sobota, 31 sierpnia 2013

do zobaczenia we wrześniu

Idzie jesień, wrzesień już za chwilę. Lubię jesień. We wrześniu zaczynają się różne rzeczy. Zawsze tak było ;)

Kilka rzeczy, które mam w zanadrzu. Chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami z sierpniowego spotkania blogerek. Będzie haul, a nawet kilka. Z Warszawy, z Dożynek.. ;P Będzie mail monday, w któryś poniedziałek miejmy nadzieję. Będzie recenzja kilku elementów pielęgnacji i makijażu. Będą swatche piasków, o na przykład takich:


Będzie się działo ;)
Do zobaczenia!
Stri

nawilżający płyn micelarny yves rocher z linii hydra vegetal

Cześć Dziewczyny,

Dzisiaj zastanowimy się nad płynami micelarnymi. Jakie jest ich zadanie - każdy wie. Oczyszczają skórę, usuwają makijaż i zanieczyszczenia. Co jeszcze może zrobić płyn micelarny? Czy może nawilżyć skórę? Może?
Zawsze byłam mleczkowo-żelowo-tonikowa. Makijaż usuwałam mleczkiem, później mleczko zmywałam żelem do mycia twarzy, a następnie tonizowałam skórę w nadziei, że przywracałam jej prawidłowe pH. Później coś się wydarzyło i nastała era płynów micelarnych. Chyba taka moda nastała po prostu. Moim pierwszym poważnym micelem był Avene, którego do dzisiaj miło wspominam i wiem, że wrócimy do siebie. Od tamtej pory wypróbowałam chyba z 20 różnych marek/wersji i na podstawie tych doświadczeń mogę się wypowiedzieć. Większość działa tak podobnie, że aż "tak samo". Nie powiedziałabym jednak, że są identyczne

 photo P1220817_zps6c3fbc9a.jpg
.
Czym zatem mogą różnić się płyny micelarne? Na pewno skutecznością. Sebium zmywa mój maijaż najefektywniej, 3 herbaty nieco rozmazują nie zmywając. 3 róże Nuxe'a oprócz tego, że są skuteczne i delikatne to jeszcze pachną fantastyczne. U Jeża przekonałam się do micela Bourjois, niczego mu nie brakuje. Jeśli chodzi o Biodermę - wolę Sebium od Sensibio. Chcę wypróbować też wersję dla dzieci.
Vichy ma kilka różnych wersji i Normaderm chyba był najfajnieszy.. chociaż nie wiem. Purete Thermale wspominam miło. Biedronka jest tania i dobra, mam też butelkę nettowego płynu micelarnego. W kolejce do testów ustawił się arnikowy FlosLek, Eveline, Caudalie... Ostatnio częściej sięgałam po nawilżający płyn micelarny Yves Rocher z serii Hydra Vegetal*, z której pochodzi mój ulubiony koncentrat nawilżający.

Miałam problem z ustosunkowaniem się również dlatego, że w zależności od produktów użytych w makijażu - płyn sprawdzał się lepiej lub gorzej. Latem nosiłam na skórze przeważnie tylko filtr. Teraz sięgam po "kryjące" podkłady i mam więcej do zmycia wieczorem. Byłam przygotowana na to, że demakijaż będzie trwał dłużej.

Nie jest tak, że ten produkt mnie zawiódł po całości, ale trochę mu brakuje, żeby konkurować z najlepszymi. Pytanie czy zawsze potrzebuję ekstremalnie skutecznego produktu. Czasem nie mam aż tak dużo do zmycia. Rano zawsze przemywam twarz micelem, żeby zmyć ze skóry zanieczyszczenia, które się do mnie przykleiły przez noc. Nie zawsze myję skórę wodą, chociaż lubię to robić i wtedy czuję się czysta, ale czasami suchość i naczynka mnie prześladują i nie chcę denerwować skóry wodą.

Co mi się w nim podoba?

  • jest delikatny = nie uczulił, nie podrażnił, nie szczypał
  • zostawia skórę czystą i świeżą i stonizowaną - zgadzam się
  • ma subtelny zapach, nie przeszkadza
  • ma ładne opakowanie, już wspominałam
Co mi się w nim nie podoba?

  • do zmycia makijażu ciężkiego potrzebuję więcej wacików niż kiedy zmywam się np biodermą sebium. nie jest najbardziej skuteczny, przez co spada jego wydajność
  • zdarza mu się rozmazywać makijaż (tylko oczu - tusz do rzęs). to go dyskwalifikuje, więc dla bezpieczeństwa sięgam po inne produkty i szczerze mówiąc nie sprawia mi to aż tak dużego problemu jak myślałam, że może sprawiać nie jest przecież tak, że to mój jedyny płyn micelarny w kosmetyczce
  • w/w cechy sprawiają, że cena nie jest adekwatna do jakości, ale pamiętajmy o dwóch rzeczach - promocjach i naszych odmiennych potrzebach
Podsumowując, produkt sprawdza się świetnie do użytku domowego, czyli zmywania twarzy z zanieczyszczeń albo lekkiego makijażu. Jednak ku celom przemysłowym, się nie nadaje. U mnie nie dał rady, ale nie zrażajcie się do nawilżającej serii - koncentrat jest strzałem w dziesiątkę, zwłaszcza dla skóry mieszanej :) Żel do mycia twarzy był okay, tonik też. O właśnie, płyn micelarny jest takim tonik gone wild i zaczął zmywać makijaż. Moja Mama używała kremu z tej serii i była zadowolona. Teraz wzięła się za wersję żółtą. Widziałam też u niej inne szalone rzeczy, czasami sama Jej coś podrzucam, chociaż moja Mama wie co lubi i co ma ochotę wypróbować. Po Niej przejęłam wstępne zainteresowanie Yves Rocher ;) Ciekawe jest to, że lubimy inne produkty i różne zapachy. Jasne - mamy inne potrzeby i preferencje, ale i tak. Spotykamy się tylko w kilku produktach ;) Jak jest u Was i ważnymi kobietami w Waszym otoczeniu?

Buziaki! Dzięki, że poświęciłyście mi swój czas.
Pozdrawiam,
Stri

kod rabatowy floslek

Nie współpracuję z FlosLekiem, ale czemu nie miałabym przekazać Wam radosnych wieści ;P Ja skorzystałam i zrobiłam zamówienie w ich sklepie internetowym. Kliknęłam sól cynamonową, płyn zmiękczający (2 produkty z serii Foot Care) i 2 szampony specjalistyczne. Mniej więcej tak wyglądał mój koszyk. Przesyłka wydarzy się za pobraniem, więc jeśli cokolwiek nie byłoby okay - zawsze mogę nie odebrać. Miejmy jednak nadzieję, że wszystko będzie dobrze.



Jeszcze raz - 30% off przy podaniu kodu rabatowego BLOGER. Promocja trwa do 2 września.

Skusicie się? :)

sobotni poranek przeminął, ale jest jeszcze popołudnie

Miał być długi i intenstywny. Obudziłam się o 5:30, ale popełniłam błąd i nie wstałam. Sprawdziłam pocztę, przeniosłam kota z moich nóg pod kołdrę, ale rozbudził się i domagał się śniadania. Nakarmiłam mojego łakomczuszka i wróciłam na chwilę do łóżka. Otworzyłam oczy przed 10, więc już wtedy wiedziałam, że weekend mi się skrócił poważnie. 4 godziny to nie jest tak dużo i wydawało by się, że nie można aż tyle zrobić przez ten czas, ale jednak można.

Teraz Shiro poluje na ptaki (nieudolnie, więc no worries), a ja robię w głowie plan na później. O 19 odwiedzimy ze znajomymi jarmark dominikański wersję częstochowską.
Wczoraj się tam kręciłam nieco, tak na szybko, ale widziałam maszyny rolnicze (fajne, takie ładne, duże i błyszczące) i stragany z różnymi rzeczami. Highlight wieczoru stanowiły zakupy w gdyńskich przyprawach świata. Świetny kontakt ze sprzedawcą zaowocował sensownym miksem przypraw. Będzie haul :) Dzisiaj będę poszukiwać ziół. Widziałam też koszyk dla kota za 50 zł, ale chyba kontener z tworzywa sztucznego sprawdzi się lepiej np zimą. Nie wiem, nie nastawiam się na ogromne zakupy. Zawsze lubię sobie połazić. Może uda mi się dzisiaj zrobić jakieś zdjęcia. Wczoraj było już ciemno i miałam mało czasu. Odkryłam browar Edi Wschowa z szalonymi etykietami i smacznym lanym jasnym piwem. Ma przyjemną goryczkę, jest świeże i smaczne. Polecam ;)

Poranek muzyczny minął mniej więcej tak:



Chwilowo znikam, ale wrócę. Mam tyle zdjęć do ogarnięcia, że to się w głowie nie mieści. Szaleństwo! Nie narzekam jednak, obawiam się, że mój aparat czuje się coraz gorzej. Ma już prawie 8 lat, staruszek.

Oglądam The White Queen, odcinek piąty pierwszego sezonu przynosi ciekawe informacje. Zwroty akcji są fajne ;P W ogóle idzie jesień, ale o tym kiedy indziej. Ostatni weekend "lata" jest ciepły, ale też trochę pochmurny. Dzisiaj otwierają iStore w Galerii Jurajskiej, będzie się działo. Nigdy nie myślałam o sobie jako o Mac-person, ciekawe czy bym się odnalazła.

Dzień dobry ;) Co robicie w to piękne popołudnie?
Dajcie znać :)
Stri

czwartek, 29 sierpnia 2013

ulubieńcy lipca 2013

Dzień dobry,
Dzisiaj przeniesiemy się w czasie. Wyobraźmy sobie, że jest koniec lipca. Opowiem Wam co podobało mi się najbardziej pod względem kosmetycznym.


