poniedziałek, 30 września 2013

lindsay's private party


To jedno z nielicznych obrazów z Lindsay Lohan jaki mi się podoba. Jedyny być może.
Gdzieś mi się zgubiła dobra wersja tego klipu. Utwór bardzo lubię, rozluźniam się przy nim. Muzycznie u mnie różne rzeczy. Jest ciekawie.

chrispy remix



Tak na rozruszanie się w poniedziałkowy wieczór ;)
To było dawno. Przypomnijcie mi, że w październiku chcę napić się Ouzo.

make up #5 fioletowe usta flormar supershine 525 swatches

 photo flormar525_zps5b132910.jpg

Na twarzy mam:
Bioderma Pore Refinerw strefie T, ale to akurat nie ma znaczenia, bo bez bazy podkład
Catrice All Matt Plus 020 rozprowadza się tak samo świetnie, tylko 020 jest za ciemny dla mnie
Catrice All Matt Plus 020 Nude Beige nie jest za ciemny, bardzo go polubiłam
Catrice Defining Blush 070 Pinkerbell jest trwały i prawie fantastycznie się rozciera
Flormar Perfect Coverage Liquid Concealer jest pod moimi oczami bardziej do zdjęcia niż na co dzień, ale lubię go - jest jasny i lekki, trochę kryje. Polecam, chociaż sama nie potrzebuję go jeszcze w pierwszej kolejności (bardziej "zakrywam" naczynka niż cienie pod oczami)
Catrice Batter Than False Lashes jest na moich rzęsach
Technic Electric Beauty UV Eyeshadow Compact na dolnej powiece, trzeci odcień od lewej w górnym rzędzie
Flormar Supershine 525 jest na moich ustach

Kiciunio zostawił włos na moim nosie, pewnie się przytulaliśmy. Raz go pobrudziłam pomadką i miałam wyrzuty sumienia.

 photo flormar5_zps87f19396.jpg

Pomadka jest nawilżająca, trudno nałożyć ją równomiernie ciemno, ale da się. Nie używałam konturówki, trochę użyłam pędzelka.

 photo 2_zps4edaff1a.jpg

Tak, mam owłosione wszystko i tak - ten podkład jest dla mnie zbyt ciemny. Twarz i nawet oko też mam owłosione. Szkoda, że na głowie mi ubywa, a w innych miejscach nie. Oh well, life's a bitch.

 photo P1250926_zps066c3e96.jpg
Bardzo niedbale i na szybko nałożony tusz Catrice. Tutaj zależało mi na lekkim efekcie i powiedziałabym, że na rzęsach mam pół warstwy. Na dolnej powiece cień z Technic. Pod cienie nałożyłam bazę Hean.

Taki makijaż się wydarzył. Ostatnio często się takie dzieją, ale jakoś mam opory przed tym, żeby je tu wrzucać, bo moje maziajki są strasznie podstawowe, ale już tyle razy postanawiałam, że może jednak teraz już naprawdę makijaże będą. Byłoby super fajnie, ja chciałabym.

Śpicie już? Dobry wieczór :)
Stri

catrice le thrilling me softly wet shine stain lip lacquer | c03 fatal swatches

Dzień dobry :)

Miałam okazję zobaczyć stand Catrice Thrilling Me Softly - limitki nadchodzącej/wchodzącej jesienią do polskich drogerii. Jak widzicie, jest gotycko i nieco wampirzo, ale wydaje mi się, że w dobrym stylu i nawet fanki klasycznego makijażu powinny być zadowolone.

 photo thrillingmesoftly_zps3009fae3.jpg

Jak tylko natknę się na ceny to update'uję posta. Nie znalazłam ich w materiałach prasowych. Wiem, że tusz do rzęs będzie kosztował 19.99 zł.



Lip stainy, które trochę ucięło na zdjęciu to absolutny strzał w dziesiątkę. Fatal musi być mój no matter what.


Naklejki makijażowe nadadzą się na halloween party albo na sesję zdjęciową.



Lakiery natomiast zdecydowanie dla wszystkich. Kolory są nieco przekłamane, zresztą zaraz zobaczycie jaka jest różnica. Zobaczycie na przykładzie tego oto fioletu:

 photo thrilloccult_zps1a0d8ba7.jpg

Głęboki, choć nieco wtórny. Dalej mamy róże w kremie w formule cream to powder zdaje się..




