piątek, 7 września 2012

fifty shades of grey. w nocy z czwartku na piątek.

dzień dobry wieczór :)

spałam 2 godziny dzisiaj. moja skóra wygląda tragicznie, ale nie o tym.
mam dla Was kilka recenzji miniaturek z glossy box (podróżowanie sprzyja)
nie ujawniłam się do tej pory, że subskrybuję to pudełko kosmetyczne,
bo jakoś tak wszyscy zawsze umieszczają i ja jestem generalnie na nie,
jeśli chodzi o umieszczanie pudełek jakichkolwiek kartonowych.
w każdym razie, chcę powiedzieć, że zużywanie jest łatwiejsze podczas
podróży małych i dużych. tzn nie ujawniłam się. pisałam o tym w blogosferze,
ale chyba nie na prostych czynnościach. a może nadarzy się okazja,
bo jest jakiś cholerny problem z wrześniową płatnością i chyba poruszę ten temat.

pamiętajmy, że nie spałam i spotkałam się z opiniami, że jestem.. jestem..
chyba chodziło, że marudna, ale nie takiego słowa użyła osoba, z którą rozmawiałam.

Mucha czuje się i lepiej i gorzej. na pewno czuje się lepiej Jej oko,
bo naprawdę ładnie się goi, szwy się same rozpuszczą za tydzień jeszcze i dzień,
we wtorek będzie można Ją już samą zostawić w domu. ale nie czuje się świetnie,
bo ma gorączkę i musi dużo odpoczywać, no i przepłukuje się po narkozie.

jestem bardzo zmęczona. Słomka, nie zerkaj tak na mnie.
tak, powiem Wam co robiłam od wczoraj wieczorem do dzisiejszego południa.
czytałam książkę, a właściwie trzy.

przeczytałam Fifty Shades of Grey, Fifty Shades Darker i Fifty Shades Freed
(wszystkie trzy w oryginale, boję się polskiego tłumaczenia)

słuchajcie, to jest niesamowite jak powszechna opinia może zmylić, jak popularność
może zwieść. ja uwielbiam książki i kino i muzykę. naprawdę. nie wszyscy lubią
i w aż takim stopniu się nie fascynują. ja zawsze znajduję coś dla siebie, co mogę
zabrać, nauczyć się, poczuć, przeżyć.

oto co słyszałam o tej książce od "Was"; erotyczno-pornograficzny opis
zachowań z zakresu bdsm, perwersja i obrazoburcze rozdziały jeden po drugim.
nie zgodzę się w ogóle. moim zdaniem to jest książka o miłości, zaufaniu i tym jak
budować związek między dwojgiem ludzi. czy to jest powieść erotyczna? no.. nie.
tzn jeśli ktoś uważa, że to jest mocno erotyczne to nie czytał niczego mocno erotycznego.
w ogóle nie ma fizjologicznych porno zbliżeń, tego "weird sex stuff" nie ma w ogóle.
bdsm.. lol. to jest tak, jakby powiedzieć, że każdy film niskobudżetowy to kino offowe.
przeważnie kino offowe ma niewielki budżet, wiadomo dlaczego. ale nie każdy film,
który ma mały budżet to kino offowe.
tzn, ale mi nie chodzi o zarysowanie płaszczyzn bondage/discipline,
dominance/submission, sadism/masochism, bo one są bardzo lekko, ale są jakoś..
jednak z tego co czytałam Wasze "podejrzenia" i wątpliwości w temacie tej książki,
to raczej macie zupełnie.. niewłaściwe oczekiwania. część z Was. te, które zdradziły
co myślą, że tam będzie. naprawdę, relacja między głównymi bohaterami ma inny charakter.

to nie jest książka o seksie. a tłumaczenie Pięćdziesiąt Twarzy Greya to już w ogóle
padłam. nie wiem, zresztą ja czytałam po angielsku. książka jest napisana ekstremalnie
prostym językiem i oceniam ją jako łatwą do zrozumienia. ale jeszcze może mały
disclaimer. ja nie piszę recenzji w sensie wydarzyło się to i to i coś tam. nie. na pewno nie.
po prostu zdziwiło mnie zamieszanie wokół kontrowersyjnej powieści erotycznej,
która w ogóle jak się potem dowiedziałam jest porównywana do twilight i szczerze
mówiąc.. rozumiem, bo zmierzch też przeczytałam w całości i też zawsze w nocy :)
widzimy pewne podobieństwa, ale nie oznacza to, że literatura tego typu nie może
przynieść radości. ja się ucieszyłam. wydaje mi się, że grupą targetową były jednak
młodsze osoby, ale na pewno dużo kobiet przeczyta i też się ucieszy.

i naprawdę nie widzę dlaczego feministki mają coś przeciwko (podobno mają)

 i jeszcze chciałam powiedzieć, że jestem zwolenniczką oceniania czegokolwiek dopiero
po poznaniu (fenomenologicznym). także tak. ja polecam spragnionym historii miłosnych.
romantycznych historii miłosnych.

