czwartek, 31 stycznia 2013

badanie blogosfery

Italiana pisze magisterkę (trzymam kciuki!) i przeprowadza badanie blogosfery.
Możemy Jej pomóc wypełniając ankietę. Na zachętę kosmetyki do wygrania (właściwie bony, e-naturalnie lub zrób sobie krem). Ja już wypełniłam, zajęło mi to 5 minut.


wishlist #1

Lista życzeń w formie postów co jakiś czas to pomysł, który nie jest zbyt oryginalny, bo Wy robicie to już od dawna, ale ja sobie chciałam w sobie, niekoniecznie ujawniając to na blogu i niekoniecznie aktualizując zakładkę, która była u góry strony.

Zredukowałam ją do:

  1. laura mercier loose setting powder - translucent 29g/1oz -  od dawna mówiła o nim kasia, a do kupienia jest oczywiście na truskawce (mam dużo purów, muszę sobie odpuścić)
  2. clinique blended face powder - no. 20 invisible blend 35g/1.2oz - od dawna mówiła o nim kasia, a do kupienia jest oczywiście na truskawce (mam dużo purów, muszę sobie odpuścić)
  3. china glaze, ruby pumps (uznałam, że już nie, ale może na zimę znowu będę miała ochotę;)
  4. OPI - Casino Royaletutaj. i Live and Let Die, tutaj. (ps. miniaturki OPI to zawsze było moje marzenie)
  5. color club wild at heart, podpatrzyłam u innookiej, może ebay? (też uznałam, że może w kierunku chłodno-sztucznooświetleniowych miesięcy pomyślę o nim bardziej)
  6. real techniques pędzle, wszystkie! zestawy (?) - złoty, różowy i fioletowy - tylko w promocji 3 za 2 w bootsie. wyczekuję promocji i wypłaty ;)
  7. nuxe balsam do ust reve de miel, o taki. ale dopiero jak zużyję kilka pomadek ochronnych. seriously.
  8. burt's bees lemon butter cuticle creamo tu?
  9. organique, maska algowa z żurawinąpisała o niej Simply o tutaj.
  10. Ponadto mam ochotę na rzęsy Ardell takie albo takie.
  11. U tego samego sprzedawcy mogłabym kliknąć rozcieńczalnik. Mój Seche Vite Pro Kit cały czas działa i nie gęstnieje (nalewam po pół butelki), ale może do kilku lakierów by mi się przydał, albo Słomka by sobie wkropiła ;)
  12. Mam ogromną ochotę na nowe produkty Rimmela do ust - Apocalips lips laquers w kolorach różowo-czerwonych.
  13. Na pewno wypróbuję Szampon stymulujący z YR, ale o produktach z YR, których jeszcze nie wypróbowałam, a chciałabym zrobię osobny post, bo odnoszę wrażenie, że będziecie mogły mi pomóc i podzielić się swoimi wrażeniami :)
  14.  Kuracja z tej serii też jest ciekawa, ale o tym kiedyś.

Zamiast Essie Bahama Mama zdecydowałam się na OPI,
Color Club bez zmian. China glaze bez zmian.
Pędzle bez zmian.
Cytrynowy krem do skórek bez zmian.
Maska algowa może się kiedyś pojawi w wersji żurawinowej w Mydlarni Jaśmin, kupię sobie i zobaczę czy się u mnie sprawdzi.
Pudry wyżejpółkowe bez zmian, ale to wszystko nie są przecież priorytety.

Najbardziej priorytetowym produktem byłoby masło do skórek i pędzle. To tak na dziś.. a o czym Wy marzycie najbardziej? :)

opi the world is not enough swatches

Nie udało mi się nigdy (ani w świetle dziennym ani sztucznym) uchwycić fioletowego odcienia, jaki posiada ten lakier. Próbowałam. Musicie uwierzyć mi na słowo albo doszukiwać się fioletu na swatchach innych Dziewczyn. Teraz już wiecie, że on tam jest. Bardzo podoba mi się ten odcień, jest wyjątkowy. Wygląda na brąz, ale ja nie znoszę brązowych lakierów na moich paznokciach. To jest połączenie drobinkowej fioletowo ciepło brązowej stali, ale właściwie trudno jest mi go opisać.
Nosiłam go na paznokciach już kilka razy, pod rząd. Uwielbiam go. To mój jedyny OPIk. Kupiłam kiedyś na allegro Berry Berry Broadway, ale posłałam go w świat, bo nie był to mój ulubiony kolor, a na dodatek nie trzymał się zbyt długo na paznokciach (używałam różnych mniej lub bardziej skutecznych rzeczy, jeszcze wtedy nie znałam Seche'a)

