niedziela, 30 czerwca 2013

yves rocher tendre jasmin

 photo P1220054_zps1decc265.jpg

Opakowanie nie jest funkcjonalne, ale jest do zniesienia i da się wydostać spływające mleczko, nawet pod koniec butelki. Zapach jest kwestią gustu - ja takich perfum zapewne bym nie zużyła więcej niż miniaturkę, ale balsam do ciała służył mi bardzo dobrze i używałam z przyjemnością :) Szybko się wchłaniał, nie kleiła się po nim skóra. Miał miękką konsystencję, ale nie lejącą się.
Dostałam go w prezencie, dziękuję! Był to taki luksusowy akcent wiosennych wieczorów :)
Miałam również okazję używać żelu pod prysznic Vanilla Noir i bardzo dobrze go wspominam, było miło. Cenowo nie zachwycają, bo mleczko kosztuje w regularnej cenie 66 zł, ale od czego są tanie weekendy -50%. 33 zł za taki uprzyjemniający życie produkt - czemu nie. Tak poza tym, można dostać tego typu mleczka jako gratis do zakupów w sklepie internetowym.

Przed nami kolejny tydzień zmagań z rzeczywistością. Cel na nadchodzący tydzień? Poćwiczyć z 3 razy, uporządkować dwie szafki w kuchni, ugotować rosół, zaleczyć rany po rozdrapanych ugryzieniach owadów, nie jeść słodyczy i nie pić słodkich napojów. Ciekawe. Lody się nie liczą jeśli będzie gorąco ;P

Spokojnej nocy,
Stri

naughty boy

brązujące nowości pielęgnacyjne: bielenda orzech i bursztyn

 photo P1220034_zps68ad5787.jpg

Esy, floresy, fantasmagorie wysłała mi (dziękuję Kochana!) brązujące masło do ciała i krem do twarzy, które w 35 stopniowym upale ze mnie spływają, ale w chłodniejsze dni nawet nie :) Nie robią plam, nie jestem pomarańczowa, nie jest spektakularnie, ale to dopiero początek, więc zobaczymy. Z tej serii bardzo bardzo lubię krem tonujący. Mam też samoopalacz z Daxa, którego nie używam.. ale używam chwilowo brązujących produktów z drobinkami, takich wyrównujących koloryt skóry. Napiszę osobny post na ten temat, bo są produkty, które mają sens i takie, które mogłyby być lepsze.

 photo P1220037_zpsf05d9092.jpg

Wczorajsza noc kulturalna przebiegła smoothly, spektakl Planeta Lem Teatru Biuro Podróży był highlightem wieczoru. Chętnie zobaczyłabym ich ponownie. Poza tym było spokojnie i przyjaźnie.

Jak mija Wasz weekend?
Buziaki!

Stri
:)

sobota, 29 czerwca 2013

hm glitter nail polish swatches

 photo gnpolish_zps9a319055.jpg

Przepiękny żelkowy brokat. Robi wrażenie.

 photo ghm_zps49c06f1e.jpg

 photo glitterhm_zpsc67907cd.jpg

 photo P1220493_zps18a58629.jpg

Moje skórki za to nie robią, bo całe dłonie mam wysuszone tak, że hej. Dwie warstwy dały radę, tutaj lakier ma już trzy dni. Widać starte końcówki, trzeba się z tym pogodzić :)
Lakier kosztował 14.99 zł, jest dostępny w regularnej sprzedaży jak sądzę. Czy to jest ten taki lakier piórkowy? Nie orientuję się aż tak bardzo w tych nowościach, nie wiem czemu ominęły mnie piórkowe wynalazki. Może dlatego, że Golden Rose je wypuściło? Nie jestem pewna. W każdym razie, bardzo mi się podoba.

