wtorek, 28 maja 2013

yves rocher linia cytrusowa

Hi there :)

Dzisiaj o dwóch cytrusowych produktach do ciała z Yves Rocher*. Teoretycznie są one waniliowo-cytrynowe, a Katalina pisała o różnicach pomiędzy tą linią zapachową a linią kandyzowanych kwiatów malwy (które to kwiaty mam w postaci mydła w płynie). Generalnie wiadomo - lubię YR, mam sentyment i obsesję na punkcie testowania ich kosmetyków. Moim zdaniem są równe i raczej się sprawdzają. Może wiem co wybierać, a może mam szczęście. Jeśli chodzi o te 2 produkty - stanowiły edycję limitowaną zimy 2012. Wydawałoby się, że będą pachnieć waniliowo (jakkolwiek nie pachniałyby później cytrynowo). Moim zdaniem zapach jest znacząco cytrusowy, to dość niesamowite.

Balsam jest delikatnie nawilżający. Na AZS nie pomoże, ale jako szybko wchłaniające się ładnie pachnące mleczko jak najbardziej. Nie wysusza, nie podrażnia nawet popękanych miejsc, ale nie używałam go na popękane miejsca tylko na "zdrowe" przesuszone, bardziej dla zapachu niż dla pielęgnacji. Podoba mi się, polecam :) Jeśli chodzi o wydajność - żel pod prysznic był mniej wydajny niż te z serii Plaisirs Nature. Oba produkty mają po 300 ml, balsam trochę potrwał. Mam jeszcze jeden "w zapasie" i na pewno fajnie sprawdzi się latem "po słońcu", ale "przed piżamką", czyli po dniu ze słońcem opalającym, ale przed pójściem spać, czyli np jeśli jeszcze gdzieś będę wychodzić.

 photo P1200237_zps5effc73c.jpg

 photo P1200232_zpsb909c985.jpg

Próbowałyście? Lubicie? Pamiętajcie proszę, że w Yves Rocher kupujemy w promocjach! :)
Yves Rocher rozpieszcza nas nie tylko cytrusowo, kilka dni temu w salonie widziałam moje ulubione smoothie, tylko nie wiem czy to był żel czy balsam. Chyba żel. Woda toaletowa też była. I wersja jeżynowa mniam. Nowe limitki coming soon. Jestem zaintrygowana. Jak już mówiłam, lubię :)

Mam nadzieję, że wtorek upływa bez przeszkód.

Buziaki, ahoj!
Stri

pomadki nawilżające wibo eliksir 8 i 9

Cześć Dziewczyny :)

O eliksirach już było tyle razy, że ja właściwie powiem Wam tylko jakie mam kolory i potwierdzę, że warto. Zwłaszcza teraz, kiedy kosztują nieco ponad 5 zł.

 photo welixir_zpsd7b63482.jpg
DIY lipstick labels. I'm so cool. I should do a tutorial on that. You should.

Powiem, pokażę - co za różnica. Piękna czerwień i głęboki fiolet. Oczywiście lekkie i nawilżające, ale jakże przyjemnie kolorowe. Za odcienie nude się nie biorę, bo od tego mam Celię. O Celii będzie, przymierzam się :) Niedługo mi się skończą ;P muszę się pospieszyć.

 photo P1220282_zps4766f1bc.jpg
W szyjce można się przejrzeć. So nice.

Jak jest u Was z eliksirami? Macie odcienie nude, jakiś jeden, kilka.. a może wszystkie?

Apelujemy chyba zgodnie razem - drogie Wibo!! Zmieńcie opakowania, będzie produkt ideał.
Dzień dobry. Buziaki. Miłego dnia, pijcie dużo wody i uśmiechajcie się.

Stri

it's very difficult to keep the line between the past and the present



. You know what I mean? It's awfully difficult.

poniedziałek, 27 maja 2013

opi can't let go liquid sand swatches

 photo cantletgo_zpsedc93640.jpg

 photo P1220026_zps8167dfad.jpg

Na dwóch pierwszych zdjęciach dobrze widać kolor lakieru. Jest fioletowy, nie granatowy. Ciepły, nie chłodny. Kryje perfekcyjnie przy dwóch warstwach, szybko schnie, odpryski zauważyłam na trzeci dzień albo czwarty.. zależy co robimy rękami (ja w pracy robię dużo rzeczy palcami i moje paznokcie łatwo się psują). Wydajność lakieru hmn.. 3.5 ml zapewne nie wystarczy mi na 2 lata - jestem pewna, że zużyję go do końca. To jest okay. Może po miniaturce zdecyduję się na pełnowymiarową wersję któregoś z piasków..? Kto wie, kto wie..? ;P Zmywanie folią, kilka razy pod rząd kończy się przesuszem skórek, więc pamiętajcie o nawilżaniu. Dla tego efektu naprawdę warto. Ja jestem zauroczona. Fioletowa matowa baza i błyszczące drobinki brokatu - kropeczkowe i sześciokątne. Mam wrażenie, że przezroczyste, srebrne i fioletowe. Cudo.

 photo P1210883_zpsf52bc8d8.jpg

 photo 41_zps3daf320d.jpg

 photo P1210936_zps1d60830f.jpg

Jak Wam się podoba? Piaski stają się coraz bardziej popularne, ta kolekcja jest już nieco "przeterminowana". Podczas intensywnego wysypu recenzji/swatchy nie miałam ochoty, ale teraz wszystko się uspokoiło, a kiedy zobaczyłam je na standzie wiedziałam, że muszą być moje. I są.

Uśmiechy końcowe :)
Ahoj!

Stri

alouette ręczniki do twarzy z rossmanna

 photo P1220003_zps5551cb6b.jpg
Ciekawe czy ja też mam taką minę jak używam chusteczki..

Krótko, bo nie ma się co rozpisywać. Wiadomo, że higienicznie jest mieć jednorazowy ręcznik do twarzy. Wiadomo, że jednorazowe ręczniki papierowe nie są tak wytrzymałe jak te ręczniki do twarzy. Ja kupuję je za nieco ponad 3 zł chyba (może niecałe 4 zł? Chyba jednak za nieco ponad 3. Hmn..) i za taką cenę, okay. Nie rwą się, osuszają mi twarz, a później ścieram nimi zachlapaną umywalkę albo coś. Lubię. Nie są niezbędne do życia, ale są w porządku. Ciekawe czy gdyby były w rolkach to nie byłyby tańsze. Mam 2 i pół opakowania i jak mi się skończą to jeszcze nie wiem co zrobię.

 photo P1220009_zpsf950eeb0.jpg
Jeden ręcznik, dwie strony. Jedna ma wypustki, druga wklęśnięcia. Does it now? It does.

Już prawie po pracy. Poniedziałki są takie specyficzne. Chciałabym, żeby już był piątek, ale jeszcze tyyyle dni ;P Chociaż do mojego weekendu jeszcze 2 dni :D sa sa sa

Buziaki,
Stri

hair accessories #1 żywe ozdoby do włosów

 photo P1210781_zps58520928.jpg

..a co sądzicie o ozdobach do włosów z ciętych kwiatów? :) g(w)oździki wracają do łask, bo stoją co najmniej 2 tygodnie w wazonie (chyba, że kot je zjada, wtedy niestety krócej) i pomyślałam sobie a co tam, wepnę sobie go we włosy. tak też zrobiłam. nie wiem czy ktokolwiek zauważył, ale ja zauważyłam :D podoba mi się. misie.

 photo P1210791_zps8eaf2ede.jpg
bardzo dziwne ujęcie

dzień dobry :) poniedziałek czas zacząć.
udanego tygodnia, mój będzie bardzo pracowity i bardzo krótki, bo szybko zleci zapewne.
bardzo po polsku. hmn. anyways, trzymajcie się ciepło. widzimy się wkrótce.

pozdrawiam!
Stri

ps. jak widać do wykonania tej fryzury potrzebny jest some kind of flower (sztuczny też się nada!) i gumka do włosów. gumką spinamy włosy w kok, wtykamy kwiatek i gotowe. dlatego nie robię tutoriali włosowych. moje fryzury są self-explanatory jak się tylko na nie spojrzy. powinnam się bardziej postarać. może zrobię kłosa. oooooooo szaleństwo ^^




lady luck



przyjedź już

niedziela, 26 maja 2013

dlaczego koty nie chcą pić z miseczki?