Simply, przesyłam Ci wirtualne przytulenie i buziaków moc. Dziękuję, to był naprawdę wspaniały prezent, który przynosi mi dużo radości!!

 photo 120_PANA2_zps36e1a84e.jpg

awake is the new sleep


emily, nowe odkrycie.

niedziela, 27 stycznia 2013

make up #2 niewidzialny makijaż

Cześć Dziewczyny. Dzisiaj bez słów, bo co można powiedzieć jak aparat zeżarł wszystkie kolory. Pf
Udanego nadchodzącego tygodnia. Buziaki, Stri.

 photo invisiblemakeup_zpsaff03da3.jpg

 photo invisiblemkup_zps53c32028.jpg

 photo invmakep_zps14e3614a.jpg

 photo P1200190_zpsfceb749b.jpg

 photo P1200191_zps0486af6e.jpg

 photo P1200194_zpsf7f6f8b3.jpg

 photo P1200195_zps3ef42fa0.jpg

 photo P1200193_zps2547ef8f.jpg

 photo P1200192_zps5c151e78.jpg

wtorek, 22 stycznia 2013

yves rocher bb krem idealna cera 6 w 1, czyli po prostu dobry krem tonujący.

Lubię go i używam prawie codziennie. Czasami szaleję i maluję się dwa razy dziennie (bo mam wieczorne activities, ale wtedy używam bardziej kryjących produktów - podkładów), w końcu w sztucznym świetle lepiej wyglądają inne. A ja mam dużo różnych fajnych podkładów, których wcale nie używam, nie wiem sama dlaczego. Trzeba użyć i zużyć i ostatnio nawet polubiłam nakładanie szpachli. Bo wiecie jak to jest. Niezbyt kryjące kremy tonujące są fajne na dzień, ale na wieczór.. hmn hmn hmn :)) Fajnie jest się tak pomalować bardziej mhm mhm.

Może na początek mały disclaimer. Drogeryjne kremy BB są kremami BB tylko z nazwy, tak naprawdę są to raczej kremy tonujące, czy koloryzujące. To wiemy i ze świadomością tej sytuacji przystąpić możemy do oceny działania tego kosmetyku. Nie skupiam się na tym jak się coś nazywa, a ostatnio nawet nie czytam tak do końca obietnic producenta w produktach, które są self-explanatory. Oczywiście jestem za tym, żeby rozliczać producentów z ich zapewnień ładnie wyglądających na opakowaniach, ale lubię odkrywać właściwości kosmetyków podczas użytkowania, więc staram się nie uprzedzać, nie porównywać ich za bardzo do siebie itd. Oczywiście przy ocenie nie mogę wyciszyć lat doświadczenia z produktami podobnymi, czy z tej samej kategorii, ale można bazując na doświadczeniu być jednocześnie uprzejmym i dać czemuś szansę wyobrażając sobie, że mamy przed sobą po prostu dobry produkt. Czasami może okazać się świetny, czasami może okazać się średni, ale gdybyśmy na wszystko patrzyli przez pryzmat obietnic producentów to większość napotkanych kosmetyków byłoby ogromnym rozczarowaniem.

 photo P1200223_zps6b5cbb5a.jpg

Kilka słów na temat kremu bb idealna cera 6 w 1*.