Sobota trwa, dzisiaj i jutro opiekuję się Muchą. Powrócę jeszcze do Was dziś, bo mam jeszcze kilka rzeczy do przekazania światu (na przykład ulubieńcy maja można byłoby ogarnąć ;P)
Buziaki, dzień dobry :)

Stri

piątek, 28 czerwca 2013

pat and rub lip scrub

 photo lipscrub_zps52a6483b.jpg

W makijażu podkreślam bardziej usta niż cokolwiek innego. Teraz przeważnie żar leje się z nieba, więc wszelkie nawilżające/masełkowe konsystencje nie mają racji bytu. Chociaż nadal moje Celie się nie roztopiły, ani nie złamały. Używam matowych, mocno barwiących, wysoce napigmentowanych stainów. Zresztą zawsze takich używam, regularnie. Mocne kolory niekoniecznie nadają się do mojej obecnej pracy, ale na wieczór.. :)

Anyways, wiadomo - peelingowanie ust jest kluczowe w przypadku takich preferencji kolorystyczno-trwałościowych. Jasne, że używałam peelingów do twarzy, np St. Ives albo nawet do ciała (delikatnie), np Bielendy.. Niestety nie dawały one pożądanych efektów, więc stwierdziłam, że czas na coś bardziej adekwatnego. Wybrałam produkt Pat n Rub Cukrowy Piling Kawowy do ust. Co prawda nie lubię słodkiej kawy, a to jest ewidentnie słodkie i kawowe.. ale nie jest tak, że mi to przeszkadza. Musiałam się przestawić. Oczywiście, kontakt peelingu ze skórą/kubkami smakowymi nie jest długi, zresztą nie jest też aż tak częsty. Robiłam peeling codziennie przez jakiś czas, ale okazało się, że raz na 3 dni też jest okay. Chyba, że usta mi przesuszają się nadmiernie. Wtedy może używam go częściej. Pamiętajmy jednak o nawilżaniu ust pomadkiem ochronnym i nawadnianiu tkanek wodą. Dzięki olejkowi jest delikatny, cukier zapewnia skuteczność. Jest ogromnie wydajny!

Używacie peelingów do ust? Wydaje się, że latem nie mamy problemów z suchymi skórkami, tzn w porównaniu do zimy. Zimą jest dramat, prawda? Do zimy jeszcze kilka miesięcy ;) Właśnie sobie uświadomiłam, że zgubiłam gdzieś zdjęcie samego produktu. Muszę to nadrobić jak siądę przed komputerem :)

W sklepie internetowym pat n rub obowiązywała promocja na wybrane 6 produktów. Były 50% off i dlatego się zdecydowałam, a może popchnął mnie do tego mój pośrednik ;) zakupowy.. Dostałam eko-breloczek. Ja zbieram breloki, chociaż teraz już mniej obsesyjnie i też części się pozbyłam. Może zacznę od nowa.. Rozważałam też magnesy na lodówkę, ale podczas niedawnej wyprawy turystycznej, nie udało mi się znaleźć żadnego sensownego egzemplarza i pomysł został zawieszony.

(a już za 7h16min będę mogła oznajmić, że..)
The weekend has landed.
Buziaki!
Stri

czwartek, 27 czerwca 2013

the nbhd $ting



i tried to be someone
i'd like to be someone else
for you

if i had done something
a little bit differently
we would have moved
in better direction that this
baby

if you were human
if you where who i assumed you were
you wouldn't have done this
i thought i did something
but they would do anything
to bring me down
she brought me down

maseczka rozmaitości oczyszczająco-kojąca

 photo maseczkarozm_zps765e3b83.jpg

Tak, ten post miał pojawić się wczoraj, ale nie zaistniał na skutek tąpnięcia przestrzenno-czasowego. Moja Przyjaciółka obroniła się i wczoraj świętowałyśmy. Dzisiaj byłam trochę zmęczona ;)

