poniedziałek, 4 lutego 2013

yves rocher, dezodorant w kulce z aloesem bio

Dezodorant w kulce z Aloesem Bio, 50 ml*



Opakowanie.
Opakowanie jest bardzo funkcjonalne, nic się nie wylewa, nie odkręca. Wszystko jest okay, co wcale nie jest takie oczywiste. Odkąd miałam wypadek z dezodorantem w kulce, który wylał mi się w kosmetyczce zawsze zakładam najgorsze i jeśli przewożę niesprawdzony kosmetyk przeważnie wkładam go do reklamówki. W połowie opakowania przestałam wkładać go do reklamówki podczas przewożenia - nic się nie stało. Wystarczy normalnie dokręcić opakowanie i nic się nie otworzy.

Zapach i wchłanianie.
Zapach jest ładny, trochę mydlany, a trochę świeży. Nie jest słodki i właściwie nie jest też aż tak bardzo mydlany, ale nie wiem jak inaczej go opisać. Wchłania się normalnie. Mogę wchłanianie porównać np do Vichy z zieloną nakrętką - wchłania się tak samo szybko, nie trzeba czekać zbyt długo. Czy pachnie aloesem? Na pewno nie takim w krzaczku. Zakładam, że pachnie jak cała seria Culture Bio z Aloesem. Warto zaznaczyć, że na skórze zapach nieco przemija, ale jednak zostaje na jakiś czas. Nie miałam jednak problemów z mieszaniem się zapachu dezodorantu z zapachem perfum.

Różne ciekawe informacje.
98% składników pochodzenia naturalnego
0% parabenów, barwników oraz soli aluminium.
Posiada certyfikat Ecocertu. Miło.

Działanie.
Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do testowania tego dezodorantu. Naprawdę bardzo sceptycznie. Od lat używam Vichy z zieloną kulką i żaden inny dezodorant nie sprawdził się u mnie na 100%, a ja nie lubię nie  czuć się komfortowo. Zapewne nikt nie lubi, ale w moim wypadku brak ochrony przed poceniem zawsze kończy się źle. Co gorsze - czasami kończy się o wiele bardziej źle jeśli używam nieskutecznego dezodorantu niż jeśli nie używam go wcale. Mówiąc wprost - śmierdzę strasznie jeśli mój pot połączy się z nieskutecznym dezodorantem. Śmierdzę mniej jeśli po prostu się spocę i nie mam na sobie żadnego produktu tego typu. To bardzo ciekawe zjawisko. Czy Wy też tak macie, czy to tylko ja?
Testy dezodorantu przeprowadzałam stopniowo. Najpierw nieśmiało testowałam go wieczorami po ćwiczeniach tzn po wieczornym prysznicu, ale jeszcze kilka godzin przed spaniem i przy założeniu, że może jeszcze gdzieś pójdę na spacer/małe zakupy/coś. Sprawdzał się, ale to nie były miarodajne testy. Nie oszukujmy się. W pewnym momencie musiałam się przełamać psychicznie i użyć go rano i mieć go na sobie cały dzień. Czułam się niepewnie, zestresowałam się strasznie i na wszelki wypadek wybrałam dzień, w którym nie spotykałam się ze zbyt wieloma osobami tylko załatwiałam coś na mieście. Co się wydarzyło? Nic strasznego. Jeśli chodzi o pocenie się - nie oczekiwałam (zresztą nigdy nie oczekuję, chyba, że używam blokera), że nie będę się pocić w ogóle. Pociłam się, powiedziałabym, w normalnym natężeniu. Dokładnie tak samo kiedy używam mojego KWC z zieloną nakrętką. Czyli wszystko w normie. Idźmy dalej, do ważniejszej (najważniejszej?) rzeczy - przykrego zapachu. Dezodorant nie dopuścił do ujawnienia się przykrego zapachu przez cały dzień. Zawsze kiedy go stosowałam, nawet podczas intensywnych ćwiczeń fizycznych (których co prawda dawno już nie uskuteczniałam, ale zumba, spinn bike i inne cardio workouts). Każdego dnia. Pomyślałam, że mogę je połączyć i stosować aloes bio po wysiłku fizycznym, po basenie, siłowni/jakoś tak, a Vichy na codzień - tak, jak normalnie.

W związku z powyższym, mogę go polecić. Kosztuje niecałe 12 zł i u mnie się sprawdził. Nie oznacza to, że zrezygnuję z mojej ulubionej zielonej nakrętki (chociaż tak naprawdę dizajnem się tak bardzo nie różnią - trochę tak, ale nie bardzo). Wiem już jednak, że mogę sięgnąć po coś innego. Yay! To fajna odmiana po kilkunastu latach używania jednego produktu cały czas, bez przerwy (kilka lat temu latem sięgałam po aerozolowe produkty, ale nie wrócę do nich raczej).

A Wy czego używacie? Macie swoje dezodorantowe KWC?
Dobry wieczór, dobranoc :)
Ahoj!

16 komentarzy:

  1. U mnie królują kulki Garniera ale to antyperspiranty, za to parę m-cy temu miałam deo organiczny, który mile mnie zaskoczył.

    Kulki YR nie sprawdzają się, niestety. Szkoda, że wycofali bardzo fajną serię dezodorantów w kremie, była to seria kwiatowa i do tej pory mam w pamięci zapach Mimozy ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie próbowałam żadnego innego, ten bardzo bardzo bardzo mnie zaskoczył.

      Usuń
    2. ps. a zapach mimozy chciałabym móc sobie wyobrazić, ale nie mogę. nie wiem jak.

      Usuń
  2. u mnie dezodoranty się nie sprawdzają. wolę antyperspiranty :) zazwyczaj sięgam po kulki Nivea, Garnier i Dove -dokładnie w tej kolejności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KulkęNivea mogłabym wypróbować, ostatnio w realu widziałam z 10 rodzajów. Szaleństwo ;)

      Usuń
  3. U mnie się zupełnie nie sprawdził i został umieszczony w kategorii Bubla :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo się sprawdza albo nie. Nie ma wątpliwości jak przyporządkować nieskuteczny dezodorant :)

      Usuń
  4. Osobiście nie lubię stosować kulek, wolę dezodoranty w atomizerze. Wyjątkiem jest Ziajkowy bloker.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja najbardziej lubię kulki! Ziajkowy bloker to osobna historia, bo jest cholernie skuteczny, ale swędzi trochę i to nie jest fajne, ale działa i nie podrażnia tzn jeśli się nie podrapię to nic mi nie jest poza tym, że mnie swędzi.

      Usuń
  5. U mnie sprawdzają się tylko antyperspiranty Vichy. Miałam kilka innych kulek YR i tak średnio mi pomogły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vichy zmieniło moje życie, naprawdę. Miałam straszne problemy z poceniem i pamiętam Mama kupiła mi zieloną nakrętkę i to było odkrycie życia. Bez kitu, coś niesamowitego. Ja miałam wtedy z 11 lat albo ileś i naprawdę miałam +100 do komfortu :D

      Usuń
  6. ja mam teraz fioletowy sztyft Fa, ogólnie wolę sztyfty od kulek, tej nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sztyfty hmn.. miałam kiedyś jakiś sztyft, ale to było sto lat temu..

      Usuń
  7. Kategoria "dezodorantowe KWC" w ogóle u mnie nie istnieje. Zdecydowanie antyperspirant. Teraz przerabiam garnierowe kulki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dobra może źle się wyraziłam.
      mam kategorię "KWC, żeby nie śmierdzieć" i wygrywa Vichy z zieloną nakrętką. O.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...