środa, 1 maja 2013

decubal recenzja produktów linii basic - z perspektywy skóry atopowej

Nadeszłam.

To jest moja recenzja produktów do pielęgnacji ciała Decubal z linii BASIC (pielęgnacja codzienna), SHOWER and BATH OIL - olejek pod prysznic i do kąpieli, bezzapachowy/grejpfrutowy przedstawiłam Wam w poprzedniej notce. Obszerna recenzja wynikała z faktu, iż produkt myjący ciało jest osobną kategorią spośród tych kosmetyków. Więcej pielęgnacyjnych recenzji mojego autorstwa znajdziecie tutaj. Więcej recenzji produktów Decubal dostępnych jest tu. Post wprowadzający, gdzie poruszyłam kilka ogólnych kwestii dotyczących tych kosmetyków znajduje się tu. Zacznijmy.

W skład linii, poza w/w wchodzą: pianka do mycia twarzy, krem do twarzy, krem pod oczy, balsam do ciała, żel kojący i preparat na suche miejsca. Po kolei.

Decubal Face Wash - pianka do mycia twarzy

 photo dcwfprosteczynnosci_zps29050dd2.jpg

Nie zawiera substancji lipidowych
Produkt ma pojemność 150 ml
Cena regularna to 15 zł.

Składniki (INCI): Glycerin, Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Niacinamide, Sucrose Cocoate, Allantoin, Caprylyl Glycol, Bisabolol, Sodium Gluconate, Citric Acid.

Opakowanie produktu nie mogłoby być lepsze - pompka jest funkcjonalna, higieniczna. Nie zacina się, dozuje odpowiednią ilość produktu. Do umycia twarzy, szyi, karku i dekoltu (i nawet jeszcze okolic) potrzebuję dwóch pompek. Do samej twarzy i szyi wystarczy jedna. Opakowanie i wydajność na plus - 150 ml pianki wystarczy mi na 3 miesiące, nawet ponad 3. Mhm.

Zapach i konsystencja też są udane. Zapach produktu jest słabo wyczuwalny, ale ma słodki smak, więc jest przyjemny. Na pewno nie jest nachalny. Konsystencja pianki to chyba moja ulubiona forma produktu myjącego do twarzy.

Skuteczność - na pewno dobrze oczyszcza pory, a nawet nawilża (biorąc pod uwagę inne moje doświadczenia z takimi produktami). Nie odziera z lipidowego płaszczyka (Tak, bo akurat masz ten płaszczyk taki gruby, że robi ci to jakąś różnicę.. a robi mi! :D). Nie zauważyłam wielkiej zmiany w jakości mojej skóry - po zastosowaniu i tak muszę użyć nawilżacza. Może skóra jest mniej ściągnięta, ale od 8 lutego do 26 kwietnia nie poprawiła się wow, ale też nie pogorszyła się. To jest bardzo ważne - produkt mnie nie skrzywdził. Ekstremalne istotne. Nadal mam suche placki na twarzy (o tym szerzej przy okazji kremów, ale generalnie chodzi o to, że pielęgnacja jest chwilowa i działa tylko doraźnie, przyczyna nie jest uleczalna), ale to mi będzie towarzyszyć 4evah.

Ważne, że mnie nie uczulił, nie podrażnił. Nie denerwował moich naczynek, ale też nie przynosił im ukojenia (ale to jest OK). Uważam go za bardzo bezpieczny produkt do mycia twarzy i dekoltu. Skóry. Wędruje na moją listę "możesz używać bezpiecznie" i już mam kolejne opakowanie.

 photo fwdecubal_zpsf84a7943.jpg

W związku z powyższym Wam go polecam. Pamiętajcie o promocjach.

Przejdźmy do kolejnego produktu.

Decubal Face Cream - podstawowy krem do skóry suchej

 photo dfcprosteczynnosci_zps39155093.jpg

Zawartość substancji lipidowych to 18%
Produkt ma pojemność 50 ml
Cena regularna to 22 zł

Składniki (INCI): Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Cetyl Alcohol, Sorbitan Stearate, Glyceryl Stearate, Citric Acid, Lanolin, Polysorbate 60, Cetearyl Glucoside, Cetearyl Alcohol, Carbomer, Tocopherol, Ethylhexylglycerin, Sodium Gluconate, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate.

