sobota, 1 lutego 2014

nowości yves rocher luty 2014: sebo specific pielęgnacja dla skóry tłustej i mieszanej w bardzo ładnych zielonych opakowaniach

Cześć Dziewczyny!

po długiej przerwie pojawiłam się. Jestem i zamierzam być, chyba, że mój komputer nie da rady. Bateria przestała mi się ładować, a mój netbook nie pracuje na samym kablu i użytkowanie go skomplikowało się bardziej. Nie marudzę już, bo po styczniu przyszedł luty. Będzie dobrze. Let's do this :)

Zanim przejdę do recenzji czterech produktów z nowej linii Yves Rocher do skóry tłustej/mieszanej (którą dostałam do testów kilka tygodni temu), chcę Wam krótko przedstawić mój obecny demakijaż i pielęgnację. Używam dwóch zestawów kosmetyków - oczyszczającego do strefy T i kojącego do obszarów naczynkowych. Oczywiście nawilżam skórę regularnie. Demakijaż twarzy robię mleczkiem i płynem micelarnym, demakijaż oczu dwufazówką i płynem micelarnym. Mam sprawdzone produkty, które towarzyszą mi od miesięcy. Potrzeby mojej skóry się zmieniają, zimą jest ciężko, ale radzę sobie. Po prostu musiałam opracować plan pielęgnacyjny i się go trzymać :) Poza tym lata mijają i teraz już trzeba się pilnować.


 

INCI: AQUA, METHYLPROPANEDIOLCENTAUREA CYANUS FLOWER WATER,BUTYLENE GLYCOL, PEG-40 GLYCERYL COCOATE, PHENOXYETHANOL, BENZYL ALCOHOL, SODIUM COCETH SULFATE, OLETH-20, PARFUM/FRAGRANCE, SCUTELLARIA BAICALENSIS ROOT EXTRACT, CAPRYLYL GLYCOL, SODIUM BENZOATE, TETRASODIUM EDTA, CITRIC ACID, POTASSIUM SORBATE

Urozmaiciłam swój demakijaż tym produktem i stwierdzam, że lepiej sprawdza się w roli pielęgnacyjnej niż demakijażowej. Radzi sobie z podkładem, pudrem, różem i pomadką, nawet tuszem do rzęs i lajnerem, ale wolę używać go na "czystą" skórę, żeby robił co ma robić. Wydaje mi się, że jest nieco za bardzo matujący, żeby zmywać nim twarz i oczy codziennie (przynajmniej moją i moje oczy). Delikatny, świeży zapach przewija się we wszystkich produktach linii.Sebo Vegetal. Moim zdaniem nie stanowi problemu, jest nawet miłym akcentem. Zgadzam się z obietnicami producenta - moja strefa T była oczyszczona i gotowa do dalszego działania jak po zastosowaniu każdego innego płynu micelarnego. Na mój gust może nieco zbyt "sucha", ale jestem ciekawa jak ten produkt sprawdziłby się latem w ogromne upały. Niepokoi mnie tylko jedno - ekstrakt z korzenia rośliny, która jest kluczowa w tych kosmetykach znajduje się w płynie micelarnym na 11 miejscu z 16-stu, za składnikiem zapachowym.



Serum zwężające pory Sebo Vegetal / 30 ml / teraz 49 zł

INCI: AQUA, GLYCERIN, ALCOHOL, SILICA, DIMETHICONE, HYDROXYETHYL ACRYLATE/ SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, ZEA MAYS (CORN) STARCH, MALIC ACID, CENTAUREA CYANUS FLOWER WATER, ZINC GLUCONATE, APHLOIA THEIFORMIS LEAF EXTRACT, SODIUM HYDROXIDE, SALICYLIC ACID, PARFUM/FRAGRANCE, SCUTELLARIA BAICALENSIS ROOT EXTRACT, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, CITRIC ACID

Sam pomysł na produkty zmniejszające (nawet optycznie) pory uważam za fantastyczny. Mnie wiele razy ratowały skórę. Moje pory są naprawdę uciążliwe, zwłaszcza na nosie. Kiedyś testowałam każdy produkt tego typu, jaki tylko napotkałam na swojej drodze. Pamiętam nawet taki zwężacz porów z Yves Rocher w małej 15ml tubeczce, matujący. Był aksamitnie matujący, zostawiał przyjemną warstwę na skórze, ale niestety został wycofany (dlaczego drogie Yves Rocher, dlaczego?)

O serum. Świetnie się rozprowadza i szybko wchłania. Napina skórę wygładzając skórę, być może wchłania sebum, ale nie odblokowuje porów. Nie podrażnia naczynek, więc jest mile widziany. Mam wrażenie, że będzie super w ciepłe miesiące. Przedłuża świeżość skóry i matowego makijażu. Mimo wszystko działa delikatnie, subtelnie. To taki produkt, którego używam radośnie rano. Trudno powiedzieć czy wysusza moją skórę, bo od kilku tygodni bywa przesuszona.

