sobota, 24 marca 2012

promocja w sephorze odwołana

bardzo nie lubię jak ktoś robi ze mnie debila. w sephorze w centrum handlowym klif było dzisiaj dużo ludzi. dużo ludzi, dużo tych takich osób-konsultantów. oczywiście nie było podkładu matującego w kolorze 10, na który poluję i jak go nie kupię to będzie mi smutno. okazuje się, że dziesiątka nie jest dostępna w każdej sephorze, a jedynie w nielicznych. no ale ok. pudru nie ma, to może lip stain? tak! wybrałam sobie kolor, Słomka też (ten sam;) i wędrujemy do kasy.
- dzień dobry
- dzień dobry
- 22 złote i pięćdziesiąt groszy
- ale czemu nie 19?
- teraz mamy taką promocję - 50%, a regularna cena to 45 zł.
- tak, ja wiem, ale do 31 marca macie również państwo taką promocję, że ten lip stain i jeden błyszczyk kosztują 19 zł dla posiadaczy karty sephora
- nie.. nie ma takiej promocji.
- jest na państwa stronie
- była taka promocja, ale nie ma jej już
zamotałam się z telefonem, nie mogłam znaleźć ulotki reklamowej w internecie, więc mówię dziękuję nie i wychodzę. 5 metrów dalej oczywiście znajduję na blogu koleżanki po fachu.

wracam i pokazuję reklamę innej pani, która w końcu doprowadza to tego, że możemy kupić produkty w takiej cenie, w jakiej powinnyśmy móc je kupić.
moje uwagi.
po pierwsze. pani nas obsługująca NIE zainteresowała się tematem. musiałam się zaangażować i dopraszać, żeby w ogóle ktoś zwrócił uwagę na problem.
po drugie. nie zaproponowała, że zapyta kogoś innego, albo zadzwoni do centrali, żeby sprawdzić to, o co pyta klientka.
po trzecie. jeśli faktycznie kazali im ściągnąć ten plakat ze standów, bo po co informować o takiej promocji, jak można nie informować i zarobić 3.5zł na sztuce to ja wręczam sephorze order durnego sprzedawcy.
tak samo jak wg isadory kosmetyki są wiecznie ważne. też order durnego sprzedawcy i powodzenia w biznesie.

podsumowując, nie lubię jak się ze mnie i potencjalnie z każdej z nas, robi debila. bardzo tego nie lubię, doprowadza mnie to do wkurwienia i żadne zapewnienia pani sprzedającej, że "nie kłamała" mnie nie interesują, bo za to jej płacą, żeby ruszyła głową (nawet po 10 godzinach pracy) i pamiętała, że klient wasz pan. zwłaszcza, że pani obok - ta nieco bardziej rozgarnięta, mogła to zrobić.
dlatego Dziewczyny, uważajcie, nie wstydźcie się nalegać, naciskać i podstawiać telefonów komórkowych pod nos sprzedawcom. nie po to robią promocję i robimy im darmową reklamę na blogach, żeby potem udawali, że nie wiedzą o co chodzi.

66 komentarzy:

  1. nie znosze takich ekspedientek-komunistek! czesto na takie panie mozna rowniez natrafic w urzedach, biurach pracy, spoldzielniach a nawet aptekach ..lista bylaby dluga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najgorsze jest to, że to się jakoś wcale nie kończy wraz z wymieraniem ludzi tamtego systemu. właśnie nie. trwa nadal i pokolenia młodych ekspedientek-komunistek zalewa urzędy, spółdzielnie, apteki, drogerie i inne.

      Usuń
  2. WTF???? Ręce opadają... Mają tę promocję na swojej stronie!!! http://www.sephora.pl/pl/cid25101/oferta-specjalna-dla-klubu-sephora.html. W Sephorze w krakowskiej Bonarce przy sephorowych kosmetykach jest normalnie wystawiona plakietka o tej promocji, przy kasie też zachęcają do skorzystania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś nie mogłam jej zlokalizować na stronie sephory, więc sięgnęłam tam, gdzie wiedziałam, że na pewno znajdę :)
      w galerii bałtyckiej w gdańsku też jest "wywieszona", ale widocznie sephora sephorze nie równa. nie wiem.

      Usuń
    2. Miło mi, że się przydałam :)

      Mam wrażenie, że czasem w Sephorach mają jakiś stażystów czy co i to są ludzie kompletnie niezorientowani :/

      Usuń
    3. Całe szczęście, że był telefon z internetem, kurde.

