sobota, 30 lipca 2011

your highness

zdjęcie pochodzi ze strony moviecarpet.com

przeważnie nie oglądam takich filmów od początku do końca, ale ten obejrzałam.
mocne strony: obsada, dialogi i.. ale bez spoilerów ^^

czwartek, 28 lipca 2011

I still let you in (let the music take you there)

eskiboy.

Alex Gaudino remix
wkd! 

system error.

INSTALLING HUSBAND!


A woman writes to the IT Technical support.....

Dear Tech Support ,

Last year I upgraded from Boyfriend 5.0 to Husband 1.0 and I noticed a distinct slowdown in the overall system performance, particularly for flower 2.2 and jewels 3.1 software, which operated flawlessly under Boyfriend 5.0.

In addition, Husband 1.0 made me lose many other valuable programs, which are not compatible with the new system, such as Romance 9.5 and Personal Attention 6.5 , and it had many other pre-installed silly programs such as NEWS 5.0 , MONEY 3.0 and Soccer 4.1.

Conversation 8.0 halts to the system, and Housecleaning 2.6 simply crashes it.

Please note that I have tried running Nagging 5.3 to fix these problems, but it wasn’t available What can I do?

Signed,

____________________________________________________________________________


Reply

Dear Madam ,

First, keep in mind that Boyfriend 5.0 is a demo package, automatically upgradable to Husband 1.0 as an operating system.

Please try to unhide all files, then search for the file: i_thought_you_loved_me. exe and try to unpack Tears 6.2 which is pre-loaded to the system, and do not forget to install the Guilt 3.0 patch update .
If that application works as designed, Husband1.0 should then automatically run the applications Jeweler 2.0 and Flowers 3.5 for a while

However, remember, multiple copies of such application may cause Husband1.0 to load Silence 2.5 or World Cup 2.1.
Please note that World Cup 2.1 is a very bad program, coded using Shouting Loudly Dot Net.

Whatever you do, DO NOT in any circumstances install Mother-In-Law 1.0. It hijacks the system on the background and eventually seizes control of all your system resources, causing system failure. In that case a complete system Format would be required and you will lose all your valuable files.

In addition, please do not attempt to recover the obsolete Boyfriend 5.0 program because your trial has expired.

In summary, It’s well know that Husband 1.0 is the greatest and most stable program in this platform, despite it has limited memory addressing and lack of hardware resources and doesn’t get new software updates from App Store eventually.



You might consider buying additional software to improve memory and performance.

I recommend: Happy Family 3.0 and Good Looks 7.7 which are typically designed for Husband 1.0.

Good Luck Madam!

środa, 27 lipca 2011

zamówienie z biochemii urody zostało wysłane.

Dostałam dzisiaj maila, że moje kosmetyki zostały wysłane. Po 12 dniach roboczych. Nieźle, myślałam, że będę czekać dłużej. Teraz wszystko w rękach Poczty Polskiej. Ech..

Czekam na:

1 x Olejek myjący - bezzapachowy - 120 ml (10.50 zł) = 10.50 zł
1 x Maseczka wulkaniczna z limonką - 50 ml (9.50 zł) = 9.50 zł
1 x Olej tamanu EKOLOGICZNY - 15 ml (9.80 zł) = 9.80 zł
1 x Puder bambusowy z jedwabiem - 55 ml (12.90 zł) = 12.90 zł
1 x Hydrolat oczarowy - 200 ml (11.90 zł) = 11.90 zł
1 x Hydrolat aloesowy - 200 ml (11.90 zł) = 11.90 zł
1 x Serum-olejek regulujący LEMON EKO - 30 ml (21.80 zł) = 21.80 zł