napiszcie mi jakie Wy miałyście odczucia. Simply, słyszałam, że Ty jesteś na nie?
pozdrawiam Was serdecznie i pamiętajcie, żeby wspomagać lokalne biblioteki!
wystarczy pójść, otworzyć konto i wypożyczać!! :)

36 komentarzy:

  1. Dziś rąbnęłam się w księgarni o stół zawalony tymi książkami. Ogólnie stojąc w kolejce co druga osoba dzierżyła po jednym egzemplarzu tej pozycji tylko ja dalej igrzyskami śmierci się jaram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie czytałam igrzysk, ale oglądałam, ale film było nieco okrutnej jakości i też jakoś tak.. ale przeczytam, alright!
      tzn dziwi mnie trochę popularność tej książki (odcieni szarości), bo marketingowana jest jako coś zupełnie innego niż jest w rzeczywistości i o ile w przypadku peelingu pod prysznic o słabych właściwościach ścierających/antycellulitowych/ujędrniających to rozumiem, że można się rąbnąć kilka/naście tysięcy razy, ale książki.. książki przeważnie jakoś no nie wiem. są o tym, o czym mają być albo nie są.

      Usuń
    2. ps. przykro mi, że się uderzyłaś.
      a jaki był wiek dzierżących? tacy "back to school" kind of people?

      Usuń
    3. Przedział był ogromny, jednak w zdecydowanej większości były to kobiety. Za to przypomina mi się zdanie profesora od literatury, z którym miałam zajęcia, że jak chce wiedzieć po jakie książki nie sięgać to patrzy na listę bestsellerów ;)

      Usuń
    4. Snobistyczne podejście wyczuwam u prof. Łebjaksklep.

      Usuń
    5. Słomka :))) uwielbiam Cię!
      lol

      Usuń
  2. mnie wlasnie ten prosty jezyk porazil. jest tak prosty, ze az nie da sie tego czytac. nie obrazajac nikogo - przez tych pare stron, przez ktore przebrnelam, mialam caly czas wrazenie, ze jest to ksiazka pisana dla debili. smuteczek.
    w moje gusta to cos kompletnie sie nie wpisalo i niestety nie pojmuje fenomenu tej trylogii. ale nie czytalam w calosci, wiec moze nie powinnam sie wypowiadac?
    a tlumaczenie tytulu na polski - rzeczywiscie, wystarczy. az strach otwierac, bo kto wie co czeka w srodku :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, język jest okrutnie prosty, chociaż niestety bywa gorzej. ale ja raczej chciałam point out, że to nie jest niesamowita tajemnicza mroczna historia tylko normalnie - o miłości.

      Usuń
    2. i też nie pojmuję fenomenu. może to jest tak na zasadzie miejskiej legendy, że ta książka jest o czymś o czym nie jest, ale wszyscy kupili, może nawet przeczytali, ale nie przyznali się, że oni tam widzą coś innego niż się mówi, że tam ma być?
      jestem sherlockiem.

      Usuń
  3. Hmmm... No tak, nie czytałam jej, choć oczywiście obiło mi się o uszy, że książka ta została zaszufladkowana jako powieść erotyczna dla kobiet. Niewykluczone, że w końcu po nią sięgnę, choć zapewne nastąpi to dopiero wtedy gdy emocje wokół niej opadną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja usiadłam, otworzyłam, przeczytałam i już :))

      Usuń
  4. miałam ochotę na ten tytuł, ale jakoś się rozeszło po kościach. poczytałam trochę więcej recenzji i chyba jednak szkoda czasu. ale naprawdę sprawa jest intrygująca, tyle milionów sprzedanych egzemplarzy. Igrzyska uwielbiam i polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, jak powiedziałaś - sprawa jest intrygująca.
      Igrzyska przeczytam na pewno. w swoim czasie :)
      ja nigdy nie czytam recenzji, ale ta książka stała się na tyle obecna w blogosferze, że nawet jak nie chciałam czytać recenzji to czegoś się dowiadywałam. no i wczoraj spontanicznie siadłam i przeczytałam i już wiem co tam jest napisane.

      Usuń
  5. uwaga, ten komentarz zawiera spoilery,

    tak, ja jestem na nie, ale swoją opinię wystawiam na podstawie pierwszej części, która to nie zachęciła mnie do kontynuowania. również czytałam w oryginale. wkurzał mnie styl - ciągłe "oh, my" i powtarzanie piertyliard razy, jaki to CG nie jest przystojny. no c'mon. Ana informowała nas o tym prawie za każdym razem, kiedy na niego spojrzała. poza tym pewne rzeczy wydawały mi się nierealne. dwa orgazmy w noc, kiedy tracisz dziewictwo? fantastyczny blow job bez jakiegokolwiek doświadczenia? i to jeszcze z deep throatem?

    jak dla mnie ta książka ma tylko jeden jedyny plus: nie kończy się jak typowe romansidło. i to wszystko.

    powieść o miłości? owszem, Ana jest zakochana, ale Christian? nie odniosłam takiego wrażenia

    tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja wiem, ale przecież to jest so cute właśnie. tzn noo. a nie jest? troszkę? ale Ty nie przeczytałaś pozostałych dwóch to nie wiesz jak się kończy.. a ja wiem :)
      tak, ja wiem i zgadzam się z Tobą, że powtórzenia i powtórzenia i sytuacje, ale wiesz. tak wyszło.

