poniedziałek, 4 listopada 2013

recenzja produktów olsson: szampon i pianka zwiększające objętość włosów, odżywka do włosów suchych/normalnych




Szamponu VOLUME HAIR 325 ml i odżywki NORMAL/DRY HAIL 325 ml zaczęłam używać w połowie sierpnia. Piankę włączyłam do pielęgnacji/stylizacji włosów nieco późnej, ale zdążyłyśmy się już dawno poznać na tyle, że dzisiaj zapraszam Was na recenzję wszystkich trzech produktów. Produkty do testów dostałam od Firmy za pośrednictwem Angel. Gdyby nie to, na pewno sama kupiłabym szampon, byłam go bardzo ciekawa, a późniejsza (z początku września) recenzja Łojotokowej Głowy utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto wypróbować. Co prawda nie mam ŁZS, a bardziej łuszczycę, ale lubię podpatrywać. Chodzi o brak podrażnienia przy używaniu, to jest najważniejsze.

Moje włosy charakteryzują się znaczną długością, lekkim skrętem (który jest potencjalnie większym skrętem) i odmiennymi potrzebami przy skórze głowy i na długości. "Końce" są suche, domagają się nawilżenia - trudno je przeciążyć produktami do rozczesywania, no i w ogóle trudno je rozczesać. Włosy przy skórze się przetłuszczają i to dlatego polubiłam suche szampony. Skóra głowy jest dotknięta łuszczycą. Łuska rozprzestrzenia się powoli, ale systematycznie. Pojawia się po każdym myciu, to tylko kwestia czasu. Włosy myję średnio co 3 dni. Czasem rzadziej, raczej nie częściej, ale zdarza mi się.

Okay, produkty. Zacznę od opakowania i konsystencji. Właściwie od konsystencji, bo to w jej kontekście rozpatrywać należy opakowanie. Szampon jest ekstremalnie wodnisty, przecieka przez palce i po prostu wylewa się z butelki (nie trzeba go wyciskać, wypływa po prostu). Dopiero w połowie opakowania poszłam po rozum do głowy i przelałam szampon do opakowania z pompką. Zostało mi jeszcze około 100 ml, więc określiłabym go jako wydajny. Mam jednak wrażenie, że producent specjalnie zapakował szampon do takiej tuby, żeby szybciej się zużył. I nie, nie jestem fanem teorii spiskowych. Odżywka nie sprawia takich trudności - konsystencja jest kremowo-lejąca, ale jednak bardziej kremowa. Szampon jest jak woda w żelu, tyle, że prawie rozpuszczonym.

Zapach jest lekko apteczno-profesjonalny, ale właściwie mogłabym napisać, że wcale go nie ma, bo w moim odczuciu jest subtelny i dyskretny na tyle, że nie będzie stanowił problemu.

Działanie. Szampon miał zmiękczać, łagodzić i odżywiać. Z łagodzeniem i zmiękczaniem mogłabym się zgodzić. Ładnie ściągał łuskę (która oczywiście powracała następnego dnia, ale i tak), ale odżywienia nie zauważyłam. Troszkę odbijał włosy od nasady, ale nie spodziewałam się efektu WOW, ponieważ mam jednak ciężkie włosy i długie.

Odżywka "łagodna i delikatna" faktycznie taka była. Mam suche włosy i potrzebują one takiego odżywkowego kopnięcia po każdym umyciu. Odżywka Olsson była trochę za słaba, żeby komfortowo rozczesać włosy, ale na tyle przyjemna, że po spłukaniu były miękkie i ładnie się kręciły (tylko niekoniecznie były rozczesane). Nie używałam jej po każdym myciu - czasem sięgam po maskę i wtedy pomijam odżywkę.