Nikt tego nie wie, ale umywalka jest cała zachlapana all the time. Kiedyś wynosiłam ptakom spodeczek z wodą. Postawiłam go na parapecie, na chwilkę. Kicionio wychłeptał wszystko, ale tylko dlatego, że było przeznaczone dla ptaszków. Przeważnie wskakuje do umywalki i oczekuje na odkręcenie kurka z wodą.. a w Często woda jest kamienista kamieniowa kamienna zakamieniona i powinien pić wodę mineralną, ale wcale nie pije, bo mineralna woda nie wypływa z dziurki w kranie. Może powinnam mu kupić fontannę albo takie jak chomiki mają i świnki morskie?

Weekend dobiega końca, ale to jest okay. W następny weekend będzie się działo. Trzeba się przygotować. So much excitement! Słomka is coming. Nie tylko. W ogóle tydzień pełen wrażeń, aaaaaaaaaaaa. Tyle emocji, mówię Wam.

Dobranoc kiedyś,
Stri

płyn micelarny z biedronki - demakijaż wstępny

Dzień dobry :)

Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku. Opowiem Wam dzisiaj jak sprawdza się u mnie płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu dla skóry wrażliwej Be Beauty, czyli produkt Tołpy dla Biedronki. Tym samym, wyjaśnię dlaczego postanowiłam iść za tłumem i zrobić sobie zapas.

 photo plynmicelarny_zpsa885e3c4.jpg

Micel szturmem podbił blogi urodowe, nie trzeba było długo czekać, żeby woda micelarna za nieco ponad 4 zł zrobiła furorę w naszym blogowym świecie. Trudno nam się dziwić, w końcu kosmetyk jest tani i dobrze dostępny. Był, bo teraz już go wycofali. Ma przyjść nowe, ale doświadczenie pokazuje, że Biedronka podejmuje też złe decyzje (patrz krem do rąk/włosów, peeling do stóp - oba wycofane, oba opłakiwane przez swoich fanów) i nie wiemy czy nowe będzie tak samo dobre czy nie.

Gdyby kosztował nawet 1 zł więcej, pewnie nie zrobiłabym takiego zapasu. Sama nie wiem. W moim przypadku to jest po prostu oszczędność. Jak wiecie, uwielbiam Biodermę Sebium, testowałam różne płyny micelarne i większość z nich zachowywała się bardzo dobrze na mojej skórze. Vichy (kilka rodzajów), Avene (cała butla 400 ml), Nuxe 3 róże (love love love), Bioderma Sensibio, La Roche-Posay, Yves Rocher (ten dostałam jako gratis do zakupów, też był okay) i jeszcze kilka innych.. Po prostu lubię tego typu produkty, stanowią bazę mojej pielęgnacji albo przynajmniej jeden z filarów pielęgnacji, a bazę demakijażu.

Problem z tymi wszystkimi płynami micelarnymi jest taki, że jednak trochę kosztują, więc sensownym byłoby używać ich w taki sposób, żeby miały kontakt ze skórą i pomagały jej być w jak najlepszym stanie. Kiedy jednak wykonuję demakijaż przeważnie robię to - w zależności od kalibru - dwu-, trzy-etapowo. Dużo myślników. Jeśli mam tylko filtr na twarzy - nie ma problemu, zmycie czymkolwiek za dużo mnie nie kosztuje.

Jeżeli jednak mam naprawdę mocne krycie na skórze, filtr, bazę, podkład, korektor, puder, róż, bronzer, rozświetlacz, makijaż oczu, mocny makijaż ust, brwi i jeszcze utrwalam to czymś fiksującym.. no to wtedy zanim zdejmę z siebie te wszystkie warstwy, kilka wacików mi schodzi. Chwilowo zaprzestałam używania płatków dla dzieci, ale muszę do nich wrócić. To może mieć sens.

Anyways, więc mam całą tę tapetę. Tą tapetę? Tę. Yyyy. Słomka, help. Przystępuję do zmywania. Czasem używam mleczka później koagulując (?) je wodą. Czy to co ja piszę w ogóle ma sens? To zmywa częściowo makijaż, ale problemem staje się tarcie wody i mleczka o naczynkowe partie skóry. Jasne, że wykonuję delikatny masaż, woda nie jest gorąca itd itd.. ale to nie jest optymalne, a przynajmniej nie zawsze jest. Z pomocą przychodzi mi wtedy (tzn przedtem) właśnie tani i nie szczypiący w skórę płyn micelarny z Biedronki. Nalałam sobie go kiedyś do oka troszkę i szczypał jak cholera (żaden inny nie szczypał nigdy przedtem), więc do oczu niet... ale to twarzy, do zdejmowania makijażu warstwa po warstwie - jak najbardziej. Można uzupełnić mleczkiem, można ostatnie wstępne zmycie zrobić czymś bardziej pielęgnacyjnym "droższym", można od razu iść się myć na mokro (muszę się myć na mokro - mam cerę mieszaną, więc o ile moja atopowo przesuszona część twarzy nie ma nic przeciwko zmywaniu się bez wody,  o tyle moja przetłuszczająco się porowo-wulkaniczna część potrzebuje oczyszczenia wodnego, inaczej jest dramat) żelem albo pianką albo czymś.

Teraz już rozumiecie.

Jeśli chodzi o wydajność. Nie żałuję go sobie, bo jest tani, ale też nie przesadzam i nie zużywam na siłę. Oceniam jego wydajność jako naprawdę dobrą. Jedno opakowanie starcza mi może na miesiąc. Coś takiego? Mhm. Obviously, micel mnie nie krzywdzi. Nie uczula, nie podrażnia mojej skóry. Oko jest zadowolone, bo okolicę oczu zmywam czymś bardziej adekwatnym. Chwilowo jest to Vichy Purete Thermale 3 w 1.

 photo P1210912_zps245fee3b.jpg

Tym samym, polecam. Ja kupiłam kilka butelek, razem mam ich chyba 10 i jedną w użytku. W sam raz.

Niedzielne przedpołudnie dobiegło końca. Pueblo znowu jest chory, ale już nie tak bardzo. Po prostu on już jest chory i zostanie chory tylko dobrze byłoby, żeby objawy ustąpiły. Opiekuję się kiciuniem i doglądam Muchy, bo Mama wyjechała na weekend. Pogoda spolegliwa, ale but mi się rozwalił i wczoraj założyłam nowe buty i mnie obtarły i jutro do pracy nie wiem które mam założyć. Takie, żeby było mi za zimno, za gorąco czy obcierające? Taki dylemat ;)

Dziękuję, że poświęciłyście mi swój czas.
Buziaki,

Stri

czwartek, 23 maja 2013

mariah carey for opi | liquid sand

 photo opii_zpse3f23166.jpg

Miniaturki znalazłam w TK MAXXie w poprzednią sobotę, czyli półtora tygodnia temu. Coś takiego. Miałam przy sobie dokładnie 45 złotych i powieka mi zaczęła drgać jak zobaczyłam ten set. OPIminimków to tam można się spodziewać tylko niemieckich (german collection) albo top 10 za 130 zł, żaden deal tak naprawdę. Zobaczyłam piaski i aż zapiszczałam. Pani przechodząca obok spojrzała się na mnie dziwnie. Oh well. Anyways, są ze mną. Dlatego zmokłam, bo później nie miałam już na bilet i musiałam kilka kilometrów wracać do domu na nogach. Przemokłam dramatycznie. Było warto. Lakiery są amazing, wszystkie. Każdy jest inny, bardzo mi się podobają.

 photo opi_zps20f650a5.jpg

Swatche coming soon, chociaż wiem, że już macie zapewne dość. Ja też myślałam sobie o nie, znowu piaski, jak widziałam kolejne notki. Tylko, że później się okazało, że żadne ze zdjęć nie oddało koloru takiego, jaki ja widzę na paznokciach po nałożeniu lakieru. Ustawienia monitorów, przekłamania, aparaty zjadające kolory? Nie wiem. Teraz już widzę je na żywo. Yay!

