sobota, 28 września 2013

pochłonęły mnie podróże i jesienne porządki

Dzień dobry,

[maseczka czekoladowa dobra na wszystko, zawsze]

Najpierw była Warszawa i fantastyczny event Catrice. Konferencja prasowa, dużo nowych twarzy (ewentualnie dużo przyporządkowywania twarzy do e-maili/nicków/blogów/itd), dużo emocji i podróżowanie tam i z powrotem. Polskibas trochę zawiódł, ale to przez to, że zabierają wycieczki szkolne i ze środka transportu dla dorosłych robi się pieprzony autobus szkolny.
Po powrocie z Warszawy był weekend w Często i chyba wtedy były pieczonki i zrywanie winogron. Przeżycia niezapomniane, miło jest spędzić czas na łonie natury, ale już bez owadów, bo jednak zimno. Z konferencji przywiozłam materiały prasowe i kosmetyki, więc do testów przystąpiłam od razu. O wynikach wstępnych testów napiszę osobnego posta, ale powiem Wam, że niektóre rzeczy naprawdę mnie zaskoczyły (na plus). Jeszcze nie zdążyłam wszystkiego użyć, a to również dlatego, że w poniedziałek absurdalnie wcześnie rano pojechałam na "weekend" do Zakopanego!
Zakopane przywitało mnie chmurami i nawet gdybym była kondycyjnie i zdrowotnie w stanie, nie zdecydowałabym się iść w góry w taką pogodę. Może gdyby nie padało to można byłoby do jakiejś doliny, ale było zwyczajnie zimno. Zgodnie z moją nową dewizą życiową - idź w nieznane, zapuściłam się w nowe miejsca tu i ówdzie. Krupówki się zmieniły. Budy pod Gubałówką jak były, tak są. Odwiedziłam Naturę i natknęłam się na Essence Floral Grunge, zgarnęłam 2 lakiery. Jestem ciekawa. Odwiedziłam też Hebe, w którym znalazłam L'Afrique C'est Chic, ale na standzie nie było chłodnego różu ani czerwonego piasku. Oh well.
Środa była trudna, ale tydzień pracy miał 3 dni, więc to było pocieszające. W środę przywiozłam mebel do łazienki (w końcu) i szafkę na buty do przedpokoju. Ogarnięcie sytuacji trwało 2 dni, na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Szafka w łazience nie jest intuicyjna, ale zmieściła papier toaletowy, chusteczki higieniczne, suszarkę i trochę kąpielowo/prysznicowych zapasów. Na górze postawiłam wszystkie kosmetyki jakie tylko znalazłam tu i ówdzie i muszę jeszcze uporządkować, ale nie ma sensu robić tego na siłę. Trzeba zobaczyć po co będę sięgać i w jakiej kolejności i częstotliwości. Do tej pory demakijaż przeważnie odbywał się przy biurku, ale teraz chciałabym się przenieść do łazienki (bo w końcu mam tam jakiś mebel). Muszę jeszcze kupić lepszą żarówkę. Ciemno jak cholera tam jest, a przecież widzieć muszę. Pomińmy zimno i wiatr. Chciałabym zatkać kratkę wentylacyjną.
Nadchodzący tydzień nie będzie łatwy, ale trzeba dać radę. Sobota zaczęła się od tego, że bolało mnie gardło i czułam się źle. Miałam mocne postanowienie przemeblowania, co też uczyniłam. Dużo pracy mnie to kosztowało i długo zajęło, ale teraz biurko jest najbardziej pod oknem jak może być, dolna półka regału jest odgruzowana. Wyrzucam kolejne pudełka i torby niepotrzebnych rzeczy i śmieci. Kilkanaście książek wyselekcjonowałam do przekazania lokalnej bibliotece, dwie półki przeniosłam na jedną. Generalnie przełożyłam trochę rzeczy w inne miejsca, czuję więcej przestrzeni. Jestem w trakcie robienia porządku w moich szafach z kosmetykami. Podczas sprzątania nachodziły mnie myśli w stylu "a może pokazać na blogu mój sposób dezorganizacji?" Jeszcze nie zdecydowałam, ale rozważam na poważnie.

Mam nadzieję, że u Was w porządku. Co robiłyście na przełomie pór roku? Siedzicie w domu i palicie Yankee Candle w swoich kominkach czy może aktywnie spędzacie czas biegając, ćwicząc z różnymi trenerami i gwiazdami fitnessu? Ja właśnie stapiam końcówkę małej świecy, a sprzątanie i przemeblowywanie to był niezły workout.. W mieszkaniu ładnie pachnie.