Nie mogę się doczekać! :) Biochemia Urody wydaje się być super, ale ten czas oczekiwania...
Epic fail. Apel do firmy - rozbudujcie się, zatrudnijcie ludzi, wysyłajcie szybciej, a będziecie mieli więcej zamówień, więcej klientów i ogólnie upgrade. Polecam się jako doradca ds ekspansji ^^

wtorek, 26 lipca 2011

the make up blogger award

nominowała mnie simply_a_woman, dzięki bardzo! :)) przynosisz mi dużo radości :*

Zasady: 
  1. Napisz kto przyznał ci nagrodę
  2. Napisz 7 makijażowych faktów o sobie
  3. Przekaż nagrodę 15 następnym blogerkom.
Przekazuję TAG dalej Autorkom następujących blogów:
  1. http://tysiacjedenpomyslowipasji.blogspot.com/
  2. http://ladyinpurplee.blogspot.com/
  3. http://teraztojajestemsprite.blogspot.com/
  4. http://barwy-wojenne.blogspot.com/
  5. http://iblackbeautybag.blogspot.com/
  6. http://idaalia.blogspot.com/
  7. http://misz-maasz.blogspot.com/
  8. http://el-burda.blogspot.com/
  9. http://viollet-na-obcasach.blogspot.com/
  10. http://myfaveyeshadowatemybrain.blogspot.com/
  11. http://anwena.blogspot.com/
  12. http://anulaat.blogspot.com/
  13. http://agatharuedelaprada.blogspot.com/
  14. http://nietylkokosmetycznie.blogspot.com/
  15. http://kosodrzewina.blogspot.com/ 

Nie wiem czy to o to chodzi, ale powiedzmy, że to są makijażowe fakty o mnie. To są rzeczy, które przyszły mi do głowy jako pierwsze.

1. Moje początki z makijażem to czarna kredka na linii wodnej. Jak tylko nauczyłam się ją robić, malowałam się codziennie. Jeśli zaspałam, a nie miałam przy sobie kredki, kupowałam w kiosku i malowałam się na przerwie w szkole (a czasami na lekcjach;) Dzięki temu odkryłam swoją ulubioną a potem przestali ją produkować. LOL. Później odkryłam tusz. I szminkę. Też czarną.
2. Przez kilka lat używałam tylko czarnego i czerwonego lakieru do paznokci, ciemny fiolet/śliwka to było już szaleństwo. Kolor na paznokciach zmieniałam dwa razy w tygodniu, uczyłam się robić wzorki, ale nigdy nie wychodziło mi to zbyt dobrze. Niemniej jednak, próbowałam. Potem przestałam próbować i do dziś tego nie robię (i nie zamierzam) - za dużo zamoty, nie mam cierpliwości. Ale bardzo podoba mi się to u innych dziewczyn.
3. Kilka lat temu przez 6 miesięcy nosiłam żelowe tipsy. Och, jakie to było wygodne. Coś niesamowitego. Można się było upieprzyć kopiąc w ogródku, łazić po drzewach, przeprowadzać się, ćwiczyć, prać ręcznie, zmywać bez rękawiczek i czytać brudzące gazety/kserówki i NIC - wszystkie paznokcie były w nienaruszonym stanie, w ogóle nie musiałam o nich myśleć. Tego mi wtedy było trzeba, niestety po zdjęciu tipsów moje paznokcie były w opłakanym stanie. Uważam, że jest sens zakładać tipsy jeśli mamy zamiar je trochę ponosić. Tak z rok, dwa lata. Na mniej nie ma chyba sensu, za dużo mnie później kosztowało, żeby przywrócić je do dobrej kondycji. No i nie znałam wtedy NailTeka ^^
4. Do niedawna w ogóle nie używałam różu. Wydawało mi się, że głupio wyglądam, chociaż bardzo podobał mi się róż/konturowanie i rozświetlacz u innych dziewczyn. Spróbowałam, uzależniłam się i teraz cieszę się różem codziennie. I bronzerem też.
5. Nigdy nie farbowałam włosów. Moja najlepsza przyjaciółka z podstawówki kiedyś "zafarbowała" włosy bibułą. Długa historia, miało być tymczasowo a zniszczyła sobie zarówno kolor jak i włosy i w ogóle niezbyt fajnie. Poza tym patrząc przez lata na odrosty kobiet wokół mnie i systematyczność, jaką trzeba zachować przy pielęgnacji włosów farbowanych (tzn pod kątem farbowania) - nie mam na to ochoty. Zauważyłam już na swojej głowie pierwsze siwe włosy. Trochę to przeżyłam, ale dopóki mój naturalny kolor jest - mówiąc nieskromnie - świetny (kasztanowy, z rudymi refleksami latem i ciemniejszymi zimą), nie zamierzam farbować włosów. Jest to również związane z problemami skóry głowy. Ale chyba można się zafarbować henną? Czy to też tak schodzi? Ważne, żeby nie śmierdziało. Tego bym nie zniosła. Może kiedyś, nie wykluczam tego, ale nie wiem czy chciałabym wyglądać inaczej niż ja. No bo to jest takie.. bardzo inwazyjne. Zmienić kolor włosów. No nie?
6. W zeszłym roku dostałam w prezencie genialną paletę Victoria's Secret. Jestem nią tak oczarowana, że w ogóle jej nie używam. Nie pytajcie, ja sama siebie nie rozumiem. (masywne wtf?)
7. Od wielu lat nie byłam u kosmetyczki. Moja kosmetyczka, do której chodziłam odkąd skończyłam 13 lat przeszła na emeryturę i nie mogę się wybrać do nikogo innego. Mam poczucie zagrożenia, obawiam się gronkowca i innych zakażeń. Czy ktoś może polecić higieniczną, profesjonalną kosmetyczkę w Gdańsku? :))

