wtorek, 27 marca 2012

czasem przypomina mi się



coś z dawnych czasów. zamierzchłych. przypominają mi się sytuacje, ludzie, widzę to co było klatka po klatce.
czasami w tle słychać ścieżkę dźwiękową. dzisiaj usłyszałam to.

poniedziałek, 26 marca 2012

ciekawe promocje w superpharm

cześć Dziewczyny,
szybka informacja: -50% na biosilk, -30% na cały makijaż. cały.
a od czwartku vichy buy one get one 50% off
kupicie sobie coś fajnego? :)


niedziela, 25 marca 2012

sleek blush by 3

sleek make up blush by 3 lace
sleek make up blush by 3 flame
sleek make up blush by 3 pink sprint
sleek make up blush by 3 pumpkin
sleek make up blush by 3 sugar

róż to jedna z moich ulubionych zabawek. w polsce mają być we wrześniu. ja szczerze mówiąc kupiłabym je wszystkie, ale pewnie muszę się ograniczyć do lace i pumpkin. chociaż pink sprint i flame też są wow. nooo.. może jeszcze nabędę pink sprint. ale lace na pewno. och, sleek podbija moje serce. kliknęłam kolejne 2 paletki i jestem gotowa na przygodę z różami. tzn psychicznie, bo finansowo to niekoniecznie.
zdjęcia pochodzą ze strony producenta.

swatche ornate beauty:
sleek blush by 3 lace swatches
sleek blush by 3 pink sprint swatches
sleek blush by 3 sugar swatches
sleek blush by 3 flame swatches
sleek blush by 3 pumpkin swatches

i filmiki poglądowe, pierwszy luźniejszy, ale jakże uroczy a drugi bardziej pro, ale pewnie też ze względu na jakość i ilość. jak wiadomo, im więcej swatchy tym mniej (pieniędzy na karcie kredytowej). także oglądajcie i oswajajcie się z myślą, że sleek nadjedzie z różami.
wydaje mi się, że jest to dobra okazja szczególnie dla tych z nas, które nie mają ani jednego różu sleeka.
poza tym będą bardzo ładnie wyglądać razem z paletkami XD

promocja the body shop

doniesienie z ostatniej chwili. pokazywałam Wam moje (i Muchy) łakocie czekoladowe.
okazuje się, że teraz produkty chocomania są w promocji! tak. i to całkiem fajnej.
za balsam/mleczko (to z pompką) i żel pod prysznic zapłacimy 45 zł
za masło i peeling zapłacimy 85 zł
masło pachnie obłędnie, peeling pachnie mazurkiem (dla mnie bomba)
żel pod prysznic też jest przyjazny, a mleczko na pewno szybko się wchłonie.
45 zł i 85 zł to nadal nie jest mało, ale jest to cena do przełknięcia jeśli jesteśmy fanką czekoladowej rozpusty.
ps. lip thing nie pachnie tak jak reszta produktów, trochę bardziej "chemicznie". liczyłam na coś więcej ze strony produktu do ust.

sobota, 24 marca 2012

promocja w sephorze odwołana

bardzo nie lubię jak ktoś robi ze mnie debila. w sephorze w centrum handlowym klif było dzisiaj dużo ludzi. dużo ludzi, dużo tych takich osób-konsultantów. oczywiście nie było podkładu matującego w kolorze 10, na który poluję i jak go nie kupię to będzie mi smutno. okazuje się, że dziesiątka nie jest dostępna w każdej sephorze, a jedynie w nielicznych. no ale ok. pudru nie ma, to może lip stain? tak! wybrałam sobie kolor, Słomka też (ten sam;) i wędrujemy do kasy.
- dzień dobry
- dzień dobry
- 22 złote i pięćdziesiąt groszy
- ale czemu nie 19?
- teraz mamy taką promocję - 50%, a regularna cena to 45 zł.
- tak, ja wiem, ale do 31 marca macie również państwo taką promocję, że ten lip stain i jeden błyszczyk kosztują 19 zł dla posiadaczy karty sephora
- nie.. nie ma takiej promocji.
- jest na państwa stronie
- była taka promocja, ale nie ma jej już
zamotałam się z telefonem, nie mogłam znaleźć ulotki reklamowej w internecie, więc mówię dziękuję nie i wychodzę. 5 metrów dalej oczywiście znajduję na blogu koleżanki po fachu.

