piątek, 26 kwietnia 2013

nowa gazetka promocyjna rossmann 26.04 - 9.05

Słoneczniki Elizabeth Arden 50 zł/100 ml. Dla fanek.
Volume Million Lashes 47 zł, dużo trochę, ale Dziewczyny chwalą.
Wella moje włosy pod kontrolą bardzo mnie rozbawiły. I to za dysię. Też o tej serii czytałam, ale szamponów mam z 7 albo 8 litrów, więc jaki to ma sens.
Jedna z moich dwóch ulubionych past do zębów -25%. Blogerskie lakiery za 5 zł. True Match -20%. Róże Bourjois za 35 zł. No no. Dobra cena.
Przy zakupie Maybelline ROCKET za 22 zł - kredka gratis.
Maybelline Color Sensational Błyszczyk za 21 zł.
John Frieda przy zakupie produktu drugi/tańszy za 15 zł.
Dużo szamponów taniej. Pielęgnacja twarzy AA taniej. Korektor do twarzy Eveline 8 w 1 szalony. Alterra aloes za 8 zł. Maseczki Dax za 1.5 zł. Pielęgnacja Rival de Loop też taniej.Serum Siarkowa Moc mnie zainteresowała. Kolastyna, Synergen. Promocja na micel Bourjois + drugi produkt (żel lub tonik) razem za dwie dysie.
Produkty do oczyszczania twarzy Lirene za dysię. Chusteczki do demakijażu Alterra za niecałe trzy złote. Sportowe Pumy -25%. CK Obsession za stówkę za 100ml. Mhm mhm. Pielęgnacja antycellulitowa Eveline za 15 zł.
Puder Babydream za 4 zł, ten dla dzieci. Fajny na odparzenia, podrażnienia.

Link do gazetki jest tutaj. KLIK.
Jak dotrę do Rossmanna to zgarnę patyczki, ale nie powinnam, bo już mam ich kilka opakowań w zapasie, ale i tak je kupię. Lol :D

Szaleństwo.

shiro jest chory, ale wyzdrowieje

Ostatnie dni były ciężkie, a nadchodzące wcale nie będą lżejsze. But that's okay. Wierzę, że wszystko dobrze się skończy.

Problem mojego futra polega na tym, że ma skopany układ moczowy, przytyka mu się, bo ma kamienie i piasek. Dramat. Zastrzyki pomagały, ale przytrafiało mu się to coraz częściej (co 2 miesiące, co miesiąc) i w końcu - wczoraj - po czterech dniach bez sikania, weterynarz wsadził mu rurkę w penis, odpompował mu mocz i rurkę zostawił, żeby do niedzieli mu się jeszcze wszystko wypłukało.

Pomysł dobry, ale w praktyce Shiro nie chce pić sam ani ze strzykawki też raczej nie. Dostaliśmy receptę na glukozę i płyn ringera i zaraz będę mu to rozrabiać i wmuszać na siłę. Nie wiem jeszcze w jakich proporcjach, muszę zrobić research. Poza tym ma niecałe 36 stopni, a powinien mieć ponad 38, więc próbuję go docieplić. Najpierw w słońcu, na balkonie, teraz w łazience pod lampką i butelkami z ciepłą wodą. Rozstawiłam mu świece, żeby pomieszczenie się nagrzało. Nie mogę znaleźć pieprzonej nakrętki od termoforu. Szlag mnie trafi.

Co jeszcze? Dzisiaj byliśmy na zastrzykach, dostał antybiotyk i przeciwzapalno-przeciwbólowy mix. I glukozę z płynem ringera pod skórę. Jak wróciliśmy do domu, dałam mu jego ulubioną łososiową saszetkę. Na jej widok po prostu oszalał i się na nią rzucił. Suchego nie je, ale saszetkę prawie całą zjadł. Mam nadzieję, że jeszcze zje, a już najlepiej wszystkie jakie są w domu niech zje. Jedzenia w niego nie wmuszę, tzn w postaci stałej. Glukozę i elektrolity strzykawką może jakoś jeszcze. Co wypije to wykapuje cewnikiem. Wszystko jest mokre łącznie z Nim. Pewnie też dlatego się wychładza. Kąpanie go nie ma sensu, bo cały czas wykapuje. Może go ogrzeję suszarką. Hmm.. to jest myśl.

Dobrze, że zjadł saszetkę, szkoda, że nie pije sam z siebie. Zainteresował się balkonem i zwiedzał troszkę, więc to dobry znak. Teraz leży taki raczej bez życia, no ale kot nawet jak są zdrowe to śpią przez większość dnia. Nie martwię się aż tak bardzo, zobaczymy jaką temperaturę będzie miał jutro. Chyba, że jeszcze wieczorem go zabiorę do weterynarza. Hmn. Mam nadzieję, że zje więcej i uda mi się wmusić w niego płyn.

Jestem trochę padnięta, strasznie męczące jest opiekowanie się futrem z rurką w penisie. Alright. Zamierzam jeszcze wrócić i w końcu opublikować to, co mam do opublikowania. Materiały przygotowane. Jutro rano może uda mi się zrobić jakieś "jasne zdjęcia". Alright. Okay.

Macie jakieś kocie doświadczenia chorobowe? Mam nadzieję, że nie, ale jak macie to chętnie przeczytam. Nie mam zbyt dużego rozeznania, nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Martwię się o niego, chociaż nie mam za bardzo czasu o tym myśleć, bo jestem zajęta opiekowaniem się moim maluchem. On ma dopiero 3 lata, a już ma takie problemy. To trochę przerażające, ale będzie dobrze.

Do zobaczenia,
Stri.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

decubal shower and bath oil - z perspektywy skóry atopowej

To jest moja recenzja produktu do pielęgnacji ciała Decubal z linii BASIC (pielęgnacja codzienna), SHOWER and BATH OIL - olejek pod prysznic i do kąpieli, bezzapachowy/grejpfrutowy. Więcej pielęgnacyjnych recenzji mojego autorstwa znajdziecie tutaj. Więcej recenzji produktów Decubal dostępnych jest tu. Post wprowadzający, gdzie poruszyłam kilka ogólnych kwestii dotyczących tych kosmetyków znajduje się tu. Zacznijmy :)

 photo decubalolejekprosteczynnosci_zps4988ac8d.jpg
Paproszki są na moim tle, nie na Twoim monitorze. So sorry.

Zawartość substancji lipidowych to 66%.
Produkt ma pojemność 200 ml.
Cena regularna wydaje się oscylować w okolicach 30 zł.

Składniki (INCI): MIPA-LAureth Sulfate, Caprylic/Capric Trigyceride, Cocamide DEA, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Ethylhexyl Stearate, Ricinus Communis Seed Oil, Laureth-4, Propylene Glycol, Polyglyceryl-3, Caprylate, Aqua, Tocopherol, Bisabolol,  Tocopheryl Acetate, Citric Acid

Bardzo przyjemny olejek do kąpieli/pod prysznic. Nie pieni się, nie wysusza skóry, ale też jej nie oblepia (co jest bardzo istotne - oczywiście, że w jakiś tam sposób się przyczepia do skóry, ale nie jest to męczące i nie skutkuje np brudnymi ubraniami). Nie wiem czemu wielu producentów kosmetyków targetowanych do skóry suchej, uważa, że dobrym pomysłem jest zostawianie przez ich kosmetyki warstwy oleju na skórze. To nie jest dobry pomysł. Nawilżanie i natłuszczanie nie polega na oblepianiu skóry warstwą oleju. W tym przypadku jest okay. Olejek ma konsystencję lekkiego olejku (duh), nic nadzwyczajnego. W tym wypadku im prościej, tym lepiej. Zauważyłam zdecydowaną poprawę stanu mojej skóry po prysznicu/kąpieli - jest zmiękczona, nawilżona w tym sensie, że nie jest wysuszona (a to już coś) i nieco ukojona (chwilowo, bo oczywiście muszę sięgnąć po balsam, ale ja używam emolientów codziennie, jak każdy atopowiec). Sprawdził się przy pielęgnacji mojej popękanej, pokrytej rankami, strupkami skóry. Nie miałam sączących się ran, ale zawsze się coś znajdzie, na co trzeba uważać. W pewnym momencie nawet się poparzyłam - zalewałam herbatę i wylałam na stopę wrzątek i mycie tym produktem nie było problemem. Była to jednorazowa sytuacja, więc nie testowałam go regularnie naruszając sobie skórę gorącą cieczą, ale pomyślałam, że warto o tym wspomnieć. Wyobrażam sobie, że przy reakcjach alergicznych też może być ratunkiem. Mam nadzieję, że nie będę musiała go używać na pogryzienia owadów, ale obawiam się, że tego nie uniknę. Dam Wam znać :)