To, że robię maseczkę w każdy poniedziałkowy poranek, to już wiecie. Maseczka rozmaitości polegała w dużej mierze na maseczce wulkanicznej z Biochemii Urody. Dosypałam trochę czerwonej glinki, oleju z kocanki, hydrolatu z kwiatu pomarańczy i żelu hialuronowego. Wymieszałam w ceramicznej miseczce plastikową łopatką i nałożyłam na twarz na około 25 minut. Włosy Kiciunia się do mnie przykleiły, co można zobaczyć na zdjęciu. W pewnym momencie zwilżyłam skórę woda termalną, a później zmyłam wszystko pod prysznicem. Użycie olejku sprawiło, że skóra nie była ściągnięta. Natychmiastowe efekty w postaci znaczącego zmiękczenia skóry, świetlistości i wygładzenia, były zauważalne nieuzbrojonym okiem. Naczynka były spokojne, nic im nie dolegało. Pory były trochę mniej widoczne, zapewne dlatego, że przed maseczką zrobiłam peeling (enzymatyczny).

Maseczka wulkaniczna dobiegła już końca, o właśnie. Muszę pamiętać, żeby dopisać ją go mojego mega empties posta. Tak tak, mega empties are coming.

Celem tego posta jest I guess pokazanie Wam, że nie potrzeba ani dużo czasu ani dużo składników, żeby trochę stuningować maseczkę. Nie robię raczej maseczek od podstaw, chociaż może mogłabym. Mam jeszcze dużo glinki, mam składniki. Muszę poszukać przepisów i zrobić coś bardziej.

Linki do przepisów mile widziane! :)
Nabrałam ochoty na avocado. Co się ze mną dzieje, mam jakieś dziwne zachcianki. Może to przez lekkie niedospanie. Dobranoc miłego wieczoru. Ja dzisiaj przymierzam się do filmu, chociaż pewnie zasnę przed albo w trakcie projekcji ;)

Buziaki!
Stri

wtorek, 25 czerwca 2013

masażery z rossmanna

Masażerów ciąg dalszy, ale nie obawiajcie się; proste czynności nie zamieniają się w blog o wibratorach. Chociaż są wibratory, o których warto pisać i może nawet należałoby.
Anyways, od razu wyjaśnijmy sobie, że bez ćwiczeń, diety i wody żaden kosmetyk nie pomoże i masaże też nie przyniosą zadowalających efektów.

 photo mas1prosteczynnosci_zpsecb160ff.jpg

Masażer typu rolka z wypustkami jest fajny kiedy potrzebuję zrolkować sobie uda albo pośladki.. boczki (tylko, że u mnie boczki to właściwie taka płachta tłuszczu).

 photo mas2prosteczynnosci_zps68c5424c.jpg

 photo mas3prosteczynnosci_zps836d3b18.jpg

Masażer typu rękawica z prześwitami to z kolei fajny pomysł na przykład pod prysznicem.

O działaniu nie będę próbowała się wypowiadać - skuteczność zmasowanego ataku na obwiśnięto-obtłuszczoną skórę jest nieunikniona. Trzeba chcieć robić to, co trzeba robić. Nie jestem pro, więc nie doradzę Wam jak się masować, ale biorąc pod uwagę, że zależy nam na cyrkulacji - daje to pewne wyobrażenie :) Trwałość wydaje się być dobra, nic się nie odkleja, nie odpryskuje i nie odpada. Cena to ok 12-15 zł za sztukę. Polecam :) I kolor jest fajny :)

W weekend wypróbuję jedną z nich do prania pędzli. We'll see. Chociaż i tak wolałabym rękawicę "całą", taką jak ma Mucha do wyczesywania.. może odwiedzę Mumu i sobie pożyczę ;P

Zawsze chciałam wypróbować szczotkowania na sucho, czy jak to się tam nazywa. Tylko obawiam się o moją atopową skórę.. hmn..

Jak mija Wasz dzień? Jeszcze tylko 3 dni i weekend ^^
Buziaki,

Stri

p2 sand style 050 confidential swatches

 photo P1220621_zps72d8bd85.jpg


Dzień dobry! Jest wtorek, a ja mam dla Was kolejne piaskowe swatche. Tym razem nieosiągalny dla mnie stacjonarnie P2. Muszę uderzać na allegro. Nie dojechałyśmy z Dziewczynami do DMu, miałyśmy znikome fundusze ;) Nie poddajemy się jednak, kiedyś na pewno!