Mogłabym tak jeszcze długo... ;)

kosmetyki alverde

Być może będę miała okazję wypróbowania kilku kosmetyków Alverde. Oprócz kilku zdawkowych recenzji, nie wiem na ich temat nic. Większość recenzji jest po niemiecku, a ja nie lubię tego języka, nie zamierzam się go nauczyć i w ogóle - odmawiam. Jest to jedna z niewielu rzeczy, których odmawiam w życiu. Próbowałam przez 6 lat, ale odrzuca mnie to, jak on brzmi. Po prostu nie znoszę.

Próbowałam rozszyfrować co jest do czego, nie wiem jak mi to wyszło....

Anyways, pytanie do Was: Jakie są Wasze doświadczenia z tą firmą? Może macie jakieś swoje hity, kity? Ktoś coś wie, ktoś podzieli się doświadczeniem? :) Ja wybrałam kilka produktów. Skupiałam się na pielęgnacji, kolorówka leży i kwiczy nieużywana, więc nie ma sensu kupować kredensu ;)

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony DMu, w którym to zostaną poczynione ewentualne zakupy. Trzymam kciuki, bo na allegro nie ma wszystkich produktów, a poza tym fajniej jest mieć kosmetyki z Berlina niż z Allegro, right? :)

Seria do włosów brązowych : odżywka i szampon.

Może odzywka z awokado:
A może odżywka do włosów rudych?

Seria do ciała antycelulitowa:


Scrub:

Pod prysznic:

Może coś do twarzy:
Maseczka z awokado:


Byłoby fantastycznie gdybyście mi coś podpowiedziały.. Robię listę troszkę ciemno ;) Ale jeśli już coś kupię i przetestuję, nie omieszkam dać znać jak sprawdzają się kosmetyki Alverde :))

poniedziałek, 25 lipca 2011

true blood trzyma w napięciu.

Nie nie nie nie nie. No co się dzieje. Jak już coś wydaje się zmierzać w dobrym kierunku, wszystko szlag trafia. Z odcinka na odcinek jest coraz bardziej stresująco i będę teraz żyć w strachu przez cały tydzień.
Żarty się skończyły, zrobiło się niebezpiecznie..

Poniedziałek. Zaczynamy od nowa.

Jest deszczowo, pochmurno i zimno. Idealna pogoda do pisania.
Życzę Wam przytulnego dnia. Wszystko będzie dobrze.

