środa, 4 września 2013

wodoodporne cienie w kremie yves rocher: nude, stalowy fiołek, śliwka

Cześć Dziewczyny :)

Swatche widzicie poniżej na zdjęciach. Mam 3 odcienie:
01 Nude / nude - chłodne złoto, przepiękny na codzień. Do rozświetlania kącika, na całą powiekę, a nawet do rozświetlania twarzy. Połyskujący.
05 Bleu Mauve / stalowy fiołek - fioletowy błękit. Fajnie komponuje się z moimi brązowodziwnymi oczami. Great :) Połyskujący.
09 Prune / śliwkowy - ciepła śliwka, głęboki fiolet. Jesienny, mocny. Najbardziej matowy of them all.


Z recenzją tych produktów nieco zwlekałam, starałam się wyciągnąć z nich to, co najlepsze i nie od razu mi wyszło. Zacznę od tego, że nie jestem specjalistką w dziedzinie makijażu i przeważnie robię wszystko na wyczucie. Odnoszę wrażenie, że te produkty są bardziej wymagające niż cienie w proszku/kamieniu i na pewno trzeba się nad nimi kilka chwil zastanowić. Jednak wszystko sprowadza się do ostatecznej funkcjonalności. Jeśli się sprawdza - można się trochę pomęczyć i wysilić. Jeśli nie - cała sprawa jest bez sensu. Zresztą w końcu doszłam do wniosku, że są łatwiejsze i bardzo podoba mi się to, że są "mokre".

Założenie jest proste. Nakładamy cień na powiekę, czekamy aż wyschnie/zastygnie i cieszymy się wodoodpornym makijażem cały dzień. Teoria świetna, a jak to wygląda w praktyce?

Testowałam 3 odcienie i tylko o nich mogę się wypowiedzieć. Niezliczona ilość prób wskazuje na to, że:

1. Produkt nałożony cienką warstwą palcem lub pędzlem lub gąbeczką trzyma się fantastycznie co najmniej 10 godzin. Jest wodoodporny i po tym jak (niemal natychmiast) zastygnie, jest nie do ruszenia. Chyba, że..

2. Nałożymy kolejną warstwę zbyt szybko. Wtedy pierwsza się ściera i jak nie trudno się domyślić - produkt nie rozkłada się równomiernie tworząc roztartą plamę. Lekka masakra, bardzo frustrujące. W końcu się nauczyłam, że muszę odczekać kilkadziesiąt sekund.

3. Produkt nałożony od razu grubą warstwą (grubsza warstwa miałaby za zadanie zwiększyć widoczność koloru) nie zastyga szybko (i zbiera się w załamaniu powieki) tworząc wiadomo co. Zastanawiam się czy grubsza=nie cienka warstwa w ogóle kiedykolwiek zastyga. Trzeba się przyzwyczaić, ale po kilku próbach załapałam, że tylko cienką warstwą nakładamy produkt.

4. Rozcieranie jest dla mnie trudne przy założeniu, że chcę mieć równo rozłożony cień na powiece. Próbowałam pędzlami zarówno z włosia naturalnego jak i syntetycznymi. Syntetyczne powinny sprawdzać się lepiej, ale kurde. Jakoś średnio. Najlepiej nakładać palcami albo gąbeczką. Jak je rozetrzeć Stri? - zapytacie. Nie wiem, ja przestałam próbować ;P Najczęściej używam ich tak: na cała powiekę aż nad załamanie kładę nudziaka, później robię kreskę fiołkiem lub śliwką. Kreska jest gruba, bo lubię duże krechy oraz nakładam produkt gąbeczką, więc trudno byłoby uzyskać cienką linię. That's OK. Kreskę można jeszcze zrobić inaczej. Najpierw delikatnie podkreślić załamanie, kolejnymi pacnięciami i później kreska.

5. Na "płaskiej" powierzchni skóry jest łatwiej - w kąciku wewnętrznym albo na dolnej powiece jest łatwiej osiągnąć pożądany efekt za każdym razem od początku. Reszta powierzchni ocznej to kwestia praktyki. W końcu o to chodzi w makijażu - eksperymenty, dreszczyk emocji..

6. Nie zauważyłam różnicy w zachowaniu się cieni z bazą pod cienie/korektorem/podkładem nałożonym na powieki. Cienie można nawet nałożyć na powieki zupełnie nieprzygotowane do nakładania makijażu.

7. Cienie pięknie się swatchują na dłoni może dlatego, że mają czas w spokoju sobie wyschnąć na płaskiej, równej, twardej powierzchni. Na oczach trzeba się trochę bardziej postarać, ale efekty są spektakularne. Lubię patrzeć jak zastygają :)

8. Ze względu na swoje właściwości, na pewno będą/są wydajne.

9. Stanowią świetną bazę pod cienie jeśli nałożymy je cienko. Nie uzyskamy intensywnego koloru cienia w kremie, ale przykujemy powiekę i zobaczymy różnicę np w przypadku cieni cielistych. Najczęściej do podbijania koloru używam mocnych odcieni - czarnego, fioletu, brązu itd.. Tutaj koloru aż tak bardzo nie podbijemy, ale cienie się nie zrolują. Chyba, że użyjemy śliwki. Śliwka jest mocna i ciemna i nadaje się świetnie!