Piaski na zdjęciu wyżej należą do Słomki, może kiedyś kupię sobie swoje :) Miałam na paznokciach oba, ale na zdjęcia załapał się tylko p2 sand style 050 confidential. Nie jest to czarny ani granatowy ani szary lakier. To taki miks. Widzicie na zdjęciach niebieskie drobinki? Lakier ma różne oblicza, nie można mu odmówić uroku. Czasami wręcz wpada w fiolet, ale tak delikatnie. Ma żółte jakby złote drobinki obok tych niebieskich i białych. Naprawdę, jest wow. Kupię go i będę używać z przyjemnością. Jeśli chodzi o wysychanie to standardowo - szybciej niż w przypadku kremów, no i oczywiście łatwiej, bo widać kiedy lakier przybrał matową formułę. Mam wrażenie, że P2 wysycha wolniej niż OPI, ale musiałabym to jeszcze zbadać. Chwilowo nie mam takiej możliwości, bo Słomka mnie opuściła. Musiała jechać na górę mapy. No, ale przecież to jeszcze nie koniec i za kilka miesięcy widzimy się ponownie ;)

 photo p2conf_zpsaf23f5e8.jpg

Jakie są Wasze ulubione piaski? :)

Stri

poniedziałek, 24 czerwca 2013

antyperspirant do stóp

 photo P1210944_zps4cf87b10.jpg

Generalnie, moje stopy się nie pocą. Pocą mi się różne miejsca, ale stopy raczej nie. Przez ostatni tydzień (dwa tygodnie?) coś się zmieniło. Nie wiem czemu, pewnie dlatego, że muszę funkcjonować w upale i żar leje się z nieba, a ja nie mam wyjścia i muszę spędzać kilka godzin na zewnątrz chodząc i kilka godzin w pracy wewnątrz w bardzo dusznym pomieszczeniu bez możliwości otworzenia okna i wprawienia powietrza w ruch. Alright, więc mam problem z poceniem się stóp. To dla mnie nowość, to tej pory kosmetyków typu antyperspirant do stóp nie stosowałam w ogóle. Ten na zdjęciu to staroć z Biedronki, który kupiłam kiedyś ze względu na kolor opakowania. Będę próbować, może coś zdziała. Pocenie się stóp byłoby do zniesienia (przy takich temperaturach nie dziwi mnie to w ogóle), ale powoduje otarcia i odciski na stopach, na palcach  i w ogóle wszędzie.. w związku z tym muszę coś poradzić. W najgorszej opcji będę się obklejać plastrami, już i tak wydaję na plastry Compeed około 60 zł miesięcznie (oh well).

Macie jakieś sprawdzone sposoby na stopy? Rillo, antidral, etiaxil..? Wkrótce o moim nowym odkryciu antyperspirantowym do ciała. Może jego też powinnam spróbować do stóp.. wolałabym coś bardziej adekwatnego. Sama nie wiem.

Jak mija Wasz poniedziałek, dajecie radę?

blogpost #1000


Dziękuję za Wasze wsparcie i pozytywną energię.
Jesteście niesamowici :*

Przytulam się!
Stri

maseczki na dobry początek tygodnia

W poniedziałkowe poranki zwykle jest mi przykro, że weekend dobiegł końca i zaczyna się tydzień pracy. Czasami, po weekendowym imprezowaniu, moja skóra wygląda gorzej. Jest zanieczyszczona i ma ochotę na odrobinę luksusu. W związku z powyższym, w poniedziałkowe poranki zawsze robię sobie maseczkę. Raczej "z tubki", żeby było łatwiej i szybciej.