niedziela, 24 lipca 2011

if i could only trace that elusive light

Zabawne jak pewne rzeczy z bardzo dalekiej przeszłości żyją w nas. Czy to znaczy, że to po prostu jesteśmy my? Z czego powstaliśmy, co wżarło się tak głęboko, że właściwie ciężko odróżnić 'ja' od 'nie ja'. Zasadniczo, wszystko jest w porządku. Chociaż dzień był trudny, obfitujący w obumarłe plony. Zasadniczo, nie stało się nic ważnego. Wciąż żyjemy, mamy się dobrze. I to nawet nie chodzi o to jak dobrze i co z tego wynika.
Chodzi bardziej o to gdzie zmierzam, kim jestem, kim się staję i że każda odpowiedź na pytanie "kto?", to "Ja.". W końcu. Niesamowite jest to jak to się stało, że w mojej głowie totalnie się pozmieniało. Ale nie w duszy. Chcę wrócić do tego, co było piękne, niewinne i jednocześnie właściwe. Być może niewinne to nie jest adekwatne sformułowanie, ale najwłaściwsze jakie udało mi się znaleźć. Rzadko brakuje mi słów. Rzadko brakowało mi słów. Teraz - nie wiem.
Nie chcę szukać w niewłaściwych miejscach. Chcę znaleźć to miejsce, gdzie wszystko zostało porzucone. Kawałki, oderwane od ciała. Ale właściwie dlaczego? Czy tyle musiało się zmienić, żebym mogła chcieć wrócić do punktu wyjścia? Czy 'pierwotne' znaczy 'właściwe'?






czwartek, 21 lipca 2011

ostatnio wydarzyło się kilka rzeczy.

Dziwnych, ale ciekawych.
  1. Polubiłam piwo niepasteryzowane i gorzką czekoladę.
  2. Kupiłam dół od kostiumu kąpielowego. Właściwie dwa doły.
  3. Zaczęłam się regularnie balsamować i olejuję włosy. Ujrzałam efekty i uwierzyłam.
  4. Postanowiłam, że chcę skoczyć. Ze spadochronem, na bungee - jakoś.
  5. Dojrzewam do złożenia podań o pracę.
A u Was co się wydarzyło?

wtorek, 19 lipca 2011

harry potter 3d, mały sneak peek wyprzedaży allegrowej, zupa pomidorowa deluxe i zerwana soczewka.

Może zacznę od końca, czyli od soczewek. Już od wielu lat korzystam z "dobrodziejstwa" jakim są soczewki, ale nie lubię tego aż tak bardzo. Łatwo o zakażenie i nie jest to najzdrowsze. Anyways, używam czasami.
Bardzo, bardzo, bardzo denerwuje mnie jak nowa soczewka się zrywa. Uważam, że jest to jedna z najgorszych rzeczy jaka może się wydarzyć. Coś jak zaciągnięta pończocha, tylko, że gorzej.

Mi przytrafiło się to właśnie kilka dni temu i do dzisiaj to przeżywam, bo mi się przypomniało, że mam ostatnią w zapasie. Argh. I teraz przedwcześnie muszę zamówić kolejne opakowania, im więcej tym taniej, więc zmobilizowałam się trochę do wystawienia kilku rzeczy na sprzedaż.

Aukcje będą pojawiać się sukcesywnie z prawej strony bloga, chociaż jak wszystko wrzucę to na pewno się pochwalę. Obstawiałabym, że ewentualnie interesują Was głównie kosmetyki, ale przecież butów i torebek też nigdy nie dość :D






Ceny są do negocjacji, chociaż nie ukrywam, że miło byłoby odzyskać chociaż część funduszy przeznaczonych na nietrafione zakupy. Skórzana torba jest świetna, była cholernie droga, ale po chwili okazało się, że jednak to nie mój styl. Spodnie są za małe. One właściwie zawsze były trochę za małe ;) Buty z cyrkoniami kupione na jedną okazję - nie przydadzą mi się więcej. Zajebiste buty na ostatnim zdjęciu - cudowne, bardzo stabilne, zaskakująco wygodne, ale co z tego, skoro nie mam ich gdzie założyć. Są nowe. Reszta w następnym odcinku.