Świetnym pomysłem jest dołączenie do produktu saszetki z esencją zapachową - ja jej nie użyłam, bo nie potrzebuję zapachu w produkcie do mycia i nie chciałam ryzykować, że mnie uczuli albo będzie drażnił. Porównując go do odpowiedników z innych aptecznych marek, mogłabym go określić jako podobnie wydajny. Czy jest on wydajny czy nie - każdy musi zdecydować sam. Tzn mam wrażenie, że wiele osób używa go każdorazowo więcej niż potrzebuje. Piszę o tym, bo w wielu recenzjach spotkałam się z tym zarzutem. Moim zdaniem trzeba nauczyć się korzystać z kosmetyków o konsystencji olejku. Czasami pomagają gąbki, czasami myjki, szmatki czy jakieś inne akcesoria do mycia, czasami wystarczy mieć porządnie zmoczoną skórę. Na pewno wartym zapamiętania jest fakt, iż olejki się nie pienią. To może być zaskakujące

Opakowanie olejku wystarczyło mi na ponad 2 miesiące, co uważam za normalny wynik. Jako osoba chora na azs, unikam długich spotkań z wodą. Uwielbiam wodę i bardzo lubię się ogrzewać w ten sposób albo wylegiwać w wannie.. tzn lubiłabym, gdyby moja skóra się wtedy nie buntowała. O, może inaczej. Kiedyś lubiłam bardziej. Później azs uderzyło i już nic nie było tak samo. W związku z powyższym, moje oczyszczanie ciała optymalnie polegałoby na szybkim zmoczeniu się, namydleniu i spłukaniu. Poza tym mam wannę i biorąc w niej prysznic muszę się układać w niewygodnych pozycjach, co mnie frustruje, więc też skłania mnie to do przyspieszenia tempa zabiegów pielęgnacyjnych i przeniesienia się w miejsce, gdzie nie jest tak ciasno ;)

Samo opakowanie produktu to bardzo poręczna plastikowa butelka z sensownym korkiem na kliknięcie - produktu nie wylewa się za dużo, nie ma problemu ze spłynięciem olejku na żadnym etapie użytkowania i bez względu na to ile go jeszcze zostało. Poza tym, że jest funkcjonalna, jest też ładna, ale większość dermokosmetyków jest ładnych, bo nie mają niefortunnie pstrokatych opakowań.

Podsumowując, polecam osobom żyjącym z atopowym zapaleniem skóry, osobom z suchą skórą, zniszczoną, pokrytą ranami, po zabiegach depilacji, poparzeniach (jeśli możecie moczyć ranę) i ze skórą przesuszoną. Jeśli dokucza Wam przesuszenie sezonowe, na skutek poparzeń słonecznych itd na pewno delikatny olejek nie zrobi Wam krzywdy. Cenowo nie przedstawia się źle, biorąc pod uwagę możliwe promocje (zestawy i nie zestawy;) oraz wydajność.


 photo szprosteczynnosci_zpsedb50479.jpg


Porównać ten produkt mogłabym np do oliwki myjącej LIPIKAR ze stajni La Roche-Posay albo olejku Emolium. To jest coś w tym rodzaju, być może mniej składowo, ale jeśli chodzi o efekty jest bardzo podobnie. Ja mam już kolejne opakowanie, może tym razem się odważę i dodam saszetkę zapachową.. jeszcze nie wiem ;)

Wiem, że wiele z Was miało okazję go próbować. Co sądzicie?
Jeśli macie jakieś pytania, śmiało zadawajcie je w komentarzach. Prędzej czy później uda mi się odpowiedzieć. Blogowania na komórce jeszcze nie udało mi się opanować, ale może kiedyś..
Pozdrawiam Was serdecznie,
Stri.

niedziela, 21 kwietnia 2013

kosmetyki decubal - opakowanie, zapach, skuteczność, konsystencja, wydajność.

Dziś wstęp do recenzji kosmetyków pielęgnacyjnych Decubal. Otrzymałam je na początku lutego, testowałam sumiennie :) Niektóre już mi się skończyły, inne prawie się skończyły. Chciałabym Wam opowiedzieć o kilku aspektach pielęgnacji Decubal - będzie o opakowaniach, zapachu, skuteczności, konsystencji, wydajności i cenach. Na produkty patrzę z perspektywy mojej chorej skóry, borykającej się z AZS i nie tylko. Klikając w link możecie się zapoznać z moim mini profilem. Myślę, że warto dowiedzieć się z czym muszą żyć osoby chorujące na takie rzeczy jak atopowość, łuszczyca.. albo rodzice maluchów, które chorują. I jak się ma sytuacja z prawnego punktu widzenia. Pisał o tym Jeż, przeczytajcie koniecznie.



Opakowanie

Opakowania serii pielęgnacyjnej Decubal dzielą się na tuby, opakowania z pompką i słoiczek i butelka z kliknięciem. Opakowania z pompką typu air-less zawsze są najlepszym rozwiązaniem w przypadku kremów/emulsji. Wiadomo, że czasami pompki się zacinają, ale i tak lubię. Jeśli chodzi o tuby - są okay. Zarówno estetycznie/kolorystycznie, jak i funkcjonalnie poza jednym aspektem - zamykaniem. Niestety, producent się nie postarał w przypadku zamykań. Mnie nie popsuło się żadne z nich, ale to może też dlatego, że dbam o moje rzeczy i zwracam bardzo dużą uwagę na to, żeby mi się nie popsuły. Jestem delikatna i niczego nie zamykam na siłę ;) Niemniej jednak widać jak bardzo kruche są zawiasiki. To jest coś do poprawienia, wyobrażam sobie, że jeśli Decubal zostanie dobrze przyjęty na polskim rynku, będą musieli to zmienić. Do czego również gorąco zachęcam, bo to najsłabszy punkt opakowań produktów. Opakowania z pompką bardzo lubię - zarówno w przypadku pianki, kremu, jak i kremu pod oczy wszystko jest jak należy.  Nic się nie zacinało, nie popsuło. Żadne opakowanie mi się nie popsuło, podkreślę raz jeszcze. Z żadnym nie miałam problemu (poza świadomością delikatności zawiasików). Słoiczek, mniej higieniczny, ale łatwy w obsłudze. Nic skomplikowanego. Butelka olejku do mycia z kliknięciem jest bardzo adekwatna do roli, jaką produkt ma odegrać w codziennej higienie. Dobrze się ją chwyta, łatwo otwiera.
EDIT: Zapomniałam o informacyjności opakowań - to jest silna strona produktów. Na każdym opakowaniu - zarówno kartonowym, jak i właściwym - znajduje się obrazek pleców/ciała, twarzy lub oka. Oczywiście, kosmetyki stosujemy zgodnie z potrzebami (krem do rąk może być kremem do stóp albo do przesuszonej skóry na brzuchu, a krem do twarzy kremem do dekoltu, balsam do ciała kremem do stóp itd), ale informacyjność cenię bardzo i lubię takie minimalistyczne, aczkolwiek sensowne rozwiązania.
Podsumowując, opakowania intuicyjne i sensowne. Do poprawy są zawiasiki.

Zapach

Bezzapachowy nie oznacza pozbawiony zapachu. Charakterystyczny dla kosmetyków o takim składzie i przeznaczeniu. Atopowców na pewno nie zaskoczy, mnie specjalnie nie zdziwił. Jestem przyzwyczajona, w tym przypadku specyficzny zapach jest subtelny. Zdarzają się gorsze rzeczy, trudniejsze w bezpośrednim kontakcie.
Podsumowując, nie spodziewajmy się po kosmetykach do suchej/wrażliwej skóry substancji zapachowych ani też nie spodziewajmy się, że będą pozbawione zapachu.