      Usuń
    4. tak, bo wykupiłam PAKIET ;O

      Usuń
  3. Ja tam jestem wyrozumiała, pokojowo nastawiona, chcąca i pomagająca, obrzydliwie przyjazna i uśmiechnięta nawet z wbitym nożem w plecy, ale-ale liczę na namiastkę tego samego w zwrocie. Jeśli jest się nowym pracownikiem, proszę pytać "starych", jeśli jest się "starym", trzeba wiedzieć, jak się nie wie, to się wypada z obiegu i coś nie halo pracujesz na swym stanowisku, albo jak chociaż nie wiesz, to udawaj pokornego de* i stawaj na rzęsach aby się dowiedzieć o co chodzi klientce - szczególnie takiej normalnej i rozgarniętej. ;)
    Taka praca, nie podoba się, to chyba trzeba zwolnić etat takiej chcącej i pomagającej. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie mam wrażenie, że niektóre osoby są nie na miejscu. byłam kulturalna, cierpliwa i otwarta. nie miałam fochów, nie miałam pretensji. oczekiwałam tylko, że ktoś wyjdzie mi naprzeciw. ja nie oczekuję od ludzi, że będą cyborgiem tylko, że będą w miarę myśleć i trzymać fason.

      Usuń
    2. Ja potwierdzam. Nie zauważyłam napastliwości z Twojej strony. Byłyśmy grzeczne, chciałyśmy wyjaśnienia sprawy. A pani tylko stała, tępo patrzyła w kontuar i czekała, aż stri znajdzie ulotkę w internecie. No kurde!

      Usuń
    3. Dziewczyny, może obcykamy się w promocjach i dla pracowników Sephory zrobimy szkolenie? Swoją drogą w innej sieciowej perfumerii też by się przydało czasem...

      Usuń
    4. tak. konferencja polskie blogerki dla sephory. i innych.

      Usuń
    5. No to się zaczynam szykować merytorycznie :D

      Usuń
    6. A co Ty chcesz tam jeszcze szykować, przecież już wszystko wiesz ;)

      Usuń
    7. no właśnie. ja już wiem wszystko.

      Usuń
  4. Aż mi się ciśnienie podniosło jak to przeczytałam! Co to w ogóle jest?! ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi się podniosło w trakcie i mi naczynka popękały. ja się nie mogę tak denerwować. ale nie krzyczałam na panią, tylko ręce mi opadły i już chciałam wieszać banner EPIC FAIL na napisie "sephora"

      Usuń
  5. Też miałam kiedyś niestety w Sephorze podobną sytuację. Przy zakupach dostałam do wykorzystania Bon na 30zł, na bonie napisane było "jak byk", że można łączyć z innymi promocjami. Znaczy się, że ten Bon to takie w sumie pieniążki. Więc gdy dostałam zniżkę na wszystko 10%, to szybciutko powędrowałam w celu zakupu bibułek matujących. Stoję przy kasie i płacę, daję zniżkę i Bon, a Pani mówi, że nie można łączyć. Kiedy tam jest napisane, że można - mówię. Ale chyba nie można mówi Pani, to nie o to chodzi. A o co w takim razie - pytam. Przyszła druga i zaczęła szukać w regulaminach. Przyznam się szczerze, myślałam, że mnie tam trafi, pieprznę wszystkim i pójdę. Ale, nie dałam za wygraną, to ich wina, że się gubią w promocjach i zatrudniają niekompetentny personel. I dostałam zniżkę i zapłaciłam bonem. Jednak uważam, że nie powinno stawiać się klienta w tak niekomfortowej sytuacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie. nie powinno się. robią łaskę, że chcesz coś kupić. wtf naprawdę

      Usuń
    2. Tak się nakręciłam, że chyba jutro pójdę sprawdzić "u mnie" jak sprawa wygląda. Czy może też odwołali:-)

      Usuń
  6. Zajebioza i pojebioza zarazem... No nic, kilka takich akcji i laska za kontuarem wyleci z hukiem. Bo nie wierzę, że się klienci nie postawią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni wszyscy tam byli jacyś zakręceni. Że niby złe ulotki dostali, z inną datą i przedwczoraj pozdejmowali. Pfff.
      Kuźwa, mały salonik, kręci się ich tam więcej niż klientów (4 babki chyba do nas podeszły...), a nagle, gdy trzeba coś wyjaśniać, to nie ma komu...

