poniedziałek, 30 lipca 2012

mamy złoty medal w londynie

hurrraaaa!
Adrian Zieliński jest najlepszy!

kolorowy pieprz

wygrała konkurs maseczkowy.
mail czeka już w Twojej skrzynce mailowej.
podsumowanie i lista rekomendowanych produktów coming soon.

vichy purete thermale płyn micelarny


płyn micelarny do demakijażu oczu i wrażliwej skóry twarzy od vichy. jeden z dwóch, których miałam okazji używać. wersję normaderm wspominam równie dobrze.

ten posiadam w 100ml opakowaniu, był częścią jakiegoś zestawu albo kupiłam go za kilka złotych w mojej super aptece ..i właściwie gdyby nie to, że mam już swojego micelarnego ulubieńca, mogłabym go Wam polecić. nie mam nic przeciwko, ale nadal uważam, że bioderma sebium zmywa makijaż najlepiej. ale dla każdego coś dobrego, więc samemu trzeba przetestować.

typ skóry: opracowany dla osób o oczach wrażliwych i osobach noszących szkła kontaktowe.
teraz nie noszę szkieł kontaktowych, ale mam oczy wrażliwe i często psujące się i ostatnio nie miewam problemów, więc na pewno krzywdy nie robi mi żaden z produktów, których używam.

działanie: zastępuje mleczko do demakijażu. łagodzi podrażnienia i stany zapalne. nie wysusza skóry. pH zgodne z pH łez. koi i usuwa podrażnienia.
moim zdaniem nic nie zastępuje mleczka, moje stany zapalne bywają bardziej lub mniej zapalne, więc tutaj się nie wypowiem. płyn micelarny nic nie poradzi jeśli odżywianie leży i kwiczy ;)

rezultat: dokładnie oczyszcza zarazem twarz, oczy i usta. długotrwale łagodzi podrażnienia i stany zapalne.
tak, usta też oczyszcza. oczy trochę rozmazuje, ale noo ok. oczyszcza wszystko. w porządku.
długotrwale łągodzi? wrażliwą skórę? nie. to jest bzdura.

używacie? czy to jest Wasz micelarny ulubieniec? anyone? :)
widzicie różnicę między micelami? ja widzę :)

ziaja pro maska kojąca z glinką różową. nowy element pielęgnacji.



maska kojąca z glinką różową. do mojej cery naczynkowej w sam raz.
moje zamiłowanie do maseczek zaczęło się mniej więcej wtedy kiedy okazało się, że dobrze dobrane produkty działają. dobra maseczka jest tak samo istotna jak reszta pielęgnacji skóry. ale odkrywcze..
ja używam maseczek właściwie zbyt rzadko, bo innych produktów używam na strefę T, gdzie się przetłuszczam, a innych na obszary naczynkowe gdzie jestem lekko przesuszona (czy może "szybciej się przesuszam). dodatkowo mam cerę wrażliwą, alergiczną. a to jest cera, którą trudno jest zadowolić

kupiłam ją podczas spotkania z Dziewczynami :) ziaja ma teraz sklep w madisonie (gdańsk) i mogę sobie tam pójść i pooglądać wszystkie rzeczy z serii pro! w gdyni też jest sklep (w batorym)
kosztowała 25.09 zł i zdecydowanie lepiej się sprawdza niż wersja w saszetce.
tzn, no bo nie jest w saszetce i jest łatwiej ją wyciągnąć i zastosować. ma 250 ml. tak, jest aż tak duża. ale można się podzielić z koleżanką albo zastosować na większe części ciała jeśli mamy pajączki czy inne uwrażliwienia.

moje odczucia po kilku tygodniach są takie, że maseczka jest świetna na naczynka. używam jej na "nie strefę T" i nie zauważyłam żadnych negatywnych skutków ubocznych typu pieczenie, zaczerwienienie czy podrażnienie.

- koi
- nawilża
- redukuje podrażnienia skórne, tak.
- łagodzi zaczerwienienia, tak.
- nie ma problemu ze zmywaniem, nie brudzi! :)

nie wiem czego jeszcze się po niej spodziewać.
"zmniejsza wrażliwość naskórka" brzmi ciekawie, może przy dłuższym stosowaniu.
spróbuję stosować ją na dekolt, bo tam też mam problemy z naczynkami.

polecam serdecznie. wypróbujcie wersję w saszetce, a jeśli się Wam spodoba - kupujcie śmiało duży słoik. za 25 zł to naprawdę świetny produkt. łatwy w użyciu i skuteczny.

glitter on nude nails




w przedsięwzięciu brali udział:

1. nail tek foundation II
2. essence nude glam iced latte swatches
3. essence it's purplicious
4. essence circus confetti
5. essence glorious aquarius
6. seche vite top coat

zmywanie wiadomo ;)

yves rocher kod promocyjny sierpień

właśnie dostałam mailing. tym razem w prezencie możemy otrzymać krem pod oczy z serii bio



składniki roślinne: wyciągi z passiflory, nagietka i rumianku, puder z aloesu, woda z hamamelisu, olejek ze słodkiego migdała.

