środa, 17 lipca 2013

maska i odżywka oilmedica, czyli olej kokosowy na sterydach

Dobry wieczór!

Późno już, ale o dziwo jeszcze nie śpię ;) Zrobiłam sobie drinka i napiszę dla Was recenzję.

 photo P1230271_zpsde780caf.jpg

Na dobranoc opowiem Wam o oleju kokosowym, którego używałam przez ostatnie kilka miesięcy. Może zacznę od tego, że ja właściwie nie wiem czy olej kokosowy dla moich włosów jest optymalnym rozwiązaniem. Dlaczego nie wiem? Dlatego, że raz się sprawdza, a raz nie. Na początku mojego olejowania, sięgnęłam po Vatikę i byłam z niej zadowolona. To było dawno. Później używałam różnych mieszanek, również Amli. Nadal są produkty, które chce wypróbować, ale Oilmedica maska i odżywka do włosów* sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać czy kokos ma u mnie sens. Zaraz wyjaśnię.

Moje włosy.
Długie, kręcone, przetłuszczające się u nasady i suche na długości. Łatwo się plączą, a na skórze głowy apokalipsa w postaci łuszczycy. No trudno, żyć trzeba.

Nazwa produktu, a jego zastosowanie.
Nie wyobrażam sobie stosować oleju po umyciu głowy i później jeszcze raz go zmywać, więc maskę i odżywkę wsadzam między bajki i odbieram ten produkt po prostu jako olej. Jednocześnie rozumiem, że nie jest to czysty olej, ale czemu nie można było go nazwać olejem kokosowym extra, czy coś.

Cena. 
Waha się w okolicach kilkunastu złotych za butelkę 200 ml.

 photo P1230264_zps4c4be467.jpg
Tyle mi zostało.

Skład.
Czytając o tym, że produkt zawiera ekstrakty z amli i centelli asiatici, olejki z rozmarynu, henny, rycyny, owsa, cytryny i trawy cytrynowej, się podekscytowałam. Zwłaszcza, że olejować lubię i próbować nowe rzeczy też lubię.

O stosowaniu produktu w sensie częstotliwości i testowaniu najlepszej strategii stosowania.
Przeważnie przed każdym myciem, nigdy po. Czasami miałam go na głowie 30 minut, czasami 2 godziny albo 4, czasem całą noc a czasem 2, a nawet 3 dni. Tak, tak długo. Testowałam wpływ czasu trzymania produktu na włosach na jego efektywność. Nic mi z tych testów nie wyszło, bo niezależnie od tego czy było długo czy krótko - bywało lepiej lub gorzej.

Techniczne szczegóły. Opakowanie, stan skupienia, nakładanie na włosy.
Produkt w temperaturze pokojowej ma stały stan skupienia (latem jest cieczą cały czas, bo w moim mieszkaniu na poddaszu jest sto tysięcy stopni), więc przed zastosowaniem wkładałam butelkę na kilkadziesiąt sekund do ciepłej wody. To wystarczyło, żeby zmienić konsystencję i go bezproblemowo użyć. Zatyczka butelki nie przeciekała, wylewałam na dłoń, nakładałam, myłam ręce, zamykałam, odstawiałam na półeczkę. No problemo.

Zapach jest lekko cytrynowy, trochę kokosowy, przyjemny, nic drastycznego jak to miało miejsce w Amli. Mi akurat pasowała, bo się wychowałam na takich zapachach, ale dla europejskiego nosa to faktycznie mogło być przeżycie. Tutaj nikt nie powinien mieć problemu, wiem, że ja na pewno nie miałam.

Zapach okay, opakowanie i konsystencja sensowne i też okay, sam proces nakładania bez problemu dał się ogarnąć - nałóż olej na włosy, wmasuj, koniec.