Ten produkt z całej gromadki przypadł mi do gustu najmniej, mimo, iż sprawdził się na mojej skórze jedynie w pewnym sensie. Już wyjaśniam. Tak - mam skórę atopową. Tak, potrzebuję specjalnej pielęgnacji - delikatnej i podstawowej/prostej. Jednak oprócz tego, że moja skóra jest patologicznie sucha i wrażliwa z natury i manifestuje to przesuszeniami i reakcjami alergicznymi, jest również łatwo zanieczyszczająca się z porami kraterowymi (w strefie T) oraz tragicznie naczynkowa. Ponadto, mam 25 lat i powoli rozglądam się za eliksirem młodości (jeden już mam YAY!). Wiadomo.

Biorąc pod uwagę to wszystko zastanówmy się co mógł zrobić dla mnie Decubal Face Cream. Konsystencja jest znajomo dziwnawa - niby tłuścioch, ale lekki. Taki niby ślizgający się po skórze, ale się jednak wchłania. Zmiękcza skórę, nawilża ją i koi. Redukuje swędzenie na tyle, na ile jest to możliwe. Jednakże nie jest do produkt dedykowany dla skóry naczynkowej ani też dla skóry przetłuszczającej się; i łatwo zanieczyszczającej. Co za tym idzie, byłam z niego zadowolona tylko w okolicach policzków, szyi i dekoltu oraz suchych placków (które pojawiają się na mojej całej twarzy, pod oczami, wokół oczu, wokół ust i pomiędzy brwiami itd). To jest podstawowy krem, dobry do suchej skóry i niczego więcej nie możemy od niego wymagać. Tylko tyle i aż tyle. Moja pielęgnacja twarzy jest rozbudowana i używam wielu produktów. Po prostu dlatego, że potrzeby mojej skóry są zróżnicowane i momentami wykluczające się.  Na pozór wykluczające się? Jakoś tak.

Jeśli chodzi o skuteczność - jest skuteczny i robi co ma robić, ale dla mnie to za mało dla mojej całej skóry, więc używam go tam, gdzie potrzebuje. Moje naczynka nie zareagowały na niego obronnie, ale też nie były ukojone, więc nie używam go na te obszary. Nadaje się pod makijaż, chociaż moja strefa T nie lubiła go zbytnio. Używałam go przez te kilka tygodni i wydajność oceniam na bardzo dobrą. Zużyłam może 1/3, coś takiego. Zakręcany słoik nie jest opakowaniem z pompką, ale jest w porządku. Opakowanie tego typu jest powszechne i już się przyzwyczailiśmy.

Nie sądzę, żebym wróciła do tego produktu. Za to bardzo możliwe, że wrócę do kolejnego z linii podstawowej. Chociaż.. nigdy nie mów nigdy. Wiem, że nie zrobi mi krzywdy tam, gdzie potrzebuję zniwelować suchość. Inne potrzeby mojej skóry mogę zaspokajać pozostałymi produktami.

Decubal Eye Cream - nawilżający krem pod oczy

 photo ecdecubalprosteczynnosci_zps55860456.jpg

Zawartość substancji lipidowych to 23%
Produkt ma pojemność 15 ml
Cena regularna to 27 zł

Składniki (INCI): Aqua, Pentylene Glycol, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Cetyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Octyldodecanol, Sodium PCA, Distarch Phosphate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, PEG-40 Stearate, Butyrospermum Parkii Butter, Creatine, Sodium Hyaluronate, Hydrolyzed Collagen, Tocopheryl Acetate, Isocetyl Alcohol, Ceramide 3, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Tocopherol, Sorbitan Tristearate, Carbomer, Sodium Gluconate, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin.

Będzie krótko i treściwie. Ten produkt jest bardzo przyjemny.
Opakowanie z pompką, genialne. Plus za pomyślunek producenta. I jeszcze widać ile ubywa! So exciting :) Konsystencja jest dobra, bo jest lekka i miękka. Zapachu brak, nie zauważyłam. Wydajność jest dyskusyjna. Na początku myślałam, że ten krem wystarczy mi na 2 tygodnie, bo lubię sobie zrobić dobrze pod oczami dużą ilością kremu, ale później przystopowałam i teraz oceniam ją jako dobrą. Tzn ale wiecie to już jest kwestia tego z czym czujecie się komfortowo. Ja lubiłam grubą warstwę kremu również dlatego, że mam suche okolice dookoła oczu. Przy okazji stosowania tego kremu to się nie zmieniło, ale zauważyłam, że tan sam efekt osiągam mniejszą ilością. 15 ml wystarczy na około 3 miesiące stosowania.. tak myślę.
Skuteczność. Nawilża, tyle. Jest podstawowo nawilżający, nie uczula, nie podrażnia. Pomaga przy suchych plackach (w ich zamaskowaniu). Dobry produkt  w dobrej cenie (25 zł to chyba jego maksymalna cena w regularnej sprzedaży). Ja polecam i kiedyś go niego wrócę (mam jeszcze 2 kremy pod oczy w zapasach)