Zanim jeszcze zrobiło się gorąco, sięgałam po podkłady rozświetlające w stylu:

WAKE ME UP. Moim zdaniem Rimmel naprawdę się popisał. Jest rozświetlająco, ale podkład nie spływa. Ten produkt zasługuje na osobną recenzję. Mam odcień #100 Ivory.

W dni, kiedy moja skóra była podrażniona decydowałam się na 2 produkty Lioele DOLLISH Veil Vita BB. Właściwie jeden w dwóch odcieniach. Na zdjęciu jest jeden, bo drugi wygląda dokładnie tak samo ;) Mają ochronę przeciwsłoneczną i ładnie się stapiają trzymając na twarzy. (Osobnej) recenzji można się po mnie spodziewać wkrótce. Tak na marginesie, zauważyłam pewną tendencję. Wyglądam całkiem nieźle po zniwelowaniu zaczerwienienia na mojej twarzy. Są takie dni, w które się nie maluję. W ogóle. Wtedy brakuje mi brwi i rzęs pewnie też. Jednak chyba najbardziej przeszkadza mi zaczerwienienie. Jak tylko nałożę coś na skórę wyrównującego koloryt - brak reszty wyrazistych miejsc na twarzy nie przeszkadza mi aż tak bardzo.

Niedoskonałości korygowałam moim ulubionym COLLECTION 2000 #2 medium. Bardzo kryjący produkt, nie zawodzi. Wielbię.

Słońce miało dopiero nadejść, ale skórę trzeba było nieco wystawić na światło dzienne. Stosowałam nie tylko na twarzy, ale również na łydkach. Sprawdza się, chociaż nie można przesadzić. Umiejętnie nałożone, robią delikatną różnicę. Mówię o dwóch produktach.

ISADORA Sun Protecting Compact Powder SPF 8 w odcieniu 43 Terracotta Brown jest jedynym produktem Isadory, który posiadam. Tak mi się wydaje. Nie lubię myśleć o Isadorze od czasu tej skopanej akcji z kiss boxem, ale mam ten puder słoneczny i chcę go wykończyć. Jest pomarańczowy, ale nie na tyle, żeby mnie to zniechęciło.

Drugi produkt to CATRICE Sun Glow Matt Bronzing Powder wersja dla ciemniejszej skóry w odcieniu 020 deep bronze. Kupiłam go kiedyś w Warszawie i ma dla mnie wartość sentymentalną.. ale również użytkową :) Lubię go, ale pewnie nie wrócimy do siebie po tym jak dobiegnie końca.

Przeważnie dodaję policzkom koloru różnymi rzeczami, codziennie innymi. Tym razem często sięgałam po:

FLORMAR Terracotta Blush-On #41, który jest różowo-brązowy i jest błyszczący i robi taflę. Krótko i konkretnie, trzeba po prostu dotknąć, nałożyć na skórę i to zobaczyć :)

Tusze do rzęs są u mnie od początku do końca przez 3 miesiące. Później zaczynają mnie uczulać. W związku z powyższym, często wybieram tańsze produkty. Właściwie - niemalże zawsze.

Żółty LOVELY Pump Up kosztował chyba 5 zł i sprawdził się dobrze przez kilka tygodni. Delikatnie pogrubiał, przyciemniał rzęsy i nie kruszył się. Dopiero później zaczął się kruszyć, ale wtedy już miał prawo.

Na paznokciach królował LOVELY Baltic Sand w elektryzującym pomarańczowym odcieniu, którego zużyłam już 2/3 opakowania.

Ulubieńcy lipca, w końcu :) Mam jeszcze w zanadrzu ulubieńców czerwca. Do tej pory unikałam takich postów, bo przerażało mnie robienie zdjęć grupowych. Nie wiem o co mi chodziło, ale trzeba się rozwijać i przekraczać swoje granice.

Tak nieśmiało wdrażam się. Imprezowe weekendy się odbywają, dlatego nie mogę nadgonić ;)
Życzę Wam wspaniałego wieczoru. Mam nadzieję, że nie jesteście chore. Ja się dzisiaj słabo czuję, muszę nie zachorować. Zacznę pić spirulinę. Zobaczymy co z tego wyniknie. Pamiętacie jak piłam syrop z cebuli? To też może być rozwiązanie. Chociaż nie wiem, może to tylko chwilowe osłabienie. Alright, tyle.

Buziaki ahoj!
Stri

catrice sand finish | c05 - l'orange

Cześć Dziewczyny,

wczoraj nie dotarłam, bo od razu po pracy popędziłam do fryzjera, a później do kina. Dzisiaj natomiast przyszłam, żeby podzielić się swatchami lakieru, który na moich dłoniach wygląda zdecydowanie lepiej niż w butelce/na swatchach/na zdjęciach.

Catrice L’Afrique, c’est chic C05 - L'Orange*


Na początku wydawało mi się, że będzie to najsłabsze ogniwo z całej trójki lakierów i czwórki kosmetyków, którą dostałam do testów. Pod względem kolorystycznym wypadał blado (dosłownie) i oczyma wyobraźni zobaczyłam zgrzyt z moim odcieniem skóry. Myliłam się.

Lakier jest ciepły, rudy i ceglasty. Pomarańczowy, ale stonowany. Jednak kontrastuje z moją skórą i robi się przyjemnie pomarańczowy. Zdjęcia nie oddają jego uroku, trudno jest to uchwycić. Na ostatnim zdjęciu po lewej stronie byliśmy razem z moim aparatem blisko, ale i tak wszystko sprowadza się do różnic w ustawieniach monitorów.

Edycja limitowana wejdzie do drogerii już niedługo, więc będziemy miały okazję przyjrzeć się jej bliżej w całości. Ja planuję róż i resztę lakierów (są jeszcze 2), a jak już będę w Hebe to obejrzę pędzel.

 photo collagec_zpseee439ea.jpg

 photo collagecatr_zps8c453084.jpg

 photo collagecatrr_zpse620603f.jpg

 photo collageca_zps435b174b.jpg

Mam nadzieję, że końcówka tygodnia (już czwartek!!) mija Wam pozytywnie. Ja się nie mogę zgrać czasowo-internetowo i stąd chwilowa nieobecność na blogu, ale tworzę nowe treści i kiedyś w końcu uda mi się je opublikować.

Dzień dobry ponownie, buziaki ahoj i jeszcze moment muzyczny..



Stri :*

wtorek, 27 sierpnia 2013

..and i'm back

Dzień dobry!
Dużo się działo i dzieje nadal. Komputer przeważnie leży w szufladzie i się (mam nadzieję, że nie) kurzy. Kot leży na moich kolanach, bo się stęsknił. Mam Wam tyle do opowiedzenia, że nie wiem od czego zacząć. W Warszawie było fantastycznie, rozważam romans z tym miastem. Myślę, że dobrze by mi to zrobiło. Zobaczymy. Spotkanie z Jeżem i Słomką było - któż mógłby się spodziewać - pełne przygód i bliskości. Tęsknię za Wami odkąd zostałam na peronie czternastym :*

Spłukałam się niemiłosiernie w stolicy, ale przywiozłam ze sobą dużo smakołyków i pięknych wspomnień :) Miałam okazję spotkać się z Przyjaciółką ze studiów (buziaki! :*), więc już w ogóle było wspaniale.

Wróciłam w niedzielę późnym wieczorem, ale do rzeczywistości dopiero powoli się przyzwyczajam. Pewne rzeczy muszą się zmienić i tak też się stanie. Będzie się stawać. Enigmatycznie, wiem.. ale będziecie wiedzieć pierwsze ;)

Mam nadzieję, że u Was fantastycznie. Zanim nadrobię blogrolla to miną z 2 tygodnie, więc proszę o cierpliwość. Jeśli pisałyście o czymś i chciałybyście się podzielić - zapraszam. Coś jeszcze chciałam powiedzieć. Już wiem. Plany.

Właśnie. Zdecydowałam się rozjaśnić włosy. Ziołowo ofc, więc bez ekstremalnych posunięć ;) Nabrałam ochoty na nowego Allena, jutro idziemy z Mamą do kina. Ostatnio byłyśmy w kinie na Dzwonniku z Notre-dame jak miałam 9 lat, więc wyobraźcie sobie jak ogromne emocje mogą się wiązać z takim wyjściem ;P

Za 15 minut mecz, gra Legia Warszawa z FC Steaua Bukareszt. Przejeżdżałam kilka dni temu obok Pepsi Areny. Mogłabym przejeżdżać częściej. Może będę.. kto wie, kto wie..

Podziękowania końcowe. Przede wszystkim Jeżowi - za gościnę, Słomce - za to przyjechała, Wam - za to, że mam gdzie wracać :)

Trzeba to uczcić. Radlerem, wódką albo muzycznie. Proponuję muzycznie i wizualnie przecież też.


Thirty Seconds To Mars performing "Up In The Air" the short film by Bartholomew Cubbins.