wracam i pokazuję reklamę innej pani, która w końcu doprowadza to tego, że możemy kupić produkty w takiej cenie, w jakiej powinnyśmy móc je kupić.
moje uwagi.
po pierwsze. pani nas obsługująca NIE zainteresowała się tematem. musiałam się zaangażować i dopraszać, żeby w ogóle ktoś zwrócił uwagę na problem.
po drugie. nie zaproponowała, że zapyta kogoś innego, albo zadzwoni do centrali, żeby sprawdzić to, o co pyta klientka.
po trzecie. jeśli faktycznie kazali im ściągnąć ten plakat ze standów, bo po co informować o takiej promocji, jak można nie informować i zarobić 3.5zł na sztuce to ja wręczam sephorze order durnego sprzedawcy.
tak samo jak wg isadory kosmetyki są wiecznie ważne. też order durnego sprzedawcy i powodzenia w biznesie.

podsumowując, nie lubię jak się ze mnie i potencjalnie z każdej z nas, robi debila. bardzo tego nie lubię, doprowadza mnie to do wkurwienia i żadne zapewnienia pani sprzedającej, że "nie kłamała" mnie nie interesują, bo za to jej płacą, żeby ruszyła głową (nawet po 10 godzinach pracy) i pamiętała, że klient wasz pan. zwłaszcza, że pani obok - ta nieco bardziej rozgarnięta, mogła to zrobić.
dlatego Dziewczyny, uważajcie, nie wstydźcie się nalegać, naciskać i podstawiać telefonów komórkowych pod nos sprzedawcom. nie po to robią promocję i robimy im darmową reklamę na blogach, żeby potem udawali, że nie wiedzą o co chodzi.

wicked black holo | paloma 110

w sztucznym świetle pośrednim niby coś tam coś tam..

w dziennym świetle coś migocze, ale nie wiadomo co..

łooooł. w sztucznym świetle bezpośrednim jest wow wow wow. oczywiście trudno jest sfotografować holo, ale wierzcie mi na słowo. dziwne smugi na końcówkach to odbicie światła.


szalone odbicie
użyłam następujących produktów:

1. eveline, odżywka do paznokci
2. paloma 110, 2 warstwy
3. seche vite dry fast top coat

oto gwiazda wieczoru w towarzystwie odżywki eveline (spoko) i seche vite my love forever
post ten sponsoruje Hex, od której dostałam ten zajebisty lakier. paloma ceramic 110 nie jest już dostępny w sprzedaży, więc małe jest prawdopodobieństwo, że go spotkacie w drogerii. czy istnieje coś podobnego?
piosenka, która mi się kojarzy z tym lakierem to jest ta piosenka:



a ja serdecznie zachęcam producentów do robienia odjechanych lakierów. ciemne holo, flejki, brokaty. zróbcie to wszystko w regularnych liniach. my to kupimy. jesteśmy spragnione. naprawdę.

