poniedziałek, 30 kwietnia 2012

bount. the soul hunters.

bleach weekend.
no i dosprzątam i poczytam książkę :)
a glossy box maj w przyszłym tygodniu będzie.
znowu nastąpi zalew blogosfery.
ciekawe czy kiedykolwiek nie będzie zalewu.
alright, wracam do oglądania.
miłego wieczoru.

ps. a wczoraj lechia wygrała z legią.
sama nie wiem jak to się stało. niesamowity mecz :)
widziałam piłkarzy legii na rynku. wyglądali tak samo jak w tv.
fajna sprawa. i nawet ich nie pobili kibice lechii. było uprzejmie.

calm down and carry on

essiebutton poprawiła mi dzisiaj humor, który popsuł się nagle i zupełnie nieoczekiwanie.

he's behind you, he's got swine flu

mixing white wine with wine




niedziela, 29 kwietnia 2012

the way of the dodo



if you don't know where you're going any road will take you there

it was supposed to be so easy

nie mogłam doczekać się majówki. pomyślałam sobie, że na spokojnie wszystko posprzątam i poukładam, zrobię porządek w kosmetykach, zrobię zdjęcia i w końcu coś napiszę. nie jest łatwo.
wczorajsze i przedwczorajsze wycieczki skończyły się mini przeziębieniem. w połączeniu z tęsknotą, wyszła mieszanka wybuchowa. poszłam spać o trzeciej rano. bez sensu. dzisiaj czuję się, jakbym miała kaca. ooooooooo, no właśnie. może pójdę po lód i colę i jack pomoże mi zrealizować dzisiejsze cele.
nie chce mi się. ojej. ojej jak mi się nie chce. jakoś głowa mnie boli.
a dream satin liquid nie wygląda tak dobrze jak mój pierwszy bb krem ever. kliknę go na ebayu, bo jest ojej. ale o tym w maju. naprawdę.

a teraz wracam do łazienki. będę czyścić zimowe buty. jeszcze ich nie schowałam. ani nie wyjęłam letnich.
tyle do zrobienia. powinnam wyprać firanki. i umyć okna. może jutro.
i porządek w szafie. i w szafkach. i na półkach. generalne sprzątanie.

chyba naprawdę muszę się napić.


sobota, 28 kwietnia 2012

turn the page

projekt nie przesypiam życia

czwarta pięćdziesiąt jest dobrą godziną w kategoriach porannego wstawania. jest już jasno, można wiele rzeczy zrobić. większość z Was ani myśli wstawać o "tak nieludzkiej godzinie", jeszcze w weekend. i jeszcze majowy! wtf, right? no cóż. projekt "nie przesypiam życia" działa pełną parą. cały kwiecień. mhm.
nie wstałam przed 6 chyba z 3 razy, albo 2.. ale tylko raz wstałam po 8. jestem bardzo zadowolona, mam dużo czasu kiedy wszyscy jeszcze śpią. czas poranny poświęcam na rozrywkę, ale czuję, że to się niedługo zmieni. mam ochotę też na inne rzeczy. bardziej konstruktywne.

sobota, 21 kwietnia 2012

dobranoc

bieliki mają problemy techniczne (osobiście podejrzewam, że Słomka namówiła ich do zdewastowania kamery), ale białogłowe amerykańskie ptaki mają się całkiem nieźle. mama poszła po wystrój gniazda albo zapolować. po całym dniu rozrabiania (uczyły się "latać", podskakiwały i robiły różne fajne rzeczy), mają dość i idą spać. ja też. dobranoc!