Buziaki,
Stri

środa, 21 sierpnia 2013

pojechałam do warszawy

Właściwie jadę jutro po pracy, wracam w niedzielę.
Zobaczę się z Jeżem, Słomką i Grumpy.
Będziemy bawić się świetnie.
(Chociaż teraz w Warszawie jest już inaczej)

Życzę Wam wspaniałego weekendu :*


Let's do this!

wtorek, 20 sierpnia 2013

from kkcenterhk with love | tusz do rzęs yanqina, korektor insiti oraz róż jojo

Cześć Dziewczyny,

przez ostatnie tygodnie miałam okazję testować kilka produktów pochodzących ze strony kkcenterhk. Mowa o różu, korektorze i tuszu do rzęs. Zacznę od tego ostatniego, bo używałam go najdłużej i "najbardziej" - od początku opakowania codziennie przez kilka tygodni.

 photo P1230976_zpsb83d9f48.jpg
Wszystkie produkty, ale najbardziej widać trochę różu. Na twarzy mam minerały Amilie Coverage Foundation w odcieniu Pine Nut, które nie jest 100% match, ale mogę nosić. Dużo odcieni widziałam na stronie. O tym jeszcze porozmawiamy.


 photo P1230985_zps718c6916.jpg
Trochę różu jeszcze bardziej



Net Wt 10g
Special formula “Non-Heavy” and natural- looking definition.
Keeping lashes soft and flexible.
Fullness that feels real and light.
Makes this mascara perform better, adjust the application process take a time or two after the first time was dry.
Lasts all day without any flaking, smudging, smearing or streaking.
Even water-resistant, yet easy to remove

 photo yanqina2_zps2d13ee73.jpg
Opakowanie z napisami w języku polskim


 photo yanqina3_zps3ba9cb84.jpg
Szczoteczka jest mocną stroną produktu.


Jest to maskara z gatunku tych naturalnych. Rozczesuje, rozdziela przez większość opakowania, ale pod koniec nieco się wysuszyła i sklejała mimo moich starań - na zdjęciu widać, że ze mną wygrała. Nie miałam grzebyka pod ręką ani wykałaczki ;) Na pewno wydłuża. Pogrubiać.. niekoniecznie, chociaż trochę na pewno, ale nie tak jak potrafią to zrobić tusze pogrubiające.

Nie osypuje się, nie kruszy, nie rozmazuje nawet przy potoku łez (alergicznych całodniowych). Trzymała się zawsze cały dzień do wieczornego demakijażu. Nie jest to produkt wodoodporny, ale kilka kropel deszczu czy duża wilgotność mu nie straszne. Dodatkowo schodzi ładnie przy asyście płynu micelarnego. Dzięki temu do demakijażu muszę używać tylko jednego produktu, co jest dużym ułatwieniem. Ułatwienia są mile widziane. Nie zauważyłam wzmożonego wypadania rzęs czy prześwitów. To też jest zawsze mile widziane.

Czy rzęsy są miękkie i elastyczne po tym tuszu? Być może trochę, ale na pewno nie tak jak w woskowej maskarze Maybelline full n soft. Do niej chętnie bym wróciła.

Nie potrafię nakładać drugiej warstwy po tym jak pierwsza wyschła. Nie da się na moich rzęsach tego zrobić. Jak widać, rzęsy mam raczej długie niż jest ich dużo.

Podsumowując, całkiem niezły produkt. Wiele osób będzie z niego zadowolona (dopóki nie zaczął sklejać, ja byłam zadowolona bardzo). Za $16.81, nawet z 10% rabatem, znajdziemy coś porównywalnego w Polsce. Bez większych problemów jak sądzę. Niemniej jednak, zaspokoiłam ciekawość i teraz już wiem.

 photo collage333_zps3d9000ec.jpg

 photo yanqina_zps9c67b45c.jpg



One Piece Concealer Pencil
Easily conceal facial defects, instant luster luster to the skin glow and stereoscopic magic pen.
Easy to carry, whenever and wherever possible close cover.

Color : Pearl → For Freckles, Blemish

 photo insti_zpsf2a53274.jpg
opakowanie i swatch


 photo insti2_zps95bb7257.jpg
swatch na dłoni


 photo 22_zpsb4ac53e7.jpg
podczas aplikacji


 photo collage4_zps974aefde.jpg
dla porównania przed aplikacją


W zasadzie sama idea tego produktu jest nieco podejrzana jak się tak nad tym teraz zastanawiam.
Zobaczcie - korektor jest PEARL (tak, sama sobie taki wybrałam), więc jest "perłowy" - miękki. Żeby działał, musi być pokryty utrwalającą warstwą pudru. Puder, jakkolwiek nie byłby odbijający światło, nieco korektor tłumi. Perłowość i miękkość jest fajna przy rozprowadzaniu produktu. Faktycznie jest łatwy w stosowaniu dzięki swojej kredkowej formie. Traci jednak moje właściwości podczas użytkowania. Zbiera się w zmarszczkach i załamaniach powieki nałożony na odtłuszczoną skórę.

Nie ciemnieje i faktycznie delikatnie kryje, ale nie jest to korektor długotrwały ani też rozświetlający (bo bez pudru znika po 3 godzinach, rolując się w brzydki sposób). Utrwalanie pudrem perłowym nieco pomaga zachować rozświetlenie i miękkość.

Trochę kryje, ale jest raczej przeciętny w kryciu i długotrwałości. Raczej ma rozmiękczać i nieco rozświetlać spojrzenie. W tym się sprawdza i myślę, że mogę go polecić zwłaszcza jeżeli tak jak ja, cieszycie się z gadżeciarskich opakowań typu coś innego. Przerabiałam korektory w sztyfcie/pomadce, w błyszczyku, w gąbeczce, w pędzelku.. W małej kredce i dużej. Duża kredka z wysuwaniem się sprawdziła w tym przypadku :)

Podsumowując.. Myślę, że ten produkt jest lepszy niż wiele drogeryjnych korektorów typu sztyft/pomadka. Jest łatwy we współpracy, ale trzeba go utrwalić. Niemniej jednak, dobrze się stapia i nie podkreślał moich suchych skórek. Kosztuje niecałe $9, więc same musicie zdecydować czy to jest coś dla Was. Dla mnie niekoniecznie. Myślałam, że będzie trochę bardziej krył albo może będzie trwalszy.. chociaż czy tak naprawdę myślałam? Już sama nie jestem pewna czego się spodziewałam.

Gdybym ja robiła zakupy na kkcenterhk, sięgnęłabym raczej po..


Suitable For Differ Style
Brush In Case Below
Color : Salmon
Size : 60mm X 60mm X 17mm

 photo JOJO_zps0b1f031e.jpg
opakowanie


opakowanie 2


 photo SALMON_zps644bb671.jpg
swatche na bogato po lewej i delikatnie po prawej :)


..róże!! W tej chwili ten odcień jest sold out, ale za $6.5 wcale się nie dziwię. Najlepsze jest to, że w sklepie są też inne. Tańsze i droższe, ale kaman - róż za $3.. jak można się nie skusić? :)

Na temat samego produktu będzie krótko i w punktach:
  • dobra pigmentacja
  • długotrwały
  • nie robi plam pod warunkiem, że nie nakładamy go na gołą skórę albo sam krem. łatwo się z nim pracuje
  • dobrze wygląda na wielu produktach bazowych
  • świetnie się go rozciera różnymi pędzlami, chociaż mam swój ulubiony do tego celu
  • ma dosyć nietypowy kolor - różowy/koral, lekki jasny łosoś, chociaż intensywny=widoczny
  • na pewno jest wydajny, co nie jest zaskakujące z racji tego, że to makijaż kolorowy
  • ma ładne i funkcjonalne opakowanie z lusterkiem (i pędzelkiem, chociaż używam pędzli of my choice)
  • nakładam go najczęściej skunksem, którego dostałam od Simply - ładnie rozkłada pigment na twarzy, sprawdza się. dzięki Kochana!

Po prawej stronie bloga znajduje się informacja dotycząca promocji.
Do końca stycznia zapłacimy 10% mniej na hasło strilinga.

website: http://www.kkcenterhk.com
blog: http://kkcenterhk.blogspot.com/
tumblr: http://kkcenterhk.tumblr.com/

Miałyście okazję? Wiem, że wiele Dziewczyn zaopatruje się tam w rzeczy do paznokci..
Dzień dobry. Jest wtorek. Muszę lecieć, bo spóźnię się do pracy ;P

Stri

pościelówa


Już nie ma takich piosenek i nigdy nie będzie ;) Okay, skoro już jesteśmy przy tym bicie, wróćmy do lat dziewięćdziesiątych. Druga połowa. Ready or not.




Kotki były gratis. Tumblr rules.

niedziela, 18 sierpnia 2013

weekend spotkań

Cześć Dziewczyny,

Jak Wam mija weekend? Jak pogoda? U mnie gorąco i słonecznie, chociaż wczoraj śmigałam w trampkach i dżinsach. Postanowiłam, że koniec z japonkami. Od japonek bolą mnie stopy, nie jest to zbyt ortopedycznie zorientowane obuwie. Na długie wycieczki się nie nadają.



Mój weekend był pełen emocji. W piątek wieczorem spotkałam się ze znajomymi ze szkoły średniej. Było bardzo miło, do tego stopnia, że w sobotę rano byłam nieco zdezorientowana i na spotkanie blogerek do Nowoteki dojechałam już na 10.30 i kręciłam się po mieście przez następną godzinę, żeby nie być za wcześnie ;P Spotkanie zaczęło się w południe, poznałam dużo nowych świetnych Dziewczyn. Później, już mniejszą grupą, skoczyliśmy do Boulangerie (wreszcie niespieszne popołudnie, chociaż krótkie, ale i tak było bardzo miło!). O 18 dotarłam do Galerii, załatwiłam to i owo.. później odbyłam serię spotkań towarzyskich w Karpiu. Bardzo mnie zaskoczyła ilość znajomych twarzy wokół mnie, niektórych nie widziałam całe lata. Fajnie. Weekend spotkań. Night out day in chciałoby się powiedzieć. Wczorajszy wieczór zakończył się w scenerii orientalnej, chociaż jeszcze były zimne alkohole nocą.
Dzisiaj usiadłam wreszcie do komputera, zaraz ruszę z odpisywaniem na komentarze. Nie mam internetu w telefonie za dużo i nie jestem na bieżąco. Mam kilka rzeczy do obejrzenia & chcę opowiedzieć Wam o korektorze, różu i tuszu do rzęs from Azja with love.