Tusz do rzęs, który już testuję i zapowiada się naprawdę przyjemnie :) Tusz wchodzi w skład nowej kolekcji i we wszystkich formułach.. right?

 photo catricethrill_zpsec32c1f3.jpg
[Na zdjęciu mam na sobie różne kosmetyki Jeża, ale widać chyba tylko usta i rzęsy w tle. Rzęsy pokryte są wodoodpornym tuszem do rzęs, o którym jeszcze w tym tygodniu zamierzam się wypowiedzieć]

Teraz zdjęcie z przyczajki na konferencji. Przyczajka nie była spowodowana jakimś poczuciem braku komfortu, po prostu chciałam sobie szybko zrobić zdjęcie i zobaczyć jak wyglądam. W związku z tym widzicie bardzo dziwną pozycję, ale lip stain jest wow. Jest błyszczący, trzyma się jak nie wiem co i akurat ten konkretny odcień jest przyjemnie chłodny. Nie wiem czy widać to na zdjęciu.

Mam dla Was swatche Flormaru, wrzucę je jeszcze dziś.

Właśnie zjadłam zbyt późno posiłek, oh well. Trudno. Najważniejsze jest to, że w skład posiłku wchodził koperek z własnych upraw :D Jestem z siebie bardzo dumna, o moim rolniczym hobby też będzie!

Macie coś na oku z tej limitki. W jaki sposób decydujecie o tym co kupicie z danej kolekcji, a co nie? Ja przeważnie daję sobie no limit na lakiery i produkty do ust. Paradoksalnie sama się filtruję i ograniczam w takiej sytuacji, chociaż przeważnie jeśli "nie kupuję nic" to "przynajmniej" lakier kupuję (albo dwa;P)

Buziaki i do zobaczenia,
Stri

niedziela, 29 września 2013

jesienne pomadki


Do wczorajszego tagu wybrałam kilka pomadek, które miałam pod ręką. Na szybko. Tak naprawdę mam więcej jesiennych pomadek ;P Ups. Nie opisywałam ich, bo pomyślałam sobie, że takie kolory można spotkać tu i tam, ale właściwie pomysł opisania jest niezły.

Górny rząd (od lewej do prawej): Manhattan Soft Matt Lipcream (ten czerwony, niestety nie mam naklejki na opakowaniu), Essence Vampire's Love lipstain 02 True Love (stainy to moja nowa miłość, więc będzie o nich osobno), Rimmel Kate #10 (bardzo trwała, chociaż trzeba ją odbić na chusteczce i zagruntować), L'Oreal 710 Penelope Red (ona jest bardzo nawilżająca przez co spada jej pigmentacja), Miss Sporty 053 Watch out! (mój pomysł na pomarańczowe usta jesienią, niestety swatch jest niefortunny, a sama pomadka nawilżająca), Rimmel 130 Love Me

Dolny rząd (od lewej do prawej): Art Deco 424 26H (przepisałam wszystkie cyferki z opakowania), Flormar Supershine 525 (jest nawilżająca, przez co trudno jest nią równo pokryć usta, ale warto się pomęczyć), Sephora Cream Lip Stain 03, Rimmel 230 Fever Red, Alterra13 Mauve, Wet n wild 911D Stoplight Red

Anyways, swatche na ustach mogą nastąpić albo nie. Pieprzone google ma bardzo denerwującą tendencję do robienia brzydkich rzeczy ze zdjęciami i chyba muszę wszystko ładować na photobucket, a przynajmniej moją twarz ;P

Do następnego,
Stri

taniec eleny


Naprawdę lubię ten utwór. Mam różne wyobrażenia na temat tego jak mogłabym to zatańczyć..
Dzień dobry, nastała niedziela.
Co dzisiaj zamierzacie? Ja wybierałam się na warsztaty z ramką przestrzenną w tytule, ale się rozchorowałam. Jutro muszę być w pracy i napawa mnie to przerażeniem. Odezwę się dzisiaj, siedzę w domu i nigdzie nie wędruję. Pomaluję paznokcie jeśli gardło mi na to pozwoli. Opowiem Wam o wczorajszych pomadkach. Nadal nie mogę znaleźć karty pamięci z Warszawy. Aaaaaargh jestem tak zła na siebie..

Buziaki,
Stri.

sobota, 28 września 2013

the autumn tag / jesienny tag


 1. Favourite thing about Autumn Mój ulubiony aspekt tej pory roku to na pewno kolory, które niesie ze sobą złota polska jesień. Na ulicach jest kolorowo, liście spadają, kasztany się dzieją i w ogóle magia. Jesień kojarzy mi się z początkiem czegoś nowego. Być może dlatego, że zawsze jesienią zaczynałam szkołę, a może dlatego, że po upalnym lecie mogłam się wziąć do działania..