piątek, 20 kwietnia 2012

color club glitter vixen collection

pojechałam do tk maxxa, bo Julysa znalazła w krakowskim oddziale dwie interesujące kolekcje. jedną bardziej interesującą od drugiej. tropikalna była interesująca, bo była kolorowa i tropikalna ("tropikalna", czyli ALL ABOUT COLOR), ale bardziej ekstremalna jest ALTER EGO, która idealnie wpisuje się w moje ostatnie poczynania. wyobraźcie sobie, że zaczynam (bardzo powoli i niesmiało) przekonywać się do "koloru" nude na paznokciach. anyways, tk maxxx gdańsk miał do zaoferowania "tylko" glitter vixen, ale kurde. nie wiem czy to mnie coś ominęło, czy jak, ale glitter vixen w sieci wygląda zupełnie inaczej, niż moja glitter vixen.
z informacji w internecie wynika, że color club glitter vixen collection wygląda tak:

kolory: Sex Symbol, Magic Attraction, Sultry Diva, Art of Seduction, Sexy Siren, Object of Envy, Tru Passion
źródło
wyszła na jesień 2008 i zupełnie nie przypomina (zresztą to dobrze, bo to "wydanie" mi się nie podoba tak jak to, które kupiłam) mojego. myślę sobie.. może tamte kolory im się skończyły i teraz pakują inne do tego opakowania? albo były dwa sety? nie wiem. ja tego naprawdę nie wiem. czy Wy wiecie, czy ktoś może mi wyjaśnić?
od mojego nail guru dowiedziałam się już, że tańsze wersje dla tk maxx nie posiadają kwiatka, ale kij z kwiatkiem. skąd ta rozbieżność? i to na plus, podkreślę raz jeszcze :)

swatche lakierów ze zdjęcia powyżej znajdziecie tutaj albo tutaj albo tutaj albo jeszcze tutaj i tutaj.

kolekcja, którą ja upolowałam wygląda tak:
swatche reszty wkrótce. dzisiaj glitter nr 5 na lawendowym lakierze z limitki blossoms. ładny, delikatny, jasny, radosny glitter :)

nazw brak, ale ja nadam im własne ;D


ps. oglądacie orły bieliki i bieliki białogłowe z usa? a czaplę? wszystko podlinkowałam Wam w poprzedniej notce. może są wśród Was miłośnicy ptaków? :) pozdrawiam serdecznie, do jutra! buziaki

orzeł bielik online

wiecie, że jestem ornitologiem-amatorem. takie wydarzenie nie mogło umknąć mej uwadze!
transmisja online z gniazda bielików to wspólny projekt edukacyjny Lasów Państwowych i Komitetu Ochrony Orłów.

teraz można obserwować gniazdo. z jajami! miejmy nadzieję, że maluchy będą całe i zdrowe i populacja bielików wzrośnie.

transmisja z gniazda o tutaj KLIK!

ja nie mam fejsa, ale orzeł bielik ma! możecie polubić fanpage i oglądać screeny innych ornitologów-amatorów (albo ornitologów-pro!) z gniazda. bomba!

rzadki widok - para w gnieździe
update: na facebooku orła bielika ktoś podlinkował stronę z orłem białogłowym!

i jeszcze jeden, już z maluchami!



i jeszcze czapla modra, tak naprawdę!


Watch live streaming video from cornellherons at livestream.com

instagram | twitter | bloglovin'

środa, 18 kwietnia 2012

biżuteria yves rocher

totalna tandeta. zdjęcia promocyjne wyglądają całkiem całkiem, w praktyce to badziewie z chin.
nie dajcie się nabrać. a żeby było jeszcze śmieszniej, sposób przechowywania i pakowania pozostawia wiele do życzenia. z okazji urodzin w zeszłym roku dostałam biżuterię, która była w przykurzonym woreczku a w środku opakowania papierowego znalazłam kawałki gruzu. wtf? no po prostu szok. nie wiem po jaką cholerę oni to dają ludziom. wolałabym zniżkę chociażby 1% albo nie wiem. próbkę. albo cokolwiek innego niż ta tandeta.
czy ktokolwiek używa, czy to się da nosić? moim zdaniem to się nadaje tylko do zabaw dla dzieci, chociaż nie wiem czy dzieci mogą mieć kontakt z nieznanymi substancjami. raczej nie. w takim razie biżuteria yves rocher nie nadaje się do niczego.