Skuteczność

Kosmetyki spełniają swoje funkcje: nawilżają, natłuszczają, regenerują, nie odzierają z naturalnego lipidowego płaszcza (tam gdzie lubię myśleć, że go mam), myją, odbudowują i pomagają funkcjonować.
W przypadku takich obietnic jak krem Face Vital Cream wypełniający czy rewitalizujący mogę się zgodzić na poziomie podstawowej opieki nad skórą. Ujędrniający i regenerujący w przypadku kremu pod oczy - tak, w pewnym sensie tak, ale ja poszłabym w marketingowanie tych dermokosmetyków jako koniec suchej skóry. Wystarczyłoby - koniec suchej skóry w moim przypadku oznacza: skórę, która mnie nie swędzi, ranki i uszkodzenia się goją, strupki znikają, jest elastyczna/natłuszczona i nawilżona. Tym samym, bardziej sprężysta i ujędrniona, uczulenia skórne/reakcje alergiczne/pokrzywka mijają. To dla mnie oznacza koniec suchej skóry. Od każdego specyfiku nakładanego na moje ciało oczekuję regeneracji, ponieważ moja skóra jest chora i łatwo się psuje.
Podsumowując (oczywiście dowiecie się więcej czytając recenzje poszczególnych produktów), cała ta seria ma sens. Mam swoich ulubieńców, dostosowanych do moich potrzeb. Jednego produktu nie miałam okazji używać zbyt często, ale o tym przy okazji konkretnych produktów.

Konsystencja

Adekwatna do specyfiku. Pianka jest pianką, olejek olejkiem, krem silnie skoncentrowany Intensive Cream jest gęsty i treściwy, im większa zawartość substancji tłuszczowych tym mocniejsza konstytencja. Krem pod oczy jest lekki, krem w słoiczku jest lekki aczkolwiek otulający, a Face Vital Cream ma bardzo udaną, twarzową konsystencję. Żel jest żelem, balsam na suche miejsca używałam do ust i na skórki. Na suche miejsca typu pięty, kostki (na mojej lewej kostce mieszka suchy alien i nic nie pomaga), ręce, biodra - używałam Intensive Cream. Wydawać by się mogło, że jak ktoś jest wielorybem to nie ma wystających kości, które mogłyby się otrzeć i wysuszyć. Nic bardziej mylnego. Ja mam z tym duży problem.
Podsumowując, nic zaskakującego. Wszystko okay :) Konsystencja ma wpływ na wydajność, obie są jak najbardziej w porządku w przypadku tych kosmetyków.

Wydajność

Emolienty, w przypadkach ekstremalnych, reaplikuję co kilka godzin. Tych produktów używałam zgodnie z potrzebami mojej skóry i o tym, na ile mi wystarczyły opowiadam Wam przy okazji konkretnych produktów. Podsumowując, wydajność oceniam jako normalną/dobrą - w przypadku produktów "leczniczych" mamy tendencję do używania takiej ilości, jaka jest potrzebna. To oczywiście mam sens i jest konieczne do osiągnięcia zamierzonych efektów, ale może to powodować używanie zbyt dużych ilości każdorazowo.
Mnie to się do dzisiaj zdarza, mimo, że przecież mam chorą skórę od lat. Nie jest tak, że sobie czegokolwiek żałuję, ale trzeba spróbować przełamać i używać mniejszej raczej niż większej ilości.
Tak samo jest w przypadku szamponów bez silikonów/kiepsko pieniących się. Nie potrzebujemy więcej produktu, potrzebujemy cierpliwości. To taka moja mała rada. U którejś z Was przeczytałam, że produkt, którego ja używałam ponad 2 miesiące, wystarczył na 3 tygodnie. To jest ciekawe.
Podsumowując, w moim przypadku wydajność była dobra, a mam dużą powierzchnię do pokrycia, a moja skóra wypija wszystko.

Cena

Z tego co widzę w rozmaitych (wcale nie takich znowu tanich) częstochowskich aptekach, promocji jest mnóstwo i można ustrzelić kosmetyk już za niecałe 10 zł. Trzeba chcieć ;) Ceny regularne są dobre, powiedziałabym nawet, że niskie. Nie poruszam tego tematu szerzej, ponieważ:
a) produkty zostały mi przesłane przez firmę do testowania, więc nie wiem ile dokładnie kosztują w regularnej, podstawowej sprzedaży. Przez internet i w promocjach zawsze jest taniej, ja się przeważnie zaopatruję w kosmetyki kiedy są w atrakcyjnych ofertach, a nie w maksymalnych cenach, więc to również polecam.
b) sama "od"kupiłam sobie tylko 2 produkty, a właściwie dostałam je w prezencie, ale wydarzyło się to świadomie - były kupione przy okazji promocji, bardzo dobrej zresztą.
c) osoby z chorą skórą nie mają wyjścia - nie możemy używać czegokolwiek na chorobowo zmienioną skórę. W związku z powyższym kosmetyki tego typu musimy kupić. Ja na studiach nie chodziłam do restauracji, nie kupowałam ubrań ani nie jeździłam na kosztowne wycieczki, ponieważ większość kasy przeznaczałam na pielęgnację i lekarstwa. To było bardzo przykre, że większość zarabianych przeze mnie pieniędzy musiałam przeznaczać na coś tak "nieatrakcyjnego" zamiast kupić sobie coś fajnego albo zaoszczędzić na wyjazdy ze znajomymi, ale po prostu nie dało się. Przerabiałam bardzo drogie dermokosmetyki, skuteczne - owszem, ale cholernie drogie.. i te tańsze, może nie aż tak bardzo skuteczne, ale tańsze.
Podsumowując, z perspektywy tego wszystkiego oceniam je jako bardzo atrakcyjne cenowo. Cena w stosunku do jakości jak najbardziej okay.

Tyle tytułem wstępu, więcej i bardziej konkretnie następnym razem :)
Jeśli macie jakieś pytania/sugestie, dajcie znać.
Pozdrawiam serdecznie,
Stri

the balm instain blushes



Natknęłam się dzisiaj na recenzję nowych róży The Balm z serii Instain. Szukałam informacji na ich temat odkąd Hex wysłała mi mailem ich zapowiedź. Tyle emocji! Obejrzyjcie film :) Wygląda na to, że The Balm stworzył produkt w kamieniu - wysoko napigmentowany puder, który zabarwia skórę na bardzo długo. Raz nałożone są nie do zdarcia. Przeważnie kosmetyki typu stain mają konsystencję płynną, tutaj jest inaczej. Zastanawiam się jak bardzo linia Instain będzie różnić się od moich pozostałych kosmetyków do konturownia. Wiecie, bardzo napigmentowane róże istnieją. Może nie zostawiają ekstremalnie odpornych na ścieranie kolorów na twarzy, ale przecież róże The Balm z podstawowej linii wytrzymują u mnie cały dzień w nienaruszonym stanie. Jestem bardzo ciekawa, zwłaszcza na gorące miesiące roku. Bardzo, bardzo dużo emocji :)



The Balm Instain - kolory:


Argyle (Petal Pink) - wygląda na najbardziej podstawowy róż. Jasny, matowy, uniwersalny. Różowy :) Nieco mniej napigmentowany niż reszta gromadki, ale na pewno wart uwagi.

Toile (Strawberry) - matowy truskawkowo-koralowo-różowy kolor. Interesujący. Ciekawe czy mam coś takiego w swoich zbiorach.. Hmm..

Swiss Dot (Peach) - brzoskwiniowy odcień, być może nieco wtórny, ale może wcale nie. Matowy też.

Lace (Bright Pink) - mocny róż, ciekawe jak się ma do Pink Ice - odcienia z jednej z trójek Sleeka (tej co Słomka ma). Może coś pomiędzy Essence (z limitowanki Cute As Hell) 01 Wawawawooo, a Sleek Pink Ice?

Houndstooth (Mauve) - jest jednym z dwóch satynowych odcieni. To typowy mauve, którego o dziwo nie posiadam w swoich odcieniach. Ciekawe.. :)

Pinstripe (Plum) - satynowa śliwka, ma złoty sheen. Bardzo interesujący odcień.

Mam ochotę je dotknąć, ciekawe kiedy będą w częstochowskim Marionnaud...

Lubicie róże The Balm? Z mojej strony należy im się post, bo je uwielbiam i propaguję wśród wszystkich znajomych kobiet ;P Opakowania są świetne, marka przywiązuje uwagę do detali. Ich kosmetyki są łatwo rozpoznawalne, bardzo mi się to podoba. Róże Instain na pewno okażą się kolejnym hitem. Ja jestem zainteresowana.

Dzień dobry. Nie było mnie, ale dzisiaj mam czas i jestem. Zabieram się za pisanie.
Buziaki i do zobaczenia :*
Stri.


środa, 17 kwietnia 2013

moja chora skóra - prolog

Hej :)

Dzisiaj ogólnie na temat mojej skóry. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej o mojej dolegliwości (dolegliwościach?) i jak sobie z nią radzę, zapraszam.

