temat tego produktu. KLIK! Ja nie mogę jeszcze nic o nim powiedzieć, bo nie używałam (i postanowiłam, że nie użyję dopóki nie zdenkuję czegoś ze swoich zapasów. Nie mam żadnej płukanki, ale mam hektolitry produktów do włosów, które stoją i kurzą się). Mam wielkie nadzieje, tzn może nie aż takie wielkie. Ale pachnie obłędnie. Więc nie mogę się już doczekać :))

Cena 24.9 zł

PS. Kod rabatowy / kod zniżkowy Yves Rocher z okazji Dnia Mamy - 26MAJ
Przy zamówieniu na 50 zł, przesyłka jest gratis.
Kod wygasa 26 maja.





Woda perfumowana Rose Absolue


Woda perfumowana Rose Absolue



Vanille Noire Perfumowany żel pod prysznic


Vanille Noire Perfumowany żel pod prysznic


Żel do kąpieli i pod prysznic Malina z upraw Bio


Płukanka octowa z malin


Woda perfumowana Rose Absolue


Woda perfumowana Rose Absolue


Woda perfumowana Rose Absolue


Woda perfumowana Rose Absolue



Posted by Picasa

niedziela, 15 maja 2011

piątek, 13 maja 2011

alternative 4 (don't stop. don't give up)

IF YOU'RE GOING THROUGH HELL - KEEP GOING!

wiem, że czasami jest chujowo. czasami się nie da, ale jednak jakoś trzeba.
niech mnie ktoś wrzuci do basenu z zimną wodą, byłoby orzeźwiająco.   

czwartek, 12 maja 2011

the power adapter is here (essence blossoms - multi color powder 01 flower power and little glow cheek swatches)

super excited to welcome my new cute power adapter. i love asus. i really do.

OK Ladies so here we have a photo of me wearing my Essence Blossoms - Multi Color Powder 01 Flower Power as a highlight. isn't that lovely? ;P ;))


glasses are hm, 22.9 PLN
more pics coming soon (of everything) ;D

środa, 11 maja 2011

sunshine award tym razem w dzień.

Bardzo serdecznie dziękuję Sayuri za przyznanie mi Sunshine Award.
Poczytajcie co Ją uszczęśliwia tutaj: KLIK!



Miałam okazję wypowiadać się już w tej kwestii tutaj, KLIK! 

Ale wtedy był środek nocy, a teraz jest dzień, więc może napiszę słów kilka.

Uszczęśliwia mnie jak w mieszkaniu jest czysto ;D i możemy razem z moim Mężczyzną zjeść rano śniadanie i napić się herbaty. Uszczęśliwia mnie każdy moment, w którym wciąż jeszcze wierzę, że wyrobię się z magisterką (chociaż szanse marne). Uszczęśliwia mnie mój nowy rower, na którym chwilowo nie mogę jeździć, ale kiedyś to minie i już będę mogła i pojadę :) Uszczęśliwia mnie, że za kilkanaście dni jadę do Często do moich Bliskich. Uszczęśliwia mnie konturowanie twarzy, albo może po prostu używanie kolorowych kosmetyków do twarzy, nie tylko do ust i oczu. Uszczęśliwia mnie perspektywa pierwszej porządnej wypłaty w czekającej gdzieś na mnie pracy. Uszczęśliwiają mnie moje nowe okulary przeciwsłoneczne. Uszczęśliwia mnie ostatnio Muzyka dawno zapomniana, nowe Książki i to, że udało mi się wreszcie kupić coś długo wyczekiwanego (Empik Haul kiedyś na pewno). Uszczęśliwia mnie każda chwila bez komarów, alergii i atopowości. I tyle.

wtorek, 10 maja 2011

promocja yves rocher tylko do północy. moje doświadczenia w tej kwestii.