wystarczy wpisać kod promocyjny "REVEIL" przy zakupach powyżej 39 złotych.
kod promocyjny jest ważny do 7.08.2012r.
cena regularna produktu to 65 zł.
jestem ciekawa jak się sprawdzi, nie próbowałam jeszcze pielęgnacji pod oczy z yves rocher..

niedziela, 29 lipca 2012

emalkay


again and again

peeling do stóp z biedronki

był tani, skuteczny i nie aż tak bardzo niewydajny jak mogłoby się wydawać.
zmienił się wygląd tubki, zmieniła się konsystencja i działanie. przygody z poprzednim opakowaniem wyglądały tak, jak na zdjęciu poniżej, ale i tak będę za nim tęsknić. kto wpadł na pomysł, żeby zjebać mój ulubiony peeling do stóp - nie wiem, ale wiem, że teraz jestem niezadowolona.


i press trigger i don't press people button

jeszcze jest lipiec

tego się będę trzymać.
przez ostatnie kila dni jeździłam to tu, to tam.
przejechaliśmy mierzeję helską, utknęliśmy w korku, przypłynęliśmy z powrotem tramwajem wodnym, porzucając samochód ;) zalał nas deszcz, grad i w ogóle powódź się wydarzyła.

jarmark dominikański jest w tym roku trochę inny, może Wam opowiem co tam się dzieje ciekawego..
nie jestem jeszcze gotowa na sierpień (a kiedy jesteś gotowa na kolejny miesiąc;), więc przez jakiś czas potrwa tu jeszcze lipiec.

kupiłam ogromne jajka i rzodkiewkę i zjem śniadanie.
boli mnie tyłek, bo wczoraj ścigałam się sama ze sobą na rowerze.
wygrałam! :)

ps. dzień dobry. a co Wy robicie w to piękne lato? :)

sobota, 28 lipca 2012

max factor second skin foundation

zużyłam 15 ml tego podkładu i mogę coś o nim powiedzieć. krótko i na temat.

- jest lekki
- nieznacznie kryje
- wyrównuje koloryt twarzy
- dobrze się stapia ze skórą
- łatwo się z nim pracuje ze względu na kremowo-ciekłą konsystencję
- kolor 40 jest neutralny, nie ma żółtych ani różowych tonów
- jest cholernie drogi w perfumeriach, więc raczej szukajcie taniej

piątek, 27 lipca 2012

i wake up just to go back to sleep



piątkowy wieczór z otwarciem igrzysk olimpijskich to był dobry pomysł.
w ogóle otwarcie jest bardzo widowiskowe.
igrzyska olimpijskie 2012 londyn wow
dizzee!! :)) love it!

yves rocher promocja -50% do końca lipca

właśnie dostałam esemesa:

5 pieczątek GRATIS na Twojej karcie przy zakupie i dla 2 Twoich przyjaciółek, które założą kartę.
-50% na trzeci produkt. do 31 lipca. szczegóły w sklepie.

jeśli nie planujecie zakupów "już w sierpniu", to może być dobry pomysł.
ja poczekam i skorzystam z groupona.
nie wiesz o co chodzi? kliknij tu.

nowa paletka sleek snapshots

nowa paletka sleek - sleek snapshots
Słomka znalazła swatche! :)
ja znalazłam filmy.







tak, podoba mi się. tak, może sobie ją kupię. w kolejce czekają jeszcze maty.
jeśli ktoś ma informacje gdzie jeszcze można kupić matte darks i brights, dajcie znać.
mają być jesienią w polskich sklepach internetowych, ale wiadomo, że nigdy nie wiadomo ;)

you tube love tag

powstał tag. mnie otagowała Katalina, którą serdecznie pozdrawiam :)
dzisiaj dowiecie się kogo oglądam. przeważnie sięgam po anglojęzyczne kanały, ale nie tylko. przedstawiam Wam miejsca bez lansu. naprawdę można odpocząć (chociaż w przypadku Zuzki to nie wiem;) i się zrelaksować.
widzę, że większość z Was lubi tych samych ludzi na polskim (czy polskim-za-granicą) YT.
mam nadzieję, że moje ulubione miejsca wniosą coś nowego.

oczywiście - tak, jak Wy - oglądam Lisę Eldridge i Pixiwoo, to wiadomo :)

Zuzka Light, czyli Zuzana fitness personality, współzałożycielka BodyRockTV, z którym się potem rozstała z różnych względów. ludzie Ją kochają i każdy kto odnalazł Jej kanał na YT jest bardzo szczęśliwy. prawie pod każdym filmem możecie przeczytać komentarze od osób, które po długich poszukiwaniach Ją znalazły.
polecam bardzo serdecznie. wiem, że teraz modne są ćwiczenia ewy jakiejśtam i jill jakiejśtam - moim zdaniem Zuzka bije wszystkich na głowę. WarriorZ - Jej widzowie - tworzą bardzo fajną społeczność na facebooku.