2. Favourite drink Zawsze lubię pić dobrą herbatę, więc to się nie zmienia. Gorąca czekolada i kakao zdarzają się częściej, ale również kawa z bitą śmietaną, herbata z cytryną i pomarańczą, sokiem malinowym  goździkami.. Nie wymyślę tu nic specjalnego. Grzane wino, grzane piwo? Wolę to pierwsze. Zawsze chętnie piję whisky.

3. Favourite scent/candle Przymierzam się do wyprzedaży w BBW, ale nie wiem czy wydarzy się w sezonie "jeszcze przed świętami", więc muszę zadowolić się Ikeą. Zdecydowanie cynamonowo-jabłkowe zapachy rządzą w moim otoczeniu, a także czekoladowe i waniliowe.. Chociaż w tej chwili palę w moim kominku końcówkę świecy. Owszem, jest to Yankee Candle, ale Midsummer's Night. Fajnie mi się kojarzy ten zapach i wcale nie przeszkadza mi, że jest wprost. Nie jestem pewna kiedy do niego wrócę. Zanim nie spalę wszystkich świec i wosków, nie przewiduję zakupów.

4. Best lipstick To jest bardzo trudne pytanie. Najlepiej czuję się w mocnych kolorach, przez cały rok. Jesienią przeważnie sięgam po ciemne róże, fiolety, burgundy niemalże.. Z tego, co pamiętam w zeszłym roku był to Flormar Supershine 525. Teraz będzie to któryś z tych odcieni albo może moja pomadka w płynie Manifesto z Paese albo Art Deco lub P2 od Jeżozaura :* Zobaczcie same, jest z czego wybierać..



5. Go to moisturiser Do tej pory był to Biotherm Aquasource taki różowy z jednym kwadracikiem. Jednak Phenome goni Biotherm i zobaczymy co z tego wyniknie ;) Pamiętajcie, że podczas mrozów wodne kremy zasychające na skórze po wyjściu z domu to nie jest dobry pomysł. Just sayin'.

6. Go to colours for the eyes Zawsze neutralne z lekką nutą dekadencji. Fiolety, burgundy, granat..

7. Favourite music or band/singer to listen to W szczególności jesienią? Nie wiem czy mam muzykę, której słucham zwłaszcza teraz, ale chcę się podzielić produkcją Fleur. Podoba mi się obraz i dźwięk, a Ona jest uroczo nieogarnięta. To w ramach ciekawostki. Co do muzyki to wracam do dzielenia się tym, co słyszę. Lubię to robić.


8. Favourite outfit to wear (i.e. boots and a scarf combo) Mam 2 ulubione szaliki, oba fioletowe. Brakuje mi zimowej kurtki, znowu będę zamarzać. Damn. Kupiłam sobie knock-offy butów Isabel Marant, ale mnie obcierają. Mam nadzieję, że się ogarną i przestaną.

9. Autumn treat Nutella przez cały rok, ale jesiennych przekąsek na pewno jest dużo. Naleśniki może? Cynamonowe rzeczy na pewno. Szarlotka, ciasteczka. Muszę upiec ciasteczka.. I muffiny!

10. Favourite place to be W domu pod kocykiem obviously.. albo gdzieś wewnątrz.. w samochodzie, w kawiarni. Chłodne miesiące lubię obserwować z ciepłych pomieszczeń. Morze jest przepiękne jesienią i zimą, to chyba moje ulubione miejsce.

To moja wersja jesiennego tagu. Pomyślałam, że może Wam też się spodoba. Wydał mi się jakiś taki przyjemny, to zrobiłam :) Zachęcam do odpowiedzi na jakże niebanalne pytania ;D Może się czegoś o sobie dowiemy ;P

Stęskniłam się za Wami, ale już jestem :)

pochłonęły mnie podróże i jesienne porządki

Dzień dobry,

[maseczka czekoladowa dobra na wszystko, zawsze]