Dziewczyny,
pewnie już wiecie/czytałyście/dostałyście maila, ale w razie jakby ktoś nie wiedział - ja też napiszę.
Do północy dnia dzisiejszego można zaopatrzyć się w kosmetyki Yves Rocher z fajną zniżką.
Zdjęcie z http://www.yves-rocher.com.pl/

Przy zakupie w sklepie internetowym za minimum 39 zł dostajemy upust na najdroższy kosmetyk.. tzn 39 zł naszego zamówienia + jeszcze jeden kosmetyk, np perfumy za 190 zł za 1 zł.
Wystarczy użyć kodu 20LAT przy składaniu zamówienia. 
Ja rozważałam serum za 119 zł albo kurację jakąś do twarzy, ale jednak zdecydowałam się na perfumy Rose Absolute. Nigdy ich nie wąchałam, ale strzelam, że mogłyby się u mnie sprawdzić (naszła mnie ochota na róże i paczulę). Muszę się przejść do sklepu Yves Rocher i powąchać to cudo, bo jak się okaże, że epic fail to najwyżej spieniężę na Allegro.. albo dam komuś w prezencie? Don't know.
Popłynęłam, przyznaję się. Ale to dlatego, że moja Mama nałogowo używa tych kosmetyków i jedna z moich Przyjaciółek je uwielbia :)
Zjęcie z http://www.yves-rocher.com.pl/
Co jeszcze kupiłam? Malinowe kosmetyki :) Żel + pompka i płukanka malinowa (tu zainspirowałam się Anwen, od której zresztą "usłyszałam" o promocji)

Zdjęcie z http://www.yves-rocher.com.pl/
Zdjęcie z http://www.yves-rocher.com.pl/


Zdjęcie z http://www.yves-rocher.com.pl/


Na temat płukanki tutaj KLIK

oraz tutaj KLIK 

Przy okazji zamówienia (pierwszego ever), dowiedziałam się kilku rzeczy. Nie byłabym sobą, gdybym nie zadzwoniła do Obsługi Klienta, bo przecież bez zamoty się obejść nie mogło.

Po pierwsze, promocje są rozmaite, ale jest chyba jedna podstawowa - przy zamówieniu przez internet i dostawie przy pomocy kuriera poczty polskiej dostajemy prezent.

Możemy wybrać pomiędzy pojemnikami na żywność a prezentem niespodzianką.
Dostawa kosztuje niecałe 10 zł i teoretycznie możliwe jest zrezygnowanie z dostawy i odbiór osobisty w sklepie (tzn nie tyle co odbiór osobisty, co zakup ze zniżką/wydrukowanym kuponem na konkretne zamówione przez nas produkty w cenach promocyjnych), ale w praktyce nie mogłam tego zrobić.

Po kliknięciu w odbiór w sklepie Yves Rocher pojawił mi się monit, że jeśli chcę odebrać w sklepie, muszę zrezygnować z prezentu. I OK, zgodnie z regulaminem prezent jest tylko w sprzedaży wysyłkowej. Więc pogodzona z losem, klikam "zrezygnuj z prezentu i kontynuuj zamówienie" (opcjonalnie można kliknąć "kontynuuj zakupy" i "cofa" nas do checkoutu) i co się dzieje? Opcja bezwysyłkowa ani drgnie. Po 15 razie rezygnuję i dzwonię do Konsultanta.

OMG, jak zwykle nędza ludzka nie zna granic, kobieta nic nie wie, nie wie dlaczego, nie może udzielić mi błędnej informacji, więc nie udziela żadnej. Nie wiadomo dlaczego to nie działa, nie wiadomo jakie są zasady odbioru w sklepie - co jeśli nie będzie produktu na stanie, czy mogę odebrać część która jest a potem część której nie było ale dotrze. Ile mam na to czasu? Ile sklep ma na to czasu? Dlaczego nie ma możliwości rezygnacji z przesyłki, w praktyce?