Pianka Volume Lift&Hold to bardzo przyjemna pianka zapakowana w "zwyczajne" opakowanie z niezwykłym dozownikiem. Mała rureczka świetnie umieszcza produkt tam, gdzie chcemy. Naprawdę podnosi włosy, ale mam wrażenie, że w newralgicznych miejscach przyspiesza tworzenie się łuski. Muszę to wytłumaczyć, bo nie chciałabym zostać źle zrozumiana.

Łuska wraca bez względu na to, czego używam do zmiękczania jej (np Squamax) i zdejmowania (szampon), a później nawilżania skóry głowy (np Cerkosol). Pojawia się jeszcze tego samego dnia (jeśli myję włosy rano) albo następnego (jeśli myję wieczorem). Trzeba się do tego przyzwyczaić i żyć. Nie drapać (chociaż to BARDZO trudne), nie stresować się życiem (to chyba jeszcze trudniejsze, zwłaszcza jak się lubi mieć rzeczy pod kontrolą) i przestrzegać diety. Nie oszukujmy się, że przestrzegam zasad, więc zdaję sobie sprawę z tego, że łuska się pojawi i będzie mi towarzyszyć.

Używając pianki w miejscach pokrytych łuską mam wrażenie, że pojawia się ona szybciej. Według mnie gra jest warta świeczki - objętość wynagradza szybszą produkcję łuski, przecież ona i tak się pojawia.

Sama pianka nie obciąża włosów, ani ich nie przesusza. To jest dobry produkt, a w połączeniu z dyfuzorem bardzo dobrze formuje loki. Nie potrzeba jej dużo, jest wydajna.

Ceny i dostępność. Wszystkie kosmetyki są dostępne w aptekach i na stronie internetowej w cenie 49 zł za sztukę. Jestem ciekawa drugiej wersji szamponu (stanowiącego komplet z odżywką) i lakieru do włosów. Może kiedyś. Zamierzam wrócić do tych produktów, ale mam dużo produktów w kolejce ciekawych i ekscytujących, więc Olsson będzie musiał trochę poczekać. Uważam, że ceny nie są niskie, ale produkty są bardzo wydajne. Szampon wystarczy mi na 4 miesiące. To naprawdę długo, a pewnie wystarczyłby na dłużej gdybym od razu przelała go do czegoś bardziej ekonomicznego.

Jeśli macie jakieś pytania, dajcie znać. Życzę Wam udanego wieczoru, przetrwaliśmy poniedziałek. Czas na resztę dni tygodnia.
Do następnego!
Stri

11 komentarzy:

  1. A suche szampony nie podrażniają Ci skóry i nie nasilają łupieżu? Wiele osób na to narzeka! Ja też właśnie jakoś tak się ich obawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakkolwiek niesmacznie to zabrzmi - w momencie użycia suchego szamponu łuska już jest na mojej skórze głowy, więc nie może mi się pogorszyć. Nie odczuwam większego swędzenia niż kiedy po prostu nie umyję włosów albo spryskam je lakierem do włosów. Nie podrażniają w takim sensie, że używam i nagle aaaaa szypie/swędzi/pali żywym ogniem.

      Usuń
  2. Szampon miałam i był całkiem spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawe jakby u mnie ta pianka się sprawdziła, lubię wszystko co dodaje objętości;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że jeśli na moich ciężkich włosach się spisała to powinna spisywać się świetnie zawsze ;p

      Usuń
  4. Fajnie, że chociaż pianka się spisała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szampon też się spisał! Odżywka upierdliwie nie chciała pomóc rozczesać włosów, ale szampon pienił się jak szalony i ułatwiał cały proces.

    OdpowiedzUsuń
  6. hm, raczej mnie nie ciągnie w tym kierunku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe, ciekawe..ostatnio skóra ma na głowie szaleje, szaleje (nie wiem czemu się tak powtarzam:)) przepraszam, przepraszam hehe :*

    OdpowiedzUsuń
  8. pianka mnie zaciekawiła. ale te łuski, przy moich włosach z tendencją do łupieżu, to niezbyt dobry pomysł.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...