- jest bardzo delikatnie kryjący, mimo to wyrównuje koloryt skóry
- właściwie nawilża, na pewno nie wysusza, ale nie rezygnowałabym ze swojego kremu nakładanego pod
- mam kolor jasny, dobrze stapia się ze skórą i nie odcina się. wydaje mi się, że na opaloną skórę też mogłabym go nałożyć (ale nie próbowałam), może nie wyglądałby szaro. próbowałam w sklepie średniego koloru, ale zanim wyszłam na światło dzienne to już było światło nocne, bo się ściemniło i nie wiem. trudno powiedzieć coś na temat koloru jak się go nie miało na twarzy/nie porównywało z innym kolorem na ręce w świetle dnia
- jest wydajny, 50 ml to więcej niż 30 ml. proste.
- cena. 49 zł to za dużo. ale w promocji do 30 zł - okay. polecam.
- jest bardzo lekki, bardzo łatwo się go używa i bardzo przyjemnie nosi na skórze
- świetnie się wchłania, można go nałożyć kilka warstw, chociaż jeśli mam ochotę na coś bardziej kryjącego sięgam po regularny podkład
- nie roluje się
- oczywiście nie uczula mnie ani nie zapycha. gdyby tak było, nie używałabym go
- nie brudzi, nie odbija się na ubraniach, faaajny jest ;)

Ma w sobie m.in. wyciąg z białej herbaty, wyciąg z krzewu aphloia, oligosacharydy z jabłka, wodę z oczaru.

Na pewno BB krem idealna cera 6 w 1* pojawi się jeszcze co najmniej raz w mojej kosmetyczce, zamierzam go kupić. Mam kilka kremów BB, napiszę coś o nich kiedyś. Ten konkretny podoba mi się najbardziej chyba dlatego, że jest lekki i szybko się wchłania. Jestem bardzo ciekawa podkładu Pure Light, muszę poprosić o próbkę następnym razem jak będę w salonie YR.

Anyways, ze swojej strony polecam. Używałyście podkładów z Yves Rocher? Moja Mama używała podkładu niebrudzącego i Jej się podobał, ale ja nie miałam okazji. Sama idea podkładu niebrudzącego jest świetna, bo zauważyłam, że nie wszystkie są odporne na ścieranie.. a Wy czego teraz używacie? Dla mnie podkład to jest odkrycie roku 2012 i wiem, że w tym roku na pewno często będzie gościł na mej twarzy. Opowiem Wam o wszystkich które mam . nie jest ich dużo, ale jest ich trochę ;) Coraz więcej w sumie ;D Ups, wydało się.

maybelline dream matte powder, puder prasowany.

Jeden z fajniejszych pudrów prasowanych ever. Nie narzekam na brak sypańców, ale prasowanych pudrów u mnie jak na lekarstwo. Właściwie mam tylko końcówkę tego i nieudany puder z The Balm (i teraz już ELF CP).
Chciałabym spróbować Stay Matte z Rimmela. Muszę rozważyć.

 photo P1200217_zpsa10eed8b.jpg

O Maybelline Dream Matte Powder:

- mój kolor IVORY/LIGHT 2-3 (nie wiem czy to jest polska kolorówka, może wcale nie) jest jasny. jeśli jestem opalona, widać, że jest jaśniejszy, ale nie przeszkadza mi to
- przy nadmiernej ilości nałożonej na twarz oczywiście, że się odznacza, ale można nim zrobić dwie rzeczy. chcę powiedzieć, że da się go stopniować i robi się to tak: wciskając puder w skórę w małych ilościach można się delikatnie zmatowić i wygładzić. nawalając pół kilo i popsikując wodą termalną da się osiągnąć duże krycie, przy czym stapia się ze skórą po jakimś czasie
- zdecydowanie matuje skórę, moja przetłuszczająca się strefa T uwielbia ten produkt
- nie wysusza, nie zapycha, nie uczula - wiadomo.
- jest dosyć wydajny, ja mam go długo, ale nie używam go codziennie i właściwie nie wiem jak bardzo jest wydajny, ale moim zdaniem jest bardzo. ma 9g.
- opakowanie. lusterko się wyślizguje (tzn nie dlatego, że jest popsute tylko po prostu się rozsuwa), a puder otwiera. tam był kiedyś puszek, który chyba nawet nie był totalnie do niczego, ale oczywiście ze względów higienicznych nie lubimy puszków. puszek kłębuszek.
- cena. nie mam pojęcia jaka jest dokładnie. ja kupiłam za kilkanaście złotych na allegro, w drogerii pewnie kosztuje około 30zł. dobrze jest trafić na promocję, zawsze.