Podsumowując - jeśli nie macie powodu, żeby rezygnować z przesyłki - OK. Wszystko w porządku i mam nadzieję, że paczka dotrze do mnie szybko i sprawnie. Natomiast jeśli chcecie odebrać produkty w sklepie - zaczynają się schody. Trzeba zrobić research i dowiedzieć się jak właściwie to zrobić.
Generalnie, musimy wydać prawie 50 zł. Minimum 39 plus 10 za przesyłkę. Jeśli macie na zbyciu taką kasę (a przypominam, że Dzień Matki już wkrótce^^ - myślę, że jest to spolegliwa opcja)

Trzymajmy kciuki za nasze zamówienia. Oby dotarły szczęśliwie.

Dajcie znać jakie są Wasze ulubione produkty i doświadczenia i może fajne promocje, z których udało Wam się skorzystać. Trochę nie mam porównania, a zanim znajdę czas na przekopanie się przez Wizaż to będzie jesień ;P

I jeszcze mój dzisiejszy nastrój:

giveaway. wyniki.

Och Dziewczyny,
nie sądziłam, że tak ciężko będzie wybrać jedną piosenkę. Musiałam wyeliminować Utwory/Wykonawców, których znam i lubię, bo nie było możliwe wybranie jednej piosenki spośród tych, które tyle dla mnie znaczą.. Eldo z czasów baaaardzo dawnych.. kojarzy mi się z domem, Coma z czasów niezapomnianych jakże pięknych i tragicznych zarazem  (chociaż Excess to już zupełnie inna historia przecież a "Skrzydlate Świnie" obejrzeliśmy wczoraj wieczorem dopiero), Czesław Mozil jeszcze w Tesco Value z czasu próby i dość mrocznej codzienności jak tak patrzę z perspektywy..

Faith no more z czasów prehistorycznych i zgadzam się z Kosodrzewiną, że Mike Patton och!, The XX z okresu leczenia ran i wracania do równowagi, przecież to nie było tak dawno temu.. Spice Girls z dzieciństwa! ^^
Kings Of Leon.. och, brak mi słów, żeby to wszystko opisać..
Anyways, po przesianiu tego, co znam i kocham - nadszedł czas na posmakowanie nowych brzmień.
Chyba wszystkie lubimy bardzo różną Muzykę. Ja również. Od bardzo dawna mam słabość do ciemnoskórych wokalistów z poczuciem rytmu i tendencją do tworzenia seksualnych kawałków ;)
Zaczęło się nie pamiętam jak, ale gdzieś w trakcie pojawił się Ginuwine,

Oooooch, kiedy to było ;) Alright, ale do rzeczy. W związku z tym, że lakier jest jeden a nie np 5 ;P upragniony błękitny Sensique wędruje dooooooo...

Chanel! Tak, owszem. W ramach podziękowania za to, że przedstawiła mi tą piosenkę:


Już piszę do Ciebie maila, poproszę Cię o odpowiedź w ciągu 48h. I tyle :)
Dodam jeszcze tylko, że gdybym to ja miała komuś przedstawić 3 piosenki, pewnie miałabym spory problem. Ale mam już kilka pomysłów ;)
Dziękuje Wam wszystkim za zgłoszenia, cieszę się, że forma przypadła Wam do gustu. Planuję większe rozdanie (jakoś wkrótce) i zastanawiam się czy nie uderzyć tym razem z formy filmowe :) Tylko nie wiem - pełnometrażowe, krótkometrażowe czy teledyski ;P Zobaczymy ;D Chyba teledyski najłatwiej mi "dostarczyć"..

Zostawiam Was już a do momentu otrzymania zasilacza to chyba tylko muzycznie się będę wyrażać (a poza tym mgr się jakoś nie chce pisać a deadline WIELKIMI KROKAMI zbliża się). Tu przykład. Beirut w ramach Take Away Show.


pozdrawiam, jeszcze raz dziękuję i zachęcam do cieszenia się życiem dzisiaj jutro, zawsze ;D

czwartek, 5 maja 2011

catrice haul / offline again

*Niestety bez fotek, bo zasilacz od laptopa spalił się - już 3 w ciągu kilku tygodni. Damn it! Przechodzę w stan offline na jakiś czas ponownie. Zamówię zasilacz jutro i pewnie około wtorku go dostanę. Rozdanie zgodnie z planem, dziękuję za dotychczasowe zgłoszenia!
Buziaki, ahojka!*
_______________________