Do później :)
Stri

nocne radio


Wpadających w ucho melodii ciąg dalszy. Scandalous nie kojarzę z klubów... więc skąd? Z domówek jakichś? Jejku, wtedy to się działo. Jakoś bardzo szczęśliwe miałam te lata nastoletnie. W ogóle jak tak teraz patrzę to wtedy świat był zdecydowanie lepszy. Nie mieliśmy telefonów komórkowych, internetu wszędzie i głupich filmików na YT. Trzeba było tańczyć na prywatkach i rozmawiać z ludźmi naprawdę. Piło się, chodziło, tańczyło i mówiło o rzeczach ważnych mniej lub bardziej. Czy teraz też się to robi?

sobota, 17 sierpnia 2013

can you keep up?



Tutaj też się działo. Zresztą zawsze uważałam, że Destiny's Child to jest bomba. Dobre tempo, fajne chórki. Fajne "uuuuu". Sprawdzało się jak miałam lat naście, sprawdza się teraz. Nie polecam obsługiwać hot styling tools w trakcie machania tyłkiem i kończynami.. można się poparzyć ;) W dyskotece było gorrrrąco, na zewnątrz było gorrrąco. Wracałyśmy nad ranem, tramwajem, później nogami. Niezbyt przytomne, ale szczęśliwe ;) Mało wtedy spałam. Może ja dlatego teraz tak dużo śpię. Kiedyś sypiałam 5 godzin na dobę maksymalnie 4 razy w tygodniu. Naprawdę. Nawet mniej.

piątek, 16 sierpnia 2013

zanim nastała chodakowska


..i Michelle czy Taylor czy jak one tam mają na imię. Nie wiem ile godzin spędziłam odtwarzając choreografię do tego klipu, ale dużo. Może gdybym teraz odtwarzała, nie byłabym wielorybem? Call on meeeeeeeeeeeee on meeeee....

 (zamiast coca coli, napiję się wody w kolorach tęczy)

czwartek, 15 sierpnia 2013

moja piaskowa historia

 photo P1230557_zpsb37948b2.jpg

Hello hello,

dzisiaj zrobimy mały przegląd piaskowy. Dwa z lewej należą do Słomki, ale cały czas zamierzam je kupić i rozważam dalsze piaskowe działania. BARDZO zainteresowały mnie piaski Golden Rose (cena około 12 zł) i piaski Pierre Rene (cena około 11 zł). Gdybym mogła, zaopatrzyłabym się w jakieś 10 i używała tylko matowych aczkolwiek błyszczących emalii.
Jedziemy od lewej:

P2 Sand Style 050 confidential - swatche
P2 Sand Style (nie pamiętam numeru)
OPI Mariah Carey Liquid Sand Get Your Number - swatche
OPI Mariah Carey Liquid Sand Can't Let Go - swatche
OPI Mariah Carey Liquid Sand The Impossible - swatche
OPI Mariah Carey Liquid Sand Stay The Night - swatche
Lovely Baltic Sand #1 - swatche
Lovely Baltic Sand #3 - swatche
Golden Rose Holiday #65 - swatche

Są jeszcze piaski Catrice, ale one zaistnieją w przyszłości ;)

Jak widać, lubię. Nie obcierają mi się o ubrania, nie drapią mnie, nic mi nie wystaje i się nie haczy. Po prostu są to matowe brokaty. Każda firma ma nieco inne podejście do piasków, więc wykończenie lekko się różni, ale piasek to piasek. Polecam ;) Będę kontynuować. Wiem, że nie tak szybko znudzi mi się cała ta piaskowa zabawa. Liczę na więcej ;D

Mam wrażenie, że dzisiaj jest niedziela. Jadę do lasu na cały dzień. Na lasołąkę. Życzę Wam fantastycznego dnia. Z Częstochowy się ucieka w takie dni jak dziś, więc uciekam. Mam nadzieję, że komary mnie nie pogryzą, a słońce nie poparzy. Let's do this!

Buziaki,
Stri

 photo P1230559_zps0cb1b87b.jpg

 photo P1230558_zps4d963a35.jpg
o, tutaj jest z lewej GR. Bardzo fajny jest ten lakier, dostałam go od Słomci :) :*

 photo P1230560_zps64ff1a24.jpg
050 confidential potrzebuję in my life.

Ps. Jedyny możliwy utwór na słoneczną podróż do lasu. Tak brzmi lato. Na plantach, pod Wawelem, na Kazimierzu, na polanie Lea.. a teraz tutaj. Tak brzmi lato.
Bonobo - Something longer for Windy

i like it when we go to extremes



To były czasy. Jeździłyśmy z Dziewczynami po dyskotekach. Ja nigdy nie byłam dyskotekowa, zresztą jak miałam 17 lat to cały czas słuchałam raczej cięższego grania, zdecydowanie bardziej instrumentalnego. Jednak moje Przyjaciółki wyciągały mnie do dyskoteki, żeby potańczyć. Słusznie. Gdyby nie to, nie miałabym wielu pięknych wspomnień. Dzisiaj słucham tych utworów niemalże z łezką w oku.
Czy Wy też macie takie szalone sentymentalne utwory? Trzeba się podzielić. Będę się dzielić.

Jest noc, więc ustalmy, że dzielimy się w nocy. Przynajmniej ja tak zrobię, o.


środa, 14 sierpnia 2013

i'll drink to that



Wasze zdrowie. Cheers.

PS. Takie usta sobie pomalowałam. Jeżu, dziesiątka rimmela się znalazła!

nowe włosowe: olsson scandinavia


W zeszłym tygodniu spotkałam się z Angel, która przekazała mi do testów 3 produkty do włosów Olsson. Widziałam, że zapowiedzi tych kosmetyków pojawiły się jakieś 2-3 tygodnie temu na kilku blogach. Okazało się, że szampon, odżywka i pianka, trafiły również do mnie. Trochę przez przypadek, ale właściwie czy tak naprawdę takie rzeczy dzieją się przez przypadek? Może to przeznaczenie.. Zobaczymy.

Jak tylko skończę szampon i odżywkę lnianą, używać będę:

1. Szamponu Volume Hair 325 ml, dodającego objętości. Delikatny, chroni, naprawia. Zmiękcza, odżywia, łagodzi. Chciałabym, żeby tak było. Do łuszczycowej skóry głowy trudno jest znaleźć produkty z something extra.

2. Odżywki Normal/Dry Hail 325 ml, przeznaczonej do włosów suchych i normalnych. Łagodna i delikatna. Miejmy nadzieję, że będzie pomagać mi w rozczesywaniu.

3. Pianki Volume Lift&Hold 250 ml, dodającej objętości włosom. Nakładamy przy skórze głowy, żeby odbić włosy w górę.

Produkty Olsson mają być jedyną certyfikowaną hipoalergiczną linią do stylizacji włosów. Jak sądzę, certyfikaty wydało stowarzyszenie ichniejsze. Czy w Polsce przeprowadza się takie badania, jest taki instytut? Raczej nie. Gdyby było inaczej, zagraniczna marka nie byłaby jedyną, która posiada certyfikat.
Określają się jako kosmetyki ekskluzywne, bez konserwantów, sztucznych zapachów i barwników.
Jestem ciekawa.

Używacie? Macie jakieś pierwsze wrażenia? Dam znać jak będę miała jakieś spostrzeżenia :)

Pozdrawiam, środa trwa. Trzymacie się jakoś?
Stri

zach condon style



Ten utwór śnił mi się po nocach w pewnym momencie mojego życia, a w Zachu byłam zakochana po uszy. Szaleństwo, wiem. Beirut jest ważny, prawie zapomniałam jak bardzo. Przypominam sobie, a Wam mówię. Take away shows mają swój niepowtarzalny klimat, zawsze.

Uśmiecham się. Dzień dobry.

Stri

wtorek, 13 sierpnia 2013

catrice sand finish c02 quel bleu turquoise swatches

Dobry wieczór,

Dzisiaj Catrice C02 Quel Bleu Turquoise Sand Finish z edycji limitowanej L’Afrique, c’est chic. Dwójka, nie trójka. Trójka to Sunny Side, pomyliło mi się.


Pomyślałam, że skoro już pomalowałam paznokcie to wrzucę od razu swatche :) Moim zdaniem lakier ma przepiękny, wyrazisty niebieski kolor. Jest ciepły, w sztucznym świetle nie aż taki jasny. Bardziej morski, turkusowy, lecz nadal bardziej niebieski niż zielony. W sztucznym świetle wychodzą z niego piękne drobinki (a może nie matowa baza?), które sprawia, że się błyszczy.

 photo bleu2_zpsd28c1344.jpg

Jest stonowany w sensie takim, że nie jest to neon. Jest mocny i wyrazisty i bardzo pasuje do mojego odcienia skóry. Na paznokciach wygląda inaczej niż w butelce chociażby z powodu wysychania na piaskowo, ale moim zdaniem na paznokciach wygląda po prostu lepiej kolorystycznie niż przez szkło.