 photo P1200216_zpsbe059bc8.jpg

 photo P1200221_zps4d90b11f.jpg

 photo P1200215_zpse2928f81.jpg

Polecam naprawdę. Jak wiecie kupiłam sobie Complexion Perfection z ELF. Już od dawna chciałam wypróbować pastelową kratkę i w końcu zrealizowałam swoje marzenie. Bardzo mi się podoba, bardziej nawet niż Maybelline Dream Matte Powder, ale tylko dlatego, że naczynkowość mojej skóry widać mniej pod warstwą podkładu i pudrem wielokolorowym niż pod warstwą podkładu i pudrem beżowym.
Anyways, dam znać jak sprawuje się ELF jak go użyję częściej niż kilka razy i właściwie w jednej pogodzie. Resztkę Maybelline noszę czasami na dnie torebki, do poprawek w ciągu dnia. Rzadko mi się one zdarzają on the go, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie spędzam poza domem w makijażu tyle czasu, żeby konieczne były poprawki/zmatowienie twarzy, ale czasami się zdarza. W ciepłe (cieplejsze) miesiące zdarzało się częściej.

kod promocyjny do sklepu internetowego yves rocher - maseczka gratis.

Dostałam właśnie na maila coś, co może Was zainteresować.
Do czwartku, 24.01.2013r., wraz ze swoim zamówieniem otrzymacie prezent w postaci maseczki.
O 3 minutowej maseczce z granatem pisałam tutaj. Nawet zrobiłam ładne kolorowe zdjęcie. O takie.


A tutaj rycina przedstawiająca akcję promocyjną.


Kod promocyjny, który należy wpisać w koszyku to 01WB26.

Mam nadzieję, że ta informacja się komuś przyda.
Wracam do zbyt ciemnych zdjęć mojego jasnego pudru, którego recenzję właśnie popełniłam i do pełni szczęścia brakuje mi tylko zdjęć. Nie obawiajcie się jednak, zdjęć na twarzy nie będzie ;)

wtorek

Dzień dobry,

Zmieniło się u mnie tyle, że gorączka spadła do 37 stopni, zostałam uczestniczką HexxBoxa i nawilżyłam usta. Czuję się zdecydowanie lepiej, po 3 dniach wysokiej temperatury (39-40) nastąpił nagły zwrot akcji i gorączka spadła do niecałych 38 stopni, więc do lekarza poszłam już na tyle zdrowa, że dostałam jedynie lek przeciwwirusowy.

Wróćmy jednak do rzeczy miłych i przyjemnych. Hex przeprowadza akcję promocyjną swojego bloga niosąc radość innym. Bardzo się cieszę, że zostałam jedną z recenzentek. Moje włosy nie mogą się doczekać!


Dla osób, które nie zostały wybrane do pierwszej puli - jest jeszcze możliwość wypróbowania produktów Grashki. O jednym z nich pisałam ostatnio, jeśli ktoś wypróbuje bardzo chętnie dowiem się jakie były wrażenia z używania.

Dzisiaj jest dzień robienia rzeczy bardzo dziwnych. Wtorek. Minął kolejny miesiąc mojego życia. Nie mogę powiedzieć, żebym wiele osiągnęła w ciągu ostatnich 4 tygodni. Na pewno jem mniej słodyczy i słonych przekąsek. Nie znalazłam jeszcze pracy i nie nauczyłam się zbyt wiele. Nie podjęłam decyzji, nawet nie wróciłam do ćwiczeń. Obejrzałam za to wszystkie sezony The Big Bang Theory i czekam aż ptaki skorzystają z mojego pięknego karmnika. I upgrade'owałam mieszkanie. I znalazłam kilka ciekawych rozwiązań z Ikei, które chciałabym zobaczyć w swojej przestrzeni. Ugotowałam curry za to i jadłam risotto. Było pyszne.