Co jeszcze. Zupa pomidorowa. Ostatnio jak robiłam zupę pomidorową, mój chłopak nie był zachwycony. Tzn smakowała mu tak sobie, no OK. Wtedy zrobiłam wersję na bogato, kroiłam te marchewki, selery, cuda wianki ;) No normalnie jak na wywar. Dzisiaj wciągnęło mnie robienie zdjęć i nie zdążyłam nawet iść po zakupy, więc na trzech skrzydełkach, soku pomidorowym, koncentracie, kostce knorra do gotowania makaronu i makaronie pomidorowo-szpinakowym zrobiłam zupę pomidorową. Dla uratowania sytuacji dodałam mozzarellę. I wiecie co? "Wooooooooooow, kochanie, ale dobra!". Mężczyźni.. ;P

A teraz idziemy już do kina, bo koniec historii Harrego zacznie się bez nas. Widziałyście? Czytałyście? Lubicie, nie lubicie? Ja lubię, nie czytałam wszystkich książek, ale zamierzam. No w każdym razie liczę na 3D i na różne magiczne sztuczki, chociaż teraz to chyba więcej scen walki i samej walki o życie niż sztuczek. Wiecie, że w parkach rozrywki są parki tematyczne 'harry potter' albo 'hogwarts'? Ciekawe jak to wygląda...

poniedziałek, 18 lipca 2011

pędzle eco tools. pędzle do minerałów.

Nie rozumiem dlaczego raz dostaję paczkę z iherb.com od listonosza z InPostu a raz od Poczty Polskiej (tzn od PP nie dostaję, bo kradną). Na szczęście pędzle dotarły. Już postawiłam na nich krzyżyk i opłakałam je cichutko, a tu proszę! Hurrrrrraaaa! Pędzle Eco Tools, ja zamówiłam 2 sztuki:

Kabuki w schowanku / Recycled Retractable Kabuki


Pędzel do bronzera / Bamboo Bronzer Brush


Razem z przesyłką ze Stanów kosztowały mnie 30 zł za sztukę, co jest normalną ceną moim zdaniem za takiej jakości pędzle. Wersja dla bogatszych dostępna jest w SuperPharm i kosztuje 50 zł za sztukę. Serdecznie polecam zestaw Bamboo 5 Piece Brush Set, już przeze mnie wypróbowany. Kocham tego małego kabuki. Po prostu jest to moje najulubieńsze maleństwo! Pędzel do pudru - bomba! Pędzle do oczu też świetne, ale nie są precyzyjne (co zresztą można wywnioskować po rozmiarach). Niemniej jednak, w cenie regularnej cały ten zestaw kosztuje 11$, już z przesyłką. Daje to mniej więcej 30 zł. Za 4 pędzle. No hello!


Pamiętajcie, że nie musicie płacić za ten zestaw, ani za żaden inny, pełnej kwoty. Przecież jest coupon code :) Kod rabatowy na pędzle Eco Tools i nie tylko ^^ uprawnia Was do 5$ zniżki przy pierwszych zakupach. Hurrra!

Wystarczy wpisać OCU232

Dzisiaj przechodzę do pierwszych testów, nie mogę się doczekać!

A tak w ogóle, mam pytanie. Jakie pędzle do minerałów polecacie? Ja nie posiadam żadnego flat topa, a chciałabym. Czytałam dużo, przeglądałam wiele recenzji, oglądałam filmiki, ale nie wiem... EDM, Lucy Minerals, Sephora, Hakuro, Inglot, Elf, Bare Minerals.. ktoś się wypowie? Pretty please.. ;)

PS. Erik w nowym odcinku True Blood - wrrrrauuuu

niedziela, 17 lipca 2011

biochemia urody. czekając na zamówienie.

Czekam na produkty zamówione ze sklepu Biochemia Urody. Czekam dopiero niecały tydzień, więc jeszcze pewnie trochę poczekam, ale spoko. Następne większe zamówienie zrobię ze strony Fitomedu, ale o tym kiedy indziej. Skąd takie zainteresowanie krajowymi rozwiązaniami? Otóż dlatego, że na mojej poczcie znikają w tajemniczych okolicznościach moje nierejestrowane przesyłki ze Stanów. Generalnie, sytuacja jest na tyle absurdalna, że nawet kradną przesyłki już awizowane. Znajduję w skrzynce awizo, idę na pocztę odebrać a tam nie ma (no bo wie pani, może wydano komuś przez pomyłkę, albo przez przypadek poszło do zwrotów.. mhm, tak. na pewno). Może dodam, że do tej pory było wszystko w porządku, ale odkąd zatrudnili nowe kobity w urzędzie to naprawdę mają jakiś totalny burdel. Wydawać kilkadziesiąt $ na ubezpieczenie przesyłki nie ma sensu, więc rozejrzałam się wokół i złożyłam zamówienie na BU.
Zamówiłam następujące produkty. Na początek nieśmiało, zobaczymy czy mi się spodoba.