Mucha i ja wygrałyśmy czekoladowe pyszności

wygrałyśmy z Muchą czekoladowe pyszności. jeśli kiedyś Mucha będzie w pobliżu podczas wsmarowywania mleczka, z pewnością będzie próbować jakie jest w smaku, prosto z mojej łydki. Mucha lubi próbować nowych rzeczy.
ja też. to moje pierwsze smarowidła do ciała z body shopu. do tej pory miałam jedynie do czynienia z mgiełką z witaminą e i z kremem tonującym z witaminą e, oba produkty serdecznie polecam i może jeszcze napiszę o nich słów kilka, bo w zasadzie są to godne polecenia rzeczy, a może nie wszyscy wiedzą jakie są świetne :) zwłaszcza krem tonujący. latem, bomba. super cool.
alright, no ale peeling i mleczko chocomania. peeling pachnie mazurkiem. w sam raz na Wielkanoc. zobaczymy.
cieszymy się i dziękujemy Barwom Wojennym.
a Wy używacie kosmetyków z body shopu? ja mam w planach wypróbowanie duetu bananowego do włosów, no i ciągle obiecuję sobie, że coś upoluję przy okazji ciekawej promocji, ale to się nadal nie wydarzyło.

piątek, 23 marca 2012

sephora 50% off haul


wczoraj poszłyśmy ze Słomką wymienić starocie na zniżkę na coś pysznego.
w końcu starocie wylądowały koszu (tzn moje, bo Słomki to nie wiem.. może zachomikowała.. no jak było młoda panno?), bo pani z sephory (pozdrawiamy panie z sephory z galerii bałtyckiej, które zaskakiwać potrafią) nie chciała od nas niczego na wymianę i wcisnęłam jej siłą ;P pięcioletnią kredkę z avonu. nie pytajcie.
anyways, skorzystałam z promocji na pędzle - czaiłam się na te 2 modele od lat. naprawdę. od lat. nie, nie przesadzam.
mineral powder brush 45 kosztuje w regularnej sprzedaży 65 zł
smugde brush 14 kosztuje w regularnej sprzedaży 30 zł

kredki. wydawało mi się, że zgarnę wodoodporne jumbo liner 12hr wear w kolorach 05 beige i 14 violet, bo widziałam kiedyś swatche i makijaż nimi wykonany. bardzo mi się podobał ten beżowy kolor. w sklepie okazało się, że jakiś taki za bardzo rudy a za mało biały, ale okazuje się, że klient nasz pan i kilkanaście centymetrów wyżej stały sobie nano linery i zgarnęłam 09 pearl beige, zamiast jumbo 05 beige. nano liner jest zdecydowanie chłodniejszy i dzięki temu bardziej biały niż rudo-pomarańczowy.
jumbo 39 zł
nano 26 zł

ponadto chciałam wyrazić ogromny entuzjazm związany z fabrycznym pakowaniem produktów do foliowych opakowań. oczywiście wolałabym uniknąć niepotrzebnego plastiku, ale z drugiej strony wyklucza to możliwość testowania pełnowartościowych produktów w drogeriach i gwarantuje niezapomniane doznania z dziewiczym produktem.

ps. Kat polecała matujący podkład w kamieniu, ale był tylko jeden w naszym kolorze (dziesiątka), no i dla mnie nie starczyło. nie jest mi aż tak bardzo smutno, bo mam jeszcze nadzieję, że go kupię w gdyni podczas jutrzejszej wycieczki. jak go nie kupię to odłupię Komuś pół, ale ćśśsssiii..

every day



właśnie odebrałam dostawę z almy. ostatnio nie udało nam się sfinalizować transakcji, bo zamiast 24 butelek kropli minerałów kierowca przywiózł mi 24 butelki kropli beskidu wtf. no ale spoko, ok. zamówię jeszcze raz. kij, że była promocja i na każdej butelce można było zaoszczędzić 40 groszy. później już nie mogłam odebrać zamówienia, bo wyjeżdżałam do często i zamota. alright.
2 dni po failowym zamówieniu dostaję od almy maila "prosimy o ocenę naszych produktów". to się wkurzyłam. napisałam im, że mail bardzo nietrafiony, bo transakcja nie doszła do skutku z ich winy i żeby mi nie spamowali. nie odpisali. do dzisiejszego zamówienia dołączyli kilka saszetek kawy do picia z mlekiem i miniaturki octu balsamicznego. zawsze miły akcent. zakupy w almie, polecam. dopóki nie zakotwiczymy się w większym lokalu i nie zasubskrybujemy jakiegoś edenu albo coś, w ten sposób pozyskujemy wodę w większych ilościach.

