czwartek, 13 lutego 2014

original source | płyn do kąpieli, żel pod prysznic i delikatny peeling

Trzy dary losu i jeden zupełnie świadomy zakup. Dzień dobry, chcę Was przekonać do niektórych produktów Original Source. Czemu niektórych? Z pewnością nie każda kompozycja zapachowa będzie Wam odpowiadać. Obawiam się, że mnie przypadły do gustu tylko dwie, a trzecią mogłabym spróbować wprowadzić do swojej pielęgnacji latem albo po basenie. Zacznijmy.

Original Source Orange Oil Ginger*

Po pierwsze, te kosmetyki są tanie i wydajne. Płyn do kąpieli kosztuje ok 9 zł, w promocji pewnie z 7. Żel pod prysznic kupiłam za 6, w cenie regularnej kosztuje pewnie 8. Nie sądziłam, że będą wydajne, ale jednak są. Płyn do kąpieli robi dużą pianę z małej ilości cieczy, a żele pod prysznic pienią się nie tylko na loofie (choć na loofie bardziej).

Original Source Super Scrub Mint and Walnut*

Część z Was wie co teraz napiszę. Ludwik!!!!!!! Płyn do mycia naczyń o zapachu mięty Ludwik. Ojej. OJEJ! Damn it! A taki jest przyjemnie kremowy z delikatnymi drobinkami. Masakra. Zawsze mówiłam, że nie lubię zbeszczeszczonej czekolady, np ciasteczek miętowych w polewie czekoladowej/ciasteczek czekoladowych z miętowym nadzieniem. Masakra, to jest najgorsza trauma z dzieciństwa ;P
Okazuje się, że ja nie lubię po prostu mięty w kosmetykach. W potrawach sama nie wiem, ale np w drinkach to nie jest tak źle.. pijałam też herbatę miętową, okay. Używałam przez większość życia pasty do zębów w miętowym klimacie. Teraz już nie, bo stwierdziłam, że nie ma się co męczyć (mimo wszystko jednak nie lubię), ale przez wiele lat owszem. Listki świeżej mięty - nie ma problemu, nawet kiedyś spróbowałam Mojito. Nie jest to mój drink of choice, ale zgadzam się, że jest orzeźwiający.

Ten produkt jednak moim skromnym zdaniem pachnie jak Ludwig. Użyłam go raz i musiałam się umyć kokosem, bo nie mogłam wytrzymać. Nie przesadzam. Zapach nie utrzymuje się na skórze, ale podczas kąpieli go czuć, co na pewno dla fanów miętowego orzeźwienia będzie super. Podsunęłam ten żel komuś, kto nie jest uprzedzony do mięty i wrażenia były mniej więcej takie: fajnie pachnie, dobrze myje, orzeźwia. Przyjemny zwłaszcza po wysiłku fizycznym, na pewno będzie super na lato. There you go, to jest normalny odbiór produktu ;)

Original Source Lemon Tea Trea Shower*

Cytryna i olejek z drzewa herbacianego to też nie jest mój ulubiony zapach ever, ale jest już lepiej. Zostawię go sobie na "po ćwiczeniach", bo faktycznie podnosi na duchu i jest przyjemnie kwaśno-orzeźwiający.

Original Source Coconut Shower

Kokos poleciła mi dawno temu Hexx, która próbowała przemówić mi do rozumu i namówić mnie na kupno tego zjawiskowego żelu, ale ja byłam uparta jak osioł i zakodowałam sobie, że jak original source to zbeszczeszczona czekolada. Otóż nie. Jeśli wiecie coś na temat kompozycji zapachowych OS, wiecie, że kokos solo jest dosyć wyjątkowy na tle kolegów i koleżanek. Ja nie lubię takich dziwnych spożywczo-niewiadomych zapachów jak np truskawki ze śmietaną czy malina z truflami. Po prostu nie jest to coś, co sprawia mi radość. Kokos natomiast radość sprawia mi ogromną. Jest ciepły, otulający i przyjemnie się go używa. Serdecznie polecam OS, są to kosmetyki wegańskie, mają solidne opakowania i ciekawy marketing.


Miłego dnia, do zobaczenia później!
Buziaki ahoj,
Stri

25 komentarzy:

  1. Ja mam malinę i wanilię i bardzo sobie chwale :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś kupowałam namiętnie te żele pod prysznic, do czasu gdy kolejne zapachy nie trafiały w mój nos. Niestety niektóre egzemplarze trochę mi skórę przesuszają :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam bardzo suchą skórę, więc wszystko mnie nie nawilża. Używam balsamów :)

      Usuń
  3. kokos brzmi pysznie, ale ja się przejechałam na OS-owych kosmetykach i nie chcę więcej ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem. mnie się marzy taki kosmetyk do mycia o zapachu np ciasteczek waniliowych, ale nie wanilii samej.

      Usuń
  4. Kokos rządzi :) I macadamia z mango- moje ulubione. Jeszcze muszę tylko ananasa spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Macadamia z mango jest na mojej liście zakupowej :)

      Usuń
  5. kokos mnie nie zachwycił, za to płyn pomarańcza z imbirem to mój ulubieniec ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płyn do kąpieli to mój ulubieniec sezonu :D

      Usuń
  6. haha oryginalna byłaby nazwa ludwik ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z takimi kosmetykami to nie da się inaczej jak tylko sięgać po ulubione zapachy :D Mięta mnie nie razi, ale jakoś specjalnie za nią nie szaleję. Pewnie koks byłby najbardziej z mojej bajki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ochotę na takie ciasteczka w płynie, bo ostatnio piekłam i zapach w całym mieszkaniu był oszałamiający :)

      Usuń
  8. Kokosa to bym chciała, bo lubię kokosowe zapachy w produktach do mycia ciała.

    OdpowiedzUsuń
  9. zobaczę, czy znajdę u siebie kokosa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że Ci się spodoba, ale nie wiem czy Hexx nie wspominała, że nie ma niektórych polskich limitowanych zapachów w uk. na pewno są inne smakowite :)

      Usuń
  10. ja uwielbiam wiśnię z czekoladą i ten z lukrecją. mięta mi nie pasi :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozważam ten z lukrecją, może mi się spodoba :)

      Usuń
  11. A ja polubiłam ten peeling miętowy :-) Działa na mnie mega odprężająco i uspokajająco :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...