zdjęcia tutaj

wtorek, 17 kwietnia 2012

brand new video from rita ora

kod rabatowy yves rocher 35KWIE



kod trochę bez szału, ale zawsze coś.
35KWIE, działa jako -35% od kosmetyku i od 50zł dostawa gratis. noo, niech będzie.
w mailingu zwrócono moją uwagę na żel pod prysznic i maseczkę, można je już powąchać w sklepach stacjonarnych.
i prezenty.


 
peeling do ciała, krem na dzień na pierwsze zmarszczki (ale sam wkład, bez "pudełka" jak się zdaje),
no i torba sportowa bez szału, ale kto wie.
może komuś się spodoba? don't think so.
do obejrzenia w sklepach.

kod ważny do 24.04.2012 r.

widać na stronie już promocję na dzień matki, -30% na makijaż i zapachy.
mam nadzieję, że zorganizują jakąś bardziej zajebistą promocję z tej okazji.

niedziela, 15 kwietnia 2012

jeśli nie możesz spać

nie śpij. ja obudziłam się 4 godziny temu i postanowiłam, że nie będę próbować.
jestem trochę chora i mój górny układ oddechowy nie działa. pomalowałam wczoraj paznokcie.
my secret 142 raspberry to jeden z moich ulubionych lakierów chyba ever. w ogóle powinnam kupić sobie jeszcze jakiś lakier z my secret, bo mam tylko 3, no i flejki. to razem 4. 4 lakiery. maławo jak na cenę/jakość/dostępność. no, ale z drugiej strony nie mają jakichś szalonych kolorów.
mam wrażenie, że rynek rozwija się i za jakieś 3 lata rozwinie się na tyle, że kolekcje kosmetyków kolorowych będą bardziej "modowe" i "trendy". bo teraz jest spokojnie, bezpiecznie i tak.. tak jakby dla kobiet, które mają trzy lakiery do paznokci i jedną paletkę cieni. no kaman. a dla nas? nie ma zbyt dużo unikatowych kolorów, zestawień, wykończeń itd. ale to na marginesie.
raspberry swoją drogą, a chciałam też miętę. uparłam się, że już jest wiosna i ja chcę miętę. ok.
tzn w zasadzie to ja nie wiem czemu ten kolor nazywa się miętowym. tzn no dobra, niech się nazywa, ale ja uważam, że powinien mieć jakąś inną nazwę. innego słowa potrzebuję.
ok. no i co? no i essence 53 you belong to me.
lenny. i belong to you and you.. you belong to me too. genialny jest ten utwór. ojej. kiedy to było.
no i co z miętą. mięta nie chciała wyschnąć. ja maluję paznokcie tak:
odżywka, schnięcie, pierwsza warstwa, schnięcie, druga warstwa, nieco schnięcia lub bez schnięcia i seche vite. no i to się sprawdza super. u mnie. ale pod warunkiem pierwszego schnięcia lakieru.
a miętka nie chciała wyschnąć i poszłam spać tak w jednej warstwie. myślałam, że będzie to bardziej disturbing, ale nie. spoko. i teraz tak siedzę w jednej warstwie. ubogo. i zastanawiam się co dalej.
co dalej?

piątek, 13 kwietnia 2012

tag. co trzymam na podłodze?

jako, że prędzej czy później się przeprowadzimy, też nie kolekcjonuję mebli. za szafkę nocną czasami służy mi stolik a czasami niekoniecznie (często przestawiam meble i przemeblowuję rzeczy w szafkach:) raczej jest to po prostu podłoga.

mamy też 3 podwójne półki "nad głowami", ale są na tyle nisko, że spadają z nich różne rzeczy. np dzisiaj zostałam obudzona przez spadające książki, bo mój Ukochany potrącił je przypadkiem. to nie zdarza się często, ale skoro się zdarza to nie da się tam trzymać kremów z ostrymi zakończeniami, ani niczego ciężkawego.