Dopiero pomalowałam paznokcie, więc o trwałości będę mogła się wypowiedzieć niebawem. Przy moim stylu życia, pracy (klawiatura, papiery, taśma klejąca, dużo rzeczy robię rękami/paznokciami) i paznokciach, zdziwiłabym się gdyby przetrwał w nienagannym stanie więcej niż dobę bez topa. Zobaczymy. Jestem ciekawa jak się zmywa.

 photo bleu3_zps7f2da1cc.jpg

Maluje się nim nieco upierdliwie, muszę się przyzwyczaić. Trudno jest pokryć płytkę paznokcia cienką warstwą. Trzeba nabrać na pędzelek więcej produktu, wtedy piasek łatwiej rozkłada się na paznokciu. Dwie warstwy załatwiają sprawę, moja druga była grubsza niż pierwsza, ale nie aż tak, żeby lakier spływał mi z paznokci.

 photo bleu5_zps1e695129.jpg

Gdybym miała porównać ten piasek do któregokolwiek innego z mojej małej kolekcji, poszłabym w Golden Rose #65 (ten mam i do tego mogę się odnieść). Gęstość zaludnienia piaseczków jest mniejsza w przypadku Catrice i z początku obawiałam się tego, ale okazuje się, że nie było czego - lakier prezentuje się bardzo ładnie. Migoczące drobinki (again, w świetle sztucznym) dodają mu uroku. Przypominają mi piaskowiec kwarcowy, tylko, że niebieski :)

 photo bleu4_zps30c86040.jpg

Bardzo serdecznie polecam. Nie mogę się doczekać kiedy wypróbuję cegłę i żółtka! Żółtek może być niesamowity. Co się dzieje? Ja w ogóle nie lubiłam żółtych lakierów. Mam jeden, no teraz dwa :)

Okay. Dajcie znać co myślicie. Mnie podoba się bardzo.
Spokojnej nocy, śpijcie dobrze (albo nie śpijcie, tak podobno też można żyć!)

Buziaki,
Stri

Ps. C01 So Classy zobaczycie u Obs. Brąz też bardzo mi się podoba, a ja normalnie nie lubię przecież brązów. Co te piaski ze mną robią ;P

make up #4 eva green inspired


Zdjęć było więcej, ale niewiele z nich się udało. Myślę, że jedno też jest okay.
Oczywiście tego nie widać, ale do makijażu użyłam naprawdę wielu produktów.


Catrice Giant Kajal* był jednym z nich, stanowił bazę i podbił kolory inglotowej gromadki :)


(poniższa kolejność cieni Inglota jest przypadkowa)
Inglot Pearl 402, Pearl 419, Pearl 397
AMC Shine 135
Matte 390, Matte 358, Matte 351
Catrice AmAlex z The Berlin Collection, paleta która jest bezcenna sentymentalnie. Pamiętacie Dziewczyny?
Yves Rocher Waterproof 360 Length Mascara* po nieudolnej próbie zmywania ją pianką do mycia twarzy

Mogłabym powiedzieć, że najpierw dałam jedno, później drugie, następnie trzecie itd.. Prawda jest taka, że zasada i jedyna wiadoma w tym makijażu to było "zewnętrzne v" o takie, jak tutaj zastosowała make up artist. U mnie to wszystko obrało inny kierunek, ale kajal rozcierał się genialnie. Do wykonania całego makijażu użyłam jednego pędzelka - Inglota 8OHP/S (zero czy o?), który przyleciał do mnie od Simply. Dziękuję Kochana, bardzo często go używam :)

Kolejny dzień pracy za mną. Jestem zmęczona. Muszę kupić mleko i zrobić sobie kawę. Kawę pijam z mlekiem, taki fakt o mnie.

Dziękuję za pozytywne emocje :*
Stri

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

catrice le l’afrique, c’est chic swatches

Dobry wieczór,

Dotarły do mnie dzisiaj cztery produkty z nadchodzącej niebawem edycji limitowanej Catrice - L’Afrique, c’est chic. Jestem bardzo podekscytowana, bo Catrice wypuszcza w limitce piaski. Okazało się, że jest to jedno z moich ulubionych wykończeń ever, więc ochoczo przystąpiłam do malowania. Zanim jednak swatche, pokażę Wam czego w ogóle możemy się spodziewać na standach. Pozwoliłam sobie wykonać materiał pomocniczy w postaci tablicy z produktami.

 photo collagecatr_zps0c3faf51.jpg

Cienie do powiek przypominają mi te z Kiko, pomadki mają być bardziej balsamowe. Jestem ciekawa chłodniejszego duo do policzków i pędzla. O lakierach i kajalu mogę po pierwszych testach powiedzieć, że:
1. lakiery przypominają konsystencją Golden Rose Holiday #65 (mam tylko ten do porównania), lecz gęstość drobinek jest minimalnie mniejsza i odnoszę wrażenie, że przez to uwidacznia się nie matowa baza lakierów Catrice
2. kajal jest czarny, bajecznie miękki i cudownie się rozciera


Catrice L’Afrique, c’est chic C03 - Sunny Side
Catrice L’Afrique, c’est chic C05 - L'Orange
Catrice L’Afrique, c’est chic C02 - Quel Bleu Turquoise
Catrice L’Afrique, c’est chic C01 Black's Beautiful

 photo lafr2_zps095ce47d.jpg

 photo lafric_zpsd3491065.jpg

Ciepłą żółć Sunny Side porównałam na swatchach do Essence Bienvenido A Miami. Niepokoi mnie jedynie pomarańczowy odcień, który chyba nie będzie współgrał z moją karnacją. To taka zgaszona cegła. Przeważnie nie sięgam po takie kolory, jestem zwyczajnie zbyt blada ;) Zobaczymy. Niebieski turkus jest genialny, bardzo mi się podoba.

 photo gkaj_zpsfeb0cb07.jpg

Nieśmiały makijaż z kajalem w roli głównej pojawi się jutro. Chciałam wyglądać jak Eva Green, ale nie wiem czy to się udało. Same ocenicie. Don't judge me.

EDIT. Jeszcze ceny.
Catrice limited edition L'Afrique, c'est chic ceny
Cienie do powiek Liquid Metal Eyeshadow 16.99 zł
Kredka do oczu Giant Kajal 10.49 zł
Balsam do ust lip Balm 16.99 zł
Puder brązujący z różem Blush & Bronze 16.99 zł
Pędzel do różu Blush Brush 18.99 zł
Lakier do paznokci Ultimate Nail Lacquer 10.49 zł

Trend Edycja CATRICE L'Afrique, c'est chic dostępna w sklepach w sierpniu i wrześniu 2013.

Jak Wam się podoba limitka? Mnie oczarowało duo do konturowania i piaski. Nie spodziewałam się, że kajal będzie tak łatwy w użyciu i rozcieranie pójdzie mi jak z płatka. Może nie będę się chwalić, bo jutro się wyda, że wcale nie poszło ;P

Alright. Życzę Wam spokojnej nocy.
Mam nadzieję, że poniedziałek się udał. Przed nami wtorek drogie Panie.
Powodzenia!

Stri

Ps. Na dobranoc i dzień dobry:

tv time with stri #3

Cześć Dziewczyny,

Kolejna edycja, przejdźmy od razu do rzeczy :)



Great British Budget Menu - wzruszający program o gotowaniu za funta, bo za więcej niektórych nie stać. Wszystkie przepisy znajdziecie tutaj, serdecznie polecam. Zwłaszcza osobom, które nie czują się swobodnie w kuchni i nie wiedzą co można i za ile. Pamiętam na studiach kiedyś musiałam przeżyć tydzień za 84 grosze. To była przygoda. Swoją drogą, planuję serię o gotowaniu. To jest prosta, wymierna czynność i bardzo bym chciała podzielić się z Wami swoimi ulubionymi przepisami. Nie wszystkie będą z pomidorów I swear ;P
Britains Favourite Supermarket Food - Cherry to moja ulubiona prowadząca :) W drugim odcinku bardzo ciekawe rzeczy się okazują :)
Dates - polecam serdecznie, niesamowite sytuacje się dzieją na randkach. Naprawdę szaleństwo.
Britains Secret Homes - obejrzałam cztery odcinki, piątego nie mogę zlokalizować. Bardzo mi się podobają tego typu zestawienia.
The Big Wedding - film o ślubie w rodzinie, chociaż nie do końca. Lekko, bardzo lekko. Miałam ochotę na coś o ślubie.
Anna Karenina - bardzo podoba mi się sposób, w jaki ten film jest zrobiony. Mam ochotę na książkę, nie wiem który to już raz. Na pewno jesienią zaaranżuję czytanie :)
Out Of Africa - ten film był zmorą mojego dzieciństwa, ponieważ moja Mama bardzo go lubiła i nadal lubi i oglądała go na kasecie VHS akurat wtedy kiedy ja miałam ochotę na coś "swojego". Dzisiaj, kilkanaście lat później, mam inną perspektywę. Jeśli nie widziałyście, obejrzyjcie.

Co ostatnio dobrego oglądałyście? Jak minął poniedziałek?

Pozdrawiam,
Stri

yves rocher, maska odbudowująca do włosów z olejkiem jojoba i masłem karité

Dzień dobry,

Zapraszam Was dzisiaj na recenzję Odbudowującej Maski do Włosów Yves Rocher*

 photo yrrpw11prosteczynnosci_zpsd96e1543.jpg

- standardowy plastikowy płytki słoik o pojemności 150 ml
- zapach delikatny, podoba mi się, że zostaje na włosach przez jakiś czas
- konsystencja przypomina krem(opastę) - nie jest gęsta, ale nie spływa
- używałam raz w tygodniu i wystarczyła na około 2 miesiące
- producent zaleca pozostawienie maski na 5 minut. ja wolę zostawiać ją na pół godziny albo dłużej
- zmiękcza włosy, stają się lekkie i uniesione. jest to efekt doraźny i przemija
- co do regeneracji to nie widzę tego; nadal są suche i nadal się rozdwajają
- trzeba za nią zapłacić 29.90 zł i jest oznaczona zielonym punktem
- można ją kupić w sklepie internetowym, ofercie wysyłkowej lub stacjonarnie.