Jeszcze tu dzisiaj wrócę, więc do zobaczenia.
Buziaki ahoj,
Stri.

niedziela, 20 stycznia 2013

domowe biuro nie musi być nudne. gadżety w wystroju wnętrz.

długopis aparat

samoprzylepne karteczki bright ideas

nieżywy człowiek podtrzymujący długopis

długopis rakieta

gumki kartoniki mleka

myszka klocek lego

ptak nożyczki

kocia temperówka, która jest po prostu niewłaściwa.

niewidzialna półka

pogięty kosz na śmieci

podpórki do książek

piezki zęby

sluchawka do mp3, ipada.

zakładka do książki

zawijacz do kabli


Wszystkie te przedmioty znalazłam w jednym miejscu.
Niektóre rzeczy mi się podobają, inne wręcz przeciwnie. Tak czy inaczej, jest to coś innego.
Na pewno nie chciałabym mieć miliarda nietypowych przedmiotów w mieszkaniu, ale kilka gadżetów - czemu nie ;) Jak jest u Was? Lubicie takie akcesoria czy wolicie klasykę, a może po prostu wolicie jak Wam się nie kurzy? ;)

piątek, 18 stycznia 2013

yves rocher, promocje w sklepie stacjonarnym i sklepie internetowym

Hej Dziewczyny,

siedzę/leżę chora w domu, chyba mam grypę/zapalenie oskrzeli/zapalenie płuc (niepotrzebne skreślić). Nawet do blogowania się nie nadawałam przez ostatnie dwa dni, z włosami nie zrobiłam nic, musiałam przełożyć na przyszły tydzień. I tutaj chciałabym jeszcze coś wyjaśnić. Moje włosy, jak już Wam kiedyś pisałam, są jedną z niewielu rzeczy, na temat której słyszę od czasu do czasu komplementy. Chyba musiałabym upaść na głowę, żeby je ściąć na (zbyt) krótko. Piękne włosy w moim przypadku są, jak sądzę, sprawą jednak genetyczną (dzięki Tato) i kwestią pielęgnacji. Wiadomo jednak, że można dbać o włosy jak najlepiej i jak najbardziej a jak się ma ich mało albo dużo, ale są cienkie to i tak zmienia to nie aż tak wiele. Moje włosy są stosunkowo mocne nie tylko na głowie, ale również wszędzie indziej, ale oczywiście nikt nie myśli sobie wow jakie masz piękne mocne ciemne włosy na łydkach i udach, albo ooo twoje owłosienie łonowe jest super, zazdroszczę. Nie nie nie, o tym już nikt nie myśli, bo nikt się nad tym nie zastanawia. Nie zrozumcie mnie źle - ja nie narzekam na moje włosy. Tzn może czasami marudzę, bo mi gorąco, bo są jednak nudne, bo im są dłuższe tym trudniej się kręcą, bo są wymagające, bo chciałabym mieć wygolone pół głowy a na drugim pół szalonego irokeza (tzn mieć proste włosy i robić z nimi różne szalone rzeczy). Niemniej jednak, jestem bardzo zadowolona z tego, że są - dopóki są to niech będą. Nawet coraz bardziej białe. Oh well, życie.

Wracając do tematu, nie miałam siły na blogowanie, ale maile odczytuję jednym okiem (drugie mi łzawi od gorączki i kaszlenia). W skrzynce znalazłam wiadomości od Yves Rocher i dowiedziałam się o dwóch promocjach.

1. Do 24 stycznia przy zakupach w sklepach stacjonarnych Yves Rocher za minimum 6.9zł otrzymamy prezent - 30 ml szamponu odbudowującego, nowości w pielęgnacji włosów kręconych i bardzo suchych (którą to pielęgnacją jestem bardzo zainteresowana, jako, że sama jestem posiadaczką takowych). Bardzo miło, a buteleczka wygląda słodko.
Wystarczy podać kod promocyjny 301391. Łatwe, proste i przyjemne.


2. Do niedzieli włącznie w sklepie internetowym z poniższym kodem rabatowym, co trzeci produkt jest taniej - jego cena obniża się do 1 zł, czyli kupujesz 3 a płacisz za 2, 6 - płacisz za 4, kupujesz 9 - płacisz za 6! Aby oferta była aktywna, wartość koszyka po zrabatowaniu musi wynieść minimum 59 zł. 