      Usuń
    2. mnie taki styl męczy

      może kiedyś przeczytam, ale nie w najbliższym czasie. ja sobie muszę takie coś dawkować. taka literatura to w ogóle nie mój typ. jak kocham fantasy. Tolkien, Sapkowski <3

      Usuń
    3. Zgadzam się z Simply w całej rozciągłości :).
      Przeczytałam dwa i pół tomu i nie widziałam tam miłości. Widziałam toksyczny związek, gdzie jedna strona (Christian) manipuluje drugą. A Anastazja miała objawy ofiary przemocy domowej(ten strach czy Ch nie będzie zły, szukanie wszelkich przyczyn jego złego humoru w sobie).
      Ale powyzwierzałam się nad książką na lubimyczytac.pl starczy :)

      Usuń
    4. no właśnie, Ana była strasznie zaszczuta. tak nie wygląda miłość

      Usuń
    5. nie, no to ja nie porównuję Tolkiena i Sapkowskiego do tego typu literatury, nie nie. To nie jest tak. oprócz Twilight i teraz odcieni szarości to ja też preferuję normalne książki.

      Annathea, noooo nie wiem nie wiem. Tzn rozumiem, że można tak na to spojrzeć na pierwszy rzut oka, ale ja myślę, że mimo wszystko to jest miłość. ich miłość, na pewno specyficzna i na pewno nie każdy by się odważył przejść to wszystko co im się wydarzyło i zgadzam się, że historia jest wymyślona i też bym chciała mieć tyle orgazmów, ale całość jest urocza.

      Usuń
    6. ps. potem to już nie Ana była zaszczuta. ja mam obraz trylogii jako całości, a nie jako części, ale faktycznie to na pewno nie było w pierwszej części, tylko w drugiej. coś się stało i potem już nic nie było tak samo.

      Usuń
    7. Ilość orgazmów jest niesamowita. Bardzo mnie to ciekawi, ale nawet przy bardzo twórczych etapach jakoś nie do wyobrażenia :P

      Usuń
  6. Wiesz, nie rozumiem o co chodzi z zamieszaniem wokół tej książki. Nie uwiodła mnie, nie zainteresowała. Przeszła bez echa.
    Może robię błąd? nie wiem ale chyba nawet nie chcę wiedzieć może po części dlatego, że miałam i mam bogate życie erotyczne:D
    Tak, sporo rzeczy zaliczyłam. Dosłownie i czytanie w takim wydaniu nie "jara mnie";)

    Miłość? jednostronna .... a takich historii nie lubię.

    Polski tytuł jest... no właśnie, zostawię to bez komentarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do tytułu, tam jest gra słowna, a one są w 99% nieprzetłumaczalne. tytuł 50 odcieni szarości nie oddawałby istoty książki... tłumacz w zasadzie nie miał innego wyjścia...

      Usuń
    2. Ale tam tłumacz. Tłumacz mało ma do gadania, jeśli idzie o tytuł.

      Usuń
    3. Nie znam szczegółów od strony technicznej ale wiem, że wydawca ma głos w sprawie tytułu... Narzuty z każdej strony, ba! czasami nawet w treść.

      Usuń
    4. moim zdaniem miłość jest obustronna i ja nawet powiedziałabym, że ona jest najpierw ze strony christiana mimo, że on sobie nie zdaje sprawy. ale nie o tym.

      tytuł. pisząc tłumacz, myślę wydawnictwo. skrót myślowy. ja wiem Dziewczyny, to był skrót myślowy.

      Usuń
    5. a. i jeszcze.
      50 odcieni szarości - moim zdaniem - oddawałby lepiej niż 50 twarzy greya, ale może tylko filozofuję :)

      Usuń
    6. Nie znam treści, więc się nie wypowiadam, co do trafności tytułu. Po prostu mnie bawi, gdy znam oryginalny. Chociaż rozumiem ten wybór.

      Usuń
    7. ale wszędzie tak jest, prawda? filmy przecież też. filmy mają okrutne polskie tłumaczenia.

      Usuń
    8. Tak. Filmy też. Jest wiele czynników. A wśród nich malutki tłumacz.

      Usuń
  7. Czytałam, że kiepska stylistycznie więc już została u mnie zdyskwalifikowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, jest. to nie jest książka, która jest warta przeczytania ze względu na jakość. po prostu byłam ciekawa o co chodzi i jak kończy się historia (jak już zaczęłam)

      Usuń
  8. Ciekawe, jakie będziesz miała wyszukiwania na blogu po tej notce :D Jak tu takie porno i erotyka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może nie będzie tak źle, ale od kilku miesięcy chodzi po głowie post na temat porno pomadek.

      Usuń
  9. nie czytałam i pewnie nie prędko po nią sięgnę, czemu tak często kupowana i takie duże zainteresowanie? bo kobiety się nie przyznają ale erotykę i porno czytają/oglądają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całkiem możliwe. ja czytam i oglądam i polecam każdemu.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...