niedziela, 11 sierpnia 2013

balea, pielęgnacja włosów kręconych: szampon i odżywka

Dzień dobry!

Weekend jakoś tak szybko się wydarzył. Szkoda, że tydzień tak nie mija.. chociaż na szczęście w czwartek będzie wolne. W Często następuje kumulacja kościelnych wędrowców, a ja zamierzam się gdzieś zaszyć z komputerem albo książką (zależy od atmosfery).. albo iść na żużel. Pierwszy raz. Znajomi się wybierają, może się podłączę ;) Podobno przeżycia są niesamowite.

Najpierw krótki wstęp, a później przejdę do właściwej recenzji.

Wiadomo, że chcemy tego, czego nie możemy mieć. Kosmetyki z DMu interesowały mnie chyba jeszcze zanim zaczęłam czytać blogi i żyć online. Pamiętacie jak w Rossmannie była kolorówka Rival de Loop? Po tym jak zniknęła (a bardzo lubiłam ich szafę) szukałam informacji gdzie można kupić te kosmetyki. Okazało się, że na przykład w Niemczech, gdzie DMów jest dużo. Nigdy nie miałam okazji pojechać na zwiedzanie drogerii, ale wiem, że to nastąpi. Nie odpuszczę. Tylko musiałabym mieć kilka stów na zbyciu. Może jak zużyję wszystko to, co mam. Wydawałoby się, że jest to wręcz niemożliwe, ale wcale nie! Przez ostatnie 7 miesięcy moje zapasy kosmetyczne naprawdę poważnie zmalały

Wracając do tematu posta..

W Częstochowie funkcjonuje dużo niemieckich sklepów tzn sklepów z rzeczami z Niemiec. Jest ich tutaj sporo, ale nie w każdym znajdziemy to, czego potrzebujemy. W niektórych w ogóle nie ma kosmetyków tylko chemia gospodarcza, w innych nie ma możliwości zamówienia tego, czego się pragnie ;) Znalazłam jednak jeden, w którym - przynajmniej seria do włosów - jest bezproblemowo dostępna.

Linii pielęgnacyjnych jest multum, każdy produkt jest zapakowany w ładny kolorowy lśniący tubek. Tubę. Nie można się nie skusić, po prostu nie dało się. Kupiłam więc szampon i odżywkę do włosów kręconych Balea w błyszczącym opakowaniu each. Kosztowały 9.5 zł/sztukę, a to są wrażenia z ich używania.


Szampon przez pierwsze pół opakowania zachowywał się normalnie - dobrze się pienił, łatwo spłukiwał, zmywał oleje, nie obciążał, mył. Był wydajny, nie spływał z włosów i się nie rozlewał - nie miał problemowej konsystencji. Zapach był przyjemny i nie rzucający się w oczy/nos. Niemniej jednak nasza przygoda tragicznie się skończyła. W połowie opakowania uczulił mnie niemiłosiernie (na szczęście tylko chwilowo) i skończyła się przygoda z szamponem - od tamtej pory go nie użyłam. Stoi sobie i zastanawiam się co z nim zrobić.. może umyję nim podłogę albo komuś oddam.

Uczulenie objawiało się czerwonymi bąblami na skórze głowy, swędzeniem i szczypaniem. Nie używam sterydów, ani nie robiłam niczego nowego. Nawet się nie drapałam, więc szampon nie miał kontaktu z raną. Po prostu stało się. Oh well. Być może to była jednorazowa sytuacja, może już zawsze tak będzie. Szczerze mówiąc nie mam ochoty się przekonać. Dodam jeszcze, że zawsze bardzo bardzo dokładnie spłukuję wszystkie detergenty z moich włosów i szczególnie ze skóry głowy.

Odżywka była w porządku od początku i nie sprawiła żadnych (przykrych) niespodzianek. Zmiękczała włosy, ułatwiała rozczesywanie, wygładzała (no frizz) i być może ta seria przyczyniła się do wydobycia skrętu. Trudno powiedzieć, bo mam kręcone włosy, ale baranek mi się nie zrobił. Też jest dość wydajna. Nie jest to produkt must have, ale jeśli kiedyś będę miała okazję przetestować jeszcze jakąś to chętnie to zrobię. Zawsze to coś innego..

Jakie wnioski możemy wyciągnąć z tej opowieści? Opakowanie to nie wszystko, ale ładnie wygląda na półce w łazience. Czy chcę spróbować innych kolorów? Hell yeah! Pewnie bardziej ze względu na opakowanie, ale zawsze. Kiedyś. Jest jeszcze dużo rzeczy, które chcę wypróbować z różnych względów.

Na wszelki wypadek pilnuję, żeby odżywka nie miała kontaktu z moją WRAŻLIWĄ skórę głowy. Generalnie staram się nie nakładać odżywek na skórę głowy, jakoś tak się przyzwyczaiłam.

Miałyście kontakt z Baleą w kontekście włosów? Wiem, że miałyście! ;) Co polecacie? Przed Wielkim Shoppingiem zrobię research :) Wiem na pewno, że sięgnę po pielęgnację ciała i twarzy, ale nie skreślam włosów. Po prostu będę szukać dalej ideału, a do szamponów nabrałam dystansu.

Buziaki i pozdrawiam,
Stri

28 komentarzy:

  1. Mhm ja jedynie z maskami miałam do czynienia oraz odżywką, ale szampony to z Alverde używam. Nie wiem co jest nie tak skoro dopiero po jakimś czasie Cię uczulił ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alverde nie miałam okazji.
      Myślałam, że to nie jest możliwe kiedyś, ale kilka Dziewczyn miało podobne przypadki z kosmetykami różnej maści. Nie sądziłam, że to spotka akurat mnie. Cóż, przynajmniej teraz już wiem.