tak sobie myślę, że może dzisiaj zrobię sobie szafkę nocną... hmn.
generalnie to tak; w moim przypadku szafka nocna musi być oddalona. śpiąc, zmieniam strony, macham rękami, nogami i poduszką i woda w karafce nie postałaby długo trolololo. ja też nie lubię plastiku, ale tyle razy wylałam już szklanki i kubki stojące obok łóżka, że naprawdę - nie.
zwykle w zasięgu ręki mam butelkę wody mineralnej niegazowanej - teraz jest to cisowianka, kiedyś aquarel, a jeszcze przedtem żywiec zdrój, który zszedł na psy i już mi nie smakuje. i piwo też nie.
alright, czyli woda. woda na pewno, ale jeszcze bardziej na pewno - chusteczki higieniczne albo przynajmniej papier toaletowy. mam zawsze katar, więc bez chusteczek ani rusz. nie ma opcji.
to są dwie podstawowe rzeczy.

odkąd mój komputer nie działa tak jak powinien, a telefon komórkowy nabrał charakteru internetowego - z internetu "w nocy" korzystam właśnie za pośrednictwem telefonu. chociaż generalnie to jak śpię to nie surfuję, ani nie piszę esemesów, więc po prostu telefon działa jako budzik i mam go gdzieś w zasięgu ręki.

jeśli przed snem czytam książkę, mam niedaleko książkę. jeśli maluję paznokcie, mam lakier, wysuszacz i ból głowy ;) nie, ale naprawdę. nie malujmy paznokci przed snem jeśli nie planujemy wietrzyć pomieszczenia, w którym śpimy.

no i tyle. jak już zrobię sobie szafkę nocną, postawię na niej kosmetyki i zacznę ich używać - zrobię update.
i zdjęcia. tak. ze świeczką i szklanym naczyniem z wodą. będzie tak.. ładnie. ja lubię oglądać domy innych ludzi, które wyglądają jakby nikt w nich nie mieszkał. nie wiem. ja nie potrafię utrzymać idealnego porządku zbyt długo. w ogóle porządku. tzn dopóki mieszkałam sama to może jeszcze się dało, ale mieszkanie z mężczyzną to jest zupełnie inna jakość niż tylko film wieczorem, nieprzespana noc i herbata rano ;)

dziękuję bardzo Fresh Linen za podsunięcie taga.
cieszę się, że o mnie pamiętałaś. miło mi :)

czy ktoś chciałby się podzielić swoimi ajtemami z szafki nocnej? dawajcie, chętnie poczytam.
mile widziane zdjęcia czystości nieprawdopodobnej :)

środa, 11 kwietnia 2012

ziaja bio olejki

o. jako, że nastał okres smarowania się po sto razy dziennie (azs atakuje), pomyślałam sobie, że czemu nie spróbować bio olejkowej linii kosmetyków ziai. owszem, zaopatrzę się też w jakieś emolium, ziaję med i inne pewnie niekoniecznie tańsze, bo naprawdę nie jest ciekawie. drapię się, skóra mi pęka, krwawi, boli, swędzi, drapię się... i tak w kółko. pewnie potrwa to kilka tygodni. jest mi mega źle i już bym chciała, żeby mi przeszło, ale to się dopiero zaczęło.
anyways, chyba je sobie kliknę. recenzji nie ma jeszcze żadnych w sieci, testerzy chyba jeszcze nie wyrazili swojego zdania, więc po prostu przedstawiam Wam bio olejkowe mleczka. są jeszcze masła, ale czy ja wiem czy chcę masło? lepiej mleczko..



mleczko z olejkiem z awokado

Delikatnie natłuszcza i uzpełnia niedobory lipidów skóry.
Przywraca prawidłowe działanie funkcji ochronnych.
Odnawia strukturę naskórka.
Efektywnie nawilża i uelastycznia skórę.


wzrost nawilżenia skóry o 42%
redukcja TEWL 28%
TEWL - transepidermalna utrata wody ze skóry




mleczko z olejkiem arganowym

Delikatnie natłuszcza i zmiękcza nawet bardzo suchą skórę.
Przywraca równowagę hydro-lipidową naskórka.
Działa poprzez intensywną regenerację.
Wyraźnie zmniejsza nadwrażliwość skóry.