Najpierw była Warszawa i fantastyczny event Catrice. Konferencja prasowa, dużo nowych twarzy (ewentualnie dużo przyporządkowywania twarzy do e-maili/nicków/blogów/itd), dużo emocji i podróżowanie tam i z powrotem. Polskibas trochę zawiódł, ale to przez to, że zabierają wycieczki szkolne i ze środka transportu dla dorosłych robi się pieprzony autobus szkolny.
Po powrocie z Warszawy był weekend w Często i chyba wtedy były pieczonki i zrywanie winogron. Przeżycia niezapomniane, miło jest spędzić czas na łonie natury, ale już bez owadów, bo jednak zimno. Z konferencji przywiozłam materiały prasowe i kosmetyki, więc do testów przystąpiłam od razu. O wynikach wstępnych testów napiszę osobnego posta, ale powiem Wam, że niektóre rzeczy naprawdę mnie zaskoczyły (na plus). Jeszcze nie zdążyłam wszystkiego użyć, a to również dlatego, że w poniedziałek absurdalnie wcześnie rano pojechałam na "weekend" do Zakopanego!
Zakopane przywitało mnie chmurami i nawet gdybym była kondycyjnie i zdrowotnie w stanie, nie zdecydowałabym się iść w góry w taką pogodę. Może gdyby nie padało to można byłoby do jakiejś doliny, ale było zwyczajnie zimno. Zgodnie z moją nową dewizą życiową - idź w nieznane, zapuściłam się w nowe miejsca tu i ówdzie. Krupówki się zmieniły. Budy pod Gubałówką jak były, tak są. Odwiedziłam Naturę i natknęłam się na Essence Floral Grunge, zgarnęłam 2 lakiery. Jestem ciekawa. Odwiedziłam też Hebe, w którym znalazłam L'Afrique C'est Chic, ale na standzie nie było chłodnego różu ani czerwonego piasku. Oh well.
Środa była trudna, ale tydzień pracy miał 3 dni, więc to było pocieszające. W środę przywiozłam mebel do łazienki (w końcu) i szafkę na buty do przedpokoju. Ogarnięcie sytuacji trwało 2 dni, na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Szafka w łazience nie jest intuicyjna, ale zmieściła papier toaletowy, chusteczki higieniczne, suszarkę i trochę kąpielowo/prysznicowych zapasów. Na górze postawiłam wszystkie kosmetyki jakie tylko znalazłam tu i ówdzie i muszę jeszcze uporządkować, ale nie ma sensu robić tego na siłę. Trzeba zobaczyć po co będę sięgać i w jakiej kolejności i częstotliwości. Do tej pory demakijaż przeważnie odbywał się przy biurku, ale teraz chciałabym się przenieść do łazienki (bo w końcu mam tam jakiś mebel). Muszę jeszcze kupić lepszą żarówkę. Ciemno jak cholera tam jest, a przecież widzieć muszę. Pomińmy zimno i wiatr. Chciałabym zatkać kratkę wentylacyjną.
Nadchodzący tydzień nie będzie łatwy, ale trzeba dać radę. Sobota zaczęła się od tego, że bolało mnie gardło i czułam się źle. Miałam mocne postanowienie przemeblowania, co też uczyniłam. Dużo pracy mnie to kosztowało i długo zajęło, ale teraz biurko jest najbardziej pod oknem jak może być, dolna półka regału jest odgruzowana. Wyrzucam kolejne pudełka i torby niepotrzebnych rzeczy i śmieci. Kilkanaście książek wyselekcjonowałam do przekazania lokalnej bibliotece, dwie półki przeniosłam na jedną. Generalnie przełożyłam trochę rzeczy w inne miejsca, czuję więcej przestrzeni. Jestem w trakcie robienia porządku w moich szafach z kosmetykami. Podczas sprzątania nachodziły mnie myśli w stylu "a może pokazać na blogu mój sposób dezorganizacji?" Jeszcze nie zdecydowałam, ale rozważam na poważnie.

Mam nadzieję, że u Was w porządku. Co robiłyście na przełomie pór roku? Siedzicie w domu i palicie Yankee Candle w swoich kominkach czy może aktywnie spędzacie czas biegając, ćwicząc z różnymi trenerami i gwiazdami fitnessu? Ja właśnie stapiam końcówkę małej świecy, a sprzątanie i przemeblowywanie to był niezły workout.. W mieszkaniu ładnie pachnie.

Przytulam Was mocno, bo zimno już się zrobiło.
Buziaki ahoj!
Stri

Ps. Zgubiłam gdzieś wszystkie karty pamięci ze zdjęciami, których jeszcze nie zgrałam na dysk. Nie wiem jak to się wydarzyło, ale wydarzyło się. Bardzo niepokojące..

piątek, 20 września 2013

spotkanie blogerek częstochowa 2013

Cześć Dziewczyny :)


Kilka tygodni temu miałam przyjemność uczestniczyć w częstochowskim spotkaniu blogerek. Tak się złożyło, że było to drugie moje branżowe spotkanie w tym roku i szalonym zbiegiem okoliczności, oba wydarzyły się w sierpniu. Sierpień był bardzo imprezowy ;)

Dzisiaj opowiem Wam o tym, co się działo :)


