sobota, 11 maja 2013

sucho i drogo, czyli wężowa maskara - pierwsze wrażenia


 photo hrprosteczynnosci_zpsac830164.jpg

Dzień dobry!


Mogę Wam zaproponować jedynie moje pierwsze wrażenia, ponieważ tuszu Lash Queen Fatal Blacks Helena Rubinstein używałam zaledwie kilkanaście razy. Cieszę się, że w ogóle miałam okazję :) W momencie kiedy do mnie dotarł był już używany, więc kiedy pomalowałam sobie nim rzęsy uznałam, że jego suchość i gęstość są wynikiem przeterminowywania się, a nie jego pierwotnymi właściwościami. Skonsultowałam się z Hex, bo to od Niej dostałam ten produkt i dowiedziałam się, że tusz od początku taki był. W zasadzie nie wiemy czy ktoś w nim nie grzebał wcześniej, ale zakładamy, że nie i taka jest po prostu jego uroda.
Wydawałoby się, że następstwem suchości będzie kruszenie się, ale nawet nie. Trwałość jest naprawdę OK. Teraz na przykład używam tuszu z Oriflame i on mi się codziennie nieco odbija na dolnej powiece/pod okiem. Nie tak strasznie, ale jednak. Z HR tak nie było.

Mocną stroną produktu jest opakowanie. Wow. Naprawdę. Ja go nie wyrzucę :D Nie jestem gotowa. Używanie kosmetyków w ładnych opakowaniach daje +10 do zajebistości/samopoczucia i przebiegu dnia.

Właściwie to ja nie jestem w stanie Wam powiedzieć co ten tusz ma robić (zwiększać objętość, really?). Na moich długich i umiarkowanie obfitych rzęsach sprawdził się całkiem fajnie. Nie sklejał, nie pogrubiał sklejająco, nie rozczesywał jak grzebyczek, ale mogłabym się z tym pogodzić. To nie jest najlepszy tusz na świecie. Gdybym sama miała sięgnąć po jakiś wysokopółkowy tusz (próbowałam tylko kilku), wróciłabym do Mascara Infinito marki Collistar. Na pewno :)

Podsumowując, świetne opakowanie, formuła daleka od mokrej, nie rozmazuje się, nie ściera. Schodzi płynem micelarnym.

Używacie takich maskar? Ja właściwie próbowałam tylko drogeryjnych i to też nie tych droższych, muszę się przemóc i kiedyś kupić L'Oreala albo coś takiego. Zobaczymy :)

Mam nadzieję, że Wasza sobota przebiega fantastycznie. Ja strasznie zmokłam, ale o tym dlaczego tak zmokłam opowiem Wam następnym razem. Tęsknię baaaardzo, naprawdę strasznie. Myślę, że teraz już będzie lepiej z czasem. Pueblito (ksywka mojego kota) czuje się już lepiej, idziemy w dobrym kierunku. Dziękuję za cierpliwość, za dobre słowa, pozytywne emocje i Waszą obecność. Buziaki!
Stri

30 komentarzy:

  1. Noskowanie dla Pueblito Gatito :)
    Oh jak bardzo chciałabym zmoknąć ;)

    To prawda, że takie opakowanie daje +10 do zajebistości dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak teraz mam z podkładem Guerlain :D Jaram się jak.. coś tam :D

      Ja zmokłam tak już za bardzo, bo szłam długo.
      Teraz mam czkawkę, kurcze.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Oooo dzień dobry jakie masz usta! :D
      Ja uwielbiam tusz Collistara, po prostu jest idealny :)

      Usuń
    2. Ja też bardzo lubię i uważam, że to jeden z lepszych produktów, potrafi czarować na moich krótkich rzęsach. Może jednak jest stary :/ Mnie teraz się kończy (po 5 miesiącach używania) i właśnie zachowuje się tak, jak Twój.

      Usuń
    3. Może kiedyś będzie mi dane sprawdzić jeszcze raz jaki jest ten tusz

      Usuń
  3. ja mam dziwnych ludzi w hotelu. wydaje mi się, że noc będzie niespokojna :/

    cieszę się, że kotek ma się lepiej :) tuszu nie znam, ale nie mam parcia, żeby poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koteczek właśnie się skrada i poluje na przestrzeń za szafką :)

      Mam nadzieję, że szybko się skończy jeśli rzeczywiście Twoje obawy okażą się słuszne. Przytulam mocno :* Nie, czekaj. Nie aż tak mocno :)

      Ja też nie miałam parcia, ale Asia mi go podrzuciła i okazał się być przepiękny (opakowanie), więc chętnie po niego sięgałam. Efekt nie był zły, ale nie był też fantastyczny.