Moda na piaski postępuje, skusiłyście się na jakieś lakiery tego typu? Opi, Golden Rose? Coś? :>

Stri

color club foiled cold metal swatches

Dawno nie było nic niebieskiego, więc dzisiaj mam dla Was szybki swatch niebieskiej folii Color Club.
Był już kiedyś, ale nadal jest elektryzujący i bardzo mi się podoba. Nie zostawia smug, na zdjęciu troszkę go podrasowałam, ale nie aż tak bardzo. Lubimy takie odcienie, wiem :)

 photo coldmetal_zps309b8f68.jpg

Już prawie południe ;) Ziewnęłam.

Stri

my secret 140 lilac 153 berry lea swatches

Hello there,

dzisiaj wiosenne paznokcie w odcieniach fioletu. Jest liliowo-śliwkowo. Tak się przypadkowo złożyło.. Nie, wcale nie. Specjalnie kupiłam te dwa odcienie, bo mi się razem fajnie komponowały. Lubię je łączyć. Lubię je też osobno, ale razem wyglądają fajnie.

 photo mysecrret_zps9161a386.jpg

Lakiery nie smużą, fajnie kryją przy drugiej warstwie. Mają chyba wąskie pędzelki, ale da się z tym żyć. Tęsknię za Naturą trochę, przyznaję się. Szukam dealera nowych pachnących lakierów, pisałam Wam wczoraj.

 photo mysecret_zps807dfec1.jpg

Malowanie paznokci nocą bez dobrego światła, kończy się zachlapaniem. Rano nie ma czasu zachlapań usunąć, a później już wszystko przemija i jakoś nie ma okazji robić zdjęć.

 photo mysec_zps9e4180df.jpg

Teraz nosiłam przez 2 tygodnie szalone maty, ale muszę wrócić do kremów, bo tęsknię.

Miłego dnia! Jaka pogoda u Was? Słońce, deszcz? Jedno i drugie?
Buziaki ahoj! Do zobaczenia później,
Stri

środa, 22 maja 2013

pizza night

 photo pizzanight_zpse39b093e.jpg

Zamiłowanie do wieczorów tematycznych musiało zrodzić się we mnie w związku z nadmiernym wchłanianiem amerykańskich produkcji telewizyjnych tudzież filmowych. W zasadzie chyba zaczęło się od Party of Five, rodzeństwo Salingerów spotykało się w rodzinnej restauracji na kolacje.. a może to było gdzieś indziej jeszcze (na pewno). Anyways, bardzo chciałabym mieć rozmaite nights. Na przykład wtorek mógłby być kawą lub kolacją z Dziewczynami, piątek mógłby być games night (nawet trochę jest, ale niestety nie co tydzień - gry planszowe rządzą!! Słomka, przywieź chińczyka!!). Czwartek mógłby być pizza night. Pizza night jest tak czy siak, w różnych terminach.. ale ja bardzo lubię robić rzeczy systematycznie i regularnie (powtarzalnie?), więc naprawdę - z przyjemnością będę uczestniczyć w różnorakich wieczorach tematycznych. Jeśli ktoś chciałby mnie zaprosić, mhm. Tak sobie myślę.. może zaczęło się od brydża, w którego grali moi Dziadkowie? Hmn..

Czy Wy też tak macie czy raczej nie? I'm obsessed. Srsly.
Buziaki,
Stri

potrzebuję dealera - pachnące lakiery my secret muszą być moje

Dzień dobry,

Jak wiecie kilka miesięcy temu przeprowadziłam się na wieś, po której jeździ tramwaj. W mojej wsi nie ma Drogerii Natury, więc dostęp do marek własnych DN mam mocno ograniczony, a właściwie w ogóle go nie mam ;P

W związku z tym, uprzejmie zapytuję się czy ktoś byłby skłonny zakupić dla mnie pachnące lakiery My Secret? Mają pojawić się 1 czerwca i być dostępne w czterech kolorach, 7.99 zł/sztukę.


  1. 167 KIWI
  2. 168 FRUIT COCTAIL
  3. 169 CANDY
  4. 170 RASPBERRY

Poprzednie pachnące lakiery kupiłam i jestem z nich bardzo zadowolona, ale właściwie pachnienie mnie aż tak bardzo nie kręci. Po prostu mam ochotę na coś niedostępnie limitowanego.

Zostało jeszcze kilka dni, ale będę się przypominać i może marudzić Wam pod postami, że chciałabym :D
Chciałabym, chciała.. Ktoś na pewno się zlituje. Mój Słomkowy dealer do mnie wtedy przyjeżdża i jednak nie będzie mógł.. chyba, że wyślę Ją do innego miasta z misjo. O.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
Stri

Ps. Ten post miał zacząć się słowami "Jak wiecie, mam zdecydowanie zbyt mało lakierów do paznokci..", ale uznałam, że to jednak nie będzie śmieszne. Regularnie się pozbywam tych, które mi się znudziły. (Mhm, akurat) Polecam każdemu selekcję :)

Ps.2 W mojej wsi nadal nie ma lakierów termicznych, czy u Was są? Tylko nie te takie za 11 zł.. Jakieś te takie.. Ferrity. Jak to było :>

 photo zbytmalo_zps4dab22fa.jpg
To tylko część, aż tak dobrze nie jest. Crazy me.

niedziela, 19 maja 2013

hit telewizyjny i dwa kity filmowe

Dobry wieczór again ;) Już jestem w drodze, żeby umyć sobie włosy i przygotować się do snu i kolejnego tygodnia (co zajmie mi jeszcze z 3 godziny), więc mówię Wam dobranoc. Zanim jednak pójdę, bardzo krótko dam Wam znać co sądzę o 3 rzeczach, które miałam okazję oglądać w ciągu ostatniego miesiąca. Krótko, bo nie lubię czytać ani pisać recenzji tego typu, a może Wy macie podobnie jak ja i wystarczy Wam moje "tak" lub "nie".

Beautiful Creatures
Totalny fail. Akcent głównego bohatera był pocieszny. Reszta to totalnie mnie osłabiła. Usilnie próbowałam dopatrzyć się tam Zmierzchu, ale nie nie nie. Fail in epic kind of way. Tego filmu się nie da opowiedzieć, nawet gdybym chciała.

 photo beautiful-creatures-17178-1920x1080_zpsf6044f39.jpg

Hansel and Gretel
Co Bourne robi w tym filmie.. nie wiadomo. Gretel mi się z kimś kojarzy, ale nie wiem z kim. Nie nie, naprawdę nie. Zabijają czarownice, ale tylko te złe później się okazuje.

 photo REVIEW-Hansel-and-Gretel-Witch-Hunters_zps7dd5ac49.jpg

Broadchurch
Właśnie skończyłam oglądać. OMG co tam się wydarzyło. No po prostu aaaaaaaaa masakra. Ekstremalnie polecam tę produkcję telewizyjną. Jest osiem odcinków, każdy następny jest lepszy. Zdjęcia są wow. Zakończenie jest mhm. Podoba mi się, polecam serdecznie.