Kilka rzeczy, które towarzyszą mi każdego dnia lub od czasu do czasu:

1. Wyprysk kontaktowy alergiczny (ostry i przewlekły, to wiadomo), np na ukąszenia owadów
2. Pokrzywka (na skutek kontaktu z wodą)
3. Atopowe zapalenie skóry -suchość, placki ekstremalnie oporne na nawilżanie, zmiany skórne, pieczenie, świąd, ból. W zagięciach łokciów, pod kolanami, na biodrach, na dłoniach, na przedramionach, na brzuchu, na plecach. Na całym ciele właściwie.
4. Łuska na owłosionej skórze głowy - łuszczyca, ŁZS? Wy mi powiedzcie, każdy dermatolog ma inną teorię.

Nie zażywam teraz żadnych lekarstw, nic na receptę. Mam w domu jakieś preparaty, ale to niezdrowo się tak wspomagać, tzn dopóki nie jest tragicznie to trzeba sobie radzić. Większość receptowych specyfików przynosi natychmiastowe krótkotrwałe efekty. To bez sensu.
Jasne, używam Squamaxu, Cerkosolu, Cerkogelu, Salicylolu, ale to są wszystko preparaty bez recepty.

Anyways, na co dzień borykam się ze swędzeniem, łuską, pokrzywką i wysuszeniem (ściągnięciem). Codziennie. W związku powyższym kontakt z wodą powinnam ograniczyć do minimum. Nie oznacza to, że się nie myję (lol, patrz rachunki za wodę), tylko, że staram się nie siedzieć w wannie i nie polewać się bez sensu. Kąpiele z zanurzeniem kończą się dramatyczną suchością i bolesnym wypryskiem przeważnie, więc właściwie ich nie zażywam. Jeśli zażywam to później cierpię. Włożenie do wanny bomby z olejkiem zmiękczającym/dolanie olejku nieco pomaga, ale nie oszukujmy się - komu by się chciało później myć wannę ;)

Powinnam mieć dietę, ale nie mam aż tak bardzo. Tak to wygląda.

W związku z powyższym muszę mieć jeden segment pielęgnacyjny przeznaczony do skóry głowy - o tym już częściowo pisałam. W zasadzie polega to na zdejmowaniu łuski i nawilżaniu. Nie powinnam jej zdrapywać, ale to nie jest takie proste. Powinnam ją zmiękczać, zdejmować, nawilżać skórę i tak w kółko.

Drugi segment pielęgnacyjny polega na zajęciu się w sposób całościowy ciałem - od mycia, poprzez złuszczanie, na nawilżaniu skończywszy. Peeling do takiej skóry to ciężka sprawa, ale trzeba próbować. Nawilżanie to konieczność, po prostu nie da się nie sięgnąć po coś jeśli czujesz, że skóra zaraz ci pęknie albo się po prostu skruszy. Dramat. Jednym z etapów pielęgnacji ciała jest zaleczanie mikrouszkodzeń i opatrywanie rozdrapań i ran. Teoretycznie mogę się nie drapać, ale czasami się nie da nad sobą zapanować, np w nocy. Można się bandażować, spać w rękawiczkach, przywiązywać sobie ręce do kaloryfera (próbowałam), ale czasami i tak w nocy zdarza mi się podrapać do krwi. To jest złe, nie powinno tak się dziać. Skóra pęka mi najbardziej najczęściej na dłoniach - bo rękami robimy różne rzeczy, sprzątam (zawsze w rękawiczkach, ale czasami mnie coś podkusi, żeby "tylko tak na szybko przetrzeć chusteczką typu Presto) i skóra mi pęka. Pęka, robi się bardzo bardzo sucha, ściągnięta, z ranek sączy się krew. Boli jak cholera, za bardzo nie można nic rękami robić. Przeważnie dzieje się tak na zewnętrznej stronie, ale często suchość dopada mnie również na wewnętrznej skórze dłoni.

Trzeci segment pielęgnacyjny to byłaby pielęgnacja twarzy, tutaj sprawa się komplikuje - przetłuszczająca się strefa T, naczynkowość skóry, suchość, wrażliwość, przebarwienia.. you name it ;)

Okay, to taki wstęp. Jeśli macie jakieś pytania - chętnie odpowiem.
Jestem trochę chora, bardzo zmęczona i dzisiaj po raz pierwszy od kilku dni włączyłam komputer. Ten wstęp ma być materiałem pomocniczym i takim niejako wprowadzeniem do moich recenzji kosmetyków pielęgnacyjnych, które miałam okazję testować przez ostatnie kilkanaście tygodni.

Ja będę je oceniać z perspektywy moich dolegliwości i moich potrzeb, więc taka ściąga może okazać się pomocna dla kogoś o podobnym profilu i podobnych wymaganiach.

Dziękuję za uwagę. Życzę Wam i sobie zdrowia.
Trzymajcie się :*
Stri.

kossakowska


sobota, 13 kwietnia 2013

o dwóch produktach rimmel, które mnie uczuliły

Podejście drugie do tuszu Rimmel Extra Super Lash*. Przedtem miałam wersję klasyczną, tym razem próbowałam podkręcającej. O właściwościach tuszu nie będę Wam pisać zbyt szeroko - zapewnienia producenta odstawmy na bok i powiedzmy sobie szczerze - po wytarciu szczoteczki w chusteczkę, nie ma dramatu, ale też nie ma tuszu za dużo. Skleił moje rzęsy, nie jakoś dramatycznie, ale trzeba rozczesać, a ja się ostatnio obawiałam swojego grzebyka, więc unikam. Nie umiem nałożyć na rzęsy więcej niż jednej warstwy tuszu. Nigdy. Tusz brudzi linię wodną jeśli chcemy get in there, więc oczywiście nikogo nie zdziwi, że dostałam uczulenia - wyskoczyły mi przezroczyste bąbelki na linii wodnej. Nic nadzwyczajnego, ale boli i przeszkadza bardzo. To dyskwalifikuje produkt. Rozumiem gdyby zachował się tak po kilku tygodniach od otwarcia, ale przecież był nowy i nieotwierany.

 photo rimmprosteczynnosci_zpsc5e80fc6.jpg

Zanim mnie uczulił (potrwało to kilka godzin/jeden dzień), nosiłam go od rana do wieczora. W ciągu tego czasu zauważyłam, że tusz trzyma się dosyć dobrze na rzęsach przez pierwsze 2/3 godziny, a później zaczyna się kruszyć i osypywać. Nie jakoś dramatycznie, ale zauważalnie. Do wieczora pokruszył się jeszcze trochę, a później przystąpiłam do próby zmycia. Wtedy już wiedziałam, że coś jest nie tak, bo bolało mnie przy każdym mrugnięciu. Jak zwykle gdy mam alergię.


Do demakijażu chciałam użyć produktu załączonego do promocyjnego zestawu, więc sięgnęłam po Rimmel Gentle Eye Make Up Remover*. To była jeszcze większa zabawa, bo oko zaczęło mnie szczypać od razu po przyłożeniu do powieki wacika. Pragnę zaznaczyć, iż nie wylałam na wacik jakiejś zatrważającej ilości, którą mogłabym sobie wcisnąć do oka. Po prostu ten produkt się u mnie nie sprawdził. Oko miałam zaczerwienione przez kilkanaście minut mnie szczypało (przepłukałam solą fizjologiczną, nie tarłam), a potem przeszło. Poradził sobie z tuszem, chociaż później i tak musiałam poprawiać płynem micelarnym i patyczkiem, żeby wydobyć cały tusz spomiędzy rzęs i soli fizjologicznej, żeby móc żyć i patrzeć.