Po pierwsze, znałam osobiście tylko 3 dziewczyny - Agę, Anię i Kasię. Wydawało mi się, że przyjadą tylko Dziewczyny z Częstochowy i okolic, ale Rzeszów..? Brawa za determinację. Przyjechać rano i wracać tego samego dnia. Autobusem albo pociągiem, masakra ;)
Nie dowiedziałam się w końcu, które z nas mieszkają w Częstochowie-Częstochowie na co dzień. Sezonowo? Wszyscy ostatnio migrują na tereny wiejskie. Kiedyś też o tym myślałam, ale chyba musiałabym mieć powód w postaci nieruchomości i poważnego zaplecza finansowego. Byłoby nieźle, zbudować dom. Które z Was mieszkają w domach, a kto w blokach? Ja zawsze mieszkałam w bloku, więc o wiejskim życiu wiem niewiele. Na pewno owady i brak dobrej komunikacji miejskiej może być problemem.


Wracając do samego spotkania. Może najpierw lokal. Klimatyzowana salka utrzymana w klimacie komunijnym miała plus (właściwie dwa) w postaci LUSTER. Lustra były przyjemne. Resztę przemilczę, ale powiedzmy po prostu, że nie będę odwiedzać Nowoteki, żeby zjeść malinowy chruśniak (smażone lody) ani w ogóle, żeby cokolwiek jeść. Na mecz być może mogłabym wpaść, ale po co aż tam. Dobrze, że w ogóle coś się znalazło, bo wiem, że w Często są trudności lokalowe i właściciele knajp i restauracji robią problemy z rezerwacjami. O co chodzi nie wiadomo do końca. Liczy się towarzystwo, right?


Odwiedziły nas Dziewczyny z Oriflame. Moim zdaniem to był całkiem dobry pomysł, chociaż odniosłam wrażenie, że byłyśmy nieco rozbrykane i głośne chwilami ;) Trudno było nas ogarnąć, ale w końcu się udało i dowiedziałyśmy się mniej więcej jak wygląda asortyment w tej chwili. 10 lat temu sama byłam konsultantką. Tylko przez kilka miesięcy, ale wspominam z sentymentem (chociaż zawsze były "BRAKI W MAGAZYNIE" dla takich płotek jak ja). Spodobał mi się jeden zapach, no i spa na dłonie. Zabieg z powodzeniem powtarzam w zaciszu domowym wykorzystuję swój arsenał kosmetyczny.
Serdecznie polecam, chociaż może gdyby ktoś mi to robił to też byłoby miło.


Tym razem impreza nie trwała do nocy, więc kiedy wyszłyśmy z Nowoteki słońce świeciło i ogrzewało nas leniwie :)

[Na zdjęciu powyżej zapachy Oriflame. Mnie się spodobał ten czarny.. ze złotymi akcentami]


Skoczyłyśmy - już węższym gronie - do Boulangerie (które ostatnio jest miejscem spotkań) świętować nieśmiało urodziny Ani. Koktajle były pyszne :)

[kubki B.]

[Kasia robi kolejne fantastyczne zdjęcie]

[a na ustach mam dziesiątkę kate rimmela]


Tradycyjnie, spotkanie odbyło się w asyście sponsorów:


Barwa,
Bath n Body Works, recenzja mydła w piance KLIK
Colway,
Bariza,
Eveline, recenzja peelingu ze złotem KLIK
Pollena Biały Jeleń, recenzja żelu pod prysznic KLIK
Quiz,
Floslek,
Oriflame, kilka słów o mydle kwiatowym KLIK
Paese,
Boulangerie,
Prestige, recenzja kremu do rąk KLIK
FinessCosmetics


[Kasia w centrum lustra]

Szczęśliwa trzynastka wyglądała następująco: Angel, Ania, Marta,  Kalina, Ewelina, Kasia, Ewa, Kasia, Gosia, Paulina, Eliza i organizatorka, której należą się największe brawa, Gosia.
I jeszcze byłam ja.

Spokojnego wieczoru Dziewczyny, wyśpijcie się albo wręcz przeciwnie - w ogóle nie kładźcie się spać. Ja zrobiłam sobie dzisiaj naprawdę mocny, wieczorowy makijaż i aż szkoda go zmywać, ale na żadną imprezę się dziś nie wybieram. Troszkę boli mnie głowa, ale to chyba pogoda. W stolicy była impreza, ale o tym opowiem Wam następnym razem..