W zeszły poniedziałek była to maseczka Clean n Clear, teraz było to moje marokańskie cudo z Yves Rocher (ciągle przymierzam się do zakupu marokańskiej glinki po prostu), 2 tygodnie temu była to Queen Helene Mint Julep Mask.

 photo maseczkarozm_zps765e3b83.jpg

Włos Kiciunia na pierwszym planie. O maseczce rozmaitości będzie w środę, ona akurat nie była z tubki..

 photo maskaczek_zps5158775c.jpg

..a o czekoladowej w czwartek ;)

 photo maseczkowy_zps6557e335.jpg

Wieczorami też robię maseczki, naczynkowe, kojące, często sięgam po olejek z kocanki Maseczkowy mix ostatniego czasu (jeszcze zanim A-derma mi się nie skończyła) to było serum/elixir 7.9 z Yves Rocher na bazie naczynkowej maseczki z odrobiną żelu hialuronowego 1%.. Elixir nie powalił mnie na kolana, będzie osobna recenzja na jego temat. Co do miksu - zostawiałam go na twarzy na całą noc, a rano moje naczynka były ukojone, skóra nawilżona i gotowa na kolejny dzień zmagań.

Poniedziałkowe poranki rządzą się swoimi prawami. Wtedy przeważnie sięgam po oczyszczacze.. a Wy? Macie czas na chwilę dla siebie czy Wasze poranki są na to zbyt krótkie?

Udanego tygodnia!
Buziaki,

Stri

caribou



zawsze jak słucham tego albumu to przypominają mi się różne ciekawe rzeczy
śpicie? ;)

niedziela, 23 czerwca 2013

opi | get your number liquid sand

 photo P1220105_zpsf06f122d.jpg

Ten lakier nie jest niebieski. Cześć Dziewczyny :)

Nie jest niebieski i nie jest też zielony. Taki turkus, coś pomiędzy.. Ma holograficzny brokat zatopiony w matowej bazie. Jest ciemniejszy niż na zdjęciach i trochę go potrzeba do pełnego krycia. Zdjęcia mi nie wyszły, w ogóle nie oddają tego fantastycznego wykończenia. Oh well ;) Ja serdecznie polecam piaski OPI, chociaż wiem, że nie są takie znowu najtańsze. Moją dramatyczną historię ich zakupu możecie przeczytać tutaj. Zobaczcie, to przecież nie jest aż tak drogo. 3.5ml wyniosło mnie 11 zł, a Golden Rose kosztują więcej. Co prawda za mniejszą pojemność, ale kaman. Która z nas zużyła sama więcej niż 10 lakierów w życiu? Ja zużyłam pewnie z 30 przez te 10 lat, ale może to były jakieś małe opakowania 5ml ;P

Chyba najbardziej podoba mi się, że są takie muted.. przygaszone nieco. Dzięki temu są bardziej wearable, chociaż znacie mnie już trochę i wiecie, że dla mnie mało jest odcieni not wearable. Get you number jest chyba moim ulubieńcem, chociaż trudno powiedzieć. Właściwie uwielbiam je wszystkie.

Nabrałam ogromnej ochoty na piaski Barry M, wszystko przez Anię na Wyspach. Już wiem, że te dwa odcienie będą moje. Chyba nie mam wyboru i muszę je kliknąć na Minti Shop? Jeśli macie ochotę podzielić się ze mną wrażeniami z użytkowania barryemowych piasków & robienia zakupów w tym sklepie - please do.

Płynę, rozpływam się. W głośnikach lato. Mmmm...

 photo P1220098_zpsc9a041e0.jpg

 photo P1220095_zps21e11f3d.jpg

Następnym razem kiedy będę miała go na paznokciach zrobię zdjęcia jeszcze raz. W międzyczasie spójrzcie tutaj.