Decubal Clinic Cream - balsam do ciała

 photo P1200783_zps2447cc4b.jpg

Zawartość substancji lipidowych to 38%
Produkt ma pojemność 250 ml
Cena regularna to 26 zł

Składniki (INCI): Aqua, Isopropyl Myristate, Glycerin, Sorbitan Stearate, Lanolin, Dimethicone, Cetyl Alcohol, Polysorbate 60, Sorbic Acid.

Tego balsamu używałam jako drugiego. Przez pierwszy miesiąc smarowałam się czerwonym Decubal Body Cream z linii Decubal Intense. W związku z tym moja skóra była w dobrym stanie i oczekiwałam, że taka pozostanie. Skuteczność. Faktycznie pozostała, więc mogę powiedzieć o nim, że spełnia swoją funkcję - nawilża, natłuszcza, zostawia ochronną warstwę. Trochę pomaga przy swędzeniu, ale delikatnie tylko. Nie podrażnia, dobrze współgra z perfumami. Wchłania się nawet dobrze. Zapach ma charakterystyczny dla swojego składu. Wydajność jest bardzo dobra, wystarczył mi na miesiąc. Konsystencja Decubal Body Cream odpowiadała mi bardziej, ale ta też jest okay. Gęsta, ale rozsmarowująca się. Ten biały balsam nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak czerwony, więc nie będę do niego wracać w pierwszej kolejności, ale zdecydowanym plusem jest jego uniwersalność. Czerwony też jest uniwersalny. Wolę czerwony, opiszę Wam go dokładnie przy okazji posta na jego temat. Alright. Na temat opakowania pisałam w poście wprowadzającym. Zawiasiki są mało udane, ale poza tym tuba jest spolegliwa. Nie przeszkadza mi. Jak już pisałam, mnie żaden produkt się nie popsuł, ale tubki mają w sobie potencjalne popsucie, więc należałoby to poprawić.

Decubal Anti-Ich Gel - żel kojący do swędzącej skóry

 photo aigprosteczynnosci_zpscbdcbe69.jpg

Nie zawiera substancji lipidowych
Produkt ma pojemność 100 ml
Regularna cena to 15 zł

Składniki (INCI): Aqua, Glycerin, Pentylene Glycol, Methyl Gluceth-10, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Panthenol, Sodium Gluconate, Sodium Hydroxide.

To był jeden z produktów, które natychmiast wyciągnęłam z pudełka i zaczęłam używać. Skóra swędzi mnie przez 7 dni w tygodniu, więc byłam bardzo podekscytowana. Owszem, schłodził skórę (również dlatego, że przyjechał nieco zmarznięty.wychłodzony.. co podsunęło mi pomysł, żeby trzymać go w lodówce w jakimś sensie) i nieco ją ukoił, ale nie miałam na szczęście przez te 2 miesiące reakcji alergicznej takiej wypryskowej wysypkowej tylko tak normalnie - pokrzywka, łuszcząca się skóra.. Z tym pomagał mi czerwony balsam Decubal Body Cream.
Może od początku. Zapach nie jest wyczuwalny, konsystencja żelu, dobrze się wchłania. Wydajność normalna, jeszcze go nie zużyłam, więc trudno mi powiedzieć. Opakowanie tubkowe już wyjaśniałam. Skuteczność mnie zastanawia. Jeśli ten produkt miałby zniwelować swędzenie w 100%, nie mógłby tego zrobić. Jednak pamiętajmy, że nic nie mogłoby tego zrobić. W związku z powyższym i biorąc na to poprawkę, uważam, że produkt jest fajny. Ja oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, iż używałam go krótko i mało, ale jest to produkt, który ma koić tu i teraz, więc oczekuję od niego raczej natychmiastowego efektu bardziej niż powolnego.
Generalnie jest tak, że cała moja pielęgnacja ma za zadanie złagodzić swędzenie. W związku z tym produkt, który chce zrobić to szybko szybko, przyciąga moją uwagę :) Będę go testować jak zjem spryskanego pomidora albo owady mnie pogryzą. Żel nie zmienia mojej pokrzywki ani nie zmienia łuski łuszczącej się. Niemniej jednak jest to produkt interesujący i dam Wam znać co o nim sądzę w przyszłości.