Dziękuję Dziewczynom za miło spędzone popołudnie, dziękuję Wam za uwagę i pozdrawiam serdecznie wszystkich, z którymi miałam okazję się przez ostatnie kilka tygodni (a zwłaszcza wczoraj) zobaczyć (i w ogóle poznać się przecież też).

Buziaki, ahojka!
Stri

środa, 18 września 2013

golden rose | holiday 62

Dzień dobry,

Mam dzisiaj dla Was kolejny piasek Golden Rose Holiday, tym razem numer 62. Na początku szczegóły techniczne.

Cena to niestety 12.9 zł. Lakiery są tego warte, ale oczywiście, że wolałabym, żeby były tańsze. Dostępność jest spolegliwa. Sklepy i wyspy Golden Rose, drogerie prowadzące sprzedaż produktów GR. Jeśli chodzi o wydajność to dopiero zaczęłam je zużywać, ale widzę, że nie są tak ekstremalnie wydajne tzn może uda mi się jakiś zużyć ;) Pędzelek jest udany, nie przeszkadza mi jego długość ani szerokość/grubość. Powiedziałabym, że jest normalny. Piasek jest naprawdę ładny. Mocny, intensywny róż z niebieskimi ochładzającymi drobinkami.

Zobaczcie same jak to wygląda na zdjęciach.

Podrasowane, ale też jedyne zdjęcie, na którym kolor lakieru przypomina ten rzeczywisty.

 Podrasowane zdjęcie miało na celu pokazać rzeczywisty kolor (przynajmniej w butelce, drobinki są dobrze widoczne), ale niezupełnie się udało i wyszło ciemno.

 Kolor jest zbyt ciepły, ale dobrze widać fakturę piasku.

 Tutaj z kolei pierwsze i drugie zdjęcie z lewej są w miarę dobrym odzworowaniem. Za to dwa po prawej niezbyt.

Tutaj też średnio. Trudno było mi złapać ten odcień, jest specyficzny. Ociera się o neon/fluo, ale jednak niezupełnie.

Następnym razem też spróbuję mu zrobić zdjęcia :)
Tymczasem dziś po pracy wyruszam na podbój stolicy i pomaluję sobie paznokcie jakimś Jeżowym pecwajem.
Życzę Wam udanej środy i czwartku. Wrócę w piątek i będę przez weekend, a po weekendzie też mam nadzieję skoczyć gdzieś (po)za miasto.. ale to się dopiero okaże, bo infekcje grasują i wszystko może się bardzo szybko zmienić.

Buziaki, ahoj!
Stri

wtorek, 17 września 2013

uroczy prezent ślubny

Cześć Dziewczyny,

Jakiś czas temu byłam na wycieczce w Książu, było fantastycznie. Pomyślałam, że może macie ochotę obejrzeć zdjęcia. Ja bardzo lubię oglądać Wasze relacje z wyjazdów rozmaitych :)) Przejdźmy zatem. Zamek Książ w Wałbrzychu i Stado Ogierów Książ było naszym miejscem destynacji, ale jeśli chodzi o plan wycieczki to trochę go nie było. Generalnie powiedziałabym, że zostałam nieco porwana i wywieziona kilkaset kilometrów z miejsca zamieszkania w celach relaksacyjno-turystycznych :)
Gdybym planowała wycieczkę, kompleks Riese nie byłby jedynym co chciałabym obejrzeć. Na przykład wybrałabym się chętnie do Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju.. ale może jeszcze nadarzy się okazja. Książ jest przepiękny. Może się kiedyś tam spotkamy?

Wiecie, że Księżna Daisy, czyli Mary Theresa Olivia Cornwallis-West (później już Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless) wraz z małżonkiem Janem Henrykiem XV księciem von Pless, hrabią von Hochberg, baronem zu Fürstenstein dostali Książ w prezencie ślubnym od wujka Jana Henryka XI? Coś absolutnie niesamowitego.

Zamek w całej okazałości/od przodu. Chwilowo elewacja jest w częściowym jak sądzę, remoncie. Bilet na Zamek w Książu z przewodnikiem, tunelami i wieżą kosztował 37 zł (bilet normalny), do tego na ten bilet można wejść do Palmiarni przez rok od zakupienia (nie musi być w ten sam dzień). Bilet do stajni można kupić osobno, na co się zdecydowałam.

 To jest dowód, że wpełzłam na wieżę. Nie było łatwo, ale się udało. Jupi! Pani przewodnik była naprawdę świetna. Elokwentna i znała się na rzeczy, a do tego była bardzo miła. Pozdrawiam serdecznie jeśli tutaj kiedykolwiek dotrze :)

 Stajnie w Książu, widok panoramiczny. Przypomniało mi się dzieciństwo, przez 10 lat jeździłam konno i co prawda już od tylu mniej więcej nie jeżdżę, ale i tak miło było poczuć zapach stajni.