      Usuń
  2. Tylko RdL chyba jest dostępne w Rossmannie, nie DM. To przypadkiem nie marka własna?
    Uczulający szampon? Bleeeeeeeee, jak mogą coś takiego produkować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaa, przejęzyczyłam się! czy tam, przepisałam ;P masz rację, tak tak.
      uczulający szampon to dziwna sprawa, przecież to jest szampon. nie powinien dostarczać takich wrażeń. tzn ja wiem, że cokolwiek może uczulić, ale bardziej się spodziewam tego po maskach albo kremach albo maseczkach, o.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. W pierwszej Alei, obok Apteki Amarantowej, którą swoją drogą również polecam ze względu na świetną Panią Konsultantkę ds Dermokosmetyków.

      Usuń
  4. miałam ten szampon i szczerze mówiąc (pisząc SIC!) "tyłka" nie urwał, skrętu nie podkreślił, zachowywał się jak każdy inny, przeciętny szampon, ale jako że w PL niedostępny, po prostu chodził za mną i musiałam go kupić.... Zużyłam do końca, ale bez przekonania. Co więcej kiedy dzięki przyjaciółce z Cieszyna zaopatrzyłam się w serię balsamów i żeli Balea moja miłość do ich produktów umarła tak szybko jak zapłonęła. Zdecydowanie szału nie ma:((( Jedyne co niezmiennie kocham z DM to olejki z Alverde.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie urwał tyłka. odnoszę wrażenie, że maska odbudowująca z yr (której recenzja już za niedługo za kilka dni) dała mi więcej jeśli chodzi o loki niż to duo.
      balea dała mi się poznać jeszcze poprzez żel pod prysznic kiwi i krem do rąk malinowy. gadżeciarskie kosmetyki, ale są tanie za granicą. i tyle.

      Usuń
    2. aaaa nie, jeszcze miałam/mam pomadki ochronne. spoko, nie były złe i fantastyczne też nie były.

      Usuń
    3. exactly - gadżeciarskie kosmetyki i ta kusząca niedostępność....;0

      aaaaaa jeszcze z DM absolutnie uwielbiam lakiery P2

      Usuń
    4. P2 tak bym chciała, szczególnie piaski! :D

      Usuń
  5. Z włosowej Balei stosowałam tylko szampon i odżywkę do włosów blond. W sumie były fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może ja też kiedyś będę musiała taką zastosować..
      O_o

      Usuń
  6. Ja też mam wrażliwą skórę głowy i jeśli chodzi o szampony, to jestem mega wybredna...Już od kilku lat nie używam niczego drogeryjnego. Sprawdzają się u mnie niektóre apteczne (np. Klorane albo jakieś specjalne szampony dla wrażliwców - ale też nie wszystkie), ale największym odkryciem były szampony rosyjskie, bez SLES - są dość tanie, przynajmniej w porównaniu z dermokosmetykami z apteki, a są zazwyczaj bardzo łagodne i nie plączą włosów. Lubię też serię Rainforest Shine z The Body Shop.
    A Balea to dla mnie tylko żele pod prysznic, może jeszcze kremy do stóp, też są bardzo dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balea jest taka kolorowa i limitowana.. i niedostępna.

      Wrażliwa skóra głowy jest upierdliwa, ale jakoś sobie radzę. Mi się podoba żel pod prysznic arganowy bio z YR - ma dobry skład i jest delikatny.

      Usuń
  7. Z serii Professional miałam kilka odżywek, ale po pierwszym zachwycie przyszło lekkie rozczarowanie. Nie są złe, ale nie wydaje mi się, żeby były też niesamowite :) Do moich ulubionych należy Repair+Pflege Spulung, która zdecydowanie wybiła się na tle reszty. Bardzo lubię ich opakowanie, które moim zdaniem jest bardzo wygodne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wersję Repair rozważałam, ciekawe jak sprawdziłaby się u mnie.

      Usuń
  8. szamponu nie miałam. miałam dezodorant (nie sprawdził się) i serum antycellulitowe, które nic nie robiło. od tej pory Balea mnie nie pociąga. no może jakiś żel pod prysznic bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiwi na dłuższą metę było męczące, za bardzo wprost.

      Usuń
  9. Z DM do włosów używałam jedynie odżywki różano-aloesowej i już zrobiłam zapas w postaci kolejnej sztuki. Dodatkowo w kolejce czeka maską z awokao. Jeśli chodzi o Balea, to moja koleżanka ma odżywkę do włosów blond i jest zakochana. Tą, o której piszesz Ty muszę koniecznie wypróbować.

    Ja jadę teraz w środę do naszych sąsiadów, więc na pewno pojawią się nowe nabytki :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się podekscytowałam na myśl o zakupach ;)
      Maska z awokado i odżywka różano-aloesowa brzmią ciekawie. Zapamiętuję.

      Usuń
  10. Ja mam serię OIL REPAIR - jak na razie sprawdza się super.
    Niechciane żele pod prysznic i szampony zuzywam do prania biustonoszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ..albo do mycia podłogi ;)

      Usuń
    2. eee nieee... zrobi Ci się za duża piana i będziesz się mordować.

      Usuń
    3. w sumie masz rację.. trzeba sobie ułatwiać, nie utrudniać :)

      Usuń
  11. Mam szampon do włosów brązowych i nie wiem czy to przypadek czy nie, ale pewnego dnia pojawiło mi się sporo strupów na głowie. Mimo to po kilkutygodniowej przerwie wróciłam do niego i teraz robi z moich włosów przyjemnie miękkie coś. Znaczy się włosy, ale takie... puchate jak kaczuszka.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...