Zarówno tusz, jak i płyn do demakijażu powędrował w świat do posiadaczki mniej wrażliwych oczu. Zestaw otrzymałam w goodie bag na spotkaniu blogerek w grudniu ubiegłego roku. Wiem, że u części z Was, te produkty nie wywołały takiej reakcji, a nawet je lubicie/uważacie, że są spolegliwe :) Jestem ciekawa czy miałyście takie sytuacje z tuszami Rimmel? Ja bardzo lubię ich maskary i tylko przy tej serii mi się tak dzieje. Podejrzana sprawa ;) Chcę podkreślić, że po dwóch dniach uczulenie zniknęło i moje oczy były w optymalnym stanie, więc ogromna krzywda mi się nie stała. Po prostu nie pasujemy do siebie, ale to jest okay. Jest jeszcze milion innych produktów do de/makijażu oczu :)

Dzień dobry, jest sobota. Słońce się trochę schowało, a ja muszę w drodze od Muchy wstąpić do Biedronki po jakieś pożywienie. Jeszcze tu dzisiaj wrócę, więc do zobaczenia! :*

Stri.

o nocnym sprzątaniu po powrocie z imprezy oraz wizualizacji metodą silvy

black jack love, a po powrocie do domu najlepiej jest zabrać się za sprzątanie. poukładałam róże, poukładałam pędzle, korektory, podkłady, nawet waciki i hydrolat oczarowy powiesiłam z powrotem na drzwiach od łazienki. segregację prania przerwało mi poszukiwanie.. czegoś. już nie pamiętam czego. mam niepokojące odparzenie i nie mogłam znaleźć - o, już wiem czego szukałam! - sudocremu. na szczęście podczas porządków (bo ja porządkuję, a nie sprzątam właściwie) znalazłam taką małą tubkę nivea. krem na odparzenia dostałam w trójpaku miniaturek przy okazji wypełnienia jakiejś ankiety online. to była popularna akcja.
cóż, miniaturki się przydają.

anyways, wieczór dobiega końca. pobieżnie odgruzowałam przestrzeń. postanowiłam, że nie można się załamywać cokolwiek by się nie działo nieprawidłowego. w związku z powyższym, jutro posprzątam, a później zacznę realizować to do list. jutro pilnuję Muchy. mam nadzieję, że pogoda utrzyma się na tym samym poziomie co dziś, żebyśmy mogły pójść na spacer. czuję, że schodzi ze mnie adrenalina, więc powoli zacznę kończyć układanie. ważne jest w układaniu/porządkowaniu, żeby robiąc to o takiej porze nie zaczynać za dużo rzeczy na raz. wtedy jeśli coś zostawimy rozgrzebane, będzie to tylko jedna rzecz (a nie wszystkie). jasne, że kusi mnie porządkowanie w sensie segregowanie, organizowanie, sortowanie i przekładanie. robienie list, spisu powszechnego i dokumentacji. nie wolno, trzeba się powstrzymać.
nie o tej porze.

zwaaaaalniam, jak w wizualizacji metodą silvy. jakoś tak to było, już nie pamiętam. to było tyle lat temu. chyba miałam wtedy 15 lat. nie mam pojęcia. zwalniam za bardzo. idę poskładać rzeczy z łóżka (bardzo ryzykowna rzecz - z jednej strony lepiej wszystko widać, ale z drugiej strony jest więcej rzeczy do ogarnięcia).

ten post sponsoruje potwierdzenie nadania przesyłki poleconej, które zaczęłam w międzyczasie wypełniać oraz woda mineralna niegazowana cisowianka w butelce typu uprawiam sport po wodzie niegazowanej żywiec zdrój.

spokojnych snów
stri.

piątek, 12 kwietnia 2013

the weekend has landed



miasto jest nasze dzisiaj. do zobaczenia jutro.
nadejdę z recenzjami, ewentualnie się przyczołgam ;D
buziaki :* udanego wieczoru :)
Stri

czwartek, 11 kwietnia 2013

think about it



Spokojnego wieczoru i relaksującego snu Wam życzę.
Zbieram siły na jutro. Dziękuję, że jesteście.
Buziaki, dobranoc.
Stri

nowa gazetka promocyjna rossmann 12.04 - 29.04


  • Przy zakupie każdej maskary Manhattan w prezencie lakier BUFFALO. Ja mam 3 te lakiery, bardzo lubię. Polecam lakiery bez względu na maskarę :)
  • Rimmel Scandaleyes tusze -20%. Fankom ogromnych szczoteczek radzę się zainteresować.
  • Pomadki L'Oreal Caresse za 36 zł. Czy ktoś jest zainteresowany? Ja nadal żadnej nie kupiłam ;P
  • I jeszcze jedna promocja - przy zakupie pomadki L'Oreal lakier jest za pół ceny. 50% to dużo, więc okay, ale tylko jeśli kupujecie pomadkę :)
  • Lakiery Miss Sporty za 5 zł. Czemu nie, ja lubię bardzo.
  • Cała kolorówka Maybelline jest przeceniona o 20%. Fajnie!
  • Wibo Last and Shine za 5 zł. Alright.
  • Radical taniej, szampon i serum.
  • Dużo zapachów takich rozmaitych, damskich i męskich.
  • Alterra serum do twarzy za 14 zł
  • Kremy z Dermiki, również do cery dojrzałej. Podobno dobrze się sprzedają.
  • Ziaja Bio Avocado za 7 zł. Nieźle. Jestem ciekawa czy krem jest taki fajny jak balsam.
  • Soraya peeling oczyszczający morelowy za 10 zł - dobra cena. Ja nie używałam, ale to chyba to samo co St. Ives.
  • Carmex za 8 zł. Mnie ten w sztyficie wysusza, ale rozumiem fenomen tego produktu jeśli komuś tego nie robi.
  • Mleczko Ziaja za ponad 6 zł, lubiłam ogórkowe.
  • Płatki kosmetyczne LIELIBE za 2.69. Ja zrobiłam ostatnio wstydliwy zapas i teraz mam ban na waciki.
  • Patyczki LIELIBE za 1.19 - to mnie może skusić :)
  • Dezodoranty, mydła w płynie, kremy do rąk, antycellulitowe produkty rozmaite!!
  • Pielęgnacja stóp.
  • Pasty do zębów, tampony, gerberki..
  • Rozmaitości podróżnicze.
ważna od jutra :)


decubal rozdaje kosmetyki do testów, na facebooku

Tylko dziś, na swoim fanpage'u Decubal rozdaje pakiety kosmetyków do testowania. Więcej informacji tutaj.
Moje recenzje, z perspektywy atopowej, pojawią się jeszcze w tym tygodniu. Niemniej jednak, uważam, że zawsze warto przetestować wszystko/cokolwiek na swojej własnej skórze. W związku z tym serdecznie zapraszam do testowania. Wystarczy mieć facebooka :) Ja nie mam, ale wiem, że Wy macie! :)



Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia :*
Stri

czekoladowy syrop do kąpieli

Dostałam go od Hexx bardzo dawno temu (dziękuję dziękuję :* zdjęcie na dysku jest opatrzone datą 19.04.2012), ale lepiej późno niż później, więc jestem. Indulgent chocolate waffle bath syrup nie jest produktem, który możemy swobodnie kupić w Polsce (ja nie widziałam, nikt nie widział;), ale od czego jest internet i przyjaźnie za granicą ;)

 photo P1170823_zps553af642.jpg

Nie było go dużo, bo to taka wersja travel friendly. Niemniej jednak okazał się być na tyle atrakcyjny, że postanowiłam Wam o nim opowiedzieć. W zasadzie jest to produkt prosty - pieni się i pachnie. Nic specjalnego, przecież jest tyle innych produktów, które pienią się i pachną. Niekoniecznie.. zapach jest lekko chemicznawy momentami, ale przebija się z niego taki syrop czekoladowy, taki do gofrów albo naleśników. Ten syrop sam w sobie nie jest naturalny, więc trudno oczekiwać innego przeniesienia go do kosmetyków. Anyways, jeśli chodzi o pielęgnacyjną side of things - właściwie wiadomo - wysusza skórę, nie ma jakichś właściwości specjalnych.

 photo syrupprosteczynnosci_zpsde6d0da5.jpg

Mam ochotę na gofra jak sobie przypomnę zapach. Westchnęłam. Jeśli się gdzieś natkniecie, niuchnijcie i same zdecydujcie. W dobie tych takich Luksji za 8 zł w litrowych opakowaniach, niektóre z nas na pewno szukają czegoś innego. Ja nie zażywam kąpieli w wannie zbyt często (raz na kilka tygodni max), więc nie przejmuję się, że coś nie wystarczy mi na 50 razy. Poza tym fajnie jest odkrywać nowe rzeczy, nowe zapachy, nowe produkty! ;) Jestem w nastroju odkrywkowym dzisiaj, mogłabym pracować w kopalni.