Pozytywne jest to, że płacimy 8 zł za bilet wstępu i chodzimy gdzie mamy ochotę. Pracownicy stajni zajmują się swoimi sprawami, więc można zwiedzać, patrzeć, chłonąć atmosferę. Nie można dokarmiać koni, ale można je głaskać i się przytulać. Niedoświadczonym osobom odradzam, ale ja nie mogłam się powstrzymać jak przyszedł do mnie źrebak :)

 Ja z źrebakiem, który zarżał w trakcie sesji zdjęciowej.

 ..i sesja z przepiękną klaczą. Klacz nie rżała.

Widok z wieży, robi wrażenie :)

 I jeszcze raz stajnie, tym razem od środka.

Wycieczka w obie strony potrwała prawie 700 kilometrów, ale było warto :) Po drodze wskoczyłam jeszcze do Ikei ale to jest temat na osobnego posta.. Jeśli chodzi o sam Książ - jest piękny i polecam każdemu. Zwłaszcza w piątkowe południe, kiedy turystów nie ma aż tak wielu.

Miałyście okazję być w Książu albo innych miejscach kompleksu Riese? Jestem ciekawa jakie były Wasze wrażenia.
Pozdrawiam serdecznie, buziaki i miłego wtorku!
Stri

poniedziałek, 16 września 2013

douglas akcja wymień stary tusz na nowy już od dziś

Już od dzisiaj można wymienić swój stary tusz na nową miniaturkę Clinique High Impact Mascara. Na stronie internetowej można przeczytać "Gwarantuje wyjątkowo gęste rzęsy. Rzęsy uzyskują intensywny kolor i jedwabisty kształt."

Akcja trwa w Douglasach od dzisiaj - 16.09.2013r. - do wyczerpania zapasów. Wiadomo - najlepiej od razu, zanim zabraknie :)


Miałam okazję go używać i wspominam miło :) Faktycznie pogrubia, no i czarny kolor był czarny. W związku z powyższym spróbuję swój stary tusz wymienić na nowy :) trzymam za siebie kciuki i za Was też jeśli zdecydujecie się wymienić swoje maskary.

Po pracy uderzam do perfumerii :))
Pozdrawiam, udanego popołudnia i wieczoru!
Stri

mail monday #2 | minti shop mini haul

(Mini, bo tylko 2 rzeczy)

Cześć Dziewczyny,
mail monday numer 2. Tym razem przyszło do paczkomatu. Muszę powiedzieć, że minti to bardzo przyjemne miejsce. Po pierwsze, mają ładną przejrzystą stronę internetową. Po drugie, mają promocje. Gdybym miała fejsika to mogłabym się na przykład o nich dowiedzieć, a nie kupować po tym jak już się np skończyła promocja na lakiery barry m. No właśnie - po trzecie mają różne fajne rzeczy, chociaż kupiłam tylko dwie ;P


Dwa suche szampony, bo wczoraj mówiłam Wam, że lubię XXL. Zdecydowałam się kupić go ponownie (wersja do ciemnych włosów ma pojawić się w Hebe prędzej czy później, więc zgarnę już stacjonarnie), a na wypróbowanie kliknęłam miniaturkę wersji blush. To na wypadek gdybym gdzieś podróżowała i nie miała okazji spotkać się/nocować u przyjaciółek blogerek, które suche szampony posiadają :)



Podsumowując, minti shop dostaje ode mnie zielone światło. Wrócę tam po coś jeszcze, marzą mi się..









Okay, to tyle. Do zobaczenia później! Buziaki ahoj!
Stri

niedziela, 15 września 2013

naprawdę zwiększający objętość włosów - suchy szampon batiste xxl volume

Dzień dobry,
Niedzielne popołudnie to dobry czas na złożenie w całość recenzji suchego szamponu Batiste. Recenzja wisi jako wersja robocza już chyba z miesiąc. Bez przesady, let's do this!



O czym będę mówić? O Batiste Dry Shampoo big & bouncy XXL volume 200ml/120g, którą dostałam kilka miesięcy temu i używałam namiętnie, ale nie aż tak bardzo namiętnie.. o tym za chwilę.

Po pierwsze, oświadczenie. Im dłużej go używam, tym lepsze efekty osiągam. Magia, normalnie magia.