 photo broadchurch-11_zps9d5f4452.jpg

Udanego tygodnia,
Stri

brow stuff

Mam kilka produktów do brwi, dzisiaj o najczęściej używanym. Cień Bell z serii satin mat w kolorze 147 to chłodny brąz. Jest tani i spolegliwie dostępny. Uważajcie na odcień 146 - ten jest ciepły i to dramatycznie ;)


 photo ciendobrwi_zps422412be.jpg


Anyways, jeśli używam tego cienia to nie używam niczego innego. Sprawdza się świetnie - trzyma się właściwie cały dzień. Być może w deszczu i podczas treningów (jak mi się poci twarz i nie twarz) się trochę ściera/spływa, ale nie tak bardzo. Pokruszył się, bo mi upadł. Działa tak samo dobrze. Ja polecam :)


 photo P1210932_zps6e6757e5.jpg

Jeśli chodzi o pędzelek, używam skośnego/ściętego z QVS, który dostałam od Simply (dzięki :*). Wydaje mi się, że coś z "-VS" jest dostępne w Polsce, ale pewnie sama bym po niego nie sięgnęła. Jest genialny - jest grubszy niż standardowe pędzelki do brwi/linera, przez co rozprowadza cień na moich dużych brwiach szybciej niż cienki wypłoszowy pędzel.

 photo pedzelekdobrwi_zpsddce0861.jpg


A Wy czego używacie do brwi?
Jest już prawie 20., weekend się kończy. Udanego tygodnia :*

Stri

niedziela, 12 maja 2013

blogerskie lakiery wibo #9 peaches and cream

Propozycja Oleśki bardzo mi się spodobała. Miałam podobny odcień, którego się jakiś czas temu pozbyłam. Tamten mi nie pasował, bo był bardziej nude.. taki muted. Ten jest bardziej fluo if you will.
Zdjęcie na moim monitorze wygląda zupełnie nieadekwatnie. Odcień tego lakieru jest brzoskwiniowy, ale wpada w róż. Odwrotnie. Jest różowy i czasami wpada w brzoskwinię. Na moich zdjęciach jest brzoskwiniowo-morelowy-pomarańczowy być może? Trwałość lakieru jest interesująca. Nawet Seche nie dał rady utrzymać go na moich paznokciach dłużej niż półtora dnia w perfekcyjnym stanie (jak to ma w zwyczaju z którymkolwiek lakierem/odcieniem). Być może dlatego, że moja praca rujnuje mi paznokcie i skórę dłoni (i nie tylko, ale to pomińmy).

 photo wibopeaprosteczynnosci_zps5d493bef.jpg

Cieszę się, że blogerki są out there. Widzę, że kolekcja już prawie się wyprzedała. Ja skusiłam się jeszcze na lakier Jamapi, z którą miałyśmy okazję się spotkać kilka razy w Trójmieście. Obojętnie jaka by się Mary Rose nie okazała, wiedziałam, że chcę mieć buteleczkę z podpisem Magdy (muak :*). Zgarnęłam jeszcze taki błękit od Gosi (?). Nie wiem nawet kim jest Gosia, na pewno jak go użyję to sprawdzę :)

Tak, jak wspomniałam. Moje paznokcie są w dramatycznym stanie. Właściwie w ogóle ich nie maluję, to mnie zasmuca. Nie można się jednak przejmować. Dzisiaj sobie pomaluję. Mhm, a co ;)

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
pogoda w Często jest całkiem fajna - jest chłodno, padało.. trochę wieje..
Zapałki się skończyły, zapalniczka nie działa. Obiad bez ognia się nie ugotuje.

Stri

sobota, 11 maja 2013

sucho i drogo, czyli wężowa maskara - pierwsze wrażenia


 photo hrprosteczynnosci_zpsac830164.jpg

Dzień dobry!


Mogę Wam zaproponować jedynie moje pierwsze wrażenia, ponieważ tuszu Lash Queen Fatal Blacks Helena Rubinstein używałam zaledwie kilkanaście razy. Cieszę się, że w ogóle miałam okazję :) W momencie kiedy do mnie dotarł był już używany, więc kiedy pomalowałam sobie nim rzęsy uznałam, że jego suchość i gęstość są wynikiem przeterminowywania się, a nie jego pierwotnymi właściwościami. Skonsultowałam się z Hex, bo to od Niej dostałam ten produkt i dowiedziałam się, że tusz od początku taki był. W zasadzie nie wiemy czy ktoś w nim nie grzebał wcześniej, ale zakładamy, że nie i taka jest po prostu jego uroda.
Wydawałoby się, że następstwem suchości będzie kruszenie się, ale nawet nie. Trwałość jest naprawdę OK. Teraz na przykład używam tuszu z Oriflame i on mi się codziennie nieco odbija na dolnej powiece/pod okiem. Nie tak strasznie, ale jednak. Z HR tak nie było.

Mocną stroną produktu jest opakowanie. Wow. Naprawdę. Ja go nie wyrzucę :D Nie jestem gotowa. Używanie kosmetyków w ładnych opakowaniach daje +10 do zajebistości/samopoczucia i przebiegu dnia.

Właściwie to ja nie jestem w stanie Wam powiedzieć co ten tusz ma robić (zwiększać objętość, really?). Na moich długich i umiarkowanie obfitych rzęsach sprawdził się całkiem fajnie. Nie sklejał, nie pogrubiał sklejająco, nie rozczesywał jak grzebyczek, ale mogłabym się z tym pogodzić. To nie jest najlepszy tusz na świecie. Gdybym sama miała sięgnąć po jakiś wysokopółkowy tusz (próbowałam tylko kilku), wróciłabym do Mascara Infinito marki Collistar. Na pewno :)

Podsumowując, świetne opakowanie, formuła daleka od mokrej, nie rozmazuje się, nie ściera. Schodzi płynem micelarnym.

Używacie takich maskar? Ja właściwie próbowałam tylko drogeryjnych i to też nie tych droższych, muszę się przemóc i kiedyś kupić L'Oreala albo coś takiego. Zobaczymy :)

Mam nadzieję, że Wasza sobota przebiega fantastycznie. Ja strasznie zmokłam, ale o tym dlaczego tak zmokłam opowiem Wam następnym razem. Tęsknię baaaardzo, naprawdę strasznie. Myślę, że teraz już będzie lepiej z czasem. Pueblito (ksywka mojego kota) czuje się już lepiej, idziemy w dobrym kierunku. Dziękuję za cierpliwość, za dobre słowa, pozytywne emocje i Waszą obecność. Buziaki!
Stri

poniedziałek, 6 maja 2013

drewno w sypialni


Bardzo podoba mi się takie drewniane rozwiązanie. Jako pojemnik na łóżko albo w kuchni jako zabudowa nad stołem przechodząca w ławę.

Dobranoc :)
Stri

niedziela, 5 maja 2013

twice



colossal signs so I got lost

projekt piwnica

Projekt PIWNICA to ogromne przedsięwzięcie mające na celu odgruzowanie mieszkania, a zapełnienie piwnicy. Do piwnicy trafią rzeczy sezonowe, rzeczy z którymi nie wiem co zrobić, bo jeszcze nie jestem gotowa, żeby je wyrzucić albo mam wiele egzemplarzy jednego czegoś (lampek biurowych).
Życie nauczyło mnie, że warto mieć swoje i wozić to ze sobą po całym kraju wiele razy, ale mieć i nie musieć się prosić ani kombinować. Każdy ma swoją historię, swój pomysł i swoje rozwiązania. Oczywiście, że mogłam mieć minimum wszystkiego i mieć mniej. I nadal mogę mieć mniej, a bardziej funkcjonalnie. Jasne, że tak, ale wszystko musi trochę potrwać.

Oczywiście, że wolałabym, żeby moja piwnica wyglądała tak. Źródło.


Alrighty, bez przydługawych wstępów.
Etap pierwszy to rzeczy sezonowe. Buty, dekoracje, inne jakieś naczynia.
Etap drugi pudełka/opakowania/walizki/torby/coś tam.
Etap trzeci to sprzęty działające lub nie, ale takie, których nie można wyrzucić.
Etapy kolejne trzeba wymyślić.

Dam Wam znać.