Mały edit. Oczywiście, że nie wkleiłam przygotowanej wcześniej recenzji preparatu na suche miejsce. Już się poprawiam.

Decubal Lips and Dry Spots - balsam do ust i miejscowo zmienionej, popękanej i suchej skóry

 photo ldsprosteczynnosci_zps7f71befd.jpg

Zawiera 100% substancji lipidowych
Produkt ma pojemność 15 ml
Cena regularna to 20 zł

Składniki (INCI): Petrolatum, Lanolin, Paraffinum liquidum, Cera Alba, Ricinus Communis, Seed Oil, Salicylic Acid, Tocopherol.

Ja używałam go raczej do ust niż do suchych miejsc. W przypadkach bardzo awaryjnych smarowałam sobie pęknięcia i zranienia, ale nie aż tak często, bo miałam przy sobie zawsze krem do rąk z serii Intensive, więc sięgałam po łatwiejszą konsystencję. Jako balsam do ust się sprawdził - nawilżał, natłuszczał, zmiękczał. Nie mam problemów z zajadami, ale mam problem z suchymi miejscami wokół ust.
Jednak produkt ten, jako 100% tłuszcz, niekoniecznie współpracuje z moimi zanieczyszczającymi się porami wokół ust. Nie mogłam smarować się nim gdzie popadnie, bo bym miała pryszcz na pryszczu. Jeśli trzymałam się w granicach warg - było okay. Jedynym minusem tego produktu jest jego opakowanie. Opakowanie samo w sobie jest okay, ale ma pewien wkurzający szczegół - sam otwór przez który wydobywa się produkt jest w porządku, ale dlaczego och dlaczego producencie nie pomyślałeś o tym, żeby zaokrąglić aplikator. Nakładanie na usta byłoby i przyjemniejsze i łatwiejsze. Nie musiałabym sobie ranić usteczka albo brudzić palców. To jedyne moje przyczepienie się. Tak sobie myślę teraz, że dobrze sprawdziłby się do skórek. Muszę go spróbować też w ten sposób. Podczas testowania przez te kilka tygodni nie miałam problemów z pękającymi skórkami, dopiero teraz mnie dopadło. Skuteczność jak najbardziej w porządku, wydajność też - nie narzekam. Gdybym jednak chciała sobie nim posmarować np kolana no to gorzej, chociaż konsystencja jest gęsta.

Kolejna część recenzji Decubalowych nadejdzie wkrótce. Podsumowując dotychczasowe produkty - mam już kolejne opakowania olejku do mycia ciała i pianki do mycia twarzy. Krem pod oczy zaraz mi się skończy i możliwe, że kupię go ponownie.

Jeśli macie jakieś pytania - zadawajcie je w komentarzach albo mailowo. Dobra pielęgnacja jest istotna, ale chyba większość atopowców spróbowała czegokolwiek, co mogło im pomóc. Mnie Decubal pozytywnie zaskoczył. Seria Intensive is coming soon.

Dzień dobry ;)
Stri


24 komentarze:

  1. Uwielbiam Twoją serię o Decubalu, aż zaczynam żałować że z okazji promocji mam zapas Dermedica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rób co chcesz niczego nie żałuj. Rób co chcesz niczego nie żałuj. Nic straconego Jeżozaurze :* się podzielę z wielko chęcio :-)

      Usuń
  2. te Twoje recenzje to ja uwielbiam, ot co.
    narobiłaś mi ochoty na ten żel kojący. przydałby mi się, moje azs ostatnio swędzi mocniej. cholernie mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oesu, mi też bo zaraz z siebie skórę zedrę. I mam oko znowu czerwone i parchate, a tak długo było już tak dobrze :(

      Usuń
    2. ja mam w ogóle coś z oczami od dwóch dni nie działajo tak jak powinny a oczy to właśnie dawno mi się nie popsuły. łuska mi się pojawiła na ramionach i myślałam że dzisiaj zwariuje jak sobie posmarowałam mocznikiem cerkogelem trzydziestką aaaaaaaaaaa masakra. A jak przenosiłam meble u Mamy to mi się ręce zrobiły nagle takie czerwone swędzące i bolące, że myślałam, że coś rozwalę a to się okazało, że to od stołu ocierającego się o moją skórę. Jestem z Tobą Jeżozaurze. Jest w chuj trudno, ale trzeba żyć.