Okay, bo widzę, że żarty też mi nie wychodzą lol
Do zobaczenia później :) :*

muzyka do biegania: can't hold us



Little bit of humble, little bit of cautious

Część mojej ścieżki dźwiękowej do porannego treningu.
Życzę Wam dużo pozytywnych emocji :)) Nie dajcie się!
Buziaki :*
Stri

środa, 10 kwietnia 2013

masażer do głowy wspomagający porost włosów

 photo masazer_zps9d8faea8.jpg

W ramach relaksu po pracy (teraz już mogę tak powiedzieć, finally jupi!) i wspomagania porostu włosów - nabyłam masażer do głowy z Biedronki. Jeszcze są, więc jeśli jesteście zainteresowane polecam serdecznie :) Stosuję go dopiero od kilku dni, nawet bez żadnych preparatów, na sucho, z rozpuszczonymi włosami. Bardzo przyjemnie. Wizualizuję sobie ukrwienie cebulek i wzrost moich kłaków :))

Próbowałyście takich metod? Ja mam łuszczycowe obszary na owłosionej skórze głowy i drapię się patologicznie czasami jak już nie wiem jak odreagować. Teraz mogę to zrobić delikatnie zakończonymi wypustkami.. tzn nie drapać się jak szalona, ale tak delikatnie się pomasować if you know what i mean ^^

Kosztował 10 zł w zestawie ze skrzypem. Masuję się. Krótko i na temat :)
Miłego wieczoru,
Stri.

kupiłam jedną rzecz w rossmannie haul

Hej :)

 photo P1210701_zps3d1c97bb.jpg

Jeśli podróżuję albo kręcę się po mieście skazana na korzystanie z toalety, której nie mogę odkazić właściwie zawsze mam ze sobą różne produkty sprzyjające zachowaniu higieny, również intymnej. Tym razem postawiłam na chusteczki do higieny intymnej Facelle intim. Wypatrzyłam je u którejś z Was, więc jestem ciekawa czy u mnie też się sprawdzą. Oby. Nie mam ulubionych chusteczek tego typu.. no, może Lactacyd. Kosztowały ok. 3 zł, nie pamiętam.. W opakowaniu znajduje się 20 sztuk. Wygląda na to, że mają alantoinę i ekstrakt z.. nagietka? Yy.. Jest też wersja podróżna, ale w tej samej cenie, więc nie wydały mi się atrakcyjne.

Używacie takich produktów, macie swoich ulubieńców? Dajcie znać, jestem ciekawa. Nikt nie dzieli się ze mną takimi informacjami. Chętnie się dowiem :D

Alright, pierwszy dzień pracy dobiega końca. Tyle emocji! Jestem ciekawa jak mi poszło.
Dzień dobry, buziaki!
Stri

wtorek, 9 kwietnia 2013

yves rocher elixir 7.9 nowy element pielęgnacji

 photo eliksirprosteczynnosci_zpsffebcf2d.jpg

Kupiła(by)m go chyba za samo opakowanie i "elixir" w nazwie. Ma pipetę! Pipeta jest ważna.

 photo eliksir79prosteczynnosci_zps5bbd8f76.jpg

Zaczęłam używać wczoraj, więc jeszcze nie mogę nic o nim powiedzieć oprócz tego, że jest przyjemny i przyjazny jak dotąd. Niech zadziała. Moja skóra była dzisiaj rano ładniejsza, ale nie wiem czy to od eliksiru czy też nie ;)

Jeśli chodzi o informacje zawarte na stronie producenta, czytamy/oglądamy:


..czyli tak: Serum wypełniające zmarszczki (uzupełniające pielęgnację przeciwzmarszczkową) z serii Serum Vegetal sprawdziło się bardzo dobrze - wtedy moja skóra wyglądała całkiem fajnie. Pisałam o nim przy okazji minimalistycznej pielęgnacji twarzy. Wrócę do tego duetu kiedyś, na pewno.

Anyways, nadszedł czas na eliksir. Może później wypróbuję Serum modelujące owal twarzy - mój owal by się przydało zmodelować, bo mam obwiśnięte policzki i 4 podbródki. To z otyłości, ale może jak się posmaruję czymś liftingującym to mi przejdzie. Lol, żartuję. Nie przeszłoby mi. Niemniej jednak starość już się zbliża, więc nie boimy się sięgnąć po coś co pomoże pogodzić nam się z jej nadejściem. To tak jak z siwymi włosami - korzeń rzewienia może mi pomóc się pogodzić z siwieniem, ale tego procesu już nie odwróci.

O samym serum czytamy co następuje: Niezwykłe połączenie 7 aktywnych wyciagów roślinnych posiadających 9 patentów przeciw starzeniu się skóry - jedna kropla codziennie rano i wieczorem wystarczy, aby zintensyfikować działanie kremu przeciwzmarszczkowego.

Składniki roślinne: 7 aktywnych wyciągów roślinnych, woda z rumianku z ekologicznych upraw.

INCI: aqua, aloe barbadensis leaf juice, methylpropanediol, glycerin, betaine, sesamum indicum seed oil, anthemis nobilis flower water, hydrolyzed pectin, arachidyl alcohol, glyceryl caprylate, acacia senegal gum, mangiferin, phenoxyethanol, benehyl alcohol, inositol, caesalpinia spinosa gum, arachidyl glucoside, acrylates/vinyl isodecanoate crosspolymer, tocopherol, parfum, alcohol, amorphophallus konjac root powder, xanthan gum, tetrasodium edta, calendula officinalis flower extract, sodium hydroxide, aloe barbadensis leaf juice powder.

Trzymam kciuki za mojego nowego pomocnika, mam nadzieję, że pomoże mi czuć się dobrze i świetnie wyglądać. Historia jest zakupu jest typowa dla mnie - upolowałam go podczas grouponowej oferty w stacjonarnym sklepie Yves Rocher, jeszcze latem. Czekał cierpliwie na swoją kolej i się doczekał. Pamiętam, że była na niego jakaś promocja, a groupon dawał bodajże -61%.. nie pamiętam dokładnie. W każdym razie, pamiętajmy - będę to powtarzać do znudzenia, bo nadal napotykam Wasze komentarze mówiące o tym, że stronicie od zakupów w Yves Rocher, bo tam jest drogo - w Yves Rocher robimy zakupy podczas promocji i akcji typu groupon! Wtedy nie tylko nie jest drogo, ale jest też przyjemnie i możemy być pewni, że dostaniemy coś gratis. Ja w ramach książeczek czekowych upolowałam w zeszłym roku kilka wód toaletowych. Pozdrowienia dla mojego partner in crime :* :*

Teraz idę umyć włosy i wysuszyć, zmyję czerwone paznokcie i pójdę spać (najpierw nałożę eliksir, pod krem). Jutro pierwszy dzień pracy. Jasne, że jestem podekscytowana. Może trochę się stresuję, ale wiem, że tak czy inaczej będzie musiało być dobrze. Dam Wam znać co i jak, życzę Wam udanego dnia jutro i pojutrze i zawsze. Zobaczymy się jutro wieczorem.
Buziaki, dobranoc!

Stri.

mad men sezon 6

źródło

sezon szósty już jest. ja jestem oczarowana i aż mam nabrałam ochoty na koralowe policzki ;)

fryzura #1 udziewicający warkoczyk

 photo udziewicaj1050cywarkoczyk_zps5074701f.jpg

Mam dosyć dużo włosów, są długie i kręcone. Czasami się uczeszę jakoś, chociaż przeważnie nie (umiem). Staram się dbać o włosy, chociaż nadal nie wiem o tym zbyt wiele. Eksperymentuję z pielęgnacją (ale nie w sensie drogeryjnym), staram się.. mogłabym starać się bardziej. Planuję korzeń rzewienia KLIK1 i KLIK2 i KLIK 3 albo hennę albo płukanki z cebuli. Coś się wymyśli ;)

Anyways, dzisiaj przychodzę do Was z nieśmiałym dobieranym warkoczykiem "z grzywki" (moja grzywka ma około 40 cm długości;). Pomyślałam, że serię upięć warto zrobić zanim wszystkie kłaki mi wypadną, więc oto jest. Numer jeden. Proszę, bądźcie wyrozumiałe i pamiętajcie, że ja to ja i trzeba wziąć na to poprawkę.

Okay. W przypadku warkoczyka ze zdjęcia, moje włosy były wyprostowane prostownicą (jakąś, nie wiem jaką, ale czy to ważne? ja prostuję włosy prostownicą 2 razy w roku, a to i tak nie samodzielnie, bo nie potrafię tak dokładnie się rozprostować) z użyciem preparatu z Osis + (ale nie wiem którego, ale jestem beznadziejna lol). Wyobrażam sobie, że jakikolwiek preparat prostujący i jakakolwiek prostownica może Wam pomóc uzyskać taki efekt jeśli nie macie prostych włosów. Żeby była jasność - ja nikomu nie doradzam prostowania kręconych włosów. Lubię moje włosy, ale raz na jakiś czas chcę zobaczyć jakie są długie i piękne proste. Teraz mają już ponad 70 cm. I siwieją. Oh well.