1 x Olejek myjący - bezzapachowy - 120 ml (10.50 zł) = 10.50 zł
1 x Maseczka wulkaniczna z limonką - 50 ml (9.50 zł) = 9.50 zł
1 x Olej tamanu EKOLOGICZNY - 15 ml (9.80 zł) = 9.80 zł
1 x Puder bambusowy z jedwabiem - 55 ml (12.90 zł) = 12.90 zł
1 x Hydrolat oczarowy - 200 ml (11.90 zł) = 11.90 zł
1 x Hydrolat aloesowy - 200 ml (11.90 zł) = 11.90 zł
1 x Serum-olejek regulujący LEMON EKO - 30 ml (21.80 zł) = 21.80 zł

Suma: 88.30 zł
Przesyłka: 11.00 zł
DO ZAPŁATY: 99.30 zł

Mam wrażenie, że wszyscy już mają coś z BU, na YT wielka kampania i uwielbienie. Miejmy nadzieję, że nie podwyższą cen, bo czekanie na zamówienie kilka tygodni to już jest ból.

Jakie są Wasze ulubione produkty? Może macie jakieś dobre, złe doświadczenia z BU?
Ja liczę na jakieś perełki w całym tym zatrzęsieniu drogeryjnych kosmetyków. Może się przerzucę na bardziej naturalną pielęgnację? Marzą mi się minerały, ale nie wiem od czego zacząć i w ogóle co.. jak..? :) 

one lovely blog award

simply_a_woman i gusia2205 nominowały mnie do one lovely blog award. bardzo ładnie dziękuję za zainteresowanie :)




Zasady One Lovely Blog Award :

- podziękowania i link blogera, który przyznał Wam tą nagrodę; skopiuj i wklej logo na swoim blogu; napisz o sobie siedem rzeczy;
- nominuj szesnaście innych cudownych blogerów (nie można nominować blogera, który Wam przyznał nagrodę); ja tego nie zrobię, bo jest zatrzęsienie osób, które już wykonało ten TAG i myślę, że już "wszystkie" zostałyśmy otagowane. jeśli nie - zachęcam do napisania siedmiu faktów o sobie! ja jestem bardzo zainteresowana!
- napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji.

Siedem faktów o mnie:

1. Jestem Polką tylko w połowie. Druga połowa wywodzi się z innego kontynentu.

2. Uwielbiam tańczyć. W związku z tym jak tylko mam okazję wyrwać się gdzieś z Dziewczynami - chodzę na dyskoteki i do klubów muzycznych. Kiedyś zdarzało mi się to bardzo często, regularnie. Teraz już rzadziej, chociaż cieszę się zawsze tak samo. Nie muszę tańczyć z kimś, sama sobie baunsuję na parkiecie i jest fantastycznie. Mam w planach Ibizę i tygodniową imprezę z Davidem Guettą i nie tylko. W przyszłym roku powinno się udać. Będzie dosko ;)

3. Przez kilka lat ubierałam się tylko i wyłącznie na czarno. Miało to związek z muzyką, jakiej słuchałam. Ale nie tylko. Potem odkryłam kolor. Dużo koloru.

4. Moją wymarzoną pracą i zajęciem w życiu jest praca na rzecz ochrony zwierząt i środowiska.

5. Piję whisky. Najczęściej bezczeszczę ją colą, ale może jak dorosnę to będę piła tak po prostu ;)

6. Pewnego dnia odpowiedziałam sobie na zajebiście ważne pytanie - gdzie chciałabym mieszkać? I przeprowadziłam się z Krakowa do Gdańska. Tu jest morze :D

7. Boję się owadów. Kiedyś jeden mnie ugryzł, dostałam zakażenia i leżałam przez 2 tygodnie w szpitalu i mogłam mieć zapalenie opon mózgowych. Od tamtej pory wolę nie ryzykować, psikam się jakimś gównem antybzz, mam antybzz w kontakcie i jakbym mogła to chodziłabym wszędzie z taką antybzz pochodnią ogrodową. To właściwie nie jest śmieszne. Jak mnie coś ugryzie - goi mi się kilka dni. Swędzi cholernie, boli i puchnie. Nie mogę spać, muszę pić wapno i chodzić na pogotowie na zastrzyki antyalergiczne, po których jest niezbyt przyjemnie. Kto chodzi, ten wie. Masakraaaaa!

poniedziałek, 11 lipca 2011

amla dabur. olejowanie włosów.