Buziaki chłodzące,
Stri

muzyczne koktajle chłodzące i ciekawe produkcje telewizyjne


Było już kiedyś, ale w taką pogodę można słuchać tylko chłodzących koktajli bez/alkoholowych :) Nie jem zbyt dużo, ale piję wodę i nestea. Mam ochotę na hamak i na jakąś tarczę antyowadową. Znowu zapomniałam kupić w aptece lekarstwa na alergię. Argh. Komary mnie swędzą, to doprowadza do szału. Alle-tabletki pomagają nieco. Niedziela. Dzisiaj poczułam głód. Mam jajka w lodówce, może uda się coś zaaranżować. Chillout niedzielny. W nocy była burza, fantastyczna taka z piorunami. Co prawda zwierzęta się stresowały (Kiciunio nie, bo jest dziko pantero i nie boi się burzy - usiadł na parapecie i oglądał), ale dla mnie to była prawdziwa ulga. Było trochę głośno, ale lepiej głośno i chłodniej/mokro niż cicho i gorąco.
Jak mija Wasza niedziela? Dzisiaj Dzień Ojca, ja z moim spotkam się jutro.Cieszę się, że mieszkam w jednym mieście z moimi Rodzicami. Po ponad 6 latach przerwy, możemy spotykać się częściej. Doceniam to. Teraz. Kiedyś nie miało to dla mnie aż takiego znaczenia. Where is this going? Dunno.

Kosmetycznie, powiem Wam w tajemnicy, staram się trochę nadrobić. Edytuję od wczoraj zdjęcia. Powoli powoli, coś się będzie działo :) Wczoraj na promenadzie były koncerty, z okazji lata. Maria Awaria, Fisz i ktoś tam. Festyn kościelny zagłuszał mi chwilami, ale nie ruszyłam się z domu (bo komary i bo stopy odmówiły mi posłuszeństwa). Dzisiaj też się nigdzie nie wybieram, już byłam rano na małym spacerze.

Chciałabym kupić wiatrak, może we wtorek. Taki stojący, 40W.. w białym kolorze i żeby nie był taki strasznie badziewny. Budżet ustaliłam na poziomie 80 zł, ale widzę, że za takie pieniądze to tylko jakieś szybkopsującesię są osiągalne.

Ostatnio obejrzałam kilka interesujących programów/odcinków seriali. Nie mam telewizora, więc cieszę się zawsze jak pojawia się coś made in uk (ale nie tylko). Na przykład: Airport Live, Rick Stein's India (rozważam zakupienie książki), Graceland - serial o młodym agencie FBI pracującym podwójnie under cover.. taki słodki jest ten serial, Necessary Roughness - serial o psychoterapeutce pracującej w środowisku sportowym/medialnym.. przyciągnęła mnie nazwa, ale to było dawno temu;), Franklin&Bash - serial o szalonych prawnikach, którzy lubią się dobrze bawić i mają poczucie humoru, zaczał się nowy sezon Pretty Little Liars, który to serial oglądam już właściwie nie wiem czemu, ale zawsze w tle i wybiórczo, Nature's Newborns - nazwa mówi sama za siebie..

Cały czas pracuję nad Continuum, ale odtwarzanie jest oporne i muszę nad tym przysiąść.
Anwyasy, niedziela. Dzień dobry :)

Stri

sobota, 22 czerwca 2013

odżywki skutecznie ułatwiające rozczesywanie

Trudno jest powrócić, ale trzeba próbować. Spróbujmy zacząć od jednego z moich ulubieńców ostatnich tygodni, który poważnie ułatwia mi życie. Wydawać by się mogło, że włosy nie są zbyt skomplikowane - myję je co 3 dni, próbuję rozczesywać, potem związuję w kok i tak sobie są . Zwłaszcza w taki upał. Jednak, jeśli nie mogę ich rozczesać, cały proces zamienia się w koszmar. Seriously. Czasami rozczesuję je przez 20 minut. Jakiś dramat, przecież tak się nie da żyć. W związku z powyższym, dzisiaj przedstawiam Wam odżywkę do włosów Mrs Potter's Ginkgo Biloba i Keratyna Włosy Farbowane.