wzrost nawilżenia skóry o 33%
redukcja TEWL 15%
TEWL - transepidermalna utrata wody ze skóry



mleczko z olejkiem z pestek winogron


Odczuwalnie nawilża skórę oraz chroni przed utratą wody z naskórka.
Przynosi ulgę przy nadmiernym wysuszeniu skóry.
Działa poprzez poprawę elastyczności i sprężystości.
Zapewnia długo utrzymujące się wygładzenie.


wzrost nawilżenia skóry o 62%
redukcja TEWL 23%
TEWL - transepidermalna utrata wody ze skóry


co Wy na to? macie zaufanie do ziai? ja porzuciłam blubele, porzuciłam kremy i kremiki. mój KWC to balsam kuracja nawilżająca (ale nie lanobalsam 400ml, tylko taki 500ml) i zwykle się sprawdza mniej więcej podobnie jak drożsi koledzy i koleżanki z francuskiej półki.

bieżnia na dziś



dzisiaj zupełnie niespodziewanie okazało się, że będę mogła spędzić dzień inaczej, niż zaplanowałam.
ale to dobrze.
życzę Wam wspaniałego przedpołudnia, popołudnia, wieczoru i nocy! :)
ahoj!

wtorek, 10 kwietnia 2012

dzień dobry. powróciłam.

nie było mnie od czwartku, bo po pierwsze wyjechaliśmy na wieś, gdzie nie było aż tak bardzo internetu.
po drugie, nie było mnie, bo blogosferę zalały posty o glossy boksie, którego odebrałam dopiero dzisiaj a nie chciałam psuć sobie niespodzianki.
anyways, wróciłam i widzę, że teraz jest moda na zadawanie pytań. jeśli chcecie mnie o coś zapytać, wiecie, że możecie zawsze to zrobić i robicie to, więc bez robienia zamieszania wokół własnej osoby, pominę tag i powiem Wam co się dzieje.
skończyła się akcja "dziękuję nie kupuję" i kupiłam sobie kilka rzeczy ;p
tak w ogóle to mam atak atopowości od kilku dni i szlag mnie trafia, drapię się jak oszalała i jedyne co mi pomaga (tzn przynosi krótką chwilę ulgi) to polewanie się bardzo gorącą wodą. kto zmaga się z dermoproblemami, mnie rozumie. kliknęłam sobie la roche posay oliwka do mycia za 9 zł, woda termalna za 4zł i mini zestaw z vichy za 13zł. to jest profil apteki gemini na allegro. uwielbiam u nich robić zakupy - czy to w sklepie stacjonarnym, czy w sklepie internetowym czy na allegro. ja mam ich aptekę stacjonarną 3 a właściwie 2 przystanki od domu, więc nie płacę za przesyłkę i odbieram po przedpłacie. BOMBOWO! polecam serdecznie. mają kilka aptek, nie tylko w Gdańsku.
anyways, mam atak azs, mam glossy boksa i mam kupę rzeczy do zrobienia, więc wrócę tutaj i powalę Was częstotliwością, ale jeszcze nie dziś. ale na pewno.
coś jeszcze miałam powiedzieć, ale zapomniałam co. hmn.
wyjęłam moje letnie ubrania. są za małe. siłownia siłownia fitness, bieżnia, pot, krew i łzy!!!!
i sałata zamiast kapkejków ^^

co u Was Dziewczyny, wszystko w porządku?
i hope so :*

środa, 4 kwietnia 2012

rita ora



massive.

he's got fasting black lungs

i failed

nie udało mi się dzisiaj wstać wcześniej, obudziłam się dopiero o 8.
wydaje mi się, że to nie tylko z mojego lenistwa, ale również dlatego, że przewiało mnie trochę wczoraj i mam katar, pogoda nie nastraja (pada, wieje i jest zimno) a mięśnie bolą.

dzisiaj mam trening siłowy, ale najpierw muszę jechać doładować bilet miesięczny, bo sobie przypomniałam, że mi się skończył wczoraj. anyways, o wczesnym wstawaniu.
chcę wstawać przed 6 i chodzić spać przed 23. taki jest plan. pomyślałam, że będę wstawać coraz wcześniej i chodzić spać coraz później. tzn nie od razu od początku wstawać przed 6. myślę, że trzeba się przestawić powoli. poza tym nie chodzi mi o zakatowanie mojego organizmu, tylko płynną zmianę na lepsze.