W promocji chętnie do niej wrócę, chociaż nie jest to maska idealna (ale blisko). Uważam, że to dobry produkt, tylko niekoniecznie w tej cenie. Podoba mi się bardziej niż wersja Anti-Ageing.

Miałyście okazję? Ja nałogowo używam szamponów Yves Rocher. Mam również ten "pasujący" do maski szampon odbudowujący.. zresztą jakich nie mam.. W moim zapasowym pudle leży ich chyba pięć.. i odżywki. Na pewno taka z owsem..

Miałyście styczność z tym produktem? Macie jakąś maskę-cud w zanadrzu?

Alright, chwilowo tyle.
Do następnego!

Stri

plan na nadchodzący tydzień



Weekend minął zbyt szybko, tydzień pełen wrażeń przed nami. Plan jest taki:

1. Nie jem słodyczy (zaczęłam już wczoraj)
2. Wracam do robienia maseczek codziennie
3. Projekt TAK trwa
4. Odgruzowuję się, czyli oddaję/wyrzucam
5. Przygotowuję świeczniki na jesień
6. Zabieram się za olejowe mieszanki do paznokci DIY
7. Podejmuję decyzję - rozjaśniać włosy czy nie.

Dzień dobry. Jaki jest Wasz plan?
Udanego tygodnia,

Stri

niedziela, 11 sierpnia 2013

balea, pielęgnacja włosów kręconych: szampon i odżywka

Dzień dobry!

Weekend jakoś tak szybko się wydarzył. Szkoda, że tydzień tak nie mija.. chociaż na szczęście w czwartek będzie wolne. W Często następuje kumulacja kościelnych wędrowców, a ja zamierzam się gdzieś zaszyć z komputerem albo książką (zależy od atmosfery).. albo iść na żużel. Pierwszy raz. Znajomi się wybierają, może się podłączę ;) Podobno przeżycia są niesamowite.

Najpierw krótki wstęp, a później przejdę do właściwej recenzji.

Wiadomo, że chcemy tego, czego nie możemy mieć. Kosmetyki z DMu interesowały mnie chyba jeszcze zanim zaczęłam czytać blogi i żyć online. Pamiętacie jak w Rossmannie była kolorówka Rival de Loop? Po tym jak zniknęła (a bardzo lubiłam ich szafę) szukałam informacji gdzie można kupić te kosmetyki. Okazało się, że na przykład w Niemczech, gdzie DMów jest dużo. Nigdy nie miałam okazji pojechać na zwiedzanie drogerii, ale wiem, że to nastąpi. Nie odpuszczę. Tylko musiałabym mieć kilka stów na zbyciu. Może jak zużyję wszystko to, co mam. Wydawałoby się, że jest to wręcz niemożliwe, ale wcale nie! Przez ostatnie 7 miesięcy moje zapasy kosmetyczne naprawdę poważnie zmalały

Wracając do tematu posta..

W Częstochowie funkcjonuje dużo niemieckich sklepów tzn sklepów z rzeczami z Niemiec. Jest ich tutaj sporo, ale nie w każdym znajdziemy to, czego potrzebujemy. W niektórych w ogóle nie ma kosmetyków tylko chemia gospodarcza, w innych nie ma możliwości zamówienia tego, czego się pragnie ;) Znalazłam jednak jeden, w którym - przynajmniej seria do włosów - jest bezproblemowo dostępna.

Linii pielęgnacyjnych jest multum, każdy produkt jest zapakowany w ładny kolorowy lśniący tubek. Tubę. Nie można się nie skusić, po prostu nie dało się. Kupiłam więc szampon i odżywkę do włosów kręconych Balea w błyszczącym opakowaniu each. Kosztowały 9.5 zł/sztukę, a to są wrażenia z ich używania.


Szampon przez pierwsze pół opakowania zachowywał się normalnie - dobrze się pienił, łatwo spłukiwał, zmywał oleje, nie obciążał, mył. Był wydajny, nie spływał z włosów i się nie rozlewał - nie miał problemowej konsystencji. Zapach był przyjemny i nie rzucający się w oczy/nos. Niemniej jednak nasza przygoda tragicznie się skończyła. W połowie opakowania uczulił mnie niemiłosiernie (na szczęście tylko chwilowo) i skończyła się przygoda z szamponem - od tamtej pory go nie użyłam. Stoi sobie i zastanawiam się co z nim zrobić.. może umyję nim podłogę albo komuś oddam.

Uczulenie objawiało się czerwonymi bąblami na skórze głowy, swędzeniem i szczypaniem. Nie używam sterydów, ani nie robiłam niczego nowego. Nawet się nie drapałam, więc szampon nie miał kontaktu z raną. Po prostu stało się. Oh well. Być może to była jednorazowa sytuacja, może już zawsze tak będzie. Szczerze mówiąc nie mam ochoty się przekonać. Dodam jeszcze, że zawsze bardzo bardzo dokładnie spłukuję wszystkie detergenty z moich włosów i szczególnie ze skóry głowy.

Odżywka była w porządku od początku i nie sprawiła żadnych (przykrych) niespodzianek. Zmiękczała włosy, ułatwiała rozczesywanie, wygładzała (no frizz) i być może ta seria przyczyniła się do wydobycia skrętu. Trudno powiedzieć, bo mam kręcone włosy, ale baranek mi się nie zrobił. Też jest dość wydajna. Nie jest to produkt must have, ale jeśli kiedyś będę miała okazję przetestować jeszcze jakąś to chętnie to zrobię. Zawsze to coś innego..

Jakie wnioski możemy wyciągnąć z tej opowieści? Opakowanie to nie wszystko, ale ładnie wygląda na półce w łazience. Czy chcę spróbować innych kolorów? Hell yeah! Pewnie bardziej ze względu na opakowanie, ale zawsze. Kiedyś. Jest jeszcze dużo rzeczy, które chcę wypróbować z różnych względów.

Na wszelki wypadek pilnuję, żeby odżywka nie miała kontaktu z moją WRAŻLIWĄ skórę głowy. Generalnie staram się nie nakładać odżywek na skórę głowy, jakoś tak się przyzwyczaiłam.

Miałyście kontakt z Baleą w kontekście włosów? Wiem, że miałyście! ;) Co polecacie? Przed Wielkim Shoppingiem zrobię research :) Wiem na pewno, że sięgnę po pielęgnację ciała i twarzy, ale nie skreślam włosów. Po prostu będę szukać dalej ideału, a do szamponów nabrałam dystansu.

Buziaki i pozdrawiam,
Stri

sobota, 10 sierpnia 2013

wakacyjne spotkanie blogerek częstochowa 2013: relacja, dużo zdjęć, nowości w mojej kosmetyczce i czego od nich oczekuję. przemyślenia i plany na przyszłość..

Cześć Dziewczyny,

Tydzień temu odbyło się wakacyjne spotkanie blogerek Częstochowa 2013, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. Było bardzo gorąco, tematów do rozmów było mnóstwo i to wcale nie tylko kosmetycznych.  Impreza rozkręcała się z każdą godziną, aż w końcu i tak wszystko przeniosło się na schody Black Cat Studio, w którym się spotkałyśmy.

Zacznijmy jednak od początku. O 11:25 odebrałam Alicję z dworca i pojechałyśmy na miejsce spotkania. Większość Dziewczyn już była i zaraz miałyśmy zaczynać :) Przyjechała Pani Ela - przedstawicielka firmy Palmer's. Podobało mi się, że opowiedziała nieco o każdym z produktów, które wybrałyśmy, a nie tylko o marce ogólnie. chociaż też :) Pani Justyna z Biodermy przedstawiła krótko wszystkie linie pielęgnacyjne w ofercie firmy i przez kilka następnych godzin prowadziła dermokonsultacje. Pani Marta z PatnRub usiadła z nami i pokazała nowości z okazji piątych urodzin firmy. Mogłyśmy wszystko powąchać, wszystkiego dotknąć, wypróbować (ja posmarowałam sobie pogryzioną przez komary łydkę).. a później zrobić sobie spa dla dłoni :)

Wszystkie zdjęcia ze spotkania, które zobaczycie w tym poście wykonała Kasia. Pozwoliłam sobie je pogrupować, żeby było łatwiej zobaczyć co się działo. Mam ochotę wydrukować kilka z nich, bardzo mi się podobają.

 photo spotkanie2_zpsaecac9f2.jpg
babeczki ze złotymi kuleczkami wyglądały bardzo ładnie / ciasto Ani Jedwabnej było pyszne / tort od Jałowca w środku / tort od Jałowca na zewnątrz / CiderInn - cydr z polskich jabłek polecam do toastów w wersji 7% / ciaseczka Ani 45stopni z napisami

Tort był genialny, na pewno zamówię tam coś pysznego z jakiejś okazji ;) Jałowiec to najlepsza częstochowska cukiernia, każdy mieszkaniec miasta świętej wieży to wie.

 photo _MG_8110_zps54411bd9.jpg
Sałatki i kanapki dostarczyło Boulangerie, gdzie ostatnio miałam okazję być na warsztatach makijażowych promujących jedną z katalogowych firm kosmetycznych. Chciałabym tam wrócić w jakieś niespieszne popołudnie albo poranek.

