piątek, 28 czerwca 2013

pat and rub lip scrub

 photo lipscrub_zps52a6483b.jpg

W makijażu podkreślam bardziej usta niż cokolwiek innego. Teraz przeważnie żar leje się z nieba, więc wszelkie nawilżające/masełkowe konsystencje nie mają racji bytu. Chociaż nadal moje Celie się nie roztopiły, ani nie złamały. Używam matowych, mocno barwiących, wysoce napigmentowanych stainów. Zresztą zawsze takich używam, regularnie. Mocne kolory niekoniecznie nadają się do mojej obecnej pracy, ale na wieczór.. :)

Anyways, wiadomo - peelingowanie ust jest kluczowe w przypadku takich preferencji kolorystyczno-trwałościowych. Jasne, że używałam peelingów do twarzy, np St. Ives albo nawet do ciała (delikatnie), np Bielendy.. Niestety nie dawały one pożądanych efektów, więc stwierdziłam, że czas na coś bardziej adekwatnego. Wybrałam produkt Pat n Rub Cukrowy Piling Kawowy do ust. Co prawda nie lubię słodkiej kawy, a to jest ewidentnie słodkie i kawowe.. ale nie jest tak, że mi to przeszkadza. Musiałam się przestawić. Oczywiście, kontakt peelingu ze skórą/kubkami smakowymi nie jest długi, zresztą nie jest też aż tak częsty. Robiłam peeling codziennie przez jakiś czas, ale okazało się, że raz na 3 dni też jest okay. Chyba, że usta mi przesuszają się nadmiernie. Wtedy może używam go częściej. Pamiętajmy jednak o nawilżaniu ust pomadkiem ochronnym i nawadnianiu tkanek wodą. Dzięki olejkowi jest delikatny, cukier zapewnia skuteczność. Jest ogromnie wydajny!

Używacie peelingów do ust? Wydaje się, że latem nie mamy problemów z suchymi skórkami, tzn w porównaniu do zimy. Zimą jest dramat, prawda? Do zimy jeszcze kilka miesięcy ;) Właśnie sobie uświadomiłam, że zgubiłam gdzieś zdjęcie samego produktu. Muszę to nadrobić jak siądę przed komputerem :)

W sklepie internetowym pat n rub obowiązywała promocja na wybrane 6 produktów. Były 50% off i dlatego się zdecydowałam, a może popchnął mnie do tego mój pośrednik ;) zakupowy.. Dostałam eko-breloczek. Ja zbieram breloki, chociaż teraz już mniej obsesyjnie i też części się pozbyłam. Może zacznę od nowa.. Rozważałam też magnesy na lodówkę, ale podczas niedawnej wyprawy turystycznej, nie udało mi się znaleźć żadnego sensownego egzemplarza i pomysł został zawieszony.

(a już za 7h16min będę mogła oznajmić, że..)
The weekend has landed.
Buziaki!
Stri

31 komentarzy:

  1. A jaki fajny brelok w formie dodatku do zamówienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam pomarańczowy :) Słodkiej kawy bym nie zniesła ;) hihi nie zniesę! nie ma szans!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nie mogłabym pomarańczowego. Jej no nie wiem. Smak mógłby być nie słodki looool (w peelingu cukrowym what's wrong with me?), ale dobrze, że jest w ogóle. Długo czekałam na jakąś okazję i nadarzyła się, jestem bardzo zadowolona :) nie chciałam peelingu np o smaku gumy balonowej. Tego bym nie dała rady przetrwać..

      Usuń
  3. Mam kawowy i baardzo go lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiedziałam o tej promocji i zapomniałam, teraz żałuję :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie jeszcze na pewno! Nie chciałam Cię zasmucać :*

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Nie wiem czemu Twoje dwa komentarze znalazłam w spamie ;) już są bezpieczne :)

      Usuń
  6. szkoda,że sie za pozno dowiedzialam o tej promocji :) a z tych peelingów chciałabym różany :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kawa jest spoko. Długo trzymające się pomadki jeszcze bardziej. Jak na przykład fiolecik z p2 w połączeniu z kredką do ust emily. Tym bardziej musisz ją dostać ode mnie, 9 godzin siedział mi na ustach taki duet, później potarłam micelem i na waciku było sporo dobroci. A tak się niewinnie zapowiadała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emily mhm
      Jeżu a jak to będzie, kiedy ja przyjadę do Ciebie? Tak myślę o tym, ale jeszcze to się nie wydarzyło. Gdybyś Ty miała ochotę to zapraszam bardzo bardzo :D
      Zawsze!