Zacznę może od tego, że nakładając olej na włosy myślałam sobie "kobieto, co ty robisz. na pewno tego nie zmyjesz z głowy".
Amla świetnie pachnie, orientalnie i uzależniająco. Ma zielony kolor i ciekłą konsystencję.
Bez problemu nakładałam ją na skórę głowy i włosy. Nie trzeba jej podgrzewać, żeby ją rozprowadzić.
Jest to chyba wskazane, ale że nie mam mikrofali, a nie chce mi się bawić..
Mój pomysł na ten olej jest taki, żeby go wlać do pojemniczka z atomizerem. Uważam, że świetnie można byłoby go rozpsikać i wmasować. Czy to ma sens? Ktoś próbował? Ktoś też na to wpadł?
Koszt. No tak. Za Amlę 240 i Vatikę 150 zapłaciłam 42 zł, z czego 1/3 to koszty przesyłki (bleee, następnym razem muszę namówić kogoś jeszcze na zakupy z helfów).
Vatiki jeszcze nie próbowałam, więc nie wypowiadam się.
Co dokładnie zrobiłam?
Rozpuściłam włosy, pochyliłam się nad wanną, wylałam trochę oleju na dłoń i wmasowałam, przeczesując włosy i dokładnie w skórę głowy.
Później przyczepiłam sobie włosy do głowy klamerką i poszłam montować lampki choinkowe nad łóżkiem.
90 minut później (lampki zamontowane, nikt nie zginął) wróciłam do łazienki, wzięłam szampon (ziaja figa rodzinny) i zmyłam olej. Włosy pokryłam szamponem, wmasowałam, a potem dodałam do tego wodę i spłukałam całość. Włosy umyłam 2 razy. Ten szampon zostawia włosy tępe i poplątane, więc nie przejmowałam się, trochę je rozczesałam palcami i nałożyłam serum z radicala. Poszłam spać. Rano nie były napuszone, ani przetłuszczone, czyli chyba zmyłam cały olej ;)
Nic mnie nie piekło, nie szczypało, nie zafarbowało mnie, nie musiałam szorować wanny przez 20 minut po zakończonym zabiegu :)
Wszystko przebiegło w spokojnej atmosferze, przyjemnej.. powiedziałabym, że relaksującej, ale nie było aż tak bardzo relaksująco, bo nie wiedziałam za bardzo co robię.
Ale już nie mogę się doczekać dalszych doznań, no i efektów. Może następnym razem cyknę jakieś fotki. Ale nie wiem jak z rękami w oleju robić zdjęcia. Hmn.
Ktoś ma jakiś pomysł? ;)


Jeszcze zdjęcie moich kolorowych paznokci. Kolory wyblakły przez ten deszcz za oknem.
A w tle moja paleta 28 naturalnych cieni (28 neutralnych cieni / 28 neutral palette / 28 natural palette - jak to się nazywało?;).
Udanego poniedziałku życzę Wam. Mam nadzieję, że uda mi się dzisiaj rozwiązać kwestię mojej zaginionej przesyłki z iherb.com o wartości 45$. Argh. Nienawidzę poczty polskiej.

czwartek, 7 lipca 2011

i'm back.

Wróciłam, trochę przeziębiona, ale szczęśliwa. Kartony przyjechały, jeszcze się nie rozpakowałam do końca. Nie mam miejsca na nowe kosmetyki, więc czeka mnie masywny projekt denko przez wakacje. Seriously. Niestety, kosmetyków nie da się przechowywać w workach próżniowych zmniejszając ich rozmiar.
BTW, worki próżniowe i LOVE. Nie wyobrażam sobie życia bez worków próżniowych. Dziewczyny! Do przechowywania, do przewożenia. Idealne :)) Polecam serdecznie.