Noo, oczywiście przed etapem pierwszym było odgruzowywanie/wywalanie wszystkiego z piwnicy, później było mycie i sprzątanie i przecieranie półek na zbutwiałej drewnianej konstrukcji i dopiero później nastąpi przenoszenie, ale przedtem pakowanie w pudła i planowanie.

Fajnie byłoby pomalować wszystko chociażby wapnem, ale jeszcze nie można tego zrobić, ale przenieść już trzeba, więc jest jak jest i musi tak być.

Niedziela upływa pod znakiem projektu PIWNICA. Oby się udało. Byłoby cudownie mieć więcej miejsca w mieszkaniu. Yay!

Udanej końcówki weekendu,
buziaki ahoj,
stri.

sunday cuteness


Oh btw, kiedyś będę miała psa. Ciekawe co na to Kiciunio. Oh well ;P
Dzień dobry,
Stri

sobota, 4 maja 2013

kwiecień na tak - podsumowanie

Kwiecień dobiegł końca, czas na podsumowanie projektu TAK.

TAK dla projektu
TAK dla stażu
TAK dla szkolenia "Jak zaplanować swoją karierę zawodową"
TAK dla spacerów w niesprzyjających warunkach pogodowych
TAK dla nie poddawania się w poszukiwaniu zaginionej książeczki opłat za wodę (znalazłam po kilku dniach intensywnych poszukiwań!!!!)
TAK dla powrotu do domu piechotą, a nie autobusem
TAK dla wyjścia z rossmanna z jedną potrzebną rzeczą, a nie miliardem niepotrzebnych
TAK dla lekkostrawnego posiłku (chcę pizzę i ociekające tłuszczem inne pyszności)
TAK dla konstruktywnego poranka
TAK dla rozważenia alternatywnej metody leczenia
TAK dla poszukiwań zaginionej piwnicy
TAK dla wielu kilometrów tam i z powrotem.
TAK dla oddychania głęboko i liczenia do dziesięciu (zamiast reagowania słusznie emocjonalnie i jakże nierozsądnie i nic nie wnosząco)
TAK dla uspokajania się
TAK dla zrzucania wagi, kilogram po kilogramie
TAK dla nie poddawania się w trudnych sytuacjach codziennych
TAK dla przyszłości, cokolwiek ona przyniesie
TAK dla tego, co naprawdę mnie cieszy i interesuje
TAK dla opiekowania się kotem, nie jest łatwo
TAK dla first things first
TAK dla oglądania meczów w dobrej jakości daleko od domu (zamiast w kiepskiej jakości w domu)
TAK dla zrealizowania wreszcie czegoś z pradawnej to do list
TAK dla pomagania Bliskim
TAK dla porządków w magazynach
TAK dla przypadkowej książki nie do końca przypadkowej
TAK dla zrobienia porządku w moich subskrypcjach youtube

W maju będę kontynuować, muszę się nauczyć mówić TAK jakoś bardziej. Różne wydarzenia miały miejsce, różne jeszcze nastąpią :)

piątek, 3 maja 2013

justin timberlake

Podróży z Justinem było wiele, ale niektóre były naprawdę warte zapamiętania. Ostatnio zorientowałam się, że m.in dlatego nie wiem co się dzieje na świecie, bo a) nie słucham radia, b) nie mam telewizora/nie oglądam wiadomości/nie czytam wiadomości, c) nie mam facebooka. Moje zainteresowanie bieżącą sytuacją kraju i świata jest znikome. Nie interesuję się polityką. Kiedyś byłam bardziej na bieżąco i naprawdę to nie jest tak, że mam wszystko w dupie. Po prostu mam wystarczająco dużo czynników stresowych w życiu i nie potrzebuję denerwować się jeszcze przy okazji oglądania poczynań i słuchania wypowiedzi hipokrytów i złodziei, kłamców, niebezpiecznych trzymających władzę polityków.
Pewne rzeczy mi tym samym umykają, nie znam się. Filozofia polityczna jest fajna, teoria jest fajna. Praktyka niekoniecznie. Zastanawiam się czasami nad tym wszystkim i dochodzę do wniosku, że nie mam ochoty. Niektóre sprawy prędzej czy później mnie dopadną, ale jeszcze nie teraz. Anyways, back to Justin. Nie wiem dokąd On teraz idzie, ale wiem, że będzie fajnie.

I will follow.







decubal recenzja produktów linii intensive - z perspektywy skóry atopowej

Dzień dobry,

dziś recenzja produktów Decubal z linii Intensive. Więcej pielęgnacyjnych recenzji mojego autorstwa znajdziecie tutaj. Więcej recenzji produktów Decubal dostępnych jest tu. Post wprowadzający, gdzie poruszyłam kilka ogólnych kwestii dotyczących tych kosmetyków znajduje się tu. Recenzja produktów z linii Basic jest tu. Zacznijmy :)

Decubal Face Vital Cream - wypełniający i rewitalizujący krem do twarzy

 photo fvcprosteczynnosci_zpsb481ac21.jpg

Zawartość substancji lipidowych 21%
Produkt ma pojemność 50 ml
Cena regularna to 26 zł

Składniki (INCI): Aqua, Pentylene Glycol, Cetearyl Isononanoate, Glycerin, Niacinamide, Simmondsia Chinensis Oil, Glyceryl Stearate, Dicaprylyl Carbonate, Glyceryl Stearate Citrate, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Magnesium Aluminum Silicate, Sorbitol, Ceramide 6 II, Ceramide 3, Phytosphingosine, Galactoarabinan, Cholesterol, Tocopherol, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Sodium Stearoyl Lactylate, Caprylic/Capric Triglyceride, Stearic Acid, Palmitic Acid, Sodium Gluconate, Sodium Hydroxide.

My love. Ma pompkę, ładne opakowanie, jest taki kremowy, sunie po skórze otulając ją płaszczem bezpieczeństwa. To równie podstawowy krem co Face Cream, ale robi wrażenie.
Po pierwsze, opakowanie - obviously.
Po drugie, konsystencja - gęsta, ale delikatna.
Po trzecie, działanie/skuteczność - wygładza, naprawia uszkodzenia, koi i otula. Po użyciu kremu skóra od razu wygląda lepiej. Stosuję z różnymi dodatkami. Wydajność - opakowanie wystarcza na około 2 miesiące. Wrócę do niego 4 sure. Zapachu brak. Krem pomaga zamaskować nieco suche placki. Nie sądzę, żeby mógł je zniknąć, ale nic nie może, więc trzeba się z tym pogodzić. Jest podstawowy, jak już wspomniałam, ale jest lepszy niż Face Cream. Moje naczynka nie mają nic przeciwko, moje pory się nie buntują. Jest to naprawdę dobry produkt, który Wam serdecznie polecam. Ja wrócę do niego na pewno i będę w stanie zapłacić za niego cenę regularną. Oczywiście, że poszukam promocji albo oferty w zestawie, ale naprawdę nie mam nic przeciwko, żeby płacić za niego pełną cenę. Dobry krem. I ma pompkę! Yay!

Decubal Hand Cream - krem do rąk

 photo hcprosteczynnosci_zps62f353af.jpg

Zawartość substancji lipidowych 37%
Produkt ma pojemność 100 ml
Cena regularna to 13 zł.

Składniki (INCI): Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Lanolin, Isopropyl Myristate, Petrolatum, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Glyceryl Stearate, Tocopheryl Acetate, Pentylene Glycol, Dimethicone, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Persea Gratissima Oil, Sodium Cetearyl Sulfate, Citric Acid, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate.

