niedziela, 9 grudnia 2012

wzmacniające produkty do włosów

Dzień dobry, dzisiaj będzie o trzech produktach do włosów Yves Rocher: szamponie rewitalizującym z serii anti-ageing*, masce zwiększającej gęstość włosów* - te dwa produkty się uzupełniają i tworzą naprawdę warte uwagi duo oraz o szamponie do włosów brązowych, który jest brązowy i sądzę, że naprawdę działa. Od niego zaczniemy, również dlatego, że posiada wyciąg z chinowca z Ekwadoru i w związku z tym zajmuje szczególne miejsce w moim sercu.

Kosmetyki do włosów zajmują najwięcej miejsca w mojej łazience, co nie oznacza, że używam ich wszystkich regularnie, a już na pewno nie jednocześnie. Pewnie, że powinnam wrócić do mojego planu pielęgnacji. Nie był on co prawda zbyt wyszukany, chociaż teraz mógłby być (smakołyki z ZSK czekają na wypróbowanie), ale był jakiś. Lepiej taki niż żaden. Przez ostatnie szalone tygodnie (pisanie pracy, obrona, pakowanie, miliard spraw tam i w końcu przeprowadzka) całą pielęgnację ograniczyłam do minimum, bo nie miałam czasu/ochoty/energii/przestrzeni/swojej łazienki.

Właściwie jeśli chodzi o włosy to używałam właśnie tych trzech produktów, a przynajmniej o tych trzech warto coś napisać, bo w połączeniu z szamponem do włosów brązowych, o którym lubię myśleć, że jest do włosów kasztanowych, bo moje włosy są kasztanowe a kolor tego szamponu też przypomina mi kasztany i jakoś tak sobie to tłumaczę.. anyways, w połączeniu z nim używałam masek bingo spa, które były jakieś dziwne i nadawały się do rozczesywania, ale trochę obciążały włosy (czyżbym używała ich za dużo?) i nie było efektu wow, a składowo też bez szału i zapachy też bez szału, więc nie wrócę do nich oprócz tej, którą dostanę w spadku od Hex i zobaczymy czy jest coś warta. Zawsze mogę ją upgrade'ować ZSK, right? Pozdrawiam :))

 photo 09072012113_zpsde4569ad.jpg

Do rzeczy. Szampon do włosów brązowych moim zdaniem działa. Zacznę od tego, że włosy mam naturalne, nigdy ich nie farbowałam i miałam nadzieję, że szampon trochę podbije ciepłe tony w moich włosach (tak od połowy w dół mam naturalne niby ombre, bo mi się rozjaśniały przez lata od słońca - od skóry głowy do połowy mam chłodny odcień, bo trzymam je raczej związane, a poza tym czapki/kapelusze i jeszcze teraz jest zima, więc włosy mi raczej chłodnieją, a ja bym chyba chciała, żeby niekoniecznie chłodniały, ale z drugiej strony czy chciałabym mieć całe ciepłe włosy? nie wiadomo do końca) i faktycznie ten szampon to zrobił. Zużyłam jedno opakowanie i uważam, że widzę różnicę. Subtelną, ale widoczną. Nie farbuję włosów, więc wiem, że nic innego nie mogło podziałać na nie "koloryzująco". Fajnie. Ja polecam. Szampon raczej się nie pieni niż się pieni, odżywka po koniecznie, ale i tak jest warty wypróbowania, zwłaszcza, że czy są na rynku szampony do włosów brązowych, które działają? Bo np takie przyciemniające czarno/granatowe to wiem, że były kiedyś, czy ktoś ma jakieś doświadczenia i mógłby się podzielić? I w ogóle jak to jest, bo ja wiem, że są serie do włosów farbowanych, ale jak ktoś nie ma farbowanych to.. no bo wiecie są szampony chroniące kolor, żeby się nie wypłukiwał i ochrona przed słońcem też, to jest jedna kategoria. Ja mówię o szamponach podbijających kolor, np jak są dla blondynek różne bardzo serie. Jakie są dla włosów kasztanowych, rudych nawet powiedziałabym. Idźmy w rudy. Ale nie będę się farbować. Kiedyś pewnie niestety tak, bo siwe włosy mam już i jest ich coraz więcej, ale okay. Nie o tym. Przejdźmy do nowego duo rewitalizującego i zwiększającego gęstość. Podoba mi się bardzo szampon, a maska jeszcze bardziej (szampon niejako ze swej istoty jest mniej ekscytujący niż maska, zgodzicie się?).

 photo P1190747_zps3786420f.jpg

Opowiadałam Wam o przygodach z olejowaniem, było świetnie. Później porzuciłam olejowanie i w zasadzie moje włosy nie wyglądają bardzo bardzo gorzej, ale nie wyglądają aż tak dobrze jak przedtem. Chociaż (prawie) zawsze używam maski do rozczesywania, inaczej nie dałoby się tego zrobić bez strat we włosach. Podczas testowania dwóch produktów z linii anti-ageing roślinnej pielęgnacji włosów ze stajni Yves Rocher używałam kilka razy samego szamponu i rozczesanie włosów zajęło mi dobre 15 minut. Trzeba jednak pamiętać, że moje włosy są długie, gęste i kręcone, a tym samym plączące się zawsze i wszędzie nawet jak nic nie robię tylko stoję albo siedzę to one i tak się plączą same z siebie. Oh well. Po olejowaniu ten problem się zmniejszył, ale po odstawieniu olejów problem powrócił. Zasakujące.

