piątek, 28 lutego 2014

lajfstajlowe błyszczyki h&m


Dobry wieczór!

Wiele sieciówek odzieżowych proponuje kosmetyki kolorowe jako uzupełnienie sezonowych stylizacji (i pielęgnacyjne jako propagowanie sieciówkowego stylu życia jak sądzę). Haem jest jedną z nich i nie ma co ukrywać - zdarzają im się perełki. Wiele blogerek lakierowych (i nie tylko) zachwyca się lakierami i paletkami nude i nie nude. Mają rację, można coś ciekawego wyszperać. Dzisiaj opowiem Wam o błyszczykach, których z haemu mam kilka i dzielnie mi towarzyszą.

Zacznijmy od ceny, bo to pewnie cena zachęciła mnie do eksperymentów. 4,90 PLN to dolna granica haemowych cukiereczków do ust. Kolejny próg to 6,90 PLN, dalej mamy 9,90 PLN i 14,90 PLN za (przeważnie) ogromne pojemności w grubych tubach. Zwykle sięgam po 7ml smukłe opakowania tematycznie zdobione. Grafiki są gadżeciarskie, ale to działa. Widzicie konie na nakrętce? I know.

Opakowania są niepozorne, ale żadne nie uległo awarii przez wiele miesięcy użytkowania produktów. Nigdy szyjka się nie utrąciła/urwała (a bywało różnie, np Pierre Rene mi pękł i zalał torebkę argh) i nie ma problemu z wydostaniem produktu pod koniec.
Błyszczyki są dosyć trwałe, ale to zawsze zależy od tego co robimy ustami. U mnie wytrzymują około 4 godzin, chyba, że coś jem w międzyczasie. Jedyne co może być przeszkodą to dostępność i nawet nie chodzi mi o to, że nie w każdym haemie beauty department jest tak samo rozbudowany. Po prostu, tak jak wszystko, asortyment jest sezonowo-trendowy i 2 tygodnie temu coś mogło być, a za tydzień wykupią i nie będzie. Oh well, od czego są beauty alerts w sieci i koleżanki po fachu.

 photo image1_zpse24ece1e.jpg

Kolory nie są odkrywcze, dlatego bez swatchy (zresztą tych konkretnych pewnie i tak nie można kupić), ale let's do this. Od lewej: chłodny nienarzucający się róż z drobinkami z nakrętką w konie, przepiękny transparentny gęsty błyszczyk z pierdyliardem różnokolorowych drobinek (kupiłam, bo takiego nie miałam) i last but not least ciepły koral, który robi tafla effect.

Podsumowując, są tanie i osiągalne, lajfstajlowe i różnorodne. Effortlessly, you know? I można je kupić jak wszystko jest na ciebie za małe albo bardzo ciążowe. O wszystkim za małym będzie w tym miesiącu, bo guess what - moje bikini body gdzieś tam jest pod warstwą tłuszczu i je wydobędę I swear.

Dajcie znać jakie są Wasze doświadczenia z haemowymi elementami kolorówki? Pamiętam, że używałam kiedyś kredek, ale już dawno się przeterminowały tak bardzo, że je usunęłam z mojej kredkolekcji (see what I did there?). O pielęgnacji innym razem, ale podzielcie się spostrzeżeniami. Chętnie poczytam :)

Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę Wam miłego wieczoru!
Stri

12 komentarzy:

  1. pamiętam, jak w bodajże 2006 zachorowałam na masło do ciała z H&M, było w pomarańczowym słoiczku, to chyba było mango, a ja chodziłam koło niego, chodziłam i nie kupowałam, bo jeszcze się namyślałam (z perspektywy czasu pojęcia nie mam, czemu – pewnie dlatego, że miałam już w domu DWA inne masła, HAHAHAHA, sooooo lame!). w końcu podjęłam tę ważną decyzję i poszłam kupić Masło w Pomarańczowym Słoiczku. I co? i nie było. To był pierwszy i ostatni raz, kiedy nie kupiłam od razu tego, co mi się tak wryło w psychę. Do dziś żałuję, że go nie miałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, wiem jak to jest. Ja już nie robię zakupów tak jak kiedyś w haemie i mam też wrażenie, że jakoś więcej towaru im schodzi niż kilka lat temu i jest mniej ekscytujących rzeczy, bo idą w ilość nie w różnorodność. Chociaż.. może mi się tylko wydaje..

      Usuń
  2. niech żyje inteligentne słowotwórstwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bez powodu mówi się, że świadoma zabawa słowami to domena ludzi inteligentnych! Bardzo mi się to założenie sprawdza w życiu.

      Usuń
    2. I kno, ja też, pracuję nad tym. Przyjadę razem z wiosną.

      Usuń
  3. Moje podejście do poszukiwań bikini body numer 3452835734 już jutro rano, w Pure Jatomi. A później będę tracić kalorie szukając butów, bo mi się aktualne rozpadły [']

    OdpowiedzUsuń
  4. ja nie mam nic z kolorówki hm :) chociaż podobają mi się ich zestawy lakierów :) błyszczków nie lubię, do ust używam tylko balsamów i tintów :) czasem szminka (ta.. czasem), mam z 4 szminki, które maźnięte są raz czy dwa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie kupuję kolorówki w H&M, ale te błyszczydła mają fajne aplikacje na opakowaniach :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, Słońce :)
    Trzymam kciuki a Twoje bikini body. Wiosna idzie, więc jest więcej możliwości by się dotlenić (lub dodwutlenić :D )

    OdpowiedzUsuń
  7. A to ja chętnie wypróbuję, kiedyś przy okazji, już się im przyglądałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie mam doświadczenia, podobno HM ma świetne lakierki :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...