niedziela, 30 czerwca 2013

brązujące nowości pielęgnacyjne: bielenda orzech i bursztyn

 photo P1220034_zps68ad5787.jpg

Esy, floresy, fantasmagorie wysłała mi (dziękuję Kochana!) brązujące masło do ciała i krem do twarzy, które w 35 stopniowym upale ze mnie spływają, ale w chłodniejsze dni nawet nie :) Nie robią plam, nie jestem pomarańczowa, nie jest spektakularnie, ale to dopiero początek, więc zobaczymy. Z tej serii bardzo bardzo lubię krem tonujący. Mam też samoopalacz z Daxa, którego nie używam.. ale używam chwilowo brązujących produktów z drobinkami, takich wyrównujących koloryt skóry. Napiszę osobny post na ten temat, bo są produkty, które mają sens i takie, które mogłyby być lepsze.

 photo P1220037_zpsf05d9092.jpg

Wczorajsza noc kulturalna przebiegła smoothly, spektakl Planeta Lem Teatru Biuro Podróży był highlightem wieczoru. Chętnie zobaczyłabym ich ponownie. Poza tym było spokojnie i przyjaźnie.

Jak mija Wasz weekend?
Buziaki!

Stri
:)

17 komentarzy:

  1. To ja czekam na posta o balsamach z drobinkami, szukam najchętniej brązującego + drobiny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brązujący i z drobinkami bardzo lubiłam Dove, używałam go kilka lat temu i bardzo fajnie się sprawdzał. W tej chwili używam takich brązujących "doraźnie".

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak odpowiedzieć Ci na to pytanie, bo po użyciu chodzę przez kilkadziesiąt minut nago (żeby nie zrobiły mi się "zacieki"). Jeszcze nie zauważyłam, ale spróbuję od razu założyć piżamkę i sprawdzę jak to jest. Powrócę z odpowiedzią. Buziak :*

      Usuń
    2. tzn, ale później nic mi się nie brudzi, więc to jest okay :)

      Usuń
    3. nie no spoko, nie musisz poświęcać piżamki :*

      Usuń
    4. eee, poświęcę ;) we'll see.

      Usuń
  3. Ja się boję wszelkich produktów brązujących. "Zdolna" jestem w tym aspekcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem o co chodzi, możemy sobie przybić piątkę.

      Usuń
  4. Od balsamów typowo bronzujących raczej stronię. Miałam fazę na samoopalacz, ale też po pewnym czasie go odstawiłam. Teraz mam produkt, który działa "od razu" i chyba taka formuła odpowiada mi najbardziej. Ale drobinki i inne takie słońco-łapacze latem są mile widziane :) Buziaki, ściskam :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak tak, słońco-łapacze są potrzebne mi w życiu. i używam ich teraz namiętnie :)

      Usuń
  5. a ciekawe jak pachnie? bo mam jeszcze mus i nawet przyjaźnie..niektóre brązujące specyfiki śmierdzą jak swąd spalonego ciała (johnson&johnson np)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba nieee, nie poczułam.. tzn może ja zawieszę też odpowiedź na to pytanie i powrócę, bo mnie nie ruszają takie zapachy, a zresztą ja mam całe życie katar.
      kiedyś byłam na solarium, kilka razy, bardziej dla poprawienia humoru podczas bólu zatok (ociepla, rozluźnia) niż dla opalenizny, no ale byłam w tym solarium i pamiętam, że później tak śmierdziałam, że posmarowałam się mleczkiem do demakijażu trochę, które było w kabinie, bo nie dawałam rady.

      Usuń
  6. Ostatnio też udaję, że się brązuję, ale wyniki póki co są marne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak można określić to, co ja robię.

      Usuń
  7. no właśnie czuć smrodek samoopalacza czy nie?
    bo w YR niestety tak blech....

    miałam krem tonujący z tej serii i był ok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krem tonujący właśnie bardzo lubię.
      tak jak pisałam już wyżej - jak go użyję w tym tygodniu to Wam powiem, bo naprawdę nie zwróciłam na to uwagi.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...