Ruth Crilly, czyli A Model Recommends. bardzo dużo informacji, bardzo dużo dobrych kosmetyków.


Dustin Hunter, czyli dustyohunter. bardziej dla Jego osobowości niż mac limited editions.


Estee, czyli essiebutton. odkryłam Ją zupełnie niedawno, po tym jak już miała "ciemne" włosy ;) przynosi mi dużo radości.


Jessica, czyli GabeandJesssale w zasadzie Drake, Jess, Lilia, Kyson i Kaden :) to jest długa historia i tylko dla zainteresowanych. ja już nie będę młodą matką, ale wszystkie informacje są bardzo przydatne.


jeśli natomiast chodzi o polski YT, mam dwie propozycje:
naturalnatofina - cruelty free, naturalna pielęgnacja.. niekoniecznie samorobiona. naturalnatofina udowadnia, że przekaz nadal jest ważny.


Oluchaa01 - jest już od dawna na YT, nie zwariowała ani nie zniknęła, co jest dosyć częste wśród polskich youtubowiczek. jest szczera, normalna, systematyczna, dużo ciekawych produktów można u Niej znaleźć. zawsze jest miło i sympatycznie. ostatnio miałyśmy okazję się wymienić i to też było ekstra! polecam :)


czwartek, 26 lipca 2012

iker casillas is my goalkeeper


mrrr

yves rocher groupon sierpień

oferta wisi na grouponie shopping, można ją kliknąć do 29 lipca.
realizacja rozpocznie się 2 sierpnia i potrwa do końca miesiąca. są 2 oferty:

1) 29 zł za groupon wart 60 zł
2) 45 zł za groupon wart 100 zł

oferta łączy się z wszystkimi promocjami w sklepach yves rocher (książeczki czekowe, kupon z urody, zniżki indywidualne, mailing sierpniowy 2x więcej punktów), aczkolwiek książeczki czekowe nie łączą się ze sobą - 1 książeczka na 1 groupon. chcesz wykorzystać 2 książeczki - musisz mieć 2 groupony. pamiętaj, że punkty z sierpniowego mailingu (druga strona mailingu lipcowego) podwoją się tylko raz.
możesz kupić tyle grouponów, ile potrzebujesz – brak ograniczenia liczby kupionych grouponów
podczas 1 wizyty można wykorzystać maks. 2 groupony
przy zakupach poniżej wartości grouponu, różnica nie będzie zwracana
groupon można zrealizować w 1 z 94 sklepów yves rocher w całej polsce – akcja nie dotyczy sprzedaży wysyłkowej i internetowej. sklep, w którym realizujemy groupon wybieramy od razu przy kliknięciu oferty.

jeśli macie jakieś wątpliwości albo pytania, możecie poszukać odpowiedzi na profilu fb YR. ja nie używam facebooka, ale tam są najbardziej aktualne informacje i jednocześnie wiarygodne ich źródło (na które możecie się powołać w przypadku jakichkolwiek problemów podczas zakupów w sklepie stacjonarnym).

kilka kwestii, które zostały już poruszone (powtórzę się)

1. czy groupon można łączyć z promocjami? czy zniżki z urody obowiązują?
tak, można. ze wszystkimi obowiązującymi dla sklepów stacjonarnych. tych w sklepach, jak również z magazynu uroda. groupon obowiązuje jedynie w sklepach stacjonarnych.

2. ile pieczątek otrzymam jeśli kupiłam groupon za 45 zł o wartości 100 zł - 4 czy 10?
otrzymasz tyle pieczątek, ile faktycznie wydałaś. w tym przypadku - 4 pieczątki. jeśli wybierzesz produkty za 105 zł - faktycznie wydasz 50 zł - otrzymasz 5 punktów.

3. co z sierpniowym mailingiem, czy punkty mi się podwoją?
tak, podwoją się. w sytuacjach z punktu 2 otrzymasz odpowiednio 8 pieczątek lub 10 pieczątek.

4. czy jeśli kończę poziom i chciałabym odebrać prezent, ale przekracza on kwotę prezentową, to czy mogę zapłacić za różnicę grouponem?
nie. grouponem można płacić jedynie za produkty, nie służy on do regulowania dopłat.

