wtorek, 1 kwietnia 2014

golden rose velvet matte | 10 i 17


Pomadki Golden Rose Velvet Matte pojawiły się na blogach jakiś czas temu. Akurat wtedy nie miałam czasu śledzić Waszych wpisów dokładnie, ale przeglądałam Bloglovin' codziennie rano i widziałam migawki. Rozumiem, że Dziewczyny, u których znalazły się wpisy prezentujące wszystkie odcienie, otrzymały je w ramach współpracy i nie byłam pewna czy znajdę ten produkt stacjonarnie u siebie na wsi. Do Częstochowy wszystko dociera z lekkim opóźnieniem, zauważyłam pewną zależność jeśli chodzi o nowości i to nie tylko w kwestii kosmetyków. Małe drogerie (nazwijmy je osiedlowymi, ale niech Was nie zmyli to określenie, bo na moim osiedlu żadnej drogerii nie ma damn it) reagują na potrzeby rynku i dopiero po kilkunastu zapytaniach od klientów, sprowadzają towar. Gdybym była w nastroju do marudzenia, powiedziałabym, że sprowadzają go "z łaską".. nie jestem jednak dzisiaj grumpy, więc powiem, że po prostu taki mają ostrożny styl prowadzenia biznesu. Może to racja, na tak niewielką skalę trzeba się zabezpieczyć.

Wracając do pomadek, wczoraj "wyszłam na miasto" wcześnie rano pozałatwiać kilka rzeczy i planowałam wrócić do domu spacerem, ale palec nadal nie jest sprawny i za długie chodzenie boli. Porzuciłam plan spacerowy i skierowałam się w stronę przystanku, a przechodząc obok miejsca z drogerią znaną i lubianą (Magnolia), przypomniałam sobie o pomadkach. Nawet gdybym sobie nie przypomniała, a zahaczyła o Magnolię, na pewno zauważyłabym tablicę wiszącą obok drzwi wejściowych informującą o dostępności Velvet Matt'ów.


Kolorów było chyba z 8.. nie pamiętam dokładnie. Jedna sztuka kosztuje 10,50 zł i ma 4,2 g pojemności, a do użycia pozostaje przydatna przez 24 miesiące. Każda sztuka jest ZABEZPIECZONA folią i nie interesuje mnie argument z ochrony środowiska przeciwko zabezpieczaniu folią. Nie ma problemu - można zabezpieczyć biodegradowalnym papierem, byleby uchronić przed macaniem przeciwników higieny i pomyślunku. Zeswatchowałam sobie prawie wszystkie na dłoni, wyszłam na zewnątrz do światła, Pani Ekspedientka chyba nie była pewna czemu to robię - założę się, że większość klientek kupuje totalnie na pałę.

[podkręcone zdjęcia, bo czerwień wychodziła mi tragicznie ciepła]

Wybrałam dwie. Dziesiątkę - nudziakowy ciepły róż, pomadka z gatunku porno-HD powiedziałabym, bo jest bardziej classy niż pornopomadka w normalnej rozdzielczości i na pewno ładnie ożywia i odświeża moją kapryśną ostatnio cerę (tzn może nie kapryśną, ale "krzywdzoną" kwasami, więc się buntuje). Druga to siedemnastka i jest to chłodna czerwień, nieco jaśniejsza niż te, których używałam jak sama byłam siedemnastką if you know what i mean.. ten odcień robi wrażenie. Tak. Robi wrażenie i robi robotę, jest spektakularna zwłaszcza w dziennym świetle.

[zero obróbki]

 photo grvvmm2_zps848a443d.jpg
[minimalnie zmieniony kontrast]

  photo grvvmm_zps580b9460.jpg
[jak wyżej]

[bez obróbki, czerwień jest za ciepła]

[wybaczcie, inaczej się nie dało - za każdym razem wychodziła za ciepła]

 photo ggr2_zps44640f6e.jpg
[bez obróbki, przekłamana czerwień]

Jeszcze nie wiem jak się będą zachowywać przez noce i dnie, ale nakładają się bez najmniejszego problemu (jako baza Reve de Miel od Nuxe), dzisiaj do zdjęć nie użyłam pędzelka ani nie udoskonalałam okolicy ust korektorem. Po prostu nałożyłam, straight from the bullet, bez poprawiania i bez konturówki. Nie jestem zwolenniczką niedbale pomalowanych czerwonych ust (zresztą żadnych, ale matowe formuły dużo wybaczają w tym sensie, że się nie rozlewają po kanalikach skóry), ale czasu na zdjęcia nie było dużo, a przecież nie za każdym razem nakładamy pomadki pędzelkiem i bawimy się korektorem.

