piątek, 25 kwietnia 2014

where did all the colours go? | lip tinty bell


Kiedyś biedronkowe gazetki wzbudzały we mnie więcej emocji. Po kilku nieudanych zakupach (których większość widzicie na zdjęciu), stwierdziłam, że już nigdy więcej markowych produktów dla biedronki. Zdecydowanie bardziej wolę kupować tam artykuły papiernicze z lekką nutą hipsterstwa i sałatę w doniczce. O tintach Bell czytałam swojego czasu dużo dobrych recenzji. Na pewno dużą rolę w zdobywaniu popularności przez te flamastry, odgrywała ich niska cena i dobra dostępność. Widziałam zdjęcia, kolory dawały po oczach - pomyślałam czemu nie? Kiedy lip tinty pojawiły się w biedronce, kupiłam trzy.

Kosztowały kilka złotych za sztukę i gdyby nie to, że prawie nie były napigmentowane, byłyby świetną inwestycją. Sam pomysł barwników do ust w mazaku jest świetny - precyzyjny aplikator, można malować usta like a pro, łączyć fajnie kolory, cieniować i w ogóle bawić się :) Pigmentacja moich egzemplarzy była patologiczna. Może dwunastolatka mogłaby ich używać na imprezę urodzinową, nie wiem. Tak pomyślałam i dwunastolatce je oddałam, bo nikt inny nie będzie zadowolony. Owszem, barwiły usta i owszem, nawet na kilka godzin, ale kolorem tak delikatnym, że nie było tego widać. Nie mam ciemnych ust, a jak ktoś ma to w ogóle nie wiem jak miałby tego użyć. Hmn

 Takim miłym akcentem zaczynamy dzień, ja jestem już w drodze do pracy. Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku i piątek będzie miły i przyjemny. Może chciałybyście mi polecić dobre produkty do ust z SPF? I nie takim "pięć" tylko np 20 albo 30..? Kupiłam Isanę i w jakiś tam sposób jestem z niej zadowolona, ale chcę czegoś więcej od przeciwsłonecznego balsamu. Wiem, że zawsze mogę sięgnąć po espeefowy stick. Być może tak zrobię.

Dzień dobry, trzymajcie się dzielnie i nie kupujcie pseudotintów Bell z Biedronki ;P

Stri

17 komentarzy:

  1. Mam oryginalny tint z Bell i takie z Biedry - różnica OGROMNA. Oczywiście na niekorzyść dyskontu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ich nie mam, ale po jedynych zakupach w Biedzie miałam podobne myśli o zakupionych tam produktach spożywczych itp...

      Usuń
  2. Mam tylko oryginał tego tinta i jest mega napigmentowany i utrzymuje się dobrych kilka godzina. O tych już czytałam, że są kiepskie i nawet się im nie przyglądałam w biedronkach.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja kupiłam tint w Hebe i też jest baaaaardzo delikatny, prawie niewidoczny, nieciekawy w smaku i muszę koniecznie nakładać na niego pomadkę ochronna. Mimo to daje fajny, delikatny i długotrwały kolor. Niemniej niednak na jednej sztuce poprzestałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie produkty "ooo jakie fajne, no nie aż takie fajne, ale jeden mogę mieć, więcej nie kupię" ;P

      Usuń
  4. Miałam jeden tint z Bell... mówiąc ogólnikowo, nie spodobał mi się kompletnie. Teraz już od dłuższego czasu nie kusi mnie na kupowanie jakichkolwiek tintów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mialam ochotę na sephorowe atramenty, na chyba YSL i na shiseidoooooo, ale wszystko po kolei i chwilowo chyba przestałam o nich myśleć ;P

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja swój kupiłam wczoraj w Naturze i też prawie nie daje koloru ale są 2 wersje: normalna i light czyli mająca mniej pigmentu. Na opakowaniu jest dosyć mały napis więc nie rzuca się w oczy na twoim zdjęciu nie da się zobaczyć niestety a poza tym wersje light zaczynaja się bodajże od numeru 10 ;) Sprawdź może o to chodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, może faktycznie. dzięki za informację

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...