5. czy przy realizacji grouponu mogę wykorzystać czeki z dwóch książeczek czekowych?
nie. jeden groupon - jedna książeczka. dwie książeczki - dwa groupony i dwie osobne transakcje.
dwie osobne transakcje - podwojenie punktów tylko jeden z transakcji (przy okazaniu mailingu sierpniowego, który był po drugiej stronie mailingu lipcowego)

czy ktoś ma jakieś pytania, może mogłabym coś wyjaśnić, doprecyzować?

zapamiętać.

dwa rodzaje ludzi niczego nie osiągną: ci, którzy wstają dopiero długo po obudzeniu się, oraz ci, którzy się budzą dopiero długo po wstaniu.

eleanor roosevelt

music for hot weather



dzień dobry.

gazetka superpharm sierpień

ucieszyła mnie woda termalna avene w dziale "nagrody". do odebrania za 159 punktów. wreszcie coś, co naprawdę mi się przyda.
przy zakupie perfum z gazetki - bon na 15 zł do wydania na dermokosmetyki przy zakupach powyżej 50 zł do 22 sierpnia. czy to jest atrakcyjna oferta?

bioderma sensibio 2 x 250 ml jest w niezłej cenie - 42 zł za zestaw. chociaż w gemini i tak taniej ;)

gazetka promocyjna dostępna online, linki do plików pdf:
część 1
część 2
część 3
część 4

niedziela, 22 lipca 2012

peeling i masło z apteczki babuni. nowe elementy pielęgnacji ciała.



post z cyklu "po zdenkowaniu poprzedników, nadszedł czas na" / pierwsze wrażenia. na właściwą recenzję zapraszam Was w przyszłości.

na początek opakowania. bardzo mi się podobają. są białe, "czyste" i funkcjonalne. jak wiecie, jestem fanką pompek, ale w przypadku tych produktów ich nie potrzebuję. niemniej jednak, biorąc pod uwagę ich konsystencję, dałoby się je przenieść do opakowań zastępczych typu buteleczki z pompką z rossmanna. to tylko tak, w kontekście letnich wypadów weekendowych i zabierania mniejszych ilości w drogę.


peelingu z apteczki babuni* użyłam wczoraj pierwszy raz i było to ciekawe doświadczenie. produkt dziwnie się pieni, może nabrałam go za dużo, ale.. wydawałoby się, że jest cukrowy, ale on nie jest cukrowy tylko tak jakby te drobinki zamiast się rozpuszczać - pienią się. muszę się przyzwyczaić. zdecydowanie potrzebuję trochę czasu, żeby się przestawić na aż tak bardzo pieniący się peeling. produkt intensywnie pachnie. nie jest to aż tak ładny zapach jak bzowa woda toaletowa yves rocher (używałam przez lata), ale zapach ma coś wspólnego z bzem, zdecydowanie.
faktycznie wygładza. po wyjściu spod prysznica moja skóra była gładka, ale również bardzo ściągnięta, sucha. zgodnie z zaleceniami producenta użyłam masła "z tej serii" i niemiłe uczucie ściągnięcia minęło.
to dobry zdzierak, więc tutaj nie mam zastrzeżeń, ale będę go stosować 2 razy w tygodniu, żeby nie przesuszyć skóry.

peeling leżakował w mojej drogerii (wiem, że nie tylko ja mam drogerię w garderobie, przyznać się kto jeszcze oprócz mnie i Hex;) kilka dobrych tygodni, aż w końcu zużyłam wszystkie bieżące peelingi i w końcu otworzyłam nowy! warto zużywać, pamiętajcie. niech projekt denko będzie z Wami :)

masła z apteczki babuni* używam już od jakiegoś czasu i bardzo je lubię. jest wygładzające i zmiękczające. przeważnie stosuję na noc, ale na szybko przed wyjściem też można i faktycznie zauważyłam właściwości wygładzające. ale nie na stałe, tylko jak się posmarujemy. może efekty stałe zauważę po dłuższym czasie - na to liczę i mam nadzieję, że tak będzie. masło ma przyjemny, delikatny zapach. i ma fajną konsystencję, takiego jakby.. musu. coś w ten deseń. szybko się wchłania. to nie jest takie masło masło. bardziej kremo-mus. tak, jest takie słowo ;) powiem Wam jeszcze, że przeprowadzam eksperyment i używam masła na rozstępy. efekt długotrwały - z wiadomych przyczyn - jest mi jeszcze nieznany, ale efekt natychmiastowy jest naprawdę miły dla oka. oczywiście, że moje rozstępy nie znikają, ale skóra jest wygładzona i trochę ładniejsza. a to też się liczy.
warto zaznaczyć, że masło przeznaczone jest do skóry normalnej, a ja skóry normalnej nie mam. mam skórę wrażliwą, suchą, atopową i bardzo wymagającą. a o skórze zniszczonej (rozstępy) już nawet nie wspomnę. no dobra, wspomniałam. tak więc używam dalej i dam znać co i jak za jakiś czas.

gdyby nie to, że oba produkty znalazłam w obsessive box, pewnie bym ich sama nie kupiła. i to wcale nie dlatego, że mam drogerię w garderobie i nadmiar kosmetyków - najzwyczajniej w świecie nie znalazłam ich w żadnym z drogeryjnych miejsc, w których bywam. wiem, że miały pojawić się w sprzedaży kilka tygodni temu i wiem też, że są różne wersje zapachowe.
myślę, że masło będzie moim ulubieńcem, natomiast peeling.. peeling będzie interesującym doznaniem.
mimo wszystko, oba spełniają obietnice producenta. lubię uczciwe napisy na opakowaniach. chyba wszyscy lubimy.