Okay, bo robi się dziwnie. Czy jest dziwnie?

Jeśli chodzi makijaż, jedyne co tam widać to rozświetlacz (Mary-Lou Manizer z The Balm) i pomadkę (Celia Nude 601 i 603 mixed together). O produktach do twarzy i oczu mogłabym Wam napisać ze 3 strony A4 drobnym druczkiem, ale jaki to ma sens jeśli zdjęcie jest nieco obrobione graficznie, a nawet na oryginalnym nie było widać "szczegółów". Zresztą, historia tego zdjęcia jest taka, że szłam na autobus i cyknęłam sobie komórkiem face of the day. Jakieś 2 sekundy później rzuciłam się w pogoń za odjeżdżającym transportem (tak, to było jeszcze w czasach kiedy byłam w stanie rzucić się w pogoń!) i czasu na więcej zdjęć nie było..

Dzień dobry, jak się macie? :D
Stri

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

wolfgang amadeus phoenix


Nowy album. Wywiad.


Kiedy to było? Dawno.
Dobrze mi się kojarzy ta piosenka.. ten czas. Chyba była wiosna wtedy..

Jak mija wieczór? :)

fioletowa pomadka z drobinkami

 photo liipsprosteczynnosci_zps4be5596c.jpg
catrice spectaculart sheer lip colour c03 soulful swatches, o tutaj KLIK!
wybaczcie, że tak długo musiałyście czekać. tyle się działo ;P
buziaki ahoj, stri.

recenzja tuszu do rzęs nouveau lashes noir mascara

Dzień dobry,

Dzisiaj mam dla Was recenzję tuszu do rzęs Nouveau Lashes Noir Mascara. Jesteście gotowe? Zaczynamy :)

 photo nlprosteczynnosci_zps8e3df79f.jpg


Kupiłam go w Glossy Boxie i na początku zdroworozsądkowo chciałam go sprzedać, ale później pomyślałam - jestem tego warta. Zwłaszcza, że przeczytałam o nim to: "Quick drying, flake-free formula, dramatic volume from just one application, excellent staying power. Suitable for use alone or with Nouveau Lashes eyelash extensions."
Idea Glossy zadziałała - dostałam coś nowego dla mnie, ciekawego. Może niekoniecznie luksusowego, ale no okay. Może trochę luksusowego. Dlaczego może trochę?

 photo nlaprosteczynnosci_zps1314344f.jpg

Tusz był (bardzo ładnie) zapakowany i zabezpieczony, co już zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Sam produkt, jakkolwiek nie byłby ciężki i elegancki, musi jednak spełniać swoją funkcję. Testowałam go przez około 3 miesiące, a nawet dłużej. Po tym czasie (jak każdy inny tusz) zaczął mnie uczulać. Ja jednak chciałabym używać go dalej, ponieważ nadal ma takie same właściwości co dotychczas. Szczoteczka, dosyć duża, ale nie za duża.. Ja paćkałam sobie powiekę prawie zawsze kiedy się spieszyłam, więc musiałam się trochę przyłożyć, ale ja zawsze się ubrudzę. Próbowałam tricku z wizytówką - no, okay - wychodzi, ale jakoś nie zawsze. To nie jest wina maskary, ze wszystkimi mam podobny problem.

Kolor to totalna czerń, tutaj bez zastrzeżeń - nie blaknie, ani na oku podczas noszenia, ani w opakowaniu podczas użytkowania wielotygodniowego. Szybko wysycha, nie marze się podczas aplikacji. Jeśli chodzi o trwałość i osypywanie się i kruszenie - to nie jest maskara wodoodporna.

Zimą często łzawią mi oczy, średnio dwa razy w tygodniu wpadają mi do nich rzęsy. To trudna sytuacja i tusz musi za mną nadążać. Nie kruszył się, obojętnie ile godzin nie byłby nałożony. Kiedyś nawet 24h jak byłam do rana w pracy. Przetrwał pracę na zmywaku w profesjonalnie przemysłowej kuchni z wypażarką (para wodna, mokro, wilgotno i gorąco). Nie spłynął mi ani razu pod warunkiem, że nie tarłam oczu. Jeśli się zapomniałam i przetarłam oczy palcami, a nie chusteczką - tusz zostawał na skórze (palców i wokół oczu). To nie jest tusz wodoodporny, nie mogę od niego oczekiwać odporności na wodę. I tak spisywał się nieźle. Podczas noszenia w ciągu tych kilkunastu godzin (przeważnie tyle mam tusz na rzęsach) wyglądał tak samo. Czyli jak? Nie sklejał rzęs, ale też ich nie rozczesywał - oblepiał nieco pogrubiając.

To ma być tusz dający dramatyczną objętość przy pierwszej warstwie i faktycznie, jeśli się przyłożymy - takową daje. Bez problemu możemy osiągnąć nim zarówno dzienny/naturalny look, jak i bardziej dramatyczny - czasami lubię nawalić sobie tuszu jak wariatka i wtedy mam taaakie ogromne oczyska.

Nie robi efektu Zarakiego Kenpachiego, o którym to efekcie pisałam tu. Nie podkręca sam z siebie, ale dzielnie wspomaga zalotkę w walce o podkręcone rzęsy. Z opakowania, szczoteczkę wyjmujemy odpowiednio oczyszczoną z tuszu. Nie ma problemu z nadmiarem, a jeśli daną ilość uznamy za nadmiar, zawsze można ją oczyścić chusteczką higieniczną lub ręcznikiem papierowym. To wiadomo.

 photo nolasprosteczynnosci_zpsfd1f1971.jpg

 photo nolaprosteczynnosci_zps7dd4c5f0.jpg

To naprawdę dobry tusz, tylko drogi. W cenie regularnej kosztuje 80 zł. Jeśli ktoś może używać tuszu dłużej niż 3 miesiące - może wyciągnąć z niego więcej i cieszyć się dobrym produktem :)

Zmywanie tylko raz zakończyło się źle - wypadnięciem trzech rzęs, ale to moja wina, bo za mocno pociągnęłam. W 8 przypadkach na 10 zmywałam go wodą, pod prysznicem, delikatnie. Dobrze reagował na wszystkie moje produkty do demakijażu, jednak delikatnie rozmiękczony w palcach schodzi bez problemu. Podsumowując - jest okay, jest za drogi, nie kupię go ponownie, ale jeśli ktoś ma ochotę - mogę polecić. Zwłaszcza w prezencie dla kogoś, kto lubi takie akcje jak przedłużanie rzęs czy coś.. Ja nie przedłużałam nigdy rzęs i właściwie nie wiem jak to jest, ale wyobrażam sobie, że ten produkt sprawdziłby się w takiej sytuacji (do tego został stworzony).

 photo nnlprosteczynnosci_zps40fef260.jpg
Na pewno swatch na skórze dłoni wiele Wam powie.

Już prawie 12, za godzinę mam wizytę u stomatologa (idę na przegląd, mam nadzieję, że wszystko będzie okay, a jeśli nie to będzie dało się moje uzębienie naprawić szybko i tanio:). Lecę zatem, słońce świeci, ptaszki ćwierkają. Jest nieźle.

Miłego popołudnia!
Buziaki,
Stri

piątek, 5 kwietnia 2013

opi if you moust you moust swatches

Jest niesamowity! Chłodniejszy i jaśniejszy niż Catrice (tu z posypką), ale bardzo bardzo ładny. Myszka Minnie to jedna z moich ulubionych postaci kreskówkowych (nic i nikt nie przebije Garfielda), więc ta kolekcja podbiła moje serce jak tylko ją zobaczyłam w TkMaxx. Pełne krycie osiąga przy dwóch warstwach, a może już przy pierwszej gdybym się postarała. Wysychanie tylko z Sechem testowałam, więc nie wiem, ale to chyba już nie jest problem w dobie topów i utwardzaczy.

 photo opiiymymprosteczynnosci_zps3e32ecff.jpg

Wychodzi na to, że jednak jestem osobą, która linkuje 5 swoich postów, w 5 zdaniach. Cóż, lubię mieć wygodne kliknięcia, kiedy czytam Wasze blogi, więc mam nadzieję, że Wam też to jakoś ułatwia odbiór.