Działanie. Łuszczyca, łuska, włosy po i ogólne wrażenia.
Czasami nakładałam go na skalp (nigdy mnie nie uczulił), czasami nie. W związku z moją łuszczycą, na skórze głowy tworzy mi się łuska. Łuskę trzeba rozmiękczyć i zmyć, nie należy rozdrapywać. Są pewne preparaty, które mi w tym pomagają, oleje rozmaite również się nadają, bo są tłuste i wiadomo. Logicznym jest zatem, że olej będzie ładnie ściągał łuskę. Pod warunkiem, że nie mamy uczulenia - wtedy to głupi pomysł, żeby walczyć z łuską w ten sposób. Zatem pierwsze dobre działanie oleju - zdejmuje łuskę. W moim przypadku bomba i pewnie dlatego tak lubię olejowanie. Po drugie, w te dobre dni - włosy były miękkie, lśniące, lepiej się kręciły i były takie bardziej mięsiste. W te gorsze dni były rozprostowane, nie miały blasku, były suche i takie osowiałe. W kwestii nawilżania moich suchych loków - spodziewałam się więcej, o wiele więcej. But then again - może kokos nie jest dla mnie. Coś tam się działo, ale nie na tyle, żeby określać ten produkt jako nawilżający.

Nie wiem, naprawdę nie wiem dlaczego. Wniosek z tego całego przedsięwzięcia jest taki - olej kokosowy w tym wydaniu raz się sprawdzał, a raz nie. Kiedy moje włosy dobrze go odbierały - było super. Kiedy nie - nie było super. Przez te kilka miesięcy używania, stan mojego owłosienia na głowie się pogorszył. Na skutek cieniowania albo na skutek braku odpowiedniego odżywiania.. albo na skutek wyprostowania ich raz prostownicą. Nieudolnie zresztą, bo próbowałam sobie zrobić loki/fale. Lol.

Podsumowanie.
Sam produkt oceniam bardzo dobrze. Opakowanie jest fajne, widać ile nam się zużywa, cena nie jest wygórowana, jest ogólnie dostępny, pachnie świeżo i przyjaźnie. O wydajności nie będę się rozpisywać. Napiszę tylko tyle, że mam bardzo długie włosy, a produktu potrzeba niewiele. Jednak wydajność jest indywidualną kwestią (ja myję włosy co 3 dni, więc fizycznie nie mam możliwości olejować ich codziennie, a niektórzy to robią i efekty są jeszcze lepsze). To fajna rzecz. Niestety u mnie sprawdziła się pół na pół, więc nie przewiduję powrotu.

Recenzja wydarzyła się w ramach inicjatywy HexxBox i producenta.
Dziękuję obu stronom, było mi bardzo miło uczestniczyć.


Wiem, że wiele z Was bardzo polubiło się z tym produktem. Czytałam również, że niektórym nie przypadł do gustu z różnych powodów. Mam nadzieję, że wszystkie znajdziemy coś, co działa tu i teraz i będziemy cieszyć się zdrowymi, pięknymi włosami. Zdrowiem w ogóle.. i radością z życia :)

[Tak, drink mi się już kończy, więc teraz czas na uśmiechy końcowe.]

 photo oi_zpsfc81e3ac.jpg

Buziaki, jesteście wspaniali :*
Stri :)

37 komentarzy:

  1. Najpierw się pogapię na uśmiech <3 później przeczytam notkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwaga, będzie okrzyk zaintrygowanego jeża: jak wytrzymałaś 2-3 dni z olejem na włosach?!

      Usuń
    2. A to było tak, że to były dni wolne jakieś i byłam w domu cały czas, nałożyłam go nie na skalp, chociaż trochę się przetransferowałam i chodziłam w cebuli czyli koku takim, no wiadomka widziałaś mnie przed spaniem i po obudzeniu to wiesz o co chosi ;D

      Och dziękuję dziękuję, uśmiecham się nadal:)

      Usuń
    3. podpinam sie pod krzyk :)

      Usuń
    4. Tak wyszło, to była ekstremalna sytuacja i chyba suchy szampon mógł być zaangażowany.
      Ja mam bardzo długie włosy, mogę spokojnie nałożyć olej na długość, związać i żyć.

      Usuń
    5. Rozumiem sytuację, też bym tak pewnie zrobiła gdybym miała ten komfort i nie musiała wychodzić z domu. Moja ciocia używała olejku na końcówki włosów z Alterry i narzekała, że strasznie przetłuszcza jej włosy. U mnie końcówki to znacznie mniejszy procent włosów niż u niej, użyłam raz i byłam w stanie wyjść do ludzi, także tego.