..a czego Wy używacie w tej chwili do pielęgnacji ciała?


życzę Wam udanego tygodnia, dajcie czadu!
do zobaczenia jutro.
buziaki,
stri.

czwartek, 19 lipca 2012

czwartek



spostrzeżenie na dziś: nie znam umiaru w jedzeniu i zakupach.
pracuję nad tym.

pracuj bardziej.

brakuje mi futureshorts.
poszłabym do wódki napić się wódki.
dziwne. chyba trochę przeszło mi z krakowem..
chociaż nie wiem. może tylko mam taki nastrój sentymentalny.

czy poszłabyś do psa?
nie. nie poszłabym.
może wcale nie musiałabym iść akurat tam.
ciekawe czy moje miejsca jeszcze istnieją.

śpię za dużo, ale wydaje mi się, że za mało.
nie jem rzodkiewek ani cottage cheese.

po całym dniu patrzę na siebie i myślę
ten nowy podkład z vichy jest całkiem niezły,
chociaż nie pasujemy do siebie.

cieszę się z wacików.

tak, powinnaś cieszyć się z małych rzeczy.
ale nie z rzeczy.
z rzeczy.

kubek mleka? nie, kiedyś piłam ouzo.
to było tak dawno temu.

tak dawno.

jutro jest pierwszy dzień reszty Twojego życia.
pamiętaj o tym.

będę pamiętać.

poniedziałek, 16 lipca 2012

eveline 601 swatches


a little bit drunk swatches lakieru, który widziałyście już na poniższych zdjęciach :)
fajna czerwień. nie spodziewałabym się takiego lakieru w biedronce, chociaż wiem, że biedronka czasami zaskakuje. mam jeszcze 2 odcienie z tego samego rzutu i 2 odcienie z poprzedniego. i wiecie co? z następnego też nabędę pewnie przynajmniej dwa ;)
anyways, eveline dla biedronki numer 601 tadam.
towarzyszył mi jakiś smakowy stock z colą, a wszystko wydarzyło się u jamapi.




niedziela, 15 lipca 2012

queen helene mud pack masque




stosowana od lat, oparta na angielskiej glince, naturalna maseczka do twarzy i szyi - alright. pewnie tak. ja wspominałam o niej tutaj. oczarowała mnie ponad 6 miesięcy temu i nadal uważam, że jest świetna.

efektywnie oczyszcza pory, ściąga luźną, obwisłą skórę twarzy i szyi stymulując jednocześnie jej prawidłowe ukrwienie - naprawdę ściąga skórę, zwłaszcza mój obwiśnięty podbródek ;) nieee, żartuję. tzn nie mam aż takiego obwiśniętego podbródka. i hope. oczyszcza pory w tym sensie, że po zmyciu maseczki są mniej widoczne. tzn oczyszcza też, ale nie na zasadzie maseczki the face shop (wrażenia po niej opisywałam tutaj, ale zrobię taką podsumowującą recenzję, bo używam jej już długo długo i cały czas oczywiście sprawdza się tak samo świetnie), tylko na zasadzie czystości. takiej naprawdę. pewnie stymuluje skórę i poprawia jej ukrwienie, jasne. czemu nie.

relaksuje zmęczone mięśnie twarzy oraz wygładza zmarszczki i bruzdy - ostatnio zastanawiałam się nad olejkiem rozluźniającym z yves rocher i to właśnie dlatego, że po tej maseczce moja buzia jest rozluźniona i chciałabym podtrzymać to uczucie. nie wiem jak to wytłumaczyć. mam jedną zmarszczkę na twarzy taką obok pieprzyka i ona zdecydowanie lepiej wygląda po maseczce, chociaż nie może zniknąć ze względu na to, że przyczyna zmarszczenia nie znika. ale lubię używać błota właśnie z tego powodu.

efektem jej działania jest czysta, gładka i zrelaksowana skóra - jest czysta, gładka i zrelaksowana. pory zmniejszają się, ale tylko optycznie. żeby naprawdę, dogłębnie oczyścić pory potrzeba innego produktu, a nawet powiedziałabym, zabiegu medycyny estetycznej.

jedyną wadą tego produktu jest fakt, iż lekko wysusza skórę. nie jest to ekstremalne wysuszenie, zresztą ja używam jej stosunkowo (zbyt?) rzadko - trochę ją oszczędzam na "przed wielkim wyjściem" albo jak moczę się w wannie, dla relaksu - dzięki temu nie przeszkadza mi to aż tak bardzo, ale faktycznie po zmyciu skóra jest lekko ściągnięta. w moim przypadku są to suche naczynkowe policzki, ale naczynko nie wybucha. zawsze i tak nakładam po maskach tego typu krem, więc nie uważam tego za wadę. ta maska jest kojąca.

