piątek, 12 lipca 2013

pędzel do maseczek za 10zł

 photo P1220981_zpsfbf7b3d3.jpg

Kosztował dysię, na trzonku ma napis Donegal i jest gruby i dość gęsty jak na maseczkowy pędzel. Myślę, że będziemy razem szczęśliwi jak tylko uda mi się go doprać ze spiruliny z olejem ;) Ostatnio bardzo często (4 razy w tygodniu) robię maseczki glinkowe i nie glinkowe, prawie zawsze z olejami. Ja rozumiem, że pędzel nie lubi olejów i trzeba trochę go poszorować, żeby odtłuścić włosie, no ale chyba muszę po prostu nabrać wprawy. Mój poprzedni pędzel służył mi jakieś 4 lata i był mniejszy i mniej zbity. Czas się przestawić na grubaska o grubym trzonie. I'm sorry, musiałam. Słomka, płaczesz już ze śmiechu? Nie? To nie.

Cóż, właściwie tyle chciałam powiedzieć. Jeśli macie jakieś pędzelkowe typy - dajcie znać, chętnie poczytam. Nakładanie palcami glinek jest możliwe, ale zdecydowanie przyjemniej jest pędzlem. Pędzel do podkładu mówicie? Też można, ale ja nie używam języczkowego tylko flat topów (albo palców właśnie;)

Tydzień zleciał dość szybko, ale też był udany. Cieszę się, że jesteście!
Pijcie dużo wody, a jak Was pogryzą komary to koniecznie wapno.

Pozdrawiam serdecznie,
Stri

23 komentarze:

  1. musze kupić jakiś bo zazwyczaj łąduje maseczki paluchami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też do tej pory palcami ale jak mam bardziej ciekłe konsystencję to mi się rozmazuje i spływa po rękach

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam ten konkretny stacjonarnie w sklepie z rzeczami do paznokci itd

      Usuń
  3. nie wiem, czy Słomka się śmieje, ale ja tak, mimo że szczęka mnie boli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu Cię boli? :>
      Fajnie, że się śmiejesz. Śmiech to zdrowie! :D :*

      Usuń
    2. believe it or not, ale chyba ósemka chce mi wyjść, ale siódemka stoi na przeszkodzie (ósemka rośnie w kierunku siódemki) i trochę mi w tym miejscu szczęka puchnie

      Usuń
    3. oh i believe it zdecydowanie, przecież ja też miałam trochę taką sytuację, że moje zęby żyły sobie spokojnie aż tu nagle ósemki zaczęły się wyłaniać, no i biedne zęby musiały się ścisnąć, żeby im zrobić miejsce (ósemki wychodziły mi bardzo długo), no i skończyło się to tak, że zęby mi się skrzywiły, ósemki wyszły, wszystkie musiały być usunięte, później to się goiło, szwy, dramat. Potem zęby zobaczyły, że znowu mają więcej miejsca i się rozprzestrzeniły zostawiając mi przestrzeń pomiędzy jedynkami. Aż tak się rozpierzchły szalone jak antylopy na sawannie..

      Usuń
    4. ja miałam przy okazji leczenia kanałowego robiony rentgen szczęki. wyszło na nim, że moje ósemki siedzą pod dziąsłem i rosną w stronę siódemek, więc raczej nie mają szansy wyjść na zewnątrz. lekarka powiedziała mi jednak, że może się zdarzyć, że ósemki będą bardzo chciały wyjść, a żeby to zrobić, będą podważać siódemki, a wtedy ósemki trzeba będzie wydłutować... możliwe, że to właśnie teraz się dzieje, ale póki jestem w ciąży nie pójdę na dłutowanie, bo umrę bez znieczulenia, a znieczulenia w ciąży nie wolno :/

      Usuń
    5. Tak, wiem. Dłutowanie "na trzeźwo" nie jest optymalne. Wiem.

      Usuń
  4. Jakoś zawsze wydawał mi się to zbędny gadżet, ale ja sama maseczek nie kręcę, za leniwa jestem :P nakładam gotowce palcami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie kręciłam to palce mi wystarczyły, ale odkąd mi się zachciało glinek i innych takich to pędzel naprawdę mi pomaga i używam go 5 razy w tygodniu.

      Usuń
  5. Ja to sobie do maseczek zużywam beznadziejnego Inglota (pierwotnie przeznaczony był do podkładu, oczywiście - ale ja jestem mistrzynią recyclingu :D ). Mam wrażenie, że taka aplikacja pozwala zaoszczędzić trochę produktu, także generalnie wszystko na plus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, to ma sens. pewnie gdybym ja miała taki pędzel to mogłabym go tak użyć :))

      Usuń
    2. Ja kupiłam go zanim zaczęłam do zakupów tego typu podchodzić "świadomie". Wiesz, babka w Inglocie poleciła, wzięłam w ciemno - okazało się, że do podkładu nie ma co go używać :/ Teraz to co innego :D

      Usuń
    3. Rozumiem. Wiesz, ja sobie tak ostatnio o tym myślałam, ze obojętnie czy jesteśmy świadomymi konsumentami czy nie w danej dziedzinie, są obszary, gdzie osobiste preferencje odgrywają dużą rolę. Na przykład - mnie jeszcze się nie udało dobrze nałożyć podkładu języczkowym pędzelkiem. Nigdy. Obojętnie jakiego. Tzn no wiadomo, że nie w kamieniu, tylko takiego bardziej adekwatnego do funkcji pędzla.
      Teraz sobie tak przypomniałam, że miałam jeszcze taki języczkowy pędzel z Lancrone gdzieś.. tylko gdzie? Hmn.

      Usuń
    4. Dokładnie - w moim przypadku do nakładania podkładu najlepszym akcesorium są palce :D

      Usuń
    5. Ja lubię takie cięższe nakładać flat topem, a tak to też palcami :)

      Usuń
  6. Nie miałam nigdy maseczkowego pędzla...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam jeden przez 4 lata, ale się popsuł i teraz mam drugi. Maseczki robię tak średnio 3 razy w tygodniu, częściej 5 razy w tygodniu. Uważam, że to dobra inwestycja. Zdarzało mi się nakładać glinki palcami, ale wolę pędzlem :)

      Usuń
  7. O, ja go chcę przy okazji następnej wypłaty. Albo kupię w plastycznym jakiegoś chudszego. Z jednej strony nie jest niezbędny, z drugiej ułatwia życie, z trzeciej staram się uwolnić od kupowania wszystkiego co uznam za potrzebne bo wcale tak nie jest. Hm.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...