10. Cienie nie pękają po zastygnięciu, nie robią się żadne przerwy. Są wodoodporne. Można w nich wejść pod prysznic, pływać w basenie, a nawet próbować zmyć żelem do demakijażu. Nic. Dopiero dwufazówka albo jakiś micel na dłuższą chwilę, ale teraz mam tusz wodoodporny, więc tylko dwufazówka.

 photo 12hcienieswatche_zps85bdfa53.jpg
Pierwsze próby były trudne.
 photo swatchyciagdalszy_zpsd7f344ba.jpg
Brakowało mi cierpliwości.
 photo collage5_zpsbc36c450.jpg
Tutaj też mi brakowało, efekty były opłakane.

Aż w końcu...

Cień nie jest zrolowany w załamaniu, on się po prostu tak dobrze trzyma i raz zastygnięty - nigdzie się nie ruszy przez naście godzin. Zdjęcie ma nałożony filtr, żeby to uwidocznić. Na rzęsach mam bardzo przyjemny i bardzo wodoodporny tusz :)

Sukces :)

Jeszcze słówko na temat okolic ocznych przy stosowaniu cieni. Na początku czułam delikatne ściągnięcie podczas wysychania i pomyślałam "o nie, przesuszy mnie!". Moje obawy były przedwczesne. Uważnie obserwowałam skórę, nie zmieniałam pielęgnacji. Wszystko jest w porządku i nie czuję cieni na powiece. Po prostu na początku to uczucie wysychania było odczuwalne, ale chyba bardziej myślałam, że to się dzieje niż to się faktycznie działo ;)

Podsumowując, początki były trudne, ale wszystko dobrze się skończyło. Bardzo lubię kombinację nude na całą powiekę i fiołkowa lub śliwkowa kreska. Polecam serdecznie. Rozważcie przynajmniej jakąś opcję nude na co dzień. Naprawdę warto.

Buziaki, udanego wieczoru!

Stri

Ps. Mam ochotę na frytki, ale ćśśśsssiiiii. Próbuję zagłuszyć wołanie mojego organizmu. Napiję się wody.

16 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie się prezentują :) Najbardziej podoba mi się to ostatnie foto kreska fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko na ostatnim zdjęciu mi wyszło :) takie kreski są fajne. Ja nie radzę sobie aż tak bardzo, ale akurat kremowym cieniem jest łatwo.

      Usuń
  2. Jestem w trakcie testów tych cieni.
    Póki co zauważyłam, że faktycznie daje radę tylko cienka warstwa. Po wyschnięciu pierwszej kładę drugą i uzyskuję dobre krycie.
    Podsunęłaś mi fajny pomysł na kreskę tymi cieniami, spróbuję jutro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak trzeba robić. Kreski są zjawiskowe (moim zdaniem) jestem ciekawa jak wyglądałyby zrobione pędzelkiem :)

      Usuń
  3. chyba bym nie nosiła tych cieni samodzielnie, a traktowałabym jako kolorową bazę. właśnie dlatego, że takich produktów nie da się rozetrzeć....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opcja cień jasny na całą powiekę, załamanie zaznaczone czymś w kamieniu na przykład i na to kreska - fajnie. Rozcieranie nie jest możliwe, bardziej rozprzestrzenianie rozprowadzanie ich na powiece..

      Usuń
  4. Jako baza całkiem fajny produkt :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Solo też się sprawdza, a w ciągu dnia nic się nie ściera ani nie znika.

      Usuń
  5. Ten szroniasty Bleu Mauve mi się podoba.
    Zawsze chyba będę cuć pewną obawę przed cieniami w innej postaci, niż klasyczny, sprasowany puder. Choć - dla zalet, jakie opisałaś pod ostatnim zdjęciem warto, oj warto spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo nieeeeee :D

      Ja od zeszłego czwartku mam ochotę na frytki! ;_;

      Usuń
  6. Ja bym nie miała cierpliwości, więc nawet się do nich nie zliżę :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Za bardzo problematyczne jak dla mnie.... No i te kolory też jakoś nie bardzo moje :( Mam cienie w kremie z Kiko i one też są problematyczne. Gdyby nie pędzelek duo-fiber z RT, tej nowej kolekcji- cienie szybko wyleciałyby ode mnie. Jednak kolory są bardziej nasycone i bardziej żywe niż te z YR. No i jednak jak cień to cień, do kresek mam wiele innych produktów.
    Ostatnim takim zastosowaniem były/są fatalne cienie w kremie z MeMeMe, które nadają się wyłącznie do kresek.

    Oddaj rzęsy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zapomniałam dodać, że tusz wodoodporny mnie interesuje :)

      Usuń
  8. Jej, za dużo zabawy i uważania na wszystko dookoła, jak dla mnie ;)
    Ale ta ciemna śliwka ma moc :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...