Anyways, rozczesywanie dramat, ale przecież jest to szampon bez silikonu, więc alright. Poza tym faktycznie prawdą jest, że włosy po nim są błyszczące i gęste (moje włosy raczej są błyszczące i gęste, ale po niektórych szamponach bywają matowe i jakieś takie pf. żaden z szamponów YR ani z gamy roślinnej pielęgnacji włosów ani z innych serii tego nie robi, np ostatnio używałam szamponu do włosów brązowych i też był bardzo fajny, jednak ten rewitalizujący jest jakoś łatwiejszy w użyciu i bardziej go lubię).

 photo P1190750_zps658e9e47.jpg

Ciekawy jest skład. Ja nie jestem pro w kwestii składów, ale na przedostatnim miejscu mamy kwas salicylowy. Szampon z kwasem salicylowym. Pewnie nie jest go dużo, a szampon przecież nie spędza na skórze dużo czasu (producent zaleca trzymanie produktu na włosach 2 minuty), ale jednak jest to ciekawe. Na piątym miejscu w składzie mamy olejek z kamelii, na szóstym wyciąg z winorośli czerwonej wspomagający mikrokrążenie. Brzmi bardzo dobrze. Podoba mi się taka baza myjąca, w ogóle szampon genialnie się pieni i jest naprawdę prosty w użyciu. Rozczesywanie może być jedynym minusem, ale przecież używamy odżywki/maski po umyciu włosów, right? Right. Ja też (prawie) zawsze.

Szczegóły techniczne. Do szamponów z tej serii można dokupić wielorazowe, porządne i niezacinające się pompki za 3.5zł. Polecam. Szampony mają 200ml, maska ma 150 ml i nie jest zbyt wydajna przez to, że jest jej mało, ale moje włosy mają już chyba z prawie 70cm (może mniej, bo ostatnio trochę obcięłam), więc dla mnie żadne produkty do włosów nie są wydajne ;)

Ponadto, mam problemy z czytaniem kart pamięci w komputerze i zdjęcia, które zrobiłam nie mogą zaistnieć w tej chwili, ale jak tylko uda mi się rozwiązać ten problem to zamienię zdjęcia na swoje obviously.

EDIT: Udało się, zdjęcia już są!

18 komentarzy:

  1. Ja polecam Jantar i rzepa z Joanny :) tanie i pomaga :)


    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jantar i rzepa z joanny czekają na swoją kolej aż coś zużyję z mojego włosowego koszyka łazienkowego. ale dzięki za info.

      Usuń
    2. Phi;) miałam Jantar i średnio na jeża. Na pewno nie wrócę do niego.

      Usuń
    3. ja lubię takie wcierki i nie wcierki ;) zobaczymy

      Usuń
  2. To jest chyba nowość z tego co ja widzę w katalogu, znając życie prędzej czy później wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to jest nowość. ja wiem na pewno, że wrócę do tego duetu, tylko muszą wydarzyć się dwie rzeczy. muszę zużyć z litr szamponu, który mam w zapasach oraz musi być dobra promocja.

      Usuń
  3. Zaciekawiłaś mnie szamponem.
    dawno temu, w zamierzchłych czasach kiedy miałam swój naturalny kolor złotego blondu :) używałam regularnie szamponu z YR dla włosów blond. Nie pamiętam nazwy :/ ale efekt był super. Poza tym wpływał na naturalny kolor włosów. Świetnie podkreślał złote refleksy. Moja Mama już wtedy farbowała włosy na blond :) i u niej też się dobrze spisywał więc sądzę, że bez względu na fakt farbowane bądź nie podkreśli/wydobędzie posiadany odcień. Na głowie oczywiście :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja pamiętam dawno temu, że były takie szampony do czarnych włosów, ale ja bym chciała swoje włosy urudzić a nie uczarnić.

      Usuń
    2. Do czarnych nie pamiętam. Taki rudy połysk chcesz?

      Usuń
    3. moje "stare" wlosy czyli te na koncach sa cieplo rude
      te nowe sa chlodno brazowe
      chce je ocieplic chyba tak mysle

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. a widzisz. no, brązowy jest naprawdę ekstra. przyniosę Ci jak się spotkamy, zostało mi trochę w gda.

      Usuń
  5. te szampony dla blondynek niewiele działają. jak jeszcze farbowałam włosy to nie zapobiegały żółknięciu blondu ani nic. pic na wodę.

    a Twoje włosy są przepiękne, ale to wiesz :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla blondynek to chyba takie fioletowe?
      dziękuję. no trochę wiem ;P

      Usuń
  6. Z szamponów to akurat mam fazę na te nowe z apteczki babuni, czy jak tam sie one zwą - 5zł kosztują a działają jak złoto! :) Ale maska mnie ciekawi. Siwieć - na szczęście - póki co nie siwieję, ale jakis colour booster zawsze się przyda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, ja pamiętam apteczkę cały czas, bo miałam kilka tych uroczych buteleczek kiedyś :)

      Usuń
  7. lubię ich szampony i nie omieszkam spróbować tego anti-age :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...