Producent opisuje ten produkt jako nawilżający, zmiękczający i ochronny, zawierający filtry słoneczne, bezzapachowy. Zapach, którym charakteryzuje się ten produkt jest często spotykany w kosmetykach dla skóry atopowej. Mnie on nie przeraża, ani nie dziwi, bo jestem przyzwyczajona, ale jeśli jesteście wrażliwe na niepokojące zapachy - ten krem nie jest dla Was. Skuteczność. Nawilżenie skóry utrzymuje się na bardzo porządnym poziomie, ale nie jest tak, że po użyciu/używaniu przez jakiś czas skóra jest nawilżona, miękka i sprężysta (i nie pęka i nie boli) bezterminowo. W przypadku zaprzestania smarowania, skóra wraca do siebie w przeciągu kilku godzin. Wynik jest i tak niezły. Opakowanie to najsłabsza strona produktu (wszystkich z linii z zamknięciem "na zatrzask") - zawiasiki nie dają rady, "pokrywka" jest zbyt cienka i naprawdę niewygodnie się używa kosmetyków w tego typu opakowaniach. Zmiana opakowań na takie z pompką lub takie z bardziej porządnym zamykaniem byłoby bardzo dobrym posunięciem ze strony producenta. Konsystencja jest adekwatna do charakteru tego kremu. Gęsty, tłusty krem - bardzo otulający, bardzo intensywny. Chociaż nie aż tak intensywny jak Intensive Cream.

Moje ogólne wrażenia są dobre - testowałam go (jeszcze) zimą. Był wtedy świetny, teraz wiosną jest nieco inaczej. Tzn no bo tak - ten krem nie nadaje się do używania w środowisku papierniczo-biurowym. Przynajmniej moim zdaniem się nie nadaje. Moja sucha skóra go wypija, ranki trzymają go kurczowo przy sobie, ale mimo to trudno jest go używać tak bez przerwy. Natomiast wieczorem przed spaniem albo w ramach spa moment - spoko :)
Możliwe, że do niego wrócę w ramach nawilżania się w trudnych chwilach, ale teraz mam do zużycia miliard innych, więc musi zaczekać. Uważam, że jest to bardzo dobry produkt. Wydajność oceniam jako dobrą. Nie jestem w stanie powiedzieć Wam na ile dokładnie mi wystarczył, bo przez pewien czas używałam go kilka/naście razy na dobę, a później 2 razy, a czasami raz. Wcierałam go czasami w stopy, czasami w kolana.. W różne miejsca :)

Decubal Intensive Cream - regenerujący krem do skóry atopowej

 photo icprosteczynnosci_zpsc464b92a.jpg

Zawartość substancji lipidowych 71%
Produkt ma pojemność 100 ml
Cena regularna 19 zł

Składniki (INCI): Petrolatum, Paraffinum Liquidum, Aqua, Pentylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Methyl Glucose Sesquistearate, PEG-20 Methyl Glucose Sesquistearate, Niacinamide, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Ceramide 3, Ceramide 6 II, Phytosphingosine, Cholesterol, Galactoarabinian, Xanthan Gum, Caprylic/ Capric Triglyceride, Sodium Stearoyl Lactylate, Sodium Citrate, Polyglyceryl-3, Methylglucose Distearate, Tocopherol, Stearic Acid, Palmitic Acid, Citric Acid, Sodium Hydroxide.

Produkt jest gęsty, tłusty i skuteczny. Konsystencja adekwatna, zapach nie przeszkadza, wydajność jest następująca: gdybym chciała posmarować sobie całe ciało - wystarczyłoby mi go na kilka razy, może z 8. Jednak nie zamierzam tego robić. Nie zamierzałam. Opakowanie tubowe nie jest najlepsze, ale żadne mi się nie popsuło. Pisałam o tym w poście wprowadzającym. Skuteczność jest w porządku. Jest to jeden z kosmetyków Decubal do którego na pewno wrócę. Jestem bardzo zadowolona. Nawilża, natłuszcza, otula i naprawia. Uwielbiam smarować sobie nim suche miejsca, stopy, dłonie też czasami. Tak się zastanawiam czy chciałabym kupić Intensive Cream czy Hand Cream. Wydaje mi się, że Intensive Cream ma więcej zastosowań. Bardzo go lubię, razem z Body Cream stanowią niesamowity duet, chociaż gdybym miała mieć tylko jeden produkt do ciała wybrałabym czerwony balsam.

Decubal Body Cream - balsam do ciała

 photo bodyprosteczynnosci_zps46f40210.jpg

Zawartość substancji lipidowych 40%
Produkt ma pojemność 250 ml
Cena regularna to 20 zł

Składniki (INCI): Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Isopropyl Myristate, Lanolin, Petrolatum, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Glyceryl Stearate, Tocopheryl Acetate, Cetearyl Alcohol, Tocopherol, Ceteareth-20, Sodium Cetearyl Sulfate, Dimethicone, Citric Acid, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate

Najlepszy produkt ever. Nie przeszkadza mi jego zapach, wydajność oceniam jako świetną. Zużycie go zajęło mi około miesiąca. Używałam oczywiście codziennie. Może powinnam zacząć od początku. Kiedy produkty Decubal do mnie dotarły, późnym popołudniem 7 lutego. Moja skóra była w coraz gorszym stanie, z dnia na dzień swędziała mnie i wysuszała się coraz bardziej. W związku z powyższym, kiedy zobaczyłam dwa balsamy do ciała, pomyślałam, że zacznę od czerwonego (biały miał napisane, że jest do skóry atopowej i pomyślałam, że pewnie jest lepszy, więc zacznę od gorszego, żeby sprawdzić jak się spisze na mojej wymagającej skórze). Zaczęłam więc i po 3 dniach moja skóra mniej bolała, była bardziej miękka i swędziała przez kilka godzin w ciągu dnia zamiast przez kilkanaście.

Powtórzmy sobie coś jeszcze raz, tak dla pewności, że wiemy o co chodzi. Swędzenie skóry towarzyszy mi codziennie. Czerwone plamy, suche placki, pokrzywka, łuska na owłosionej skórze głowy i na ciele też powoli. To jest codziennie. W związku z powyższym cokolwiek pomagające mi przetrwać jest na wagę złota.

Ten balsam jest na wagę złota. Na pewno będę do niego wraca. Jest skuteczny, ma fajną konsystencję. Działa. Do całego ciała mogłabym używać tylko tego produktu. Może jak mnie minimalizm ogarnie to zrobię taki myk. Jeden balsam na cały miesiąc.Do ciała, do stóp, do suchych miejsc. Używałam go raz dziennie, na noc. Nie dlatego, że rano mi się nie chciało, ale dlatego, że chciałam zobaczyć jak to będzie. I było okay. Tzn tak. Było tak dobrze, że już lepiej nie mogło być. To nie oznacza, że było świetnie, ale było naprawdę lepiej.

Uwielbiam. Polecam.

Do zobaczenia,
stri.

środa, 1 maja 2013

decubal recenzja produktów linii basic - z perspektywy skóry atopowej

Nadeszłam.

To jest moja recenzja produktów do pielęgnacji ciała Decubal z linii BASIC (pielęgnacja codzienna), SHOWER and BATH OIL - olejek pod prysznic i do kąpieli, bezzapachowy/grejpfrutowy przedstawiłam Wam w poprzedniej notce. Obszerna recenzja wynikała z faktu, iż produkt myjący ciało jest osobną kategorią spośród tych kosmetyków. Więcej pielęgnacyjnych recenzji mojego autorstwa znajdziecie tutaj. Więcej recenzji produktów Decubal dostępnych jest tu. Post wprowadzający, gdzie poruszyłam kilka ogólnych kwestii dotyczących tych kosmetyków znajduje się tu. Zacznijmy.

W skład linii, poza w/w wchodzą: pianka do mycia twarzy, krem do twarzy, krem pod oczy, balsam do ciała, żel kojący i preparat na suche miejsca. Po kolei.

Decubal Face Wash - pianka do mycia twarzy

 photo dcwfprosteczynnosci_zps29050dd2.jpg

Nie zawiera substancji lipidowych
Produkt ma pojemność 150 ml
Cena regularna to 15 zł.

Składniki (INCI): Glycerin, Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Niacinamide, Sucrose Cocoate, Allantoin, Caprylyl Glycol, Bisabolol, Sodium Gluconate, Citric Acid.