      Usuń
  4. Pogłaskaj kota pod brodą (mój to uwielbia) ode mnie i mojego mruczącego, a się w wewenętrzną część dłoni (bo tak) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod broda tylko jak jest zaspany. Przeważniepo pleckach, na brzuszku i w czoło.

      Usuń
    2. Dzięki i mizianie wzajemne :)

      Usuń
    3. No to pomiziaj go tam, gdzie lubi, ale bez skojarzeń, bo to dwa samce :P

      Usuń
    4. Mogą się przytulić i iść spać. Ogrzewając się pleckami

      Usuń
  5. Kotulanie dla Kotula:)
    Nawet nigdy nie widziałam pytona :) z drogich luksusów raz się szarpnęłam na lancome - porażka :) w zasadzie nie mam ulubieńca..
    Fakt,że ładne opakowanie daje dużo plusów do zajebistości :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje, no nie oszukujmy się :) ja jestem zachwycona.

      Usuń
  6. Miałam cętkowańca i nie polubiłam go, ale ponoć tak z nimi jest że albo pyton albo pantera ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem raczej zwolenniczką panter w różnym sensie :) ciekawe..

      Usuń
  7. Nie dla mnie takie drogocenne maskary ;) W tej kwestii jestem skąpa i nie wydaję więcej niż 50 zł. Chociaż jak mam już wydać tyle w drogerii to wolę poczekać na promocję ;)
    Nie wiedziałam że masz kota, myślałam że tylko psiunia. W każdym razie trzymam kciuki za jego zdrowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mucha mieszka z moja Mamą. Kiciunio nie jest zwolennikiem dzielenia mieszkania z czarną bestią:) top moje pierwsze spotkanie z kotowatymi. Jestem nadal zaskoczona tym, że go mam, bo jestem bardziej dog person, a poza tym moja dużą kulka nie jest kotem super towarzyskim. Niemniej jednak cieszę się, że mogę się nim opiekować, a on chyba też się cieszy :)

      Usuń
  8. nie miałam go, ale ja używam tańszych, Maybelline, Rimmel itp ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też takich używam. Muszę często zmieniać tusz do rzęs, bo mam wrażliwe oczy.
      Takie maskary nie są źle i absolutnie je uwielbiam i używam od lat, ale fajnie czasem wypróbować coś innego :)

      Usuń
  9. Trafiłam ostatnio na recenzję, w której dziewczyna opisuje identyczne problemy z tym tuszem jak moje więc nie wiem, czy to była taka partia czy co... Mam drugie opakowanie i jest inne. Trochę to wkurzające, a ja mam dociekliwą naturę i nie wiem, czy czasem nie pokusić się za jakiś czas o następną sztukę.
    W każdym razie lubię tusze, które robią dobrze moim rzęsom :D Cena nie gra roli, bo materiał na którym pracują jest upierdliwy :P Co prawda wspomaganie działa i widzę, że Clump Defy robi magię.

    Opakowanie w wielu przypadkach sprawia ogrom przyjemności i trudno mi przed tym uciec :D Lubię różne półki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe. Naprawdę to jest interesujące, że jeden jest taki, drugi taki, a trzeci nie wiemy...

      :)

      Poprawia mi humor nawet patrzenie na buteleczkę Guerlain <3

      Usuń
  10. Zraziłam się do drogich mascar strasznie kupując siedyś Diora. A jeśli jeszcze jest możliwość, że trafia się na 'suchy' egzemplarz to też mnie to nie zachęca :/

    Trzymam kciuki za Twojego futrzanego przyjaciela, my przechodzimy tutaj przez to samo! (dosłownie, bo wygląda na to, że na to samo wydałyśmy pieniądze u weterynarza)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój był cewnikowany i teraz nie wiem czy po jakimś czasie i zakończeniu leczenia (dosłownie po 2 dniach) nie jest to samo. Mam nadzieję, że nie. Kurcze. Trzymam kciuki za nasze futrzaki.

      Suche egzemplarze nie są fajne w ogóle. Bez sensu.

      Usuń
  11. mi się wydaje, że Asia po prostu starawego kupiła :/ Pyton jest moją ukochaną maskarą od wielu miesięcy i naprawdę robi czary mary :) a suchy i gęsty robi się po kilku miesiącach używania :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli może to wada tuszu?

      Usuń
    2. No właśnie. To trzeba będzie sprawdzić w przyszłości.

      Usuń
  12. Gdybym miała takiego w domu, to bym się bała, że mi ktoś wjedzie na chatę i ukradnie ;P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...