Przytulam Was mocno, bo zimno już się zrobiło.
Buziaki ahoj!
Stri

Ps. Zgubiłam gdzieś wszystkie karty pamięci ze zdjęciami, których jeszcze nie zgrałam na dysk. Nie wiem jak to się wydarzyło, ale wydarzyło się. Bardzo niepokojące..

11 komentarzy:

  1. konferencja. to brzmi dumnie :)

    ja niestety chora od poniedzialku, a antybiotyk nie dziala :( biedna Mala, zawsze ja budze jak sie rozkaszle :((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam bardzo dumna i pod wrażeniem całej sytuacji i wszystkich wydarzeń. Mam nadzieję, że szybko bardzo szybko dojdziesz do siebie. Mała na pewno czuje, że czujesz się gorzej i trzyma za Ciebie kciuki. Zdrowiej szybko. Ja się lekko przeziębiłam, ale to nic strasznego. Chociaż jest mi strasznie zimno i mam dreszcze takie małe.

      Usuń
  2. event Catrice ,czemu ja nigdy o niczym nie wiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dostałam zaproszenie mailowo, więc wnioskuję, że tą drogą rozpowszechniano informację o wydarzeniu. Było genialnie, bo czułam się trochę tak jak we własnej prywatnej drogerii :) Mogłam wejść, pomacać, pooglądać.. Bomba!!

      Usuń
  3. Zapachniało wielkim światem - super Stri że sobie jeździsz tu i tam:)
    Czeko zawsze dobre - na twarzy i nie tylko - szczególnie teraz - mam dzień lenia z jednej strony i weny z drugiej - nie sprzątałam - pisałam posty:D
    Pomału wekuję się na jesień - kocham ją :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze, że już jesteś, brakowało mi Ciebie.
    u mnie pachnie, tudzież cuchnie Summer Scoop, jakimiś niedorobionymi lodami truskawkowymi. czytam, ale po angielsku, farbowałam włosy i nie chcę iść w poniedziałek na zajęcia. to tyle.
    <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zbyt lamerska na Yankee, ale świeczka mi się pali. Kawowa.
    Bo potrzebuję szklanych pojemników na pierdoły wszelakie.

    Dobrze, że jesteś wreszcie. Wystarczy że ja nic nie piszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na przełomie pór roku z pasją oddałam się grzybobraniu:) nie ważne, że lało, że zimno itd widok lśniących główek podgrzybków po deszczu bezcenny, a zbiory takie, że przy 300 sztuce przestałam liczyć:)
    wczoraj widziałam "na żywo" dwa wilki - na szczęście przez szybę samochodu, dużo się mówiło, że na Warmii pojawiła się wielka ilość wilków, ale dopóki nie uwidziałam nie wierzyłam, a jednak!
    Catrice kupiłam dziś pierwszy raz w swoim długim życiu, zaczęłam od kredki do ust i lakieru zdaje się L'Afrique C'est Chic

    OdpowiedzUsuń
  7. Na bolące gardło - płukać 1 łyżka sody oczyszczonej rozrobiona z gorącą wodą (oczywiście poczekać aż ostygnie) - pomaga:) choroby teraz to norma;) Ja wyrzuciłam stare nie noszone od dawna ubrania, kupilam spodnie i żakiet:) zrobiłam listę co trzeba jeszcze wykonać, jestem na dobrej drodze porządkowej:) a YC też sobie palę a co mi tam:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Eh, marzy mi się Zakopane w październiku/listopadzie: pusto, jesiennie, zimno i smutno - to lubię najbardziej. U mnie tradycyjnie burdel w chałupie i YC Vanilla Satin. Ale zbieram siły przed pakowaniem przeprowadzkowym (brrrr...).

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj mnie też gardło pobolewa, ale bardzo fajnie było za to nad morzem :) z niemieckiej strony tym razem odwiedziłam Bałtyk. Idealna pogoda na spacer brzegiem morza. Słońce, ciepło, delikatny wiatr. No ale trzeba było wracać :) a YC nie palę - nie mam ;) wolę typowe świeczki, waniliowe. A na gardło to mam sprawdzony sposób,ale nie każdy go lubi. Herbata z imbirem, ewentualnie wersja hard - sam imbir parzony plus łyżka miodu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...