Opakowanie produktu nie mogłoby być lepsze - pompka jest funkcjonalna, higieniczna. Nie zacina się, dozuje odpowiednią ilość produktu. Do umycia twarzy, szyi, karku i dekoltu (i nawet jeszcze okolic) potrzebuję dwóch pompek. Do samej twarzy i szyi wystarczy jedna. Opakowanie i wydajność na plus - 150 ml pianki wystarczy mi na 3 miesiące, nawet ponad 3. Mhm.

Zapach i konsystencja też są udane. Zapach produktu jest słabo wyczuwalny, ale ma słodki smak, więc jest przyjemny. Na pewno nie jest nachalny. Konsystencja pianki to chyba moja ulubiona forma produktu myjącego do twarzy.

Skuteczność - na pewno dobrze oczyszcza pory, a nawet nawilża (biorąc pod uwagę inne moje doświadczenia z takimi produktami). Nie odziera z lipidowego płaszczyka (Tak, bo akurat masz ten płaszczyk taki gruby, że robi ci to jakąś różnicę.. a robi mi! :D). Nie zauważyłam wielkiej zmiany w jakości mojej skóry - po zastosowaniu i tak muszę użyć nawilżacza. Może skóra jest mniej ściągnięta, ale od 8 lutego do 26 kwietnia nie poprawiła się wow, ale też nie pogorszyła się. To jest bardzo ważne - produkt mnie nie skrzywdził. Ekstremalne istotne. Nadal mam suche placki na twarzy (o tym szerzej przy okazji kremów, ale generalnie chodzi o to, że pielęgnacja jest chwilowa i działa tylko doraźnie, przyczyna nie jest uleczalna), ale to mi będzie towarzyszyć 4evah.

Ważne, że mnie nie uczulił, nie podrażnił. Nie denerwował moich naczynek, ale też nie przynosił im ukojenia (ale to jest OK). Uważam go za bardzo bezpieczny produkt do mycia twarzy i dekoltu. Skóry. Wędruje na moją listę "możesz używać bezpiecznie" i już mam kolejne opakowanie.

 photo fwdecubal_zpsf84a7943.jpg

W związku z powyższym Wam go polecam. Pamiętajcie o promocjach.

Przejdźmy do kolejnego produktu.

Decubal Face Cream - podstawowy krem do skóry suchej

 photo dfcprosteczynnosci_zps39155093.jpg

Zawartość substancji lipidowych to 18%
Produkt ma pojemność 50 ml
Cena regularna to 22 zł

Składniki (INCI): Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Cetyl Alcohol, Sorbitan Stearate, Glyceryl Stearate, Citric Acid, Lanolin, Polysorbate 60, Cetearyl Glucoside, Cetearyl Alcohol, Carbomer, Tocopherol, Ethylhexylglycerin, Sodium Gluconate, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate.

Ten produkt z całej gromadki przypadł mi do gustu najmniej, mimo, iż sprawdził się na mojej skórze jedynie w pewnym sensie. Już wyjaśniam. Tak - mam skórę atopową. Tak, potrzebuję specjalnej pielęgnacji - delikatnej i podstawowej/prostej. Jednak oprócz tego, że moja skóra jest patologicznie sucha i wrażliwa z natury i manifestuje to przesuszeniami i reakcjami alergicznymi, jest również łatwo zanieczyszczająca się z porami kraterowymi (w strefie T) oraz tragicznie naczynkowa. Ponadto, mam 25 lat i powoli rozglądam się za eliksirem młodości (jeden już mam YAY!). Wiadomo.

Biorąc pod uwagę to wszystko zastanówmy się co mógł zrobić dla mnie Decubal Face Cream. Konsystencja jest znajomo dziwnawa - niby tłuścioch, ale lekki. Taki niby ślizgający się po skórze, ale się jednak wchłania. Zmiękcza skórę, nawilża ją i koi. Redukuje swędzenie na tyle, na ile jest to możliwe. Jednakże nie jest do produkt dedykowany dla skóry naczynkowej ani też dla skóry przetłuszczającej się; i łatwo zanieczyszczającej. Co za tym idzie, byłam z niego zadowolona tylko w okolicach policzków, szyi i dekoltu oraz suchych placków (które pojawiają się na mojej całej twarzy, pod oczami, wokół oczu, wokół ust i pomiędzy brwiami itd). To jest podstawowy krem, dobry do suchej skóry i niczego więcej nie możemy od niego wymagać. Tylko tyle i aż tyle. Moja pielęgnacja twarzy jest rozbudowana i używam wielu produktów. Po prostu dlatego, że potrzeby mojej skóry są zróżnicowane i momentami wykluczające się.  Na pozór wykluczające się? Jakoś tak.

Jeśli chodzi o skuteczność - jest skuteczny i robi co ma robić, ale dla mnie to za mało dla mojej całej skóry, więc używam go tam, gdzie potrzebuje. Moje naczynka nie zareagowały na niego obronnie, ale też nie były ukojone, więc nie używam go na te obszary. Nadaje się pod makijaż, chociaż moja strefa T nie lubiła go zbytnio. Używałam go przez te kilka tygodni i wydajność oceniam na bardzo dobrą. Zużyłam może 1/3, coś takiego. Zakręcany słoik nie jest opakowaniem z pompką, ale jest w porządku. Opakowanie tego typu jest powszechne i już się przyzwyczailiśmy.

Nie sądzę, żebym wróciła do tego produktu. Za to bardzo możliwe, że wrócę do kolejnego z linii podstawowej. Chociaż.. nigdy nie mów nigdy. Wiem, że nie zrobi mi krzywdy tam, gdzie potrzebuję zniwelować suchość. Inne potrzeby mojej skóry mogę zaspokajać pozostałymi produktami.

Decubal Eye Cream - nawilżający krem pod oczy

 photo ecdecubalprosteczynnosci_zps55860456.jpg

Zawartość substancji lipidowych to 23%
Produkt ma pojemność 15 ml
Cena regularna to 27 zł

Składniki (INCI): Aqua, Pentylene Glycol, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Cetyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Octyldodecanol, Sodium PCA, Distarch Phosphate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, PEG-40 Stearate, Butyrospermum Parkii Butter, Creatine, Sodium Hyaluronate, Hydrolyzed Collagen, Tocopheryl Acetate, Isocetyl Alcohol, Ceramide 3, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Tocopherol, Sorbitan Tristearate, Carbomer, Sodium Gluconate, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin.

Będzie krótko i treściwie. Ten produkt jest bardzo przyjemny.
Opakowanie z pompką, genialne. Plus za pomyślunek producenta. I jeszcze widać ile ubywa! So exciting :) Konsystencja jest dobra, bo jest lekka i miękka. Zapachu brak, nie zauważyłam. Wydajność jest dyskusyjna. Na początku myślałam, że ten krem wystarczy mi na 2 tygodnie, bo lubię sobie zrobić dobrze pod oczami dużą ilością kremu, ale później przystopowałam i teraz oceniam ją jako dobrą. Tzn ale wiecie to już jest kwestia tego z czym czujecie się komfortowo. Ja lubiłam grubą warstwę kremu również dlatego, że mam suche okolice dookoła oczu. Przy okazji stosowania tego kremu to się nie zmieniło, ale zauważyłam, że tan sam efekt osiągam mniejszą ilością. 15 ml wystarczy na około 3 miesiące stosowania.. tak myślę.
Skuteczność. Nawilża, tyle. Jest podstawowo nawilżający, nie uczula, nie podrażnia. Pomaga przy suchych plackach (w ich zamaskowaniu). Dobry produkt  w dobrej cenie (25 zł to chyba jego maksymalna cena w regularnej sprzedaży). Ja polecam i kiedyś go niego wrócę (mam jeszcze 2 kremy pod oczy w zapasach)

Decubal Clinic Cream - balsam do ciała

 photo P1200783_zps2447cc4b.jpg

Zawartość substancji lipidowych to 38%
Produkt ma pojemność 250 ml
Cena regularna to 26 zł

Składniki (INCI): Aqua, Isopropyl Myristate, Glycerin, Sorbitan Stearate, Lanolin, Dimethicone, Cetyl Alcohol, Polysorbate 60, Sorbic Acid.