To nie jest wodniste, lejące się serum. Jest płynne, ale ma taką aksamitną konsystencję. Z powodzeniem używam również na dekolt w przypadku odsłoniętych kreacji, świetnie wygładza skórę i stanowi lekką bazę pod makijaż. W przypadku piersi może tylko pod puder.

Podsumowując, jako doraźny zmniejszacz porów jest w porządku, tylko nie nakładajcie za dużo, bo się zroluje. Trzeba pracować z nim szybko, bo - jak już wspomniałam - szybko zasycha. Do oczyszczania porów potrzebuję jednak peelingu enzymatycznego. Tutaj nie ma mowy o czymkolwiek innym (chociaż wprowadziłam do swojej pielęgnacji produkt z kwasem, ale o tym osobno wkrótce). Mam tylko jedno zastrzeżenie, takie samo jak w przypadku micela. Puder bajkalski pochodzący z roślinnych upraw jest na 15 miejscu z 18 możliwych. Naprawdę chciałabym się dowiedzieć jak to działa.



INCI: WATER, GLYCERIN, ALCOHOL, ZEA MAYS (CORN) STARCH, POLYGLYCERYL-3 DICITRATE/STEARATE, METHYLPROPANEDIOL, COCO-CAPRYLATE/CAPRATE, DIMETHICONE, GLYCERYL STEARATE, SESAMUM INDICUM (SESAME) SEED OIL, APHLOIA THEIFORMIS LEAF EXTRACT, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, ZINC GLUCONATE, SALICYLIC ACID, PARFUM/FRAGRANCE, SODIUMHYDROXIDE, XANTHAN GUM, TOCOPHERYL ACETATE, TOCOPHEROL, SCUTELLARIA BAICALENSIS ROOT EXTRACT

Krem jest przyjemny, ładnie pachnie i szybko się wchłania. Producent obiecuje wyrównanie powierzchni skóry, pochłanianie nadmiaru sebum, nawilżanie przez 24 h i przeciwdziałanie błyszczeniu się skóry.
Po kilku tygodniach testów na mojej strefie T mogę się zgodzić z wchłanianiem się i przeciwdziałaniem błyszczenia się, które właściwie wiąże się w pewnym sensie z pochłanianiem nadmiaru sebum (uprośćmy to w ten sposób). Powiedziałabym, że jest to taki wodnisty, ale o stałej konsystencji krem matująco-nawilżający i połączenie to wyjątkowo się Yves Rocher udało. Nie jest to ekstremalny mat, ale od ekstremalnego matu mam puder bambusowy.. nie jest to też bardzo nawilżający krem, ale od tego mam inne produkty. Trzeba się pogodzić z tym, że jeden produkt nie zrobi wszystkiego. Właściwie może rozsądnie byłoby skoncentrować się na bardzo specjalistycznych produktach.. a może nie ;)

Puder z tarczycy bajkalskiej znajduje się ostatnim miejscu w składzie.


Maseczka oczyszczająca Sebo Vegetal / 75 ml / teraz 26,9 zł

INCI: WATER, KAOLIN, ZEA MAYS (CORN) STARCH, METHYLPROPANEDIOL, ALCOHOL, STEARALKONIUM HECTORITE, CETYL ALCOHOL, CENTAUREA CYANUS FLOWER WATER, CETETH-20, PHENOXYETHANOL, BENZYL ALCOHOL, HYDROXYETHYLCELLULOSE, SALICYLIC ACID, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, COCAMIDOPROPYL BETAINE, PARFUM/FRAGRANCE, SCUTELLARIA BAICALENSIS ROOT EXTRACT, TOCOPHERYL ACETATE, SODIUM HYDROXIDE, SODIUM CITRIC ACID, TOCOPHERYL

Podoba mi się, że ten produkt łączy w sobie bezproblemową aplikację (bo kremowa konsystencja ułatwia ten etap) i glinkową skuteczność. Używałam wielu maseczek tego typu, ale muszę przyznać, że ta miło mnie zaskoczyła. Po zastosowaniu zaledwie na 5 minut moja broda była gładka i matowa, ale nie przesuszona. Bardzo mi się spodobało i używałam regularnie, ale tylko na strefę T - nos, czoło i brodę. Zauważyłam efekty od razu, a po kilku tygodniach moja skóra jest coraz bardziej gładka i matowa, ale w taki satynowy sposób. Zapach jest delikatny i nie robi problemu. Jest lekko ogórkowy, świeży i orzeźwiający.

Zdecydowanie polecam, zwłaszcza w takiej cenie :) Nie oczekujcie jednak oczyszczenia takiego jak po peelingu enzymatycznym albo kwasach. Nie o to chodzi w tym produkcie. To taki akcent, on the go i w roli szybkiego rozwiązania "chcę zrobić sobie maseczkę, która mi na coś pomoże, ale nie mam ochoty na saszetki ani miksowanie niczego w porcelanowej miseczce nie metalową łyżeczką" sprawdza się dobrze.