czwartek, 22 marca 2012

nawilżający, ivory lub zielony i w pędzelku.


jestem w połowie korektora z bell. jest nam razem dobrze. recenzowałam go tutaj.
będąc w często miałam możliwość zakupić go ponownie, ale jestem w połowie i pomyślałam, że bez sensu kupować na zapas. pomyślałam sobie też, że może Wy mi coś doradzicie. rozważam trzy aspekty/produkty:
- korektor typu ten z bell - nawilżający, pod oczy, w gąbeczce albo tubeczce albo czymkolwiek. kolor ivory.
- korektor zielony typowo na zaczerwienienia. ale żeby nie miał drobinek. nie uwierzycie ile zielonych korektorów na rynku jest mocno rozświetlających.
- korektor w pędzelku. bo mam taką zachciankę.

rozważam zakup flormarowego korektora - zastąpiłby bell. a zielony i w pędzelku? czy uda mi się znaleźć te cechy w jakimś sensownym produkcie (albo dwóch?). może inglot, a może nie?
o tym przekonamy się za kilka tygodni, ale pod warunkiem, że mi coś doradzicie. zamieniam się w słuch.

alterra jagodowo-waniliowa


w sklepach jeszcze jest. ja lubię nowe zapachy, ten czasami mnie męczy a czasami mnie cieszy. zależy od dnia. dzisiaj mnie ucieszył. pomyślałam, że Wam powiem.
naprawiłam komputer (prowizorycznie). będę częściej.
będzie haul, ulubieńcy i denko z marca. i rozdanie. o.

środa, 14 marca 2012

sleepyhead

ziaja intima

spontaniczne recenzjo-doniesienie.
zużyłam co najmniej 10 ziai intim. tak.
postanowiłam przestać, bo znudziła mi się butelka w łazience (nie, nie mam ochoty przelewać)
dumna z siebie po zdenkowaniu intimy w gda, wsiadłam do pociągu jechałam jechałam, przyjechałam, wchodzę do łazienki a tu stoi butla zgadnijcie czego. no jaki epic fail.
w gdańsku czeka na mnie lactacyd, używałam zanim przerzuciłam się na ziaję.
ziaja spoko. ma jakieś tam niepewne składniki, ale co kto lubi. jest tania i ma pompkę.
jak tak teraz pomyślę to zużyłam ich ponad dziesięć. kilkanaście. ojej.
anyways, teraz już muszę lecieć do Muchy, bo mnie molestuje łapką. nie rozumie czemu stukam w komputer zamiast Ją przytulać.
buziaki, ahoj!

i want you

amassakoul

hed pe


just bring it (jadę pekapem, oby nie było katastrofy kolejowej)

hummingbirds

bad girls need love too


must have na bieżni.

wtorek, 13 marca 2012

kyuss

handsome boy modelling school

all i know is tonight

mac 239 dupe. nowy pędzel do cieni essence

pomyślałam sobie, że chciałybyście wiedzieć, że essence zrobiło dupe mac 239.
ja mam kulkę i bardzo ją lubię. polecam serdecznie.
gdyby stało się tak, że traficie na felerny egzemplarz - reklamujcie. halo!
po coś jest ten paragon. nie uznaję lamentu na blogach "oooo bo mi się popsuł kosmetyk/pędzel/cośtam"
"oo, no to zareklamuj", "ooooooo, ale nie mam paragonu chlip", "ooo, WTF"
jak kupujesz coś daleko od domu i nie zachowujesz paragonu, albo nie chce Ci się ruszyć tyłka, żeby coś zareklamować (czasami nie warto, koszty przesyłki itd - wtedy ok), to nie wypłakuj się. nie rusza mnie to.
porównanie obu pędzli: klik i klik.