      Usuń
  2. Już przymierzam się do zakupu tej maski jakiś czas... ale w końcu muszę wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zacząć można od czegokolwiek, ale warto przetestować różności i znaleźć coś dla siebie! :)

      Usuń
  3. tez ja mam i tez mam mieszane uczucia :/

    OdpowiedzUsuń
  4. na moich włosach czysty kokos nie robił wrażenia. ciekawe, czy taka mieszanka by coś zmieniła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam już coś nowego w zanadrzu ;p

      Usuń
  5. Laleczka:* po drinku, przed drinkiem i podczas - uśmiech cudna sprawa:)
    Coś mi się dzieje dziwnego na głowie - nie łuszczyca co prawda ale jakieś parchy mi wyskakują (przepraszam że tak mało elegancko) tzn krostki takie, które ciągle drapie i drapię - to się boję, że jednak jak podrażni to się zadrapię cała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób tak.
      1. Nie drap się :)
      2. Rozważ inny szampon, może jakiś leczniczy, ale przede wszystkim baaaaaaaaardzo baaaaaardzo delikatny. Np żel pod prysznic bio arganowy z yves rocher.
      3. Idź do apteki po Squamax, Cerkosol albo coś tam, pani Ci podpowie.
      4. Do dermatologa go go go, chociaż jeśli to "nic takiego" to podstawowe zabiegi złuszczania i nawilżania powinny pomóc

      Usuń
    2. Chyba wlasnie bede musiala bo wsciec sie mozna..mam szampon delikates dermedic wiec to inna inszosc :-)

      Usuń
    3. I get it, wyższa półka ;D
      Nie, no ale musisz sobie jakoś pomóc.

      Usuń
  6. poczytałam sobie o odżywce na dobranoc i nie dość tego popatrzyłam na śliczną Ciebie :)
    buziaków sto i miłego dnia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Dzień był dramatyczny, skończył się całkiem nieźle, ale dzisiaj jakoś jest dziwnie. Nie wiem. Niech się skończy i jutro może będzie fajniejsze.
      Buziaki, dobranoc ;)

      Usuń
  7. Hmmm... Też borykam się z łupieżem na głowie i może takie olejowanie skalpu mi pomoże? Zazwyczaj unikam nakładania tam czegokolwiek oprócz szamponu... :) A samego oleju nie znam, ale moje włoski lubią kokoski :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja moją łuszczycę traktowałam olejami i pomagało, ale tego się nie da wyleczyć, więc wiesz. Łupież myślę, że tak, no bo zobacz - trzeba bardzo delikatnie i łagodzić, nawilżać, obchodzić się jak z jajkiem. Skóra musi się zbalansować. Powinno pomóc.

      Usuń
    2. Łupieżu też niestety do końca nie da się wyleczyć... :( To taka dolegliwość, którą jedynie się zalecza, ale on znowu wróci i zaleczanie zaczynamy od nowa. I tak jak mówisz, trzeba się obchodzić ze skórą głowy jak z jajkiem :).

      Usuń
    3. Twój komentarz dał mi do myślenia tak bardzo, że dopiero powróciłam na niego odpisać.

      Usuń
  8. hm a chciałam się skusić, ale mam inny kokosowy i mi nie służy - to raczej nie dla mnie:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz chcę ocieplać włosy, więc sięgnę po coś indyjskiego.

      Usuń
  9. Mnie służy olej kokosowy. CZasami robię przerwę na inne. Teraz jest czas na makadamię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie, to ja chyba pozostanę przy olejku Sesa, który u mnie sprawdza się świetnie. Lepiej nie kombinować :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze Sesy nie próbowałam, ale zamierzam :)

      Usuń
  11. U mnie się idealnie sprawdził, ale również nie rozumiem tej samej filozofii związanej z nazwą tego produktu.

    Więcej takich uśmiechów ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Buziak i uśmiech dla Ciebie też :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak się obudzę to przyjdę odpisać, bo teraz padam na twarz. Dobranoc :*

    OdpowiedzUsuń
  14. No jakbyś opisała moje włosy tylko, że ja mam blond. Powiem Ci, że u mnie to samo z maskami mlecznymi. Raz super fajnie, a drugim razem obciążają włosy masakrycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzana sprawa. Może powinnyśmy pomyśleć nad tym bardziej. Razem.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...