Pozdrawiam Was serdecznie, jeszcze raz dziękuję za wszystkie miłe słowa. Jesteście wspaniałe. Ja jutro mam zamiar nie wychodzić z domu, dzisiaj posprzątałam większość mieszkania. Jest nieźle, a będzie dobrze :)

Szkolenie było fantastyczne - Dziewczyny, jeśli to czytacie - skontaktujcie się ze mną proszę! Mój adres mailowy jest po prawej stronie u góry zawsze, ale jeszcze raz pozwolę sobie powtórzyć: strilinga@gmail.com. Co poza tym? Jestem zmęczona, wstałam wcześnie i spałam krótko. Życzę Wam miłego wieczoru. Buziaki, odpocznijcie w weekend (aktywnie;)

Do jutra,
Stri

marcowy haul: alterra, lily lolo, opi

Dzień dobry :) Mam dla Was marcowy haul.. coś w tym rodzaju :)

 photo alterraprosteczynnosci_zps2e9dadc7.jpg

Krem na dzień brązujący do cery mieszanej i normalnej, brzoskwiniowy wypatrzyłam u Bogusi na wyprzedaży. Ciepłe miesiące zawsze mijają mi na kremach tonujących, więc nie wyobrażam sobie nie mieć przynajmniej kilku :) (Czemu kilku, dlaczego jeden nie wystarczy? Nie wiem, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie inaczej niż argumentując w kierunku rozmaitych wykończeń i kolorów) Chciałam wypróbować go już w zeszłym roku, ale się powstrzymałam. Na pewno będę z niego zadowolona.

 photo llprosteczynnosci_zps0d602423.jpg

Druga rzecz z wyprzedaży u Bogusi. Lily Lolo mineral bronzer w kolorze South Beach był na mojej małej mineralnej wishliście od dawna. Bardzo chciałam upolować go w słoiczku, a nie w woreczku strunowym. Chciałam, no i mam. Jest bardzo ładny, napiszę o nim więcej.

 photo loccitaneprosteczynnosci_zps9d5526f4.jpg

Na temat współpracy z L'Occitane napisano tak wiele, że ja dodam od siebie tylko tyle - zadziwia mnie to, w jaki sposób L'Occitane podeszło do całego przedsięwzięcia. Jestem bardzo ciekawa co wydarzy się dalej. Wspomnę tylko, że jest to pierwsza przesyłka, która do mnie dotarła - poprzednia/e, o ile w ogóle były, zabłądziły po drodze. Pewnie dlatego, że firma nie zdecydowała się nadać ich jako przesyłki polecone/rejestrowane. Doprawdy, zadziwiające. Napiszę Wam coś więcej na temat konsystencji jak miniaturki bestsellerów dobiegną końca. Jak widzicie, na zdjęciu mam 30ml krem do rąk i krem do stóp. Miniaturkę kremu do rąk i kremu do stóp kupiłam w Glossyboxie, większy krem do rąk dostałam od Simply na gwiazdkę. Dziękuję Kochana, zawsze jak go używam myślę o Tobie :*
Jak można wywnioskować, 10ml kremu do rąk już zużyłam. Krem grzybowy do stóp też już prawie prawie.

 photo essencebpfprosteczynnosci_zps73152fd7.jpg

Essence nail art peel off base coat w założeniu miała być tym łatwo odrywającą się bazą. I teraz tak. Użyłam jej 2 razy i jestem nieco zaskoczona. Nie działa tak, jak chciałabym, żeby działała - niefortunne, aczkolwiek wciąż delikatnie uderzenie w nieodpowiednie miejsce poskutkowało odejściem lakieru razem z bazą. Pomyślałam - no okay, muszę uważać, to była moja wina, ale fajnie, że tak łatwo schodzi. Później, kiedy już chciałam zdjąć lakier z paznokci wydarzyła się rzecz następująca: część paznokci "puściło" i wszystkie warstwy odeszły bardzo płynnie, nie pozostawiając wątpliwości, że baza działa zgodnie z ideą bazy peel off. Niestety, część paznokci w ogóle nie chciała się zedrzeć (bo zdjąć to w ogóle nie chciała się), więc dłubałam, dłubałam i w sumie wyszło tak samo jak gdybym chciała oderwać sobie lakier położony na bazie jakiejkolwiek, wcale nie peel off. Zobaczymy, mam nadzieję, że nauczę się używać tego produktu w sensowny dla mnie sposób.

 photo miniminnisprosteczynnosci_zpsc06b50a5.jpg

OPI Vintage Minnie Minis, które ja nazwałabym po prostu Minnies, dostałam w prezencie w połowie lutego. To moje pierwsze OPI-miniaturki. Od Simply dostałam The World Is Not Enough, którego pokazywałam solo i z brokatem z Barry M. Raz jeszcze, dziękuję Kochana za spełnianie moich marzeń :*

 photo mminnisprosteczynnosci_zpsd4ba6318.jpg

Jak widzicie, w skład minniaturek (see what I did there?) wchodzi The Color of Minnie - chłodna czerwień z różowymi drobinkami, If You Moust You Moust - chłodny róż barbie i I'm All Ears - ciepła disneyowa czerwień. Ponadto, mamy też RapidDry Top Coat, który otworzę kiedyś, zużyję i będę sobie tam przelewać Seche podróżniczy :)

 photo samplesprosteczynnosci_zps3ea28ff6.jpg

Tutaj widzimy rozmaitości od Hex - naczynkowe próbki, maseczkę, krem pod oczy It's Potent! z Benefit.. Zdradzę Wam w sekrecie, że to nie jest koniec moich zakupowych wyznań, ale muszę sobie dozować przyjemności ;)

Życzę Wam miłego dnia!
Pozdrawiam,
Stri

czwartek, 4 kwietnia 2013

gra wstępna



jim jefferies love <3 b="">

dostałam pracę

Dziękuję za Wasze wsparcie. Jesteście ekstremalnie niesamowite.

Piosenka na dziś w dwóch wersjach

na dzień

na wieczór

Dostałam pracę, a właściwie staż z Powiatowego Urzędy Pracy w Częstochowie w ramach jakiegoś euro-programu. Zarejestrowałam się jako osoba bezrobotna 7 marca, 25 marca zostałam skierowana na staż i 3 kwietnia dostałam pracę. Planuję napisanie osobnego posta o tym jak to wyglądało, trochę dla siebie, a trochę dla potencjalnych poszukiwaczy informacji. W każdym Urzędzie Pracy wygląda to nieco inaczej (co, gdzie, kiedy), ale lepiej jest wiedzieć więcej.

Jeśli chodzi o charakter mojej pracy, będzie to praca biurowa. Na pewno zdobędę cenne doświadczenie zawodowe i nauczę się nowych rzeczy. Jestem bardzo ciekawa całej sytuacji, jest to ekscytujący moment. Jeśli macie jakieś pytania, pytajcie śmiało. Możecie wykorzystać mój adres mailowy strilinga@gmail.com.

Odgruzowuję mieszkanie, ale zrobiło się bardzo późno i niedługo muszę iść spać, bo jutro wstaję im wcześniej tym lepiej, a o 9 zaczynam szkolenie "Jak zaplanować swoją karierę zawodową?". Szkolenie organizowane jest przez doradców zawodowych Powiatowego Urzędu Pracy w Częstochowie. Obawiam się, że może to być moja jedyna szansa na udział w takim wydarzeniu -  chcę z tego skorzystać! Tyle wrażeń, tyle się dzieje! Nie wszystko jest jednoznacznie pozytywne, ale więcej jest za niż przeciw, więc jest OK.

Kwiecień jest miesiącem "TAK!" i bardzo się pilnuję, żeby realizować założenia.

Przede mną wypracowanie jakiegoś sensownego grafiku i ogarnięcia się. Pracę zaczyna w środę, więc mam jeszcze kilka dni na załatwienie spraw, których później już nie załatwię ze względu na godziny pracy.

Życzę Wam miłego wieczoru, dziękuję raz jeszcze.
Buziaki!
Stri

środa, 3 kwietnia 2013

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

essence fragrance spring sets to love

Ekscytujące, nieznane limitki pojawiły się na horyzoncie. Jestem ciekawa jak bardzo limitowane są te lakiery do paznokci. Zapachy Essence nie zainteresowały mnie na tyle, żeby jakiś nabyć, ale wiem, że kilka z Was ich używa i jesteście zadowolone :)

 photo essprosteczynnosci_zps9cfa3991.jpg

 photo esseprosteczynnosci_zps781db45a.jpg

 photo eksessprosteczynnosci_zps1b1540dd.jpg

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...