      Usuń
    2. ręce opadają

      Stri, bardzo dobrze, że jesteś Wojowniczką W Dobrej Sprawie :*

      Usuń
    3. jestem wojowniczą księżniczką. jak xena

      Usuń
    4. No ale jeśli ich tam jest aż tyle ( mam na myśli personel) to tym lepiej powinni mieć zorganizowany przepływ informacji z logistycznego punktu widzenia. Jeśli czegoś się nie wie, mówi się "momencik, spytam" i tyle. A nie idzie się w zaparte i robi z klienta tłumoka. To zraża ludzi do sklepu i do marki. Kto pójdzie na zakupy gdzieś gdzie ma wrażenie, że robi się z niego idiotę? Brawo, Stri!

      Usuń
    5. brawooo!! no właśnie o to mi chodzi. to bez sensu.

      Usuń
  7. Ja na początku zwykle coś miło tłumaczę. A potem wołam kierownika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak wiemy to nie zawsze się sprawdza XD

      Usuń
    2. Głową muru nie przebijesz. Zawsze można sprawę zgłosić centrali

      Usuń
  8. Dzisiaj też widziałam ten plakat i tym bardziej, wtf? A takich pań jest niestety dużo, kiedyś jedna w pierdonce na żartobliwe zagajenie, czemu nie mają terminali na karty, powiedziała: nie ma i nie będzie, niech se robi zakupy gdzie indziej. No i jak tu być miłym, jak jeszcze dostajesz za to w dziób :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pani to znowu nie była jakaś niemiła. Po prostu nie chciało jej się wyjaśniać.

      Usuń
    2. Ale taki -> :@ krzywy wyraz otworu gębowego mnie zmylił. Nie robię tam zakupów. Nie lubię piedrony.

      Usuń
    3. No coś Ty... to Ty taka z bogatszych, co?

      Usuń
    4. Tak, ja z tych bogatszych co kupują w teżco :P

      A najbardziej lubię lidl, ah, niemieckie słodycze rządzą :P

      Usuń
    5. Tak, żeeeeeeeeeeeeeeeeeelki i czekolada, niemieckie rulez, bezwarunkowo!

      Usuń
    6. A ja lubię mielonkę z puszki z Lidla i oliwki :P O, i sok pomarańczowy!

      Usuń
    7. oliwki też lubię a mielonek nie znam a sok pomarańczowy lubię don simon z biedronki

      Usuń
  9. jako była pracowniczka sklepu (co prawda nie kosmetycznego) powiem tyle, że pracownicy na ogół dowiadują się o promocjach ostatni. ja o zasadach programu lojalnościowego dowiedziałam się od klientki. true story ;) laska pewnie była na okresie próbnym. trzeba jej wybaczyć, a sobie pogratulować niezliczonych pokładów zen ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Interesujące. A czemu ostatni? Przecież mają taki sam dostęp do tych wszystkich informacji, jak reszta ludzi. Czy może się mylę?

      Pani już dawno ma przebaczone, a my pogratulowane :)

      Usuń
    2. no właśnie nie rozumiem czemu ostatni. gdybym ja pracowała w sephorze to zaglądałabym na stronę internetową niemal codziennie a zasubskrybować newsletter chyba nie jest tak trudno. po prostu drogerie są na tyle specyficznym miejscem, że powinny tam pracować osoby zainteresowane tym, co dzieje się na rynku kosmetycznym, albo przynajmniej co dzieje się w ich firmie.

      Usuń
    3. Nigdy nie pracowałam w Sephorze ani w ogóle w żadnym sklepie, ale patrząc na konkretny przykład Sephory coś mi się wydaje, że wszystko zależy od kierownika danego sklepu. Bo przecież od czegoś musi zależeć to, że są Sephory bezproblemowe i takie kompletnie niedoinformowane, prawda?

      Usuń
    4. BTW, podobnie jest ze spożywczakami, zaopatrzenie i ogólna kultura sklepu potrafią się bardzo różnić. Np. Auchan w Bielsku to prawie wzór sklepu - porządek, świeże warzywa etc. Natomiast krakowski Auchan to niezły bajzel, a warzywa potrafią tam dosłownie same chodzić, a z kłębów pleśni można by bałwanki lepić albo owieczki...