      Usuń
    3. Nkurwa, damy radę.
      Z lips&dry spots się od wczoraj nie rozstaję, ty machnij sobie tubifast na ręce i będziemy z tego powoli wychodzić.

      Usuń
    4. Ja mam mega dramat pod kolanami, ale trzeba jakoś żyć. Machnę sobie, a co.
      Cmok :*

      Usuń
  3. Czuję się zachęcona kremem pod oczy, opakowanie bardzo mnie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie daje produktowi +10 do fajności.

      Usuń
  4. nie będę oryginalna pisząc, że połykam Twoje posty w całości :D oczami :D

    jestem zaniepokojona giga napięciem i mega przesuszeniem mojej skóry na twarzy po przylocie do Polski.. po 5 dniach jestem tak ściągnięta i napięta, że wieczory spędzam z maseczką na twarzy, która wchłania się w kilkanaście minut i muszę dosmarowywać kolejne warstwy (inaczej bolą mnie poliki..)
    zmiana klimatu, wody i otoczenia..

    jak się czuje futerko? :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może od końca. Futro nadal nie sika normalnie, ale nie mogę się martwić już o niego tak intensywnie, bo osiwiałam jeszcze bardziej.

      Wiem jak to jest z maseczkami codziennymi. Rozumiem :)

      Dzięki Kochana, bardzo mnie to cieszy. Ja ostatnio sobie tak pomyślałam, że są mniej atrakcyjne te moje posty, ale może dlatego, że ja się czuję ogólnie "mniej atrakcyjnie". Nie w sensie fizycznie, chociaż trochę też, ale tak wiesz. Dużo mam na głowie i mnie to przytłoczyło.

      Usuń
  5. Mnie by sie przydała analogiczna seria ale dostosowana do potrzeb skóry kłopotliwej z tendencją do przetłuszczania się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I know. W ogóle do pielęgnacji powinno się podejść troszkę inaczej. Mało jest skór, które są jednopłaszczyznowe. Powinno się to uwzględnić.

      Usuń
  6. fajnie, że dzięki tym testom poznałaś produkty, które się sprawdzają, i do których będziesz wracać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bardzo mnie to cieszy. Zwłaszcza, że gdybym miała kupić sama bez testerów to na pewno wybrałabym olejek, ale nie wiem sama co jeszcze.. a mogłabym coś pominąć ciekawego ;)

      Usuń
  7. Cześciu. Umyłabym się tą pianką w Twojej łazience.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uwielbiam piankę do mycia twarzy :) Jest idealna ;)

    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pianka jest naprawdę świetna :)
      Do zobaczenia u Ciebie :)

      Usuń
    2. Podsumowując - dla skóry atopowej poleciłabyś kupić najpierw ten biały clinic cream (przeznaczony dla azs), czy czerwony body cream?

      Usuń
    3. Z czystym sumieniem serdecznie polecam najpierw czerwony. Biały też warto wypróbować, w końcu nie każda atopowa skóra będzie lubić to samo:)

      Usuń
  9. Mimo że to biały jest przeznaczony stricte do atopowej? Ciekawa obserwacja;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy dostałam produkty do testów to był początek lutego. Poza tym, że atopowość mnie dopadała co jakiś czas bardziej, moja skóra była przesuszona i w kiepskim stanie po prostu od kaloryferów/mrozu/zmian temperatur itd. Pomyślałam "hmn ciekawe czy czerwony się sprawdzi" (no bo biały powinien być "lepszy"/bardziej dla mnie), postanowiłam użyć najpierw czerwonego i naprawdę dał radę. Było lepiej już od pierwszego użycia poczułam ulgę, później po jakichś 3 dniach uparte placki suchej skóry zniknęły (tzn zostały zniwelowane przez czerwony balsam). Stosowałam przeważnie 1 raz dziennie, na wieczór/noc. Rano nie musiałam, chyba, że akurat miałam atopowość pod kolanami, tam też pomagał doraźnie np intensive cream albo nawet hand cream albo balsam czerwony, a jak mi się skończył to biały też jak najbardziej.

      Usuń
  10. Ok, wielkie dzięki. Poradzę się jeszcze w aptece, ale na pewno kupię któryś z nich :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...