może jeszcze słów kilka na temat konsystencji i nakładania. maska ma konsystencję pastokremu. nie aż takiej pasty jak jej miętowa koleżanka z szeregu, ale jeśli nabierzemy dużą ilość i będziemy chcieli rozsmarować w jednym miejscu, może to być trudne. lepiej wziąć mniej i powoli, dokładnie.. smarujemy tu i tam i jeszcze tu raz i tam też.

podsumowując:

- jest wydajna (opakowanie ma 226g)
- na twarzy nie sprawia problemów (nie brudzi, nie kruszy się itd)
- dobrze się zmywa
- ładnie pachnie
- koi skórę
- nie powoduje reakcji alergicznej ani naczynkowych przykrości
- ujędrnia skórę
- natychmiast poprawia jej wygląd (maseczka świetnie sprawdza się "przed wyjściem")
- wygładza skórę
- oczyszcza i optycznie zmniejsza pory
- może lekko wysuszyć skórę podatną na wysuszanie
- jest tania. na iherb kosztuje $3.83, a z moim kodem rabatowym -$5 od pierwszego zamówienia to już w ogóle :)


alanis morissette

sobota, 14 lipca 2012

krem tonujący. the body shop vitamin e tinted moisture lotion.

właściwie będzie to porównanie moich kremów tonujących/koloryzujących.
mam trzy.

o spostrzeżeniach wstępnych na temat beauty balm od bielendy pisałam kilka dni temu tutaj.
dzisiaj zobaczycie swatche trzech produktów:
1. (tytułowego) vitamin e tinted moisture lotion od the body shop
2. ziaja antytrądzikowy krem tonujący w odcieniu naturalnym 01 (najjaśniejszym) 60 ml za ok 9 zł
3. bielenda bb krem 40 ml za ok 10 zł

po pierwsze - kolory. teoretycznie the body shop jest najciemniejszy, ale jest chłodniejszy od ziai.
ziaja jest strasznie pomarańczowa i naprawdę przyciemnia skórę, jest przy tym dosyć dobrze kryjąca i naprawdę antybakteryjna. można ją zmieszać z czymś dla rozjaśnienia, bo faktycznie ziaja jest najciemniejsza. i najcieplejsza. dla każdego coś dobrego. ma płynną i jednocześnie tępą konsystencję. wchłania się świetnie, dość szybko. po zastygnięciu nie można jej rozetrzeć, więc dla początkujących mała rada - spójrzcie na linię żuchwy - tam mogło się wydarzyć coś niepożądanego.
nie wiem po ilu godzinach zaczynam się świecić, ale zasada jest zawsze jedna - jeśli żar leje się z nieba to świecę się obojętnie co mam (czy czego nie mam) na twarzy i czy to przypudrowałam czy nie.
nie zamierzam spotykać się z tym produktem ponownie. to, co mam (zostało jakieś 20%) zużyję na twarzy albo nie na twarzy (krem tonujący do nóg, co Wy na to? trochę balsamu, trochę kremu i może się uda;)

bielenda bb krem jest kremowy i jasny i reszty nie będę powtarzać, odsyłam do posta.
na tle dwóch pozostałych kremów wypada blado. blado w sensie jasno ;) jest zdecydowanie bardziej kremowy od ziai i po prostu bardziej kremowy od the body shop. trudno porównać jasny i ciemny produkt wbrew pozorom.. to jest po prostu inny produkt od pozostałych dwóch, ale chciałam zrobić takie podsumowanie i swatche grupowe.

the body shop ma w polsce serię z witaminą e (bardzo polubiłam mgiełkę z tej serii, ale teraz zaczaiłam się na mgiełkę z witaminą c), niestety kremu koloryzującego nie znajdziecie w polskich salonach. dlaczego? nie wiem. panie sprzedawczynie nigdy nie są mi w stanie tego wytłumaczyć ;)
ja kupiłam go na allegro za kilkanaście złotych, polecam się rozejrzeć w sieci.
napisałam, że teoretycznie jest on najciemniejszy, ale to zależy czy szukacie czegoś chłodnego czy cieplejszego. moim zdaniem jest to produkt godny uwagi, kryje średnio w stosunku do podkładu, ale na pewno zakrywa przebarwienia - ujednolica odcień skóry. ma genialny odcień. chłodny, biszkoptowy. 
jest płynny i lekko kremowy. nawilża. w stosunku do tępej ziai - rozsmarowuje się jak marzenie. też trzeba uważać jeśli się ma dużo jaśniejszy odcień skóry, ale łatwiej się nim posłużyć na szybko. ale to też zależy od różnicy pomiędzy odcieniem skóry a kremem tonującym - wiadomo. chodzi mi tylko o to, że jednak lepiej stapia się ze skórą niż ziaja i tak jakby, o - no właśnie - stapia się, a nie barwi. nie ściera się, jest wydajny.