Zacznę od tego, że mimo dokładnego przeczytania instrukcji gdzie znajduje się Natura z Catrice przy metrze w centrum - miałam problem, żeby znaleźć sklep. Mój Wspaniały Mężczyzna (który mieszka pod Warszawą od dziecka) uparł się, że jedyna drogeria Natura, która jest w okolicy jest pod ziemią, w tym takim pasażu handlowym. Oczywiście tam kosmetyków Catrice nie było.. Ja zrozpaczona, On zdenerwowany, konflikt wisiał w powietrzu. W  końcu moje marudzenie sięgnęło zenitu i wyruszyliśmy (nadal w atmosferze konfliktu) na poszukiwanie drogerii z powrotem. Pani w Naturze poinformowała mnie, że jest jeszcze jedna Natura na górze i tam właśnie się udaliśmy. Och, jaka szafa Catrice jest urocza :) Z racji tego, że trochę się nam spieszyło.. rozważałam 3 produkty:

1. Sun Glow Matt Bronzing Powder, ciemniejszy (020), który w końcu kupiłam (jest superr:)
Myślę co następuje: ma fajne opakowanie, oby się nie porysowało/pokruszyło. Produkt nie jest super wydajny, po delikatnych swatchach już starły się nieco śliczne napisy Sun Glow (ale to nie szkodzi, nie lubię kolorowych kosmetyków, które są absurdalnie trwałe - z prostego powodu, wszystko może mi się znudzić;)
Cena: ok 18 zł

2. Multi Colour Compact Powder, którego nie kupiłam, bo wydaje mi się, że fajniej wygląda w opakowaniu niż na skórze..on był jakiś taki.. bardzo pudrowy i kruszący się. Nie wiem, może to kwestia testera? Nie zastanawiałam się zbyt długo nad tymi produktami, po prostu wzięłam te, które podobały mi się bez większego "ale"
Cena: ok 18 zł (?)

3. Defining Duo Blush (rozważam 020 Peach Sorbet i może 040 Chocolate Cream), których nie kupiłam, bo nie podobał mi się efekt.. tzn podobał mi się, ale nie aż tak bardzo jak (patrz punkt 4;)
Myślę, że może wrócę po nie do Gdyni.. No zobaczymy.
Cena: ok 16 zł (?)

4. Multi-Colour Rouge w kolorze 010 Riviera Rose, który zakupiłam. Opakowanie ma strasznie tandetne, nie wiem czemu odstaje od innych produktów Catrice (pewnie jak ktoś ma kontakt z tymi kosmetykami, będzie mógł więcej powiedzieć na temat opakowań)..4 kolory, beżowy, różowy, brzoskwiniowy i czekoladowy - wszystkie z drobinkami, bardzo ładnie się prezentuje na skórze zmieszany (na twarzy jeszcze nie wiem;)
Cena: ok 17 zł

środa, 4 maja 2011

ulubieńcy kwietnia 2011

Trochę późnawo, ale nie przejmujemy się - jedziemy z ulubieńcami.



Króluje mój róż z Flormaru (Flormar blush-on nr 87, cena 12 zł) - na bank kupię jeszcze co najmniej jeden róż tej firmy albo 10. Róż to jest w ogóle taki magiczny kosmetyk, bez którego nie potrafię już żyć. Nooooo freaking way! Nie ma opcji, nie mam zamiaru żyć bez różu. Jeszcze kilka(naście) tygodni temu prawie w ogóle nie używałam różu, nie wiem jak ja mogłam żyć. Pracuję nadal nad techniką, czasami trochę przesadzę, czasami trochę poprawię coś w ciągu dnia.. ale róż jest moim metaulubieńcem! Ten akurat nie ma drobinek, ale drobinki już mi nie straszne..
Używam do niego pędzla mini kabuki z Eco Tools - duet nie do przebicia. W przyszłości chcę wypróbować flat topa.. czy tam czegoś innego niż kabuki ;P

