czwartek, 5 grudnia 2013

truskawkowa pomadka ochronna mythos

Dzień dobry, dzień dobry! Jak się macie? U kogo spadł śnieg, a kto cieszy się suchą mroźnawą pogodą? U mnie jakkolwiek by nie było, zawsze jest mi za zimno. Jakoś sobie z tym radzę, raz lepiej, raz gorzej. Uwielbiam grudzień. To moja ulubiona pora roku. Po pierwsze - cały miesiąc obfituje w niespodzianki i różne ciekawe wydarzenia, po drugie - jest zima, po trzecie - idzie nowe. Zawsze nowe, a zmiany są dobre.

Dzisiaj opowiem Wam o pomadce ochronnej. Z tymi pomadkami to jest tak - mam ich dziesiątki. Często kupuję i rozdaje rodzinie/znajomym (zwłaszcza mężczyznom, którzy sami niekoniecznie wiedzą którą wybrać). Dziewczyny też dostają, ale One wolą kolorówkę jednak :) Dziesiątki więc.. teraz ta liczba się zmniejszyła, zresztą już nie otwieram kilku na raz i trochę zużyłam, wiadomo - jesień/zima. Lubię też pomadki gadżety. Kiedyś Angel rozdawała pomadkę z plusa (która akurat nie wpisała się w moje potrzeby), innym razem trafiła mi się pomadka Volkswagen z targów we Frankfurcie (którą zgarnął narzeczony Przyjaciółki). Nie wiem kto je produkował, skład był raz lepszy raz gorszy, ale generalnie opakowania są takie inne, więc coś się dzieje. Postów o pomadkach będzie więcej, a może powinien być jeden zbiorczy? Anyways, dziś o Mythos.

Pomadka jest w bardzo ładnym różowym opakowaniu (w takim mocnym odcieniu różowego). Tego nie widać, ale musicie uwierzyć mi na słowo. Opakowanie zdecydowanie zachęca do używania, chyba, że ktoś woli stonowane barwy ziemi. Myślę, że będzie fajnym gadżetem do torebki.. Może bardziej na lato, ale w sumie czemu nie na zimę. Ja właśnie kupiłam sobie letnio wyglądające okulary i w nich śmigam :)


Skład jest zaskakująco przyjemny. Masło shea, oliwa z oliwek, mamy wosk pszczeli i masło kakaowe.. niem amy natomiast parabenów, oleju mineralnego, edta, bht, silikonów, barwników syntetycznych ani gmo :)

Zapach nieco chemicznej truskawki mi nie przeszkadza, przezroczysto różowawy sztyft jest całkiem ciekawym widokiem (zawsze to "coś innego"). Dobrze się rozsmarowuje, nie ma problemu z użytkowaniem, w końcu to tylko pomadka ochronna. Co tu komplikować? Wydajność bardzo duża, a skuteczność..? Tu już gorzej, bo na zimę na pewno nie, ale pamiętajmy o niej kiedy będzie zbliżać się wiosna/lato. Kolor nastraja, przynajmniej mnie nastroił kiedy ją dostałam na sierpniowym spotkaniu do testów. Po pierwszym użyciu czułam, że usta były przyjemnie gładkie. Nie wykluczam powrotu.

W tej chwili używam Tisane, ale nie czekając na Mikołaja sprawiłam sobie mały prezent w tej kategorii. Długo wyczekiwany, jutro się pochwalę ;P

Buziaki ahoj!
Stri

9 komentarzy:

  1. miałam tą pomadkę i lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tego, ale fajne opakowanie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie sucho i mroźnawo :)
    Ja na razie nabyłam kilka dni temy Reve de Miel z Nuxe'a i jestem oczarowana :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja poki co mam spokój z ustami,ale profilaktycznie na noc nakładam Carmex :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrych pomadek pielęgnacyjnych nigdy dość :) podobnie jak balsamów. Ostatnio przepadłam dla puszeczki z Soap & Glory o smaku/zapachu Chocolate Cherry ♥ i tak wiem, dla Ciebie to zbezczeszczenie czekolady :P dlatego Mikołaj przyniesie inny wariant :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam, wygląda fajnie i zachęca już samym wyglądem. Skład też fajny, ja nie lubię tych z olejkiem rycynowym.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie uzywałam. Póki co mam zapas z YR :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam mieszane uczucia co do niej ;/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...