Podsumowując, maseczka jest bardzo fajna i używałam jej z przyjemnością. Stanowiła mocny bazowy produkt i na pewno wzmacniała skuteczność innych produktów z tej linii. Zastanawiałam się co jest fajniejsze - serum czy krem i doszłam do wniosku, że jedno po drugim daje najlepsze efekty. Zielone produkty Yves Rocher wprowadziłam podczas kuracji kwasami i powiem Wam szczerze, że były przyjemnym uzupełnieniem. Niepokojące jest, że składnik wokół którego marketingowane są te wszystkie produkty jest na ostatnich miejscach składów. Wyobrażam sobie, że gdyby był bardziej obecny, kosmetyki mogłyby być lepsze i bardziej skuteczne. Być może.. pewnie tak.

Obserwuję rozwój marki i miałam okazję testować linię nawilżającą i do skóry suchej. Uważam, że te kosmetyki stanowią świetne uzupełnienie. Każda skóra ma różne potrzeby w różnych momentach roku. Ja potrzebuję kontroli strefy T, nawilżania przez cały rok i kojenia naczynek. Na mojej skórze naprawdę dużo się dzieje, to bardzo ciekawa sprawa. Tu suche skórki, tu rozszerzone zatkane pory, tam rumień. Bardzo atrakcyjnie, ale trzeba sobie jakoś radzić ;) Przez lata trzymałam się jednej grupy produktów i myślałam, że dopiero po wielu miesiącach używania będzie widać efekty. Not anymore. Mam dużo kosmetyków w swojej szafie (owszem, tak. don't judge me) i zmieniam je w zależności od potrzeb. Jeśli coś mi się podoba to tego używam, jeśli coś podoba mi się bardzo to zostaje na dłużej, jeśli mniej lub jeśli robi mi krzywdę to nie. Jasne, że widać efekty długotrwałego stosowania, ale nie oszukujmy się, że po zaprzestaniu stosowania jakiegoś kosmetyku będziemy mieli kontynuację efektów na długo.

Produkty są dostępne w sklepie internetowym, ofercie wysyłkowej i salonach Yves Rocher.
Mam nadzieję, że moje spostrzeżenia się Wam przydadzą. Tak zupełnie na marginesie - posiadanie kosmetyków z jednej linii "w tym samym kolorze" jest urocze i mi się podoba. Podoba mi się, że marka zachowała jedność opakowań i moim zdaniem w takiej konsekwencji jest siła. Lubię patrzeć na ładne rzeczy, poukładane kolorystycznie. Lubię buteleczki z pompką , podobają mi się tubki w tym samym kształcie w różnych kolorach. Po prostu jest to przyjemne i zasługuje na zauważenie. Dlatego brawo Yves Rocher, idziecie w dobrym kierunku. Gratuluję i cieszę się, że mogę podążać tam z Wami :)

Dziękuję za uwagę, mam nadzieję, że Wam się podobało. Dajcie znać jeśli coś pominęłam albo mogłabym coś wyjaśnić, doprecyzować. Buziaki, cieszę się, że jestem tu z Wami znowu. Ahoj!
Stri.

10 komentarzy:

  1. chętnie spróbowałabym tej maseczki i serum ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie! Zgłoś się do salonu Yves Rocher ze słoiczkiem, na pewno udostępnią Ci odlewkę/próbkę :)

      Usuń
    2. Serio? Robią tam próbki?

      Usuń
    3. Mnie nigdy nie odmówiono, w żadnym z wielu salonów w całej Polsce ;)

      Usuń
  2. Stri, tęskniłam!

    A maseczka podoba mi się bardzo. Jak [jeśli w ogóle] porównałabyś jej działanie do maseczki Tradition de Hammam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :*

      Porównałabym je następująco: TdH jest maseczką, po którą sięgam przed "większym wyjściem", ponieważ jej zastosowanie od razu poprawia wygląd mojej skóry. Jest jaśniejsza, gładsza, pory są mniej widoczne. To taki produkt upiększający. Maseczka SV odnoszę wrażenie, że jest bardziej nastawiona na przedłużenie matu i oczyszczenie, ale w bardziej miejscowy sposób, no i nie peelinguje aż tak spektakularnie. Na TdH zawsze mogę polegać.

      Usuń
  3. mam cerę suchą , nie dla mnie takie kosmetyki :) dobrze,że służa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koncentrat nawilżający jest super super!

      Usuń
  4. no dobra, staram się nie zapisywać w mózgu tych nowości Yves Rocher, mimo że patrząc na blogrolla, przyleciałam do Ciebie od razu po tytule, jakem yvesrocherowa ćpunka :D uwielbiam Cię stri za to zło, które szerzysz, dobrze nie być samemu w tym szaleństwie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takimi jesteśmy trochę małymi ćpunkami. Ja dzisiaj widziałam zapowiedź nowego zapachu i od razu mi się oczka zaświeciły ;P

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...