 photo spotkanie4_zps0f83fdff.jpg
Udział wzięły(li;):
Ola w różowej sukience / Agnieszka i Kasia na imprezie schodowej / Ania, Marta z PatnRub, Karol / Agnieszka / Monika i Ania / Ola i Agnieszka / Monika i Ola / Alicja i Monika / Monika i Ania

 photo spotkanie5_zpscb5e59e5.jpg
Alicja i ja / Marta z Pat n Rub / Ola / Alicja, Monika i ja / Ola / Agnieszka / Ania i ja / Agnieszka, Ania, Ania i Ola / Ania i ja

Alicjo, powąchaj.. pachnie ciasteczkami..

 photo _MG_7821_zps90786e01.jpg
pachnie zielono / pachnie ciasteczkami / moje włosy odwracające uwagę od twarzy

 photo spotkanie3_zps4a8c7fbf.jpg
popsikajmy się! tak tak, tylko włosy mi wpadają do oczu / zdjęcie na fejsbuka! / niuchamy dalej..

 photo _MG_7865_zps1c2ff541.jpg
Justyna z Biodermy i dermokonsultacje. Dermokonsultacji nigdy za wiele. Byłam bardzo podekscytowana.. szkoda, że na imprezie zgubiłam miniaturki, które dostałam. Tak naprawdę byłam ciekawa Global, nowego dziecka linii Sebium ze stajni Biodermy. Jak się pojawi to przetestuję. Biodermę bardzo lubię, ale to już wiecie ;)

 photo spotkanie6_zpsc8171eff.jpg
Black Cat Studio / Palmer's / Pat n Rub / toastów było kilka ;)

 photo _MG_8204_zps483dfb88.jpg
Ania Jedwabna, Ania 45stopni i ja w cheapstarsowych okularach

 photo spotkanie7_zpsc34ac195.jpg
Bio-dermokonsultacje / Konrad miksuje wściekłe psy. Z Konradem jeszcze się spotkamy. / Monika i Ela z Palmer's / Bio-dermokonsultacje once more

 photo _MG_7595_zps3dd40149.jpg
Dziewczyny pewnie patrzą na Konrada albo Karola, a ja nie wiem na co patrzę. Chyba na telefon, bo próbowałam robić nim zdjęcia, ale niezbyt mi to wychodziło ;)

 photo spotkanie_zps46dfec13.jpg
Lista sponsorów, którą sama sobie zmontowałam, żeby się nie zagubić. Większość firm to dla mnie nowości, których jestem ciekawa.

 photo akb_zps82068870.jpg
AKB makes accessories. Anna Klimas-Barton, czyli 45stopni. O Ani można przeczytać tu. Z Anią widzimy się za tydzień.

 photo amilie_zpsd6758e58.jpg
Amilie - kosmetyki mineralne bez parabenów, długotrwałe i łatwe w obsłudze.. i w bardzo ładnych opakowaniach :) Trafił mi się oliwkowy podkład i matowy róż. Ceny wyglądają na rozsądne, jestem ciekawa też korektorów..

 photo apis_zps2f128d5b.jpg
Apis Cosmetics - produkty bazujące na minerałach Morza Martwego. Będę testować rewitalizujący koktajl do ciała z żurawiną i granatem, którego efektem działania ma być aksamitnie gładka i miękka skóra. Zainteresowało mnie kilka produktów z ich oferty, m.in peeling do ciała z lawą wulkaniczną albo oczyszczający szampon..

Recenzja koktajlu do ciała Apis

 photo swiece_zps0bb456b8.jpg
Aromatella - zapachy do wnętrz, świece, akcesoria, kosmetyki naturalne. Kula z kaczuszką podbiła moje serce samą kaczuszką. Jestem ciekawa granulek zapachowych, nigdy takich nie używałam. Po zrobieniu zdjęć, schowałam kosmetyki do szafy  i teraz ilekroć ją otwieram - pachnie bardzo intensywnie.

 photo bbw_zpsca063590.jpg
 photo bbw2_zpseeb30d64.jpg
Bath n Body Works - amerykańskie kosmetyki bazujące na produktach, które przede wszystkim pachną. Miałam okazję używać żelu antybakteryjnego i chcę wstąpić do ich salonu w Warszawie, żeby obejrzeć "elementy dekoracyjne" do świec. Podoba mi się trzymadełko do żelu antybakteryjnego. Mimo pstrokatych barw, dzielnie mi służy. Może są też inne wersje kolorystyczne? Ooo... :)

 photo bioderma_zpsb2a4050e.jpg
Bioderma to lubiana przeze mnie marka. Moje dotychczasowe recenzje znajdziecie tutaj. Przy okazji konsultacji dostałam miniaturki kilku produktów, ale impreza była gruba i nie dotarły ze mną do domu. Nie wiem gdzie się zapodziały, ale mam nadzieję, że ktokolwiek je znalazł będzie miał okazję przetestować. Ja w dużej mierze już znam te kosmetyki i używam regularnie. Jestem ciekawa nowego produktu z linii Sebium - Global. Na zdjęciu po prawej stronie jest długopis reklamowy z szalonymi cekinami!

 photo bio_zpsd66d7295.jpg
BioLogicalMONOI TIARA Natural Cosmetics - hurtownia z kosmetykami naturalnymi, popartymi ECOCERTem. Krem do stóp i mini odżywka do włosów z serii Like Oranges pachną pomarańczowo. Zobaczymy.

 photo biox_zps19a03362.jpg
Bioxsine - tureckie BIOTA 59 Elements Labs walczy z wypadaniem włosów u mężczyzn i kobiet. Zastanawiam się jak się ma do tego łysienie androgenowe, którego chyba nie da się wyleczyć preparatami i trzeba działać hormonalnie. Hmn nie wiem. Podobno 80% badanych zauważyło więcej włosów, a 90% badanych zauważyło zahamowanie wypadania włosów. Dostałam szampon przeciwłupieżowy, chociaż nie mam łupieżu. Ciekawe czy taki produkt u mnie ma sens. Kuracja wygląda bardzo ładnie w fiolkach z ciemnego szkła :)

 photo clarena_zpsf53cc808.jpg
 photo artd_zpsb1a4a483.jpg
Drogeria Bodyland.pl ma szeroki asortyment. Peggy Sage, ArtDeco, Lumene, Gosh.. Caviar Body Mousse z Clareny brzmi nieco tajemniczo. Mini błyszczyk Art Deco jest dosyć trwały. Tusz All in One miniaturka i pomadka Art Deco w wiśniowym kolorze. Zrobię makijaż.

 photo P1230832_zps882ea7ba.jpg
Cheapstars, takich ciuchów nie kupi ci mama. Oferta dla nastoletnich fanek mody (i mięty pewnie też, zgaduję:) Okulary okrągłe zupełnie nie pasują do mojej okrągłej twarzy, ale na stronie widnieje cena 15 zł, więc faktycznie są osiągalne dla bardzo młodych dziewcząt.

 photo banka_zps04958d7b.jpg
Mydlarnia Eko-bańka w oparciu o stare receptury, wytwarza ręcznie mydła artystyczne. Stawia na ekologiczne rozwiązania i chyba słusznie. Swoje zielone lemongrasowe mydło z zatopionym elementem peelingującym loofah wprowadziłam do użytku tydzień temu w niedzielę. Mydlana otoczka już się nieco zużyła, więc teraz loofah mnie drapie, ale to jest okay. Używam do mycia rąk i ciała też czasem.

Recenzja znajduje się pod tym adresem KLIK.

 photo collage_zps40a4820a.jpg
EKOmydło.pl sklep / Marius Fabre producent - francuskie mydła z ponad stuletnią tradycją. Oprócz tego kosmetyki i środki czystości. Jestem ciekawa. Z mydłami nigdy nie wiadomo jak będzie, bo przeważnie ładny zapach nie idzie w parze z pielęgnacją. Unikam przesuszających produktów ze względu na swoje dolegliwości skórne. Jaśminowe mydło w płynie ma pompkę. Wszystko, co ma opakowanie air-less albo pompkę ma u mnie plusa na starcie.

 photo epona_zps321abd71.jpg
Epona skin n body care - polska seria kosmetyków z mleka klaczy. Podoba mi się design opakowania, ja w ogóle kocham konie i kiedyś zajmowałam się jeździectwem, więc dla mnie logo i sam pomysł to strzał w dziesiątkę. Balsam do skóry wrażliwej i problemowej na bazie mleka klaczy ma być delikatny i do codziennej pielęgnacji. Ciekawe czy pomoże mi przy stanach zapalnych, pęknięciach skóry, małych rankach, suchości i łuszczeniu się. Oby!