antymuch


Rico jest świetny. "antymuch", bo jest biały a nie czarny, jak Mucha.

muse

ursula rucker



absolutnie genialna płyta ma'at mama z 2006 roku.
nic nie daje takiego kopa.

kelis

stripper


na na na na na na na na na

skinny genes 2.0

essence nude glam swatches

wczoraj widziałam je w drogerii i pomyślałam sobie, że jeśli miałabym cokolwiek kupić z tej linii lakierów, byłyby to 04 iced latte i 07 cafe ole.
dzisiejsze swatche przekonują mnie. klik.
swatche wszystkich nowości lakierowych z cg o tutaj, klik.


chyba sprawię sobie 87 passion for fashion. ale jeszcze nie teraz. teraz jest zima.
wiosną.

aktualny kod rabatowy yves rocher

B3WB23 upoważnia nas do otrzymania mleczka nawilżającego 2 w 1, przy zakupie o wartości minimum 39 zł (czyli normalnie, nikt nie kupuje tam za mniej, chyba, że jest jakiś super gratis i się opłaca zapłacić 24.9 za koszty przesyłki). do tego doliczane są koszty przesyłki - niecała dycha i jesteśmy w domu. albo lepiej na treningu, z torbą sportową, którą też dostaniemy w prezencie :)
kod rabatowy  B3WB23 jest ważny do 19.03.

osobiście polecam zwrócić uwagę na tą pomadkę regenerującą. moim faworytem jest tisane, ale ten sztyft dobrze sprawdza się "on the go". nie ma słodko-chemicznego smaku, dobrze nawilża i nie "odstaje" od ust.

w przyszłości zamierzam spróbować też dwóch pozostałych.

żeby zrobić zakupy, kliknijcie tu.

color club blossoming collection swatches

czy wszystkie kolekcje color club są warte zakupienia, nawet w tk maxxie za nieduże pieniądze?
spójrzcie, KLIK: Let them have Polish!

5:53

wczorajszy atak choroby nie pozwolił mi na wyruszenie w podróż do Muchy.
nic straconego, pojadę jutro :))
dawno nie jechałam pociągiem. odkąd przesiedliśmy się do polskiegobusa nie mamy takiej potrzeby,
przeważnie wychodzi taniej i wygodniej. niemniej jednak, jutro pojadę. ile emocji :))

poniedziałek, 12 marca 2012

niech już będzie Mucha

jutro o 6:30 mam autobus do warszawy, a potem z warszawy do często.
jadę do Muchy. niestety mam grypę. takie żołądkowe zaczątki. ojojoj.
nie mam siły się spakować, nie mówiąc już o sprzątaniu mieszkania czy porządkach w szafie.
chciałabym zasnąć, ale jest mi niedobrze. ojojoj. Mucha.. gdzie jest Mucha?
niech już będzie. nie wiem jak przebiegnie jutrzejsza podróż, ale coś czuję, że łatwo nie będzie.
jestem zmęczona. Mucha mogłaby już być przy mnie. i zalewajka. Mucha i zalewajka.
tego mi trzeba.

piątek, 9 marca 2012

7:51

chciałabym wstawać o 5:30 i mieć caaaaaaaały poranek dla siebie. poszłabym na spacer nad morze, albo już niedługo na siłownię na 6:30. nie ma nic lepszego niż wysiłek fizyczny o poranku, a później śniadanie.
czuję się o wiele lepiej śpiąc w nocy do wczesnych godzin rannych niż śpiąc od późnych godzin nocnych do południa. kiedyś tak funkcjonowałam, bo miałam zajęcia na uczelni do 22 i się nie mogłam z niczym wyrobić. ale teraz jest trochę inaczej. może w często zacznę wyrabiać nawyk. Mucha zawsze ochoczo budzi mnie do życia o poranku :))

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...