      Usuń
    2. Jak to jak, genialnie jak zawsze! Nie wiem tylko kiedy bo kilka weekendów w przód na bank się nawet z Warszawy nie ruszę, a tak dawno już nie byłam w Białymstoku, że ohohohoho : (

      Usuń
  8. Właśnie mam przyjemność używania wersji różanej i bardzo się z nią polubiłam. Ja przez cały rok mam problem z ustami, więc tego typu produkt jest u mnie obowiązkowy odkąd go tylko poznałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa wersji różanej teraz tak sobie pomyślałam, chociaż wydaje mi się, że kiedyś wąchałam ją w sephorze i musiała nie zrobić na mnie wrażenia skoro wybrałam kawę.

      U mnie też jest to produkt obowiązkowy, chociaż wyobrażam sobie, że wynika to również z faktu, iż ja bardzo lubię takie "niepotrzebne" ładne/proste czynności.. Ale to już wiemy ;)

      Usuń
  9. Ja mam różaną wersję tego peelingu (jakoś nie potrafię się przyzwyczaić do pisania "piling" xD) i bardzo ją lubię. Rzeczywiście jest mega wydajny, fajnie działa i pysznościowo smakuje. Nie jest to jednak dla mnie żaden "must have" - równie dobrze mogę użyć zwykłego cukru z cukierniczki. Dlatego kiedy ten peeling (no dobra- piling) kiedyś mi się skończy, wrócę do niego tylko pod warunkiem, że będzie jakaś kosmiczna wyprzedaż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mogłam napisać polonia nie wiem kojarzy mi się taka pisownia z pettingiem, a to już całkiem inna bajka.
      ;P

      Usuń
  10. Peeling do ust miałam tylko z Lusha i nie lubiłam go. Miał bardzo suchą konsystencję, która rozsypywała się w czasie aplikacji i był dla mnie za słodki. Wolę domowe sposoby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cedr mam ochotę na Lusha, no ale nie jest mi dane jak dotąd poznać go bliżej. Tzn tak pobieżnie miałam okazję, ale nic bardziej.

      Usuń
  11. nigdy nie miałam peelingu do ust. nigdy w życiu takiego peelingu nawet na nich nie wykonałam... są w dobrej kondycji i ponieważ często je czymś smaruję, rzadko mi wysychają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dość szybko zorientowałam się, że po tych wszystkich trwałych produktach muszę sobie czymś pomoc. Po takim wieczorze z apocalipsem i jeszcze wiadomo jak to ja, nakładam 5 produktów w tzw międzyczasie.. No jeśli chce następnego dnia mieć usta w perfekcyjnym stanie trzeba podziałać..

      Usuń
  12. a ja miałam ale oddałam :) chyba najbardziej lubię skrystalizowany miód, mniam mniam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też używałam miodu, chociaż akurat teraz mi się niestety skonczyl i ubolewam. Z miodem miałam ten problem, że zawsze się nim brudziłam. Najczęściej (nie wiem czemu, naprawdę nie wiem) rękaw kurtki. Dlaczego miałam na sobie kurtkę podczas peelingu w większości przypadków nikt nie wie, ale później zawsze się kleiłam. Bardzo dziwna sytuacja.

      Usuń
  13. kawosz ze mnie marny, więc i peelingu bym raczej o tym smaku nie chciała, ale pomarańczowy bym przytuliła na moje skwarki... mi się zawsze Twoje usta w tych mocnych kolorach podobały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaawww, dziękuję :) no tak, może pomarańczowy by smakował jak oranżada.. :D

      Usuń
  14. Peelingu do ust jeszcze nie miałam, no chyba, że taki domowej roboty - cukier + miód. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja takiego często używałam, później morelowego z St. Ives, ale teraz już się nie motam :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...