piątek, 26 kwietnia 2013

shiro jest chory, ale wyzdrowieje

Ostatnie dni były ciężkie, a nadchodzące wcale nie będą lżejsze. But that's okay. Wierzę, że wszystko dobrze się skończy.

Problem mojego futra polega na tym, że ma skopany układ moczowy, przytyka mu się, bo ma kamienie i piasek. Dramat. Zastrzyki pomagały, ale przytrafiało mu się to coraz częściej (co 2 miesiące, co miesiąc) i w końcu - wczoraj - po czterech dniach bez sikania, weterynarz wsadził mu rurkę w penis, odpompował mu mocz i rurkę zostawił, żeby do niedzieli mu się jeszcze wszystko wypłukało.

Pomysł dobry, ale w praktyce Shiro nie chce pić sam ani ze strzykawki też raczej nie. Dostaliśmy receptę na glukozę i płyn ringera i zaraz będę mu to rozrabiać i wmuszać na siłę. Nie wiem jeszcze w jakich proporcjach, muszę zrobić research. Poza tym ma niecałe 36 stopni, a powinien mieć ponad 38, więc próbuję go docieplić. Najpierw w słońcu, na balkonie, teraz w łazience pod lampką i butelkami z ciepłą wodą. Rozstawiłam mu świece, żeby pomieszczenie się nagrzało. Nie mogę znaleźć pieprzonej nakrętki od termoforu. Szlag mnie trafi.

Co jeszcze? Dzisiaj byliśmy na zastrzykach, dostał antybiotyk i przeciwzapalno-przeciwbólowy mix. I glukozę z płynem ringera pod skórę. Jak wróciliśmy do domu, dałam mu jego ulubioną łososiową saszetkę. Na jej widok po prostu oszalał i się na nią rzucił. Suchego nie je, ale saszetkę prawie całą zjadł. Mam nadzieję, że jeszcze zje, a już najlepiej wszystkie jakie są w domu niech zje. Jedzenia w niego nie wmuszę, tzn w postaci stałej. Glukozę i elektrolity strzykawką może jakoś jeszcze. Co wypije to wykapuje cewnikiem. Wszystko jest mokre łącznie z Nim. Pewnie też dlatego się wychładza. Kąpanie go nie ma sensu, bo cały czas wykapuje. Może go ogrzeję suszarką. Hmm.. to jest myśl.

Dobrze, że zjadł saszetkę, szkoda, że nie pije sam z siebie. Zainteresował się balkonem i zwiedzał troszkę, więc to dobry znak. Teraz leży taki raczej bez życia, no ale kot nawet jak są zdrowe to śpią przez większość dnia. Nie martwię się aż tak bardzo, zobaczymy jaką temperaturę będzie miał jutro. Chyba, że jeszcze wieczorem go zabiorę do weterynarza. Hmn. Mam nadzieję, że zje więcej i uda mi się wmusić w niego płyn.

Jestem trochę padnięta, strasznie męczące jest opiekowanie się futrem z rurką w penisie. Alright. Zamierzam jeszcze wrócić i w końcu opublikować to, co mam do opublikowania. Materiały przygotowane. Jutro rano może uda mi się zrobić jakieś "jasne zdjęcia". Alright. Okay.

Macie jakieś kocie doświadczenia chorobowe? Mam nadzieję, że nie, ale jak macie to chętnie przeczytam. Nie mam zbyt dużego rozeznania, nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Martwię się o niego, chociaż nie mam za bardzo czasu o tym myśleć, bo jestem zajęta opiekowaniem się moim maluchem. On ma dopiero 3 lata, a już ma takie problemy. To trochę przerażające, ale będzie dobrze.

Do zobaczenia,
Stri.

19 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Jest w kiepskim stanie, ale przecież musi z tego wyjść.

      Usuń
    2. Dzisiaj jest lepiej!! Za niedługo idziemy do weterynarza na zastrzyki i mierzenie temperatury ewentualnie kroplówkę.

      Usuń
    3. No to trzymam kciuki :***

      Usuń
  2. Trzymam kciuki za futrzastego, mam nadzieję, że szybko mu się poprawi.
    Skoro je mokre, to możesz mu dodawać wody do tego, niedużo, bo zbyt rozcieńczonej może nie chcieć, ale zawsze to coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zjadł prawie jedną, ale coś będę kombinować. Wmuszam mu trochę strzykawką płyn, Nie minęła jeszcze doba od zabiegu, więc cały czas to wszystko jest chyba w normie.