      Usuń
    5. Tak, zdecydowanie tak, kierownictwo ma znaczenie.

      Usuń
    6. trolololo, ale to już wiemy XD

      Usuń
  10. Dobrze, że jednak ostatecznie wszystko się wyjaśniło. Ale faktycznie ekspedientka nie za ciekawie się zachowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lepiej dla nich, że się wyjaśniło, bo jakby się nie wyjaśniło to bym im zrobiła antyreklamę na pół blogosfery. trolololo.

      Usuń
  11. a ja nie lubie mojej sephory. Bywam tam bardzo czesto i kiedy jestem " na galiwo" i z makijazem to mam wolna reke a jak " normalnie " to straznika na gardle ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na galowo mialo byc;)

      Usuń
    2. to jest inna sprawa, równie ważna i nad tym też powinni popracować. cóż, wszyscy powinniśmy dążyć do bycia lepszymi. jaki ładny wniosek wyciągnęłam.

      Usuń
  12. ja w ogóle nie lubię atmosfery w naszych sephorach i douglasach. lubię czasem wyjść na świat bez makijażu, i wtedy dosłownie czuję pogardliwe spojrzenia ekspedientek. zresztą nie tylko w te 'gorsze dni, tam się generalnie patrzy na klienta z wyższością. wyjątkiem jest chyba douglas w alfie w gdańsku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też preferuję nie uczestniczyć w takich miejscach a jeszcze jak mam brak makijażu to w ogóle. w alfie nie miałam negatywnych emocji, chociaż tam też mają burdel i brak przepływu informacji np odnośnie limitek/nowości essence.

      Usuń
  13. Te ekspedientki w klife wg. to nie są miłe, uważają się za "wyższe" czy coś. Za to bardzo miłe są panie w sephorze w gdańsku głównym (oprócz takiej jednej baby pofarbowanej na platynę z kwadratową szczękaą :/ )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lol ;P w bałtyckiej ostatnio było śmiesznie, nie wiem czy to była platynowa kwadratowa twarz, ale któraś z pań ekspedientek zachowywała się dziwnie. a w końcu obsługiwała nas pani taka dosyć sensowna, chociaż ja do dziś nie wierzę, że te różowe pędzelki były z naturalnego włosia.
      a w klifie jedna blondynka zainteresowała się brakiem odcienia i szukała po szufladach. a potem inna blondynka zainterweniowała w związku z promocją widmo. także zależy kto i gdzie.

      Usuń
  14. co za żenadka, ech. dzisiaj też kupowałam tego lipstaina, ale obyło się bez takich sensacji. na szczęście, bo ze mnie lubi straszna suka wychodzić w sklepach, jak nie dostaję tego, co mi się należy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. groźnie. ja nie lubię marnować energii na takie sytuacje, ale czasami kusi mnie, żeby się na kimś wyżyć. there. i said it.

      Usuń
  15. U nas w mieście w prawie każdej drogerii trzeba informować sprzedawcę jakie są promocje...
    Kiedyś w jednej drogerii była promocja że do każdego produktu Vipera dają gratis błyszczyk w tubce. Więc kupiłam 5 lakierów Jumpy i nie dostałam błyszczyków. Mówię babce że jest taka promocja a ona że Jumpy to nie Vipera. A ja jej mówię: a co to jest jak nie Vipera :D? Poszła gdzieś tam się zapytać, robi głupią minę i daje mi jeden błyszczyk :P a jej mówię że w gazetce jest informacja że do każdego produktu ma być gratis. Poszła znowu się pytać, i w końcu dała mi te błyszczyki ale z wielką łaską. Porażka....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trolololo ale jaja. promocja jak się patrzy ;P
      mnie też bawi zawsze jak znajdę na sklepie ometkowany produkt w obniżonej cenie i chcę go kupić, a pani mi mówi, że promocja się skończyła. a ja mówię "rozumiem, ale musi mi to pani sprzedać w tej cenie" a pani "ja nic nie muszę" a ja wtedy "chciałabym rozmawiać z kimś, kto zna prawo" no i zawsze kupuję w obniżonej cenie. ich wina, że nie pozdejmowali metek.

      Usuń
  16. Ja chciałam kupić w Sephorze w galerii bandyckiej produkty promocyjne i chociaż wejście było oplakatowane dookoła i hasła waliły po oczach to ekspedientka popatrzyła na mnie oczami jelonka i zapytała: ale jaka promocja? :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...