Kod promocyjny to: 44D8TCBC


A jak Wy spędzacie weekend?
Buziaki,
Stri.

wtorek, 15 stycznia 2013

opi the world is not enough + barry m np 354 swatches

Photobucket

Photobucket

dzisiejszy wpis sponsoruje Simply, od której dostałam pod choinkę te dwa piękne lakiery :)
(tu miało być dziękuję, ale mi gdzieś uciekło, więc teraz będzie. dziękuję Kochana :*)
śliczności!! the world is not enough i brokat z barry m.
niesamowite są te lakiery osobno, ale razem też. w przyszłości na pewno pokażę Wam je bardziej.
te zdjęcia oddają bling bling tylko częściowo, ale muszę Wam jakoś przekazać moje zamiłowanie do brokatu. normalnie ja nie wiem co się stało, ale bez brokatu czuję się.. naga?

0_o

dobranoc Dziewczyny,
buziaczki ahoj, śpijcie spokojnie
uczcie się pilnie jeśli macie sesje
odżywiajcie się rozsądnie
i pamiętajcie - jutro jest nowy dzień
będzie wspaniale
ja np idę jutro sobie obciąć włosy i rozważam grzywkę i poziomy
do zobaczenia jutro :*
stri.

st ives peeling morelowy

Photobucket

peeling głęboko oczyszczający st. ives to mój KWC, od lat. w polsce były dwie wersje tego produktu - z kwasem salicylowym (do cery trądzikowej) i bez (do wszystkich rodzajów cer). lubię myśleć, że kwas salicylowy jednak trochę działa podczas wmasowywania produktu w skórę i zawsze wybierałam wersję z kwasem salicylowym. tubka, którą widzicie na zdjęciu przywędrowała do mnie z UK (Hex, Ty mój Dobry Duszku, dziękuję :*), gdzie są dostępne bodajże 4 wersje peelingu. taki twierdzi Simply, której komentarz odnalazłam na blogu Słomki. O Słomce jeszcze będzie, za chwilę.

za co lubię ten produkt? za to, że jest skuteczny i nigdy nie zrobiłam sobie nim krzywdy. mam cerę naczynkową, więc stosuję go na strefę T, gdzie borykam się z wulkanicznymi porami i przetłuszczeniem. pomaga mi zetrzeć zużyty naskórek i oczyścić skórę. nigdy nie skrzywdził mi naczynek, za to działa szybko (każdy peeling tego typu powinien działać szybko, ale nie każdy działa), wygładza i rozjaśnia skórę. po prostu daje widoczne efekty, od razu po zmyciu. skóra jest miękka, lepiej przyjmuje kolejne produkty pielęgnacyjne, podkład lepiej się aplikuje itd itd. nie zrozumcie mnie źle, on może być ostry, ale przecież peeling robimy palcami i można kontrolować gdzie go nakładamy i z jaką siłą.

teraz moja skóra jest na mnie trochę obrażona i swoją niechęć do świata pokazuje bardzo wyraźnie kolejnymi wypryskami. oh well. wypryski niech sobie są, ja je wysuszam punktowo, ale później zostają trochę przebarwienia. jak sobie z nimi radzę? najprędzej duetem ives [and] yves, o którym pisał Słomiś.

maseczka z glinką marokańską to też mój KWC i to duo jest mojej twarzy bardzo potrzebne, dlatego kiedy peeling głęboko oczyszczający st. ives zniknął z polskich półek miałam taką minę:


później były święta i miałam taką minę:


na szczęście mam swoich ludzi-dostawców rozsianych po całym świecie i może mogę mieć szansę na st. ives, bo jeśli nie st. ives to co? co mogłoby zastąpić peeling morelowy st. ives? soraya! tak. podobno, ja nigdy nie próbowałam. soraya chyba nie ma kwasu salicylowego. hmn. Hex używa wersji st. ives dla naczynko-wrażliwców, też chciałabym wypróbować ścieranie takiego wynalazku. byłoby spoko użyć go na całą twarz, nie tylko na czoło, nos i brodę. i linię żuchwy czasami jak atopowe placki suchości następują. oczywiście wszystko z umiarem, pamiętajcie, żeby uważać zawsze zawsze zawsze z drobinkowymi peelingami jeśli macie wrażliwą skórę tak totalnie to nie wiem czy w ogóle można i powinno się. ja lubię też peelingi enzymatyczne, jasne, że tak. o jednym takim co go teraz używam napiszę niedługo słów kilka, bo właściwie już trochę go poznałam i jest spolegliwy. nie robi takiego wrażenia jak st. ives, ale może to dlatego, że nie ścieram sobie ziarenkami twarzy i siłą rzeczy nie przyczyniam się (siłą) do efektu.

podsumowując: uwielbiam ten produkt, polecam go bardzo bardzo bardzo i uważam, że jest najlepszy.

a Wy czego używacie do ścierania niepotrzebnego naskórka z twarzy?

chodźmy gdzieś coś zjeść, gdzie jest tanio, ale fajnie.

czy kosmetyki wielofunkcyjne mają sens?

Z reguły nie wrzucam na proste czynności informacji prasowych, które znajduję w skrzynce mailowej, ale w kontekście ostatnich dyskusji na temat baz pod cienie - utrwalających i podbijających kolor. Basia pisała o bazie Dax, Hex o Pixie Epoxy.. pomyślałam sobie, że warto byłoby wyrazić wątpliwość dotyczącą nowego produktu Grashki. Pamiętam, że oni wysyłali Dziewczynom tusze w takim ładnym opakowaniu chyba były te tusze i właściwie nic więcej nie wiem o firmie. Dzisiaj natomiast dowiedziałam się, że Grashka to marka własna sklepu internetowego i że wypuszczają na rynek nową bazę. Baza na powieki i na usta, czyli eye and lid lip primer. Z komunikatu prasowego dowiadujemy się, że ma wyjątkową formułę opracowaną we włoskim laboratorium i jest odporna na warunki pogodowe i jest odporna bez względu na budowę oka. Na początku myślałam, że to tylko baza na powieki, bo eye i lid zlepiło mi się w jeden wyraz. Dopiero za drugim podejściem udało mi się zrozumieć, że jednak nie.

Szczerze mówiąc w ogóle mnie nie interesują produkty 2 w 1, bo w przypadku takich kosmetyków doświadczenie uczy, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Banał, ale to prawda. Takie jest moje zdanie. Może jestem uprzedzona, może nie miałam okazji wypróbować naprawdę dobrego wielofunkcyjnego produktu podkładowego, ale jakoś mnie to w ogóle nie kręci.


interesujące mnie nowości essence wiosna 2013

Tadam, nowości Essence. Najpierw produkty. Szczególnie cieszę się z twinsów, czyli bliźniaków - baza pod brokat i sam brokat, no i oczywiście  z Topperów. Co jeszcze?



essence nail art twins reloaded

essence nail art special effect topper


nowa essence I love extreme crazy volume mascara, bo tusz do rzęs i tak wymieniam co maksymalnie 3 miesiące, więc  łatwo policzyć ile tego typu produktów zużywam rocznie. cały czas szukam czegoś dobrego.

nowa essence maximum length mascara

nowe essence gel tint być może będą fajne. mogą też być dramatyczne, zobaczymy. takie produkty są tricky.

nowe essence stay matt lip cream kolory wydają się być interesujące, dla mnie wręcz masthew.

kremowy korektor essence match2cover! cream concealer jestem bardzo ciekawa

gąbki! wczoraj Iwetto pisała o chińskim jajku. życzyłabym sobie i Wam, żeby te gąbki do makijażu były cokolwiek warte 
źródło

Tym produktom chciałabym przyjrzeć się bliżej, w końcu nie codziennie Essence wypuszcza nowości. (Przed)ostatnio jak polowałam na nowości, poznałam koleżankę. Ciekawe co wydarzy się tym razem i czy Hebe będzie dobrze zaopatrzone, bo jak nie to hej Dziewczyny pamiętajcie o mnie przy szafach ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...