głowa przestała mnie boleć tak btw, a Wam chcę życzyć dużo zdrowia, bo kurde widzę, że z większością nas jest coś nie tak. mam nadzieję, że w ramach możliwości, będzie tylko lepiej i łatwiej. zdrowie najważniejsze, nie ma co.

ps. a dzisiaj muszę zrobić mega porządki i nie chce mi się, ale jak już zacznę to będzie łatwiej. w końcu, jak już wspominałam, lubię odnajdywać się w prostych czynnościach :) a Wy?

wtorek, 3 kwietnia 2012

postanowienie noworoczne

jest jedno postanowienie noworoczne, o którym Wam nie mówiłam. mianowicie, postanowiłam, że rok 2012 będzie wolny od środków przeciwbólowych i innych "self"-medykamentów. i faktycznie jest. ja oglądałam za dużo "ER", "grey's anatomy" i "house md" i lubię się diagnozować samodzielnie i nie boję się łykania tabletek. nie sądzę, żebym miała problem, ale sądzę, że będę mieć problem jeśli nie przestanę. ja zgadzam się, że to nie jest zdrowe, dobre i prawidłowe. dlatego nie róbcie tego w domu ;p kiedyś zażywałam ibuprom i zauważyłam, że sięgam po niego zawsze jak zaboli mnie głowa. nie zdarzało się to często, ale przeważnie ból głowy starałam się pokonać ibupromem. od końca zeszłego roku tego nie robię. i nie, wcale nie piję więcej whisky.
z powodu braku środków przeciwbólowych w moim życiu pojawił się dzisiaj ból głowy. coś ciśnienie się spieprzyło. oh well, może piwo z sokiem mi pomoże? ;)
niech już przestanie. i przebiegnięcie się nad morze nie pomogło. ani wypicie wody. nie jestem odwodniona.wręcz przeciwnie.
a kiedyś bolała mnie głowa przez 2 dni. z odwodnienia właśnie. jak Was boli głowa to spróbujcie się napić wody. i nie bierzcie apapu i innych leków bez recepty. albo przynajmniej bierzcie mniej?
jak to jest z Wami? zażywacie tabletki? żyjecie na wysokich obrotach, nie możecie zawalać pracy, uczelni? a może relaksujecie się na jodze?

livingstingy.blogspot.com

ekstraklasa

zostałam kibicem jak mnie nie było. tak naturalnie, bo mój chłopak ogląda wszystkie mecze ligi hiszpańskiej, niemieckiej, angielskiej, włoskiej i ekstraklasy właśnie. ekstraklasa - polska liga. głupio to nazwali, bo jest ekstraklasa, I liga, II liga itd.. ekstraklasa t-mobile. teraz jest 25. kolejka. w sobotę gra legia z ruchem. tzn legia warszawa z ruchem chorzów. o.
wracając.. angielska to premiere league, włoska to serie a, niebiecka bundesliga, hiszpańska la liga.. anyways. mam nawet swoich faworytów. lubię chłopców z chile.
matias fernandez, mogłabym powiedzieć mój rówieśnik, bo jest pół roku starszy ode mnie. niecałe pół.
gra w sportingu lizbona i wygląda tak:







and my personal favourite..


o moim drugim chłopcu z chile następnym razem.
o wczesnym wstawaniu dziś. udało mi się wstać pół godziny wcześniej niż wczoraj, ale docelowo.. dobra, następnym razem. zaraz. tylko zjem śniadanie. dzisiaj nie biegnę do klubu szybko szybko. muszę zjeść porządne śniadanie i pójdę na gimnastykę o 11. a potem dzikie cardio.
buziaki, dzień dobry :)))

niedziela, 1 kwietnia 2012

dzień pierwszy.

bieżnia, david guetta i dużo ekscytujących kosmetyków.
kwiecień miesiącem wyrabiania nawyków. dwóch.
wczesnego wstawania i codziennego uprawiania sportu.
będzie się działo, czego i Wam życzę :))
do jutra.

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...