 photo mrspotters_zpse8ef0edd.jpg

Jestem fanką produktów Mrs Potter's od kilku lat. Nie podrażniają mojej wrażliwej skóry głowy, mają pozytywny wpływ na moją łuskę (pomagają mi ją ściągnąć) i przede wszystkim - skutecznie ułatwiają rozczesywanie. Ta odżywka (podobnie jak inna - aloes i coś tam) sprawdza się fantastycznie. Moje długie łatwo plączące się włosy rozczesują się łatwiej i szybciej. Nie wiem jaki ma wpływ na kondycję moich włosów, bo słońce wypala je pogarszając skutecznie ich kondycję. Trudno wyczuć. Na pewno musi je nawilżać, bo lepiej się kręcą. Uwielbiam i polecam. Jak tylko mi się skończy i okaże się, że żadna z odżywek/masek nie daje rady to popędzę do reala (który zamienia się w auchan teraz) i kupię sobie dużą butlę ^^
Cenowo nie wychodzi źle, kosztuje około 7-8 zł za 400ml. Tą konkretną odżywkę, do włosów farbowanych, dostałam na grudniowym spotkaniu blogerek. Sama pewnie bym nie sięgnęła po taką wersję. Działa rozczesywująco, ale ochrony mojego niefarbowanego koloru nie zauważyłam (może dlatego, że nie jest farbowany;)

Czy macie jeszcze jakieś pomysły na produkty ułatwiające rozczesywanie?
Gorrrąco..
Stri

pół roku później

 photo sefs_zps505a28ec.jpg

Codziennie dzieje się coś. Komputer się psuje, chłodzenie mu nie działa, więc jest ekstremalnie gorący i lada moment się stopi. To nie sprzyja jego używaniu, więc leży wyłączony i proste czynności nie mają możliwości, żeby zaistnieć. Praca mnie wykańcza, mam odciski na stopach, otarcia i jestem cała pogryziona przez komary. Marudzę, wiem. Poza tym jest tak gorąco, że mam cały czas zaognione naczynka i udar od upału. Oh well, lato. Lubię lato jak mogę leżeć i nic nie robić. Muszę kupić wentylator. Tymczasem, sobotnie porządki.
Mhmm :) W domu, na dysku, na karcie pamięci, w blogowym zeszycie, w lakierach i reszcie kosmetyków.. :)

Dzisiaj moja Przyjaciółka ma urodziny. Wszystkiego najlepszego Bąbelku :* Oby komary nie gryzły, jedzenie nie było zatrute, a poprawiający poprawiali na lepsze, a nie na gorsze.

Dzień dobry :) :*

niedziela, 16 czerwca 2013

a-derma maseczka z owsem na naczynka

Cześć Dziewczyny,

dzisiaj recenzja maseczki typu anti-redness ze stajni A-dermy :) Używałam przez kilka miesięcy, więc mogę już coś o niej powiedzieć. Prawie mi się skończyła i już mam następcę, więc przystąpmy do rzeczy ^^

50 ml tubka jest niepozorna. Po udanym spotkaniu/udanych spotkaniach z pianką do mycia ciała, liczyłam na niesamowite efekty działania tej maseczki. Czy tak rzeczywiście się stało? Dowiecie się w dzisiejszym odcinku.


 photo P1210955_zps9095b6a8.jpg


Design opakowania, jego informacyjność (oprócz tuby był jeszcze kartonik i ulotka!) - wszystko na plus. Konsystencja jest miękka i kremowa, nieco bardziej gęsta niż zazwyczaj, ale nadal lekka. Biała, nieprzezroczysta.

Nakłada się jak marzenie, nie spływa, nie klei się. Jest naprawdę łatwa w użyciu (nie to co glinki albo inne algi). Wchłania się, nie do matu, ale do miękkości skóry takiej nie lepiącej się. Używam jej na obszary naczynkowe - centralną część mojej twarzy /policzki, nos, czoło i broda/. Czasami solo "na 15 minut", czasem na noc zamiast kremu, a czasem ją tuningowałam. O tuningowaniu będzie osobno.