Jedyny minus jaki widzę (oprócz różnorodności w kolorach) to opakowanie. Jest niskiej jakości, plastikowe i nawet matowość mu nie pomaga. Nie będę go jednak za bardzo hejtować, bo na pewno przyczynia się do niskiej ceny.

Odporność przewiduję na fantastyczną, ale to się dopiero okaże. Jeśli macie jakieś pytania, dajcie znać. Nałożone na przygotowane balsamem usta, pomadki okazały się być bardzo kremowe. Muszę wypróbować "na sucho", dam znać.

Mam nadzieję, że Wasz wieczór mija fantastycznie. Ja zaraz się ogarniam i zbieram na mecz.
Buziaki ahoj!
Stri

22 komentarze:

  1. Przepiękna ta czerwień! Mam ochotę na jakąś matową pomadką, ale na moich przysychających ustach mogą się nie sprawdzić :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilogram balsamu pod spód i będzie dobrze?

      Usuń
  2. Tak późno wstałam i tak krótko byłam na uczelni, że w ogóle nie czuję ze za chwilę dwudziesta. A chemia przede mną, oh no.

    Czerwona pomadka nałożona niedbale, fu, nie lubię tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz też tak mam, że właśnie za chwilę dwudziesta, a jeszcze nic nie zrobiłam ;P

      Usuń
    2. Jeszcze tylko jutro, najgorsza na świecie chemia i siłownia na odstresowanie (latinooo) i wracam i sprzątam i w czwartek przybywam do fundacji i siedzę w niej i relaksuję się i jadę do domu.
      Kupiłam jednak jedną z tych tutaj, tylko numerek inny. 19 chyba. Czekam na dobre światło żeby zrobić jej zdjęcia i wtedy móc użyć #syndromblogerki. Miałam zły humor w niedzielę bo nic mi nie wychodziło, nie wiedziałam czy chcę fastfooda czy rybę czy sałatkę i R. odkrył, że chciałam kupić sobie coś ładnego.

      Usuń
  3. ja nadal nie wychodzę z klasyczną czerwienią z domu. po domu czasem się snuję w tym wątpliwie na mnie pięknym odzieniu ust, ale ludziom boję się pokazać. chyba wyglądam idiotycznie, a już na pewno czuję się jak idiotka. a szkoda, bo piękne czerwienie są porywające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może obcym ludziom się nie będziesz obawiała pokazać? :> Ja zaczęłam malować usta jak miałam około 15 lat i na początku też chodziłam tylko po domu ;P

      Usuń
  4. mam wielką ochotę na te pomadki a nigdzie nie mogę ich znaleźć :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w drogerii, w której byłam było tylko kilka kolorów. przez internet najłatwiej..

      Usuń
  5. Mam odcień 08 i jestem mega zadowolona :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. też mam 10, ale moja 10 to zupełnie inny kolor :P dużo bardziej wpada w pomarańcz/czerwień

    OdpowiedzUsuń
  7. Taki mat - nie mat, bo formuła na ustach nie wygląda matowo. Nudziak wydaje się fajny :) Ale wiem, że wolisz konkretniejsze odcienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podobają mi się te nowości od Golden Rose, niestety w moim mieście jeszcze ich nie ma wcale:/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam 02 i ją lubię, pomimo, że kolor u mnie jest nieco inny niż widziałam na swatchach ;p Ale długo się utrzymuje i nie wysusza. Mam ochotę jeszcze na nr 10, ładnie u Ciebie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę kupić! czerwień boska :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Poluję na nie! Chcę dorwać fuksję i nałożyć na usta,now :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam je wyjątkowo - mam 3! ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...