(tutaj mała ciekawostka, lakier który mam na paznokciach jest do wygrania w muzycznym giveawayu, którego koniec już niedługoooo)

Zresztą, moim drugim ulubieńcem jest rozświetlacz z Essence - zdecydowanie drobinkowy produkt. O trwałości moich ulubieńców chyba nie będę pisać zbyt dużo, bo skoro są ulubieńcami tzn, że spełniają podstawowe warunki trwałości/niezapychania porów/nieuczulania/itd..
Używam do niego pędzla do bronzera z Lancrone i wystarcza mi w zupełności - mógłby być bardziej precyzyjny (jajko?), ale jest OK.

Co dalej? Pomadki z Essence, moje jedyne pomadki z tej firmy - są łatwe w użyciu, ładnie się zjadają, w ogóle nie są trwałe, ale to nie jest negatywne. Czasami mam ochotę na coś, co nie daje po oczach i nie wygląda ubogo jakoś wyjechane/rozmazane/itd..
Moje kolory: 52 in the nude (mój pierwszy nude ever) i 53 all about cupcake (łagodny róż, też w sumie pierwszy. ktoś go porównywał do rimmel 070 airy fairy, ale to jest jednak coś innego). Jest OK, nie rozwaliły mi się w torebce ani w kosmetyczce, a mam je ze sobą odkąd je kupiłam :)

Korektor pod oczy z Garniera - bombowy. Czasami uda mi się jeszcze z nim przesadzić, ale generalnie jest OK.. na tyle OK, że używam go codziennie - nie zauważyłam uczulenia/nie tolerowania, podrażnień ani nic. Jest spolegliwy, chłodzi trochę i cieszy oczy ;D

Z pielęgnacji, mleczko Celia, które kupiłam w tym miesiącu (inspired by Idalia!) - nie uczula, zmywa makijaż, jest łagodne i łatwe w użytkowaniu. Cena minimalna, wydajność na plus :)


Mgiełka z witaminą E z Body Shopu - KWC, nie ma lepszego - nie nakładałam nim cieni na mokro (a powinnam chyba..), ale do fixowania makijażu nadaje się fantastycznie, tonizuje, odświeża, jest niezastąpiony!

Płyn dwufazowy do zmywania oczu z Sephory. Nie jest ani tani ani specjalnie wydajny, ale bardzo dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia i podobno wzmacnia rzęsy. Mam wrażenie, że wypada mi ich jakby mniej.. no nie wiem. Jestem zadowolona.

Ponadto Essence Special Effect Topper w kolorze 04 Mystic Mermaid.- świetna alternatywa dla zmywania paznokci. Ja nie lubię "uzupełniać końcówek" - w 9 przypadkach na 10 wygląda to obleśnie i ja nie mogę tak żyć, więc nie stosuję takiego zabiegu. No dobra, ale co jak mi coś odpryśnie a nie ma jak pomalować paznokci od nowa? Topper!!!!!!!!! Ten jest genialny, nie odstaje/nie widać, że to topper - ślicznie, ślicznie!


Zapachem miesiąca zostaje Hugo Boss Woman, do którego wróciłam po wieeeeeeeeeeeelu miesiącach przerwy. Jakoś tak wyszło..
zdjęcie z  www.perfumezilla.com/ hugo-boss/hugo-boss-woman/

Dodatkowo kosmetyczna z Flo za kilka złotych (jest kolorowa i przezroczysta jednocześnie) i mój KWC - chusteczki do higieny intymnej, używam nałogowo przez całe życie ;P (różnych, ale ostatnie kilka opakowań to były właśnie te)




Coming soon:
  1. Catrice haul,
  2. wrażenia z Tk Maxxu,
  3. nowe siodełko w Czerwonej strzale, 
  4. nadzieje na maj,
  5. kolejny kosmetyk WTF.
  6. Empik haul (och jaka jestem podekscytowana)
  7. outfit może.. 

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...