Efekty pojawiły się po jakimś czasie. Używałam jej jeszcze zimą, kiedy kaloryfer nie sprzyjał naczynku, a mroźny wiatr smagał moją delikatną skórę bezlitośnie. Maseczka faktycznie wpłynęła na nadreaktywność naczynek. Były dłużej ukojone, później pojawiał się rumień, szybciej znikał.

Tak jest przez czas używania produktu tzn w dniu jego używania (czyli daje natychmiastową ulgę), ale również - w przypadku kuracji np takiej, jaką ja zrobiłam sobie używając jej codziennie - efekt jest długotrwały. Maseczka nie zredukowała rumienia do zera, ale też nie oczekiwałam, że zredukuje. Moje oczekiwania ograniczały się do:

1. natychmiastowego - doraźnego ukojenia
2. jakiegokolwiek "ruszenia" naczynek z miejsca w sensie później pojawiającego się i krócej trwającego rumienia
3. że mnie nie uczuli/nie zapcha - wiadomo.

Oczekiwania zostały zrealizowane. Zdecydowanie polecam ten produkt, sama do niego wrócę po tym jak skończy mi się jego następca (chcę zrobić przerwę, żeby zminimalizować ryzyko obniżonego działania).
Cena produktu to około 40 zł, co uważam za adekwatną do jakości cenę. Wydajność jest bardzo dobra - opakowanie zużywałam przez kilka miesięcy.

Podsumowując, polecam serdecznie naczynkowcom i osobom z wrażliwą skórą. Szczególnie w zimowych miesiącach, ale słonecznych przecież też :) Macie swoje ulubione maseczki naczynkowe? Dajcie znać, jestem ciekawa. Używam też samorobionych produktów/mieszanek, ale to temat na osobny post.

Niedzielne przedpołudnie za nami, weekend się kończy. Następny dopiero za tydzień, szkoda.. ;)
Buziaki ahoj,
Stri

sobota, 15 czerwca 2013

..and i'm back

Cześć Dziewczyny :)

Jestem. Po 3 tygodniach przerwy wreszcie udało mi się włączyć komputer. Oczy mnie bolą, zresztą nie tylko oczy. Wczoraj była mała impreza, ale bez kremu cebulowego, bo autentycznie 3 kg cebuli, które kupiłam w warzywniaku były totalnie do wyrzucenia. Tak się kończy wiara w ludzi - nie sprawdziłam jakiej jakości jest moja cebulowa gromadka, no i cała wylądowała w koszu. FAIL. Impreza się udała, jak zwykle zresztą. Plany na dzisiaj są obfite, ciekawe co się wydarzy. Wieczorem spotykamy się spontanicznie ze znajomymi, ale już nawet nie pamiętam czy na kwadratach czy w naszym miejscu spotkań.

3-tygodniowa przerwa nastąpiła z wielu powodów - bo przyjechała Hex, Słomka, Jeżu i odbyło się najdłuższe spotkanie blogerek ever.. na pewno też dlatego, że wszystko działo się szybko i intensywnie. Robiłam naprawdę szalone rzeczy, aczkolwiek dosyć przyziemne. Przeczytałam dwie książki. Nawet nie mam słowa, którym mogłabym je określić.
Mam dziwne poczucie zakorzeniania się. Może to przez remont (o, no właśnie - remont też był!!), może przez ludzi, może przez czas? Dużo nowe i to w dobrym sensie. Z perspektywy tych kilkunastu dni spędzonych bardziej bez cyfrowych bodźców niż z, myślę sobie, że było mi to potrzebne. Odzwyczaiłam się od pewnych czynności, wyrabiam inne nawyki. Zaraz zaktualizuję się na najczęściej odwiedzanych stronach, zobaczę czy pojawiło się coś w sieci, na co czekałam i będę tworzyć.

Byłoby mi bardzo miło gdybyście zechciały podzielić się ze mną tym, co u Was słychać. Co się działo, o czym pisałyście? Czytałyście coś, oglądałyście? Linki mile widziane. Tęskniłam. Buziaki :) :*

Stri

PS. I'm hooked on Jakwob by the way, dwa obrazy. Jeden szczególnie.


i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...