niedziela, 21 lipca 2013

dzisiaj też wstałam przed szóstą

Dzień dobry

Jest coś magicznego we wschodach słońca i porankach. Ja przeważnie przebudzam się koło czwartej, później o piątej i jeśli nie wstanę wtedy, trudno jest mi się zebrać później. Zauważyłam, że o 6:30 zasypiam kamiennym snem, a najpóźniej wstaję o 7:20, więc to jest totalnie bez sensu. Lepiej wstawać rano.

Paradoksalnie, najwcześniej wstaję w dni wolne. Lubie jak są długie. Muszę powrócić do codziennego wstawania rano. Gdybym przed wyjściem do pracy miała 3 godziny - wow, ile mogłabym zrobić. Ugotowałabym sobie obiad, poćwiczyła, posprzątała pobieżnie, ogarnęła jakiś materiał na bloga.. wyczesałabym Kiciunia dłużej niż zwykle i mogłabym spokojnie rozpocząć dzień. Wyobrażam sobie, że spać musiałabym się położyć wcześniej niż przed dwunastą (przy założeniu, że każdy dzień tygodnia będzie męczący), ale gra jest warta świeczki. Będziemy próbować. Ostatnio nie było podsumowania tygodnia, bo nie udało mi się zrealizować wszystkich zamierzeń, ale skupiając się na pozytywnych emocjach - przyjrzyjmy się osiągnięciom.

1. Udało mi się uporządkować przestrzeń w łóżku, nadal pracuję nad regałem.
2. Udało mi się zreorganizować jeden z regałów na książki i w końcu pozbyłam się kilku kilogramów makulatury w postaci kolorowych magazynów i ulotek reklamowych/książeczek produktowych.
3. Odzyskałam przestrzeń na półkach, gdzie poprzednio były książki i właśnie adaptuję ją do swoich biurkowych potrzeb.
4. Zrobiłam spis powszechny kosmetyków. Gdybym miała aparat, zrobiłabym zdjęcia, ale możliwe, że będzie post na ten temat. Anyways, wszystkie produkty, których jeszcze nie otworzyłam zmieściły mi się w 1 pudełku kartonowym, 1 pudełku Samla 11-litrowym i tym mniejszym 5-litrowym. Wszystkie pudełka są z Ikea, wiadomo :) To jest jakaś 1/5 tego, co było np rok temu.  Jest progres, jest impreza.
5. Wyrzuciłam dużo zalegających bez sensu rzeczy, chociaż jeszcze nie wszystko, ale wszystko co mogłam to wywaliłam.
6. Powiesiłam więcej zasłon i jutro rano słońce nie będzie dawać mi po oczach ani nagrzewać tak bardzo mieszkania. Yay!

Zaraz będą swatche, muszę wybrać zdjęcia. Lakier jak zwykle wyszedł jaśniej (i za mało fioletowo). Damn.


HIFI Banda ciąg dalszy, oh well.



I jeszcze to.

Buziaki :*
Stri

11 komentarzy:

  1. Ach gruntowne porządki... ja też je robię ale bardzo małymi etapami :D i wciąż się brudzi od nowa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo :) ;P
      Trzeba wywalać, bo się gromadzi. Ja jestem chomikiem. Nie leczy się tego, można tylko walczyć ze skutkami.

      Usuń
  2. Heh - mam podobnie - jeżeli nie wstanę przed szóstą [przygotowanie domownikom śniadania do pracy], zasypiam kamiennym snem, po czym budzę się po siódmej, a czasem nawet po ósmej. Najwcześniej wstaję nie we wszystkie dni wolne, ale w sobotę - o tej porze jest najmniej ludzi, a ja lubię sobie pospacerować tak o :)

    Mojemu północnemu pokojowi takie nagrzanie jednak by się przydało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej jak jest ciepło i jasno niż zimno i ciemno, ale jednak czasami jest to męczące.

      Odnoszę wrażenie, że gdybym powróciła do wczesnego wstawania to czułabym się lepiej, byłabym mniej zmęczona niż teraz, miałabym czas na wszystko, chciałoby mi się bardziej.

      Usuń
  3. Uwielbiam takie porządki. Teraz też mam na nie fazę.
    Co do zapasów kosmetycznych, to obecnie jest u mnie gorzej niż zwykle, a to za sprawą z tego, że przed urodzeniem dziecka robię sobie cały czas prezenty, bo "później nie będzie czasu" (pewnie nie będzie, ale zakupy na allegro potrafię zrobić ekspresowo...).

    Też należę do rannych ptaszków. Przez wiele lat moją ulubioną porą wstawania była godzina pomiędzy 6.30 a 7.20. Dzisiaj wstałam o 9.00 i czuję, że dzień przecieka mi przez palce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Nie wiem jak to działa. Bo przecież te 3 godziny więcej nie robią aż takiej różnicy, tzn robią różnicę w nastawieniu. Mam wrażenie, że jak wstaję rano to mam zupełnie inną ilość energii do spożytkowania, to niesamowite. Zwlekając się z łóżka później, nie ma tego. To jest ciekawe.

      Ależ! Oczywiście, że nie będziesz miała czasu ani głowy, więc to naturalne, że teraz gromadzisz. Poza tym chyba przyszłe matki tak mogę mieć. Nie chcę tutaj nikogo urazić twierdząc, że w ciąży tracimy zdrowy rozsądek czy wolną wolę, ale chodzi mi o to, że jednak kobieta jest najbardziej obciążona przynajmniej w tym szczególnym czasie, więc ja akurat rozumiem i popieram chęć poświęcenia sobie czasu i "nagradzania się".

      Usuń
  4. ech, ja byłam i pozostanę sową. uwielbiam buszować w nocy i spać rano. J. z kolei jest skowronkiem. jeśli Viki przejmie to po nim, to w bardzo krótkim czasie będę musiała drastycznie zmienić swoje przyzwyczajenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak.. ale wiesz, może przejmie po Mamusi :) i będziecie razem kontynuować sowie życie ;) tzn na początku to chyba jest tak, że i tak się nie wysypiasz w porach, które lubisz, bo noworodki często się budzą. Takie odniosłam wrażenie. Czy to się zgadza? :>

      Usuń
    2. noworodki muszą jeść co 2-3 godziny niezależnie od pory dnia, więc się zgadza :)

      Usuń
  5. podoba mi się takie podsumowanie, u mnie porządki też by się przydały:p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...