Tego balsamu używałam jako drugiego. Przez pierwszy miesiąc smarowałam się czerwonym Decubal Body Cream z linii Decubal Intense. W związku z tym moja skóra była w dobrym stanie i oczekiwałam, że taka pozostanie. Skuteczność. Faktycznie pozostała, więc mogę powiedzieć o nim, że spełnia swoją funkcję - nawilża, natłuszcza, zostawia ochronną warstwę. Trochę pomaga przy swędzeniu, ale delikatnie tylko. Nie podrażnia, dobrze współgra z perfumami. Wchłania się nawet dobrze. Zapach ma charakterystyczny dla swojego składu. Wydajność jest bardzo dobra, wystarczył mi na miesiąc. Konsystencja Decubal Body Cream odpowiadała mi bardziej, ale ta też jest okay. Gęsta, ale rozsmarowująca się. Ten biały balsam nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak czerwony, więc nie będę do niego wracać w pierwszej kolejności, ale zdecydowanym plusem jest jego uniwersalność. Czerwony też jest uniwersalny. Wolę czerwony, opiszę Wam go dokładnie przy okazji posta na jego temat. Alright. Na temat opakowania pisałam w poście wprowadzającym. Zawiasiki są mało udane, ale poza tym tuba jest spolegliwa. Nie przeszkadza mi. Jak już pisałam, mnie żaden produkt się nie popsuł, ale tubki mają w sobie potencjalne popsucie, więc należałoby to poprawić.

Decubal Anti-Ich Gel - żel kojący do swędzącej skóry

 photo aigprosteczynnosci_zpscbdcbe69.jpg

Nie zawiera substancji lipidowych
Produkt ma pojemność 100 ml
Regularna cena to 15 zł

Składniki (INCI): Aqua, Glycerin, Pentylene Glycol, Methyl Gluceth-10, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Panthenol, Sodium Gluconate, Sodium Hydroxide.

To był jeden z produktów, które natychmiast wyciągnęłam z pudełka i zaczęłam używać. Skóra swędzi mnie przez 7 dni w tygodniu, więc byłam bardzo podekscytowana. Owszem, schłodził skórę (również dlatego, że przyjechał nieco zmarznięty.wychłodzony.. co podsunęło mi pomysł, żeby trzymać go w lodówce w jakimś sensie) i nieco ją ukoił, ale nie miałam na szczęście przez te 2 miesiące reakcji alergicznej takiej wypryskowej wysypkowej tylko tak normalnie - pokrzywka, łuszcząca się skóra.. Z tym pomagał mi czerwony balsam Decubal Body Cream.
Może od początku. Zapach nie jest wyczuwalny, konsystencja żelu, dobrze się wchłania. Wydajność normalna, jeszcze go nie zużyłam, więc trudno mi powiedzieć. Opakowanie tubkowe już wyjaśniałam. Skuteczność mnie zastanawia. Jeśli ten produkt miałby zniwelować swędzenie w 100%, nie mógłby tego zrobić. Jednak pamiętajmy, że nic nie mogłoby tego zrobić. W związku z powyższym i biorąc na to poprawkę, uważam, że produkt jest fajny. Ja oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, iż używałam go krótko i mało, ale jest to produkt, który ma koić tu i teraz, więc oczekuję od niego raczej natychmiastowego efektu bardziej niż powolnego.
Generalnie jest tak, że cała moja pielęgnacja ma za zadanie złagodzić swędzenie. W związku z tym produkt, który chce zrobić to szybko szybko, przyciąga moją uwagę :) Będę go testować jak zjem spryskanego pomidora albo owady mnie pogryzą. Żel nie zmienia mojej pokrzywki ani nie zmienia łuski łuszczącej się. Niemniej jednak jest to produkt interesujący i dam Wam znać co o nim sądzę w przyszłości.

Mały edit. Oczywiście, że nie wkleiłam przygotowanej wcześniej recenzji preparatu na suche miejsce. Już się poprawiam.

Decubal Lips and Dry Spots - balsam do ust i miejscowo zmienionej, popękanej i suchej skóry

 photo ldsprosteczynnosci_zps7f71befd.jpg

Zawiera 100% substancji lipidowych
Produkt ma pojemność 15 ml
Cena regularna to 20 zł

Składniki (INCI): Petrolatum, Lanolin, Paraffinum liquidum, Cera Alba, Ricinus Communis, Seed Oil, Salicylic Acid, Tocopherol.

Ja używałam go raczej do ust niż do suchych miejsc. W przypadkach bardzo awaryjnych smarowałam sobie pęknięcia i zranienia, ale nie aż tak często, bo miałam przy sobie zawsze krem do rąk z serii Intensive, więc sięgałam po łatwiejszą konsystencję. Jako balsam do ust się sprawdził - nawilżał, natłuszczał, zmiękczał. Nie mam problemów z zajadami, ale mam problem z suchymi miejscami wokół ust.
Jednak produkt ten, jako 100% tłuszcz, niekoniecznie współpracuje z moimi zanieczyszczającymi się porami wokół ust. Nie mogłam smarować się nim gdzie popadnie, bo bym miała pryszcz na pryszczu. Jeśli trzymałam się w granicach warg - było okay. Jedynym minusem tego produktu jest jego opakowanie. Opakowanie samo w sobie jest okay, ale ma pewien wkurzający szczegół - sam otwór przez który wydobywa się produkt jest w porządku, ale dlaczego och dlaczego producencie nie pomyślałeś o tym, żeby zaokrąglić aplikator. Nakładanie na usta byłoby i przyjemniejsze i łatwiejsze. Nie musiałabym sobie ranić usteczka albo brudzić palców. To jedyne moje przyczepienie się. Tak sobie myślę teraz, że dobrze sprawdziłby się do skórek. Muszę go spróbować też w ten sposób. Podczas testowania przez te kilka tygodni nie miałam problemów z pękającymi skórkami, dopiero teraz mnie dopadło. Skuteczność jak najbardziej w porządku, wydajność też - nie narzekam. Gdybym jednak chciała sobie nim posmarować np kolana no to gorzej, chociaż konsystencja jest gęsta.

Kolejna część recenzji Decubalowych nadejdzie wkrótce. Podsumowując dotychczasowe produkty - mam już kolejne opakowania olejku do mycia ciała i pianki do mycia twarzy. Krem pod oczy zaraz mi się skończy i możliwe, że kupię go ponownie.

Jeśli macie jakieś pytania - zadawajcie je w komentarzach albo mailowo. Dobra pielęgnacja jest istotna, ale chyba większość atopowców spróbowała czegokolwiek, co mogło im pomóc. Mnie Decubal pozytywnie zaskoczył. Seria Intensive is coming soon.

Dzień dobry ;)
Stri


nowości yves rocher i kod promocyjny maj 2013

Pomyślałam, że oprócz kodu warto wiedzieć jakie są nowości w Yves Rocher :) Bardzo mi się podobają limitowane opakowania w stylu vintage, chciałabym takie fioletowe..

Opakowania Vintage Pure Camille :)

Neroli zapach mhmm

Suchy olejek do ciała

Żel modelujący brzuch i pośladki MINCEUR INTENSIVE

Żel redukujący cellulit MINCEUR INTENSIVE

Balsam ujędrniający uda MINCEUR INTENSIVE



Kuracja wyszczuplająca Triple Action MINCEUR INTENSIVE



Duet Serum Vegetal ujędrnianie

Krem przeciwzmarszczkowy przywracający blask na dzień do skóry mieszanej

Krem pod oczy błyskawicznie wygładzający SERUM VÉGÉTAL 3





MAJ001 upoważnia do 40% rabatu na wybrany produkt oraz darmowej dostawy od 89 zł.

Do zobaczenia!
Stri

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...