swatche od lewej the body shop, ziaja i bielenda.


jeśli coś pominęłam i macie jakieś pytania - dajcie znać. chętnie uściślę :)
ps. o kilka słów na temat produktu z the body shop prosiła mnie Lady In Purplee, którą serdecznie pozdrawiam :)

co drzemie w kremie

pewnie już czytałyście, ja się obudziłam po dwóch miesiącach i znalazłam ten jakże śniadaniowy artykuł.
można przeczytać do porannej kawy.
uwaga, będzie fakt o mnie.
w ogólniaku byłam w klasie biol-chem-mat-fiz i 90% moich koleżanek i kolegów poszła na studia medyczne i około medyczne, więc zastanawiam się czy któreś z nich teraz być może zajmuje się "kosmetykami".. bez/pośrednio. tzn oprócz mnie ;P


link do artykułu.

sexy, free and single and ready to bingo



moje pierwsze spotkanie z kpopem
a wszystko przez simona i martinę aka eat your kimchi

piątek, 13 lipca 2012

mineralne szminki lily lolo

zainteresowały mnie romantic rose, french flirt i desire.
widzę, że polski dystrybutor jeszcze ich nie ma, ale może kiedyś upoluję tu albo tam :)
ciekawe jak opakowanie wygląda na żywo, nie wiem czemu, ale jakoś odbiega od czystego białego designu lily lolo. ale dopóki nie zobaczę na własne oczy to się nie przekonam ;)



zdjęcia pochodzą z the6inchstilettos

bioderma sebium h2o płyn micelarny



- skutecznie zmywa makijaż (również eyeliner, taki żelowy)
- delikatnie oczyszcza skórę
- reguluje wydzielanie sebum (przy dłuższym stosowaniu)
- nie zatyka porów
- nie wysusza skóry
- jest wydajny

krótko. jest idealny do cery mieszanej. nie próbowałam różowej biodermy, ale wydaje mi się, że nic nie może być lepsze od tego płynu micelarnego. bioderma sebium uspokaja skórę przetłuszczającą i bardzo delikatnie (ale skutecznie) zmywa makijaż. to mój produkt idealny, a używałam bardzo wielu płynów micelarnych. na drugim miejscu jest nuxe 3 róże, pachnie obłędnie ;)

ten płyn zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych miceli, innych firm. zostaje tym samym ulubieńcem roku 2012 ;) polecam Wam go serdecznie. cera tłusta będzie zachwycona, cera mieszana zresztą też i podejrzewam, że sucha również mogłaby być, ale nie wiem po co skórze suchej płyn micelarny ujarzmiający sebum.. ja mam przetłuszczającą się strefę T i suche naczynkowe policzki. a w ogóle mam cerę bardzo wrażliwą.

wcale nie jest drogi, ja swoje 250 ml kupiłam za 17 zł 15 zł (pomyliło mi się, ale sprawdziłam i jednak 15, 14.99 to be exact)

Skład:
WATER (AQUA), PEG-6 CAPRYLIC/CAPRIC GLYCERIDES, SODIUM CITRATE , ZINC GLUCONATE, COPPER SULFATE, GINKGO BILOBA EXTRACT, MANNITOL, XYLITOL, RHAMNOSE, FRUCTOOLIGOSACCHARIDES, PROPYLENE GLYCOL, CITRIC ACID, DISODIUM EDTA, CETRIMONIUM BROMIDE, FRAGRANCE (PARFUM)

paznokcie nakrapiane

innymi słowami, oplute lakierem.
właściwie czemu nie i tak żar leje się z nieba (tutaj gdzie ja jestem się nie leje, ale też jest fajnie)



neon splattered nails from luuux.com
black and white splattered nails from love aesthetics

może znowu morze


środa, 11 lipca 2012

cellulit u młodych dziewczyn


pierwszego na prostych czynnościach nie znajdziecie,
a co do drugiego - owszem, mam cellulit,
ale kurde jaki komplement, że "u młodych dziewczyn"
:)))))))))

tak serio, o cellulicie przeczytacie różne rzeczy w różnych miejscach.
moja rada? ruch. zblilansowane posiłki, duuuuużo wody i masaże.
ja pozbyłam się "większości" cellulitu jak schudłam 15 kg.
inna sprawa, że potem wracał do mnie z każdym kilogramem
i teraz znowu jesteśmy razem.

osobiście uważam, że nie ma się czego wstydzić. jesteśmy jakie jesteśmy,
no i cóż - żyć trzeba. jeśli natomiast macie ochotę pozbyć się widocznego cellulitu
- zróbcie research, użyjcie rąk do masażu, prysznic zakończcie lodowatym strumieniem.
bez szalonych posunięć, po prostu zdroworozsądkowo.