Na pewno słyszałyście już (zbyt) dużo na temat suchych szamponów, ale ja chciałabym przedstawić Wam go z perspektywy mojej chorej skóry głowy pokrytej łuską. Mam nadzieję, że moje uwagi okażą się być przydatne i jednocześnie zachęcam Was do dzielenia się swoimi.

Na początku nie wiedziałam jak dokładnie go używać. W teorii wszystko wydaje się być proste:
1. Rozpylamy preparat na skórę głowy z pewnej odległości, w różnych miejscach
2. Masujemy skórę głowy, żeby suchy szampon połączył się z sebum i zniwelował tłustość.
3. Odczekujemy kilka/naście minut
3. Wyczesujemy preparat z włosów
4. Cieszymy się odświeżoną fryzurą i objętością :)

Właściwie to z wyczesywaniem miałam największy problem, bo mam włosy jednak kręcone i w ogóle nie rozczesuję ich na sucho, a wszelkie próby kończą się zawsze tragicznie. W związku z tym, że nie umiałam wyczesać produktu - pojawiło się po kilku aplikacjach w rozsądnych odstępach czasu (powiedzmy na przestrzeni kilku tygodni) swędzenie.

Swędzenie skóry głowy jest to coś, z czym żyję na co dzień i wydawałoby się, że można się przyzwyczaić. Nie można, nie należy. Nie było to co prawda bardzo uciążliwe w takim sensie, że miałam bardzo podrażnioną skórę głowy, zaczerwienienie czy bąble na skórze - nic z tych rzeczy. Po prostu był to pewien dyskomfort, ale kilka godzin dało się wytrzymać. Przyznacie jednak same, że bez sensu byłoby używanie suchego szamponu w ten sposób, z takim poświęceniem ;) Sytuacja nie była optymalna.

Pomyślałam sobie, że może używam go zbyt dużo (chociaż nie wydaje mi się, że kilka krótkich psiknięć to za duża ilość). Trzeba było coś wymyślić i tak narodziła się TECHNIKA WYTRZEPYWANIA. Psikałam włosy szamponem, wmasowywałam, a później wytrzepywałam. Ja mam dużo włosów i są gęste, więc produkt odbijał się od skóry głowy i osiadał na włosach, ale nie było to aż tak widoczne (przynajmniej mnie nie przeszkadzało wizualnie). Jeśli miałam wyprostowane włosy było mi łatwiej, więc czasem rozczesywałam je przed zastosowaniem suchego szamponu.

Wytrzepywałam włosy przeczesując delikatnie. Nie wiem czy moja skóra się przyzwyczaiła (mhm, akurat) czy moje kombinacje zaczęły przynosić skutek, ale udało się - głowa mnie nie swędziała i wiedziałam już, że znalazłam swój KWC.

Jeśli zastanawiacie się nad białym nalotem, którego trudno jest jednak uniknąć z racji białego zabarwienia proszku nakładanego na skórę i częściowo również włosy, nie obawiajcie się aż tak bardzo. Mam dosyć ciemne włosy, kasztanowe takie.. na pewno nie blond i w związku z tym, myślę, że zauważyłabym od razu gdybym miała białą lub srebrną poświatę. Nie miałam, ale okazało się, że Batiste wyszedł nam ciemnowłosym na przeciw i zaistniała wersja dla ciemnych włosów. Miałam okazję ją wypróbować ostatnio i na pewno kupię. Zrozumcie mnie jednak dobrze - ciemną kupię, bo jest fajna, ale nie jest taka sama ani tak samo powiększająca objętość jak ta marketingowana objętościowo.

Oświadczenie #2: Wersja XXL nadaje objętości i nie wyobrażam sobie już nie mieć tego push-up'u w łazience. Polecam serdecznie, również osobą z łuszczycowymi zmianami na skórze głowy. Raz na jakiś czas nie zaszkodziło.

Zastanawia mnie czy sprawdzi się przy krótkich włosach w celach stylizacyjnych. Ja nigdy nie użyłam suchego szamponu bezpośrednio po umyciu włosów (na czyste suche włosy) w celu przedłużenia świeżości, ale słyszałam, że dużo Dziewczyn tak robi i wychodzi im to całkiem fajnie.

Pozdrawiam serdecznie, spokojnej niedzieli i fantastycznego poniedziałku, ale to dopiero jutro ;)
Stri

Ps. Nie poruszyłam kwestii wydajności, ponieważ trudno jest mi się określić. Mnie zużycie tej butelki zajmie ponad pół roku. Czasami stosuję go przez dwa weekendy pod rząd, a czasem raz w miesiącu. Zależy od wydarzeń towarzyskich i kalendarza imprez :)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...