      Usuń
  3. Chyba tak, biorąc pod uwagę, że na pewno nie czuje się komfortowo.
    Ma w sobie rurkę i biedak nie może się wyczyścić.
    Za to potem będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę się wylizał, łącznie zjadł ponad jedną saszetkę, wmusiłam w niego jeszcze trochę płynów. Będzie dobrze.

      Usuń
    2. I jak kociasty się miewa po nocy?

      Usuń
    3. Zjadł prawie 4 saszetki, noo 3.5 saszetki. Pije, wylewa się z niego. Jest okay. Dostał zastrzyki, jest lepiej poza tym, że cały czas sika krwią i to tak naprawdę krwią bardziej niż moczem. Bardzo mnie to martwi, boję się, że coś spieprzyli, no ale jutro wyjmują cewnik i zobaczymy. Boję się o Bąbelka, ale trzeba walczyć.

      Usuń
  4. biedak:( pewnie się męczy, ale bądź dobrej myśli...

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki za Shiro, pomiziaj go :*

    Wiem, że cewnikowanie dla kota i opiekuna wcale nie jest komfortowe bo przechodziłam to ze swoim futrem, ale potem efekty były. Odzyskał taką formę, że wszyscy byli zaskoczeni, a nie był to super młody kot. W tym wszystkim najgorsza jest opieka.... wtedy urlop brałam z tego powodu i niektórzy pukali się w czoło :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie nie mają wyobraźni. Dobrze, że ja mam dzisiaj wolne YAY! I jutro i pojutrze. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Właśnie podałam mu płyny, 25 ml połknął, 5 ml przyjęła moja bluzka, twarz i włosy :D
      Poluje już na okoliczne ptactwo, wskakuje na parapet i zaczął się lizać. Mycie się jest dobrym znakiem. No i zjadł. Ponad saszetkę. Sukces. Suchego nie chce. Nieważne. Dobrze, że w ogóle je. I sam się ogrzewa przy lampie, bo nadal ma zbyt niską temperaturę.

      Usuń
  6. Wiem jak to jest mieć chorego zwierzaka, opieka nad nim faktycznie jest czasami męcząca, ale czego nie robi się dla kochanego przyjaciela. Życzę kotkowi zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Tak, no jest to uciążliwe. Robię to bez wahania, ale mimo to dobrze jest móc znaleźć ujście dla swoich emocji. Mam nadzieję, że już niedługo będzie zdrowy, będzie zostawiał wszędzie futro i drapał różne rzeczy jak zawsze. Tęsknię za nim zdrowym.

      Usuń
  7. Trzymam kciuki za futro :) Ale jak już się sam liże i zjadł saszetkę to dobry znak.
    Wiesz, że skoro ma problemy z zatykaniem to szlaban na surowiznę? Nie wiem czy wychodzi na dwór albo na balkon, ale też z tym musisz teraz uważać, bo wystarczy że kot trochę podmarznie a już mu zaczynają się wysypywać kryształki :(
    Mój poprzedni kotek (białe diablę o imieniu Figiel) zatykał się "psychologicznie". Wystarczył lekki stres czy nawet niewielkie przemeblowanie i już miał problemy. I niestety z tego powodu zdechł mi w wieku 5 lat, mimo diety i regularnych wizyt u veta (ale słabego veta jak się potem okazało).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, już jest "normalniej", ale nadal sika krwią i nadal nie sika normalnie normalnie, ale już trochę mniej kropelkuje a trochę bardziej robi sik sik pod ciśnieniem.

      Surowego w ogóle nie dostaje, tylko suche. Teraz już tylko RC Urinary HD. I pastę. I pasztecik typu fastfood tylko jak trzeba podać antybiotyk/tabletkę, a nie chcę męczyć Go strzykawką.

      No właśnie balkon to jest trudna sprawa, bo mieszkam na 4 piętrze, to jest ostatnie piętro. Od dachu się latem nagrzewa i jest 50 stopni, zimą jest zimno i piździ. Kot najchętnie ucieka do sąsiadki na balkon i ja nie wiem co z tym zrobić. Siedzenie na balkonie wiąże się z ryzykiem, że spadnie z balustrady jak na nią wyskoczy. To ciężka sprawa, bo w tym mieszkaniu nie da się żyć bez otwartego okna i balkonu latem. Nie wiem jak to będzie. Nie jest kotem wychodzącym i przemarzającym. Lubi zwiedzać balkon, ale tak jak mówię - u mnie to ogromny problem.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...