pamiętam moją szczupłą nogę. och, mam nadzieję ją jeszcze kiedyś zobaczyć.
tymczasem, mój cellulit ma się dobrze. i Was pozdrawia.
ahoj! dobranoc :)

oliwki


ja kiedyś nie lubiłam i mam koncepcję, że oliwki to jedzenie dla dorosłych.
zaczęłam je jeść na poważnie jakoś pod koniec liceum, teraz nie wyobrażam sobie życia bez oliwek.
uwielbiam oliwki, zwłaszcza zielone i nadziewane migdałami. ojej. mmm, mhm.
a Wy?

bielenda bb krem


spostrzeżenia wstępne:
- nie jest za ciemny, świetnie się wtapia. natural sunny nie brzmi zachęcająco, ale jest bardziej natural niż sunny. naprawdę.
- po niedługim czasie od nałożenia świecę się, jeśli go nie przypudruję (ale to nie jest nic dziwnego, bo ja się w ogóle bardzo świecę - moja strefa t mogłaby pracować na lotniskowcu)
- wyrównuje koloryt
- nie zapycha
- nie ściera się, nie roluje.
- myślę, że świetnie sprawdzi się do cery suchej ze względu na swoją kremowość, ale nie jest absolutnie tłusty, więc nadaje się też do cery mieszanej (jaką mam ja). jeśli chodzi o tłustą to nie wiem. cery tłuste raczej preferują produkty w kamieniu, a nie w płynie.. prawda?
- tubka nie powala designem, ale jest praktyczna - półprzezroczyste opakowanie ułatwia kontrolowanie ilości produktu. właściwie czemu nie. nie przeszkadza mi, chociaż ja i tak twierdzę, że wszystkie kremy na świecie powinny być w sensownych opakowaniach air-less, z pompką umożliwiającą dozowanie bardzo małych ilości produktu. tak.

ja uwielbiam kremy koloryzujące, ten produkt jest bardziej kremowy niż moje dotychczasowe kremy koloryzujące (the body shop, ziaja), ale jest też o wiele jaśniejszy.
nie zauważyłam właściwości pielęgnacyjnych, ale z drugiej strony używałam go tylko kilka razy.



Wasze wrażenia? Wasze ulubione produkty tego typu?

niedziela, 8 lipca 2012

orly, elf, physicians formula, color club, opi i essie w tk maxx

że PF jest to się ostatnio dowiedziałam - physicians formula pojawiło się w krakowie i jeszcze gdzieś (w poznaniu?), ale w trójmieście jeszcze nie, więc tk maxx gdańsk no physicians formula yet.

ale ale - mamy ORLY. 80 zł za 3 pełnowymiarowe buteleczki i 40 zł za 5 miniaturek. miniaturki są takie urocze. fajne te piątki, naprawdę.

przejdźmy do ELF. tk maxx gdańsk ma w swoim asortymencie cienie elf zarówno mineralne jak i nie, duo róż i bronzer, puder i paletki jakieś różno produktowe. ceny kosmetyków elf w tk maxx oscylują wokół 12 zł. jeśli macie ochotę spróbować - można.

OPI, Essie to żadna nowość - cena za 4 lakiery za 99 zł. w obu przypadkach?

Color Club występuje w dwóch wersjach cenowych - cena 37 zł za kolekcję jest ceną (przynajmniej przeze mnie) częściej spotykaną, ale można też doświadczyć ceny 34 zł za kolekcję.

wracając do PF, od ewwwy dowiedziałyśmy się, że możemy wypatrywać:

1. Mineral Wear®100% Mineral BronzeBrightener cena 25 zł
2. Mineral Wear® 100% Mineral FaceBrightener cena 25 zł
3. Bronze Booster Glow-Boosting Pressed Shimmer Bronzer cena 25 zł
4. Mineral Wear® Talc-Free Mineral LoosePowder cena 25 zł
5. Organic wear™ 100% Natural Origin Pressed Powder cena 25 zł
6. Shimmer Strips Custom Eye Enhancing Shadow &Liner, Bronze Collection cena 25 zł
7. Baked Collection® Wet/Dry Eye Shadow cena 25 zł
8. Organic wear™100% Natural Origin Bronzer cena 25 zł (w dwóch odcieniach)

ja bym też chętnie powitała serduszkowy róż, ale w ogóle to bym cokolwiek powitała
jeśli natomiast nie macie pojęcia o co chodzi i co to jest physicians formula - poczytacie i pooglądacie tutaj.





wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony producenta.

sobotnia impreza u jamapi. zdjęcia.

jamapi zaprosiła nas na imprezę :))
..i Jej makijaż..
..i Jej paznokcie..
.. i paznokcie jamapi :)
to ja też sobie pomalowałam i była to kolejna edycja maa
nailtek, 2 warstwy i seche vite.
sleek make up heaven
Słomka make up artist zrobiła mi na oczach lagunę <3

a Wy co wczoraj robiłyście? :)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...