Recenzja balsamu Epona, KLIK

 photo mythos_zpsaea92496.jpg
 photo mythos2_zps1ca62b83.jpg
Flax produkty naturalne - Mythos. Po pierwsze, w tej chwili w sklepie są duże wyprzedaże. Głównie asortymentu słonecznego, ale chyba nie tylko. Firma ma kilkanaście lat, z tego co widzę zaistniała jakiś czas temu na blogach. Zaczęło się od gąbek roślinnych - linia Lifoplus. Inspiracją dla serii Mythos było drzewo oliwne. Jest jeszcze jedna gałąź - Drops i produkty najbardziej pachnące, jak sądzę. Będę testować żel pod prysznic peelingujący (spodziewam się, że delikatnie) i pomadkę ochronną (mam nadzieję, że nie będzie słodka)

Recenzję żelu pod prysznic znajdziecie tutaj.
O pomadce truskawkowej pisałam tu, KLIK


 photo glazel_zps622ad634.jpg
 photo P1230856_zpsd728b977.jpg
Glazel Visage - profesjonalne kosmetyki do makijażu dla wizażystów i nie tylko. Jeszcze nie miałam okazji poznać produktów tej marki, jestem ciekawa jak spisze się cień sypki w przepięknym głębokim kolorze z drobinkami.

 photo glovv_zpsf52bc5e0.jpg
Phenicoptere, GLOV Hydro demaquillage - rewolucyjny demakijaż tylko przy użyciu wody i włókien, których 1 kilometr waży 1 gram. Jest 30 razy cieńsze od włókna bawełny. Dostałam wersję podróżną, zobaczymy czy zmyje makijaż i czy oczyści mi pory.. :)

 photo P1230802_zps64604c28.jpg
Gold Water Blue - Gen Factor #2 to dermokosmetyk nowej generacji (na czym polega nowa generacja i czym różni się od starej?). Mamy tutaj colostrum, hydrolizowane proteiny jedwabiu, kawioru i pereł, srebro koloidalne i witaminy ADE. Koncentrując się na działaniu naprawczym i regenerującym i antygrzybicznym, zamierzam wypróbować na paznokcie, uszkodzoną skórę i może nawet skórę głowy. Chociaż bardziej zainteresowała mnie "czwórka" - moja łuszczycowo-atopowa skóra chciałaby kiedyś wypróbować.

 photo P1230763_zps729ab257.jpg
Monika przywiozła ze sobą miniaturki Lierac, które nie dotarły na kieleckie spotkanie blogerek. Dziękuję, bardzo się cieszę, że będę mogła coś wypróbować. Z GlossyBoksem przyjechał do mnie kiedyś żel nawilżający ten różowy, tym razem poznam bliżej serum.

 photo luvos_zps59c602b2.jpg
Luvos - kosmetyki naturalne z certyfikatem BDiH. Firma niemiecka, od 100 lat pracuje z lessem, czyli gliną/pylastą skałą osadową. Efektem są na przykład gotowe maseczki, które będę testować. Jestem ciekawa maseczek w proszku, do rozrabiania.

 photo mb_zps442ce0d0.jpg
Mabelle - aromatyczne świece do masażu ciała na gorąco z francuskich składników. Zdecydowanie luksusowa cena tego produktu sprawia, że jestem go ciekawa. Zastanawiam się czy się poparzę i zestresuję czy odprężę i odpłynę pod wpływem ciepła i aromatu.. Ładnie pachnie. 35 g słoiczek kosztuje ponad 50 zł, 200 g pełnowymiarowy produkt 160 zł.

 photo missiu_zpsedd33a07.jpg
Missiu- francuskie bransoletki koronkowe, które wspierają Stowarzyszenie SOS Dziecięce Wioski. Wybór wzorów nie jest bogaty, raczej wprost, ale okay. Motyle mają symbolizować wolność. Widziałam w Hebe też fioletowe motyle, spodobały mi się. Kosztują około 20 zł. Podoba mi się w nich to, że nie wyrywają mi włosów i dobrze przylegają do skóry :)

 photo drno_zps4a928c0a.jpg
Dr Nona - minerały Morza Martwego, Izrael, 1994 rok. Marka tworzy swoje produkty na bazie opatentowanego kompleksu BioOrganoMineralny. Jednym z dystrybutorów w kraju jest Elżbieta Kasztelaniec, mikrobiolog, która prowadzi również konsultacje zdrowotne. Jestem ciekawa jak zrobić z tej soli coś niesamowitego.. np tonik?

 photo palmers_zpsc339cb01.jpg
Palmer's - amerykańskie kakaowe dermokosmetyki. Balsam do ciała z AHA/BHA i witaminą E. Ma nawilżać i złuszczać jednocześnie. Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi. Wydaje się, że to produkt w sam raz dla mnie :)

 photo pnr_zps71e84fb0.jpg
PatnRub - prężnie rozwijająca się polska firma, o której dużo wiemy, bo przedstawia się nam z różnych stron. Kosmetyki naturalne, nowoczesne i bezpieczne - tak mówią sami o sobie. Ja miałam okazję używać kilku produktów i jestem ciekawa nowości, które weszły na rynek z okazji piątych urodzin marki. Otulające masło do ciała pachnie ciasteczkami, zresztą cała seria jest bardzo ciepła i na chłodne miesiące będzie idealna. Zielone, świeże zapachy dominują w serii zielonej. Po prawej mgiełka do twarzy z kwiatem pomarańczy. Lepiej pachniała różana, ale faktycznie do mojej przetłuszczającej skóry w strefie T, ta sprawdzi się dobrze. Mam nadzieję :)

 photo skin_zpsb064e69c.jpg
Skincode - szwajcarskie dermokosmetyki, powstały w 1998 roku. Ich dystrybutorem w kraju jest Centrala Farmaceutyczna CEFARM SA. Będę testować krem 24h energii dla skóry, a właściwie jego miniaturkę. Krem ma wysokie stężenie CM-Glucan i pochodzi z linii essentials. Jest jeszcze exclusive. Ta druga zainteresowała mnie energetyzującym roll-onem pod oczy dla cery dojrzałej (cellular eye lift power roll) oraz serum cellular power concentrate.

 photo sylveco_zps0ede83ad.jpg
Sylveco - polskie kosmetyki dla cery wrażliwej i alergicznej. Firma działa od 20 lat, nie jest droga i będę miała okazję użyć po raz pierwszy balsamu, żelu do twarzy, kremu pod oczy i pomadek ochronnych.

Jak widać, dużo się działo i jeszcze więcej się wydarzy w zaciszu łazienki.. sam na sam z kosmetykami. Było mi bardzo miło uczestniczyć, dziękuję za zaproszenie Angel i Ani, bo to One wszystko zorganizowały :) Spotkanie i afterparty jednoznacznie udowodniło, że mamy o wiele więcej wspólnych tematów niż tylko te kosmetyczne, chociaż rozmowy o doświadczeniach kosmetycznych też miały miejsce. Fajnie, że można się spotkać z kobietami, z którymi łączy cię jedna rzecz - w tym przypadku fakt, że każda z nas posiada bloga i funkcjonuje w blogosferze, a rozstać się znając się bardziej i już w bardziej towarzyskiej atmosferze.

Pozytywnie, naprawdę pozytywnie. Stworzenie tego posta (cały czas twierdzę, że z powodu upałów) zajęło mi tydzień. To strasznie długo, ale teraz możemy move forward. Zobaczymy co jeszcze się wydarzy. Z planów potwierdzonych - w kolejną sobotę wybieram się na jeszcze jedno blogowe spotkanie, częściowo w tym samym towarzystwie, a częściowo w innym ;) Natomiast za 2 tygodnie jadę do Warszawy, już zupełnie prywatnie, co nie oznacza, że blogerek nie będzie ;) Jeśli ktoś ma chwilę i ochotę się na mnie natknąć to pewnie będę się kręcić tu i ówdzie. Nie wiem jeszcze gdzie, ale nie wierzę, żebym nie dotarła do tarasów czy arkad czy jak to się tam nazywa ;) Byłoby fantastycznie, gdyby któraś z Warszawianek z urodzenia lub wyboru dała znać i coś zorganizujemy. Do stolicy wjadę w godzinach wieczornych w czwartek 22 sierpnia, a do miasta świętej wieży wyruszę w niedzielę 25 sierpnia o 18.

Dzisiaj natomiast opiekuję się Muchą, więc po spędzeniu wielu godzin przed komputerem, wstanę od biurka i pójdę wyprowadzić Muszkę na spacer. Przestało padać, wyszło słońce i za 2 dni pewnie znowu będzie 35 stopni w cieniu. Oh well, niech będzie jak ma być, tylko niech nic się nie pali ani nie topi.

Mam nadzieję, że Wasz weekend mija fantastycznie. Jutro rozważałam pójście na mecz RKS Raków - Rozwój Katowice, ale nie mogę znaleźć nikogo chętnego, a sama się trochę obawiam. Może niesłusznie, ale jednak. Chociaż wiecie, projekt TAK trwa. Trzeba być rozsądnym, więc jeszcze to przemyślę. Z drugiej strony nie można tak negatywnie się nastawiać do częstochowskich kibiców. Może poznam nowych ludzi ;)

Alright, idę do Mumu. Dajcie znać czy podobała się Wam moja relacja. Nie jestem specem od tego typu postów, mam nadzieję, że każdy jest dobrze podpisany/podlinkowany. Trudno oddać atmosferę takich spotkań, tutaj grafik nie był napięty - było luźno i swobodnie, więc nie da się tego wtłoczyć w ramy. Obecność przedstawicielek firm była raczej naturalna, nic ekstremalnego. Nie czułam się dziwnie, ani jakby ktoś chciał mi coś sprzedać. Jednocześnie dużo się dowiedziałam. To chyba najważniejsze.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
Stri

Ps. Fakt o mnie. Tak, mam na imię Pamela. Może kiedyś Wam o tym opowiem. Odnoszę wrażenie, że jeszcze nie wszyscy wiedzą i mogą się czuć zagubieni. Jeśli macie ochotę, możecie używać mojego imienia. Ja czuję się bardzo naturalnie kiedy zwracacie się do mnie używając nicka. Stri coraz częściej słyszę (blogowe znajomości przeniesione do pozbawionej elementów cyfrowych rzeczywistości rządzą się swoimi prawami i czasem łatwiej jest posługiwać się nickami niż imionami), a nie tylko czytam, więc wszystko wychodzi bardzo naturalnie. Okay, to już naprawdę idę.
Ps2. Nie, jeszcze nie idę! Dziękuję Wam Dziewczyny za tak miłe przyjęcie. Mam nadzieję, że spotkamy się ponownie. Jeśli będziecie przejeżdżać przez Częstochowę albo nabierzecie ochoty na wycieczkę na Jurę albo zakupy w galerii jurajskiej - dajcie znać :)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...