Wczoraj poszliśmy wieczorem nad morze. Było trochę zimno, ale woda była ciepła :)) Dzisiaj trochę boli mnie gardło, ale kto by się tym przejmował ;P To na pewno przez to, że nie miałam szalika ;))


Rozpoczynam testy z olejami: Amla i Vatika dotarły bezpiecznie z helfów.
Będę informować na bieżąco.

Nadal czekam aż na poczcie znajdą moją zagubioną przesyłkę z iherb.com. 45$ to nie aż tak dużo, ale byłoby miło, gdybym nie musiała zamawiać ponownie. Zwłaszcza, że już nie ma promocji 10% off.
Anyways, Dziewczyny, w Gdańsku słońca nie ma (w Częstochowie podobno 25 stopni w cieniu, uff), ale to może nawet lepiej, bo w upale nie działam zbyt sprawnie ;)

Co jeszcze? Chcemy iść na transformersów 3d, trzeba jechać do ikei, muszę znaleźć jakiś fajny basen.
Czy ktoś coś wie na temat przyjemnej pływalni w Gdańsku? Chciałam iść do Novotel Marina Spa, bo jest całkiem niedrogi, ale słyszałam zatrważające opinie na jego temat.. i podobno basen jest mały i nieprzyjazny pływakom.

Mam do wykorzystania groupon do Calypso, tak więc, jeśli mi się spodoba, ten klub będzie mógł na mnie trochę zarobić. Bardzo przywiązuję się do miejsc uprawiania sportu. Do comcomzone uczęszczałam kilka miesięcy, bardzo regularnie, niemalże codziennie. Na różne zajęcia. Bardzo lubiłam. Ale że nie mieszkam już w Nowej Hucie, no to nie jest mi aż tak bardzo po drodze ;)

Alright, off I go.
Ale wrócę szybko :))
Miłego dnia! :)

poniedziałek, 4 lipca 2011

pieprzony strajk przewozów regionalnych

Zgadnijcie kto wtedy będzie jechał InterRegio ze Śląska? Ja!
Oczywiście, że ja. 5 lipca 2011. Z Częstochowy do Gdańska w 18 godzin.
Nowy rekord.
Nie wiem czy dam radę. Mogłabym w przypływie szaleństwa rzucić się pod pociąg,
ale zgadnijcie co? Nie będą jeździć. Shit.
Dlaczego. Dlaczego. Dlaczego mnie spotykają takie chujowe sytuacje zawsze?
Dlaczego?
But why?

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

sobota, 2 lipca 2011

a ja lubię deszcz (take'em off)

dużo bloggerek pisze o tym jaka pogoda jest beznadziejna. dziwi mnie to bardzo, ponieważ pogoda nie jest aż tak beznadziejna, nawet jak ktoś nie lubi deszczu. przecież nie może być 40 stopni przez cały czas, bo rośliny uschną, zwierzęta pozdychają a las ulegnie spaleniu w pożarze, "który strażacy próbują ugasić od 72 godzin".
ja lubię deszcz i pochmurność. woda to życie. słońce oczywiście też, ale rozumiecie same, że słońce samo w sobie spala wszystko, co ma w swoim zasięgu.

lubię wiatr, lubię deszcz, lubię burze. lubię słońce. śnieg też :) ja w ogóle jestem bardzo zadowolona z wszelkich zjawisk pogodowych.

zaraz wychodzę na spacer, ale generalnie cały dzień pakowałam się. niby nie jest trudno, ale jednak łatwo też nie jest :) spakowałam 2 z 3 pudełek, które pojadą kurierem. mnie zostaje plecak i 2 torby. i wazon z kwiatkiem. ciekawe czy przetrwa podróż pociągiem wiele godzin. z moich obliczeń wynika, że tym pociągiem, którym będę jechać muszę pokonać 40 stacji, żeby dotrzeć do celu. can you imagine? i mean, seriously.

craig david will most likely be cheering me up ;))

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...