wtorek, 20 maja 2014

skincare tuesday #3 | demakijaż

 Dzień dobry,

Miał być post o atopowym załamaniu, ale wyszło o demakijażu pokrótce.


W pewnym momencie malowałam się codziennie i nosiłam make up przez przynajmniej 13 godzin dziennie, czasami dłużej. Demakijaż był chyba moim ulubionym momentem dnia, moja skóra mogła w końcu odetchnąć ;) Jeśli chcecie wiedzieć co robiłam, zapraszam na dzisiejszy post.

Właściwie powinnam była zmywać oczy zawsze w pierwszej kolejności i najlepiej płynem dwufazowym, ale nie zawsze tak się działo. Często wchodziłam do domu, wtaczałam się do wanny i 80% demakijażu załatwiał kremowy żel pod prysznic Ziaja Ulga* i mleczko Be Beauty z Biedronki. Ziaja Ulga pojawiła się w mojej łazience po bardzo bardzo długim czasie leżakowania, ale cieszę się, że się w końcu zdecydowałam, bo produkt koił moją zmarzniętą zniszczoną skórę i później nie szczypała już tak bardzo. Dodatkowo, świetnie sprawdzała się w demakijażu razem z biedronkowym mleczkiem, z którym to mleczkiem łączyłam Ziaję w proporcji 1:1 i zmasowywałam make up z twarzy.

W pewnym momencie wprowadziłam do swojego demakijażowego repertuaru mydło Aleppo 40%, w przypadku którego pamiętać trzeba o tonizowaniu skóry i jej nawilżaniu, bo mydło wysusza skórę.

Później przewinęły się nawet oleje, ale to się nie udało za bardzo i wróciłam do tradycyjnych kilku-etapowych metod. Oleje nie udały się ze względu na ściereczki, które w połączeniu z ciepłą wodą bardzo źle wpływały na moje wybuchające naczynko.

Używałam dwóch płynów micelarnych - Caudalie i Be Beauty, którego kiedyś kupiłam 15 butelek i zużywam go sobie powoli. Osobiście polecam oba, ale nie oszukujmy się, że Be Beauty dorównuje Caudalie. W celu zapoznania się z recenzją tego tańszego wystarczy kliknąć w link :) O Caudalie też już było. Wiem, że niektóre za Was są bardzo zadowolone, inne po kilku użyciach odstawiły i nie wróciły. Wiele z Was dobrze wypowiada się o płynie micelarnym Garniera but then again inne z Was go nie znoszą. Cóż, wniosek jest taki, że trzeba wypróbować na sobie.

Demakijaż oczu płynem micelarnym poprzedzała chwila z dwufazówką najpierw Lirene, a później Yves Rocher. Dwufazowe płyny do demakijażu lepiej rozpuszczają tusze i minimalizują ryzyko utraty rzęs z powodu zbyt pochopnego szarpnięcia wacika (co mi się zdarza) albo zdejmowania maskary palcami pod wodą (bardzo głupi pomysł).

W tej chwili trochę się zmieniło, nie robię sobie full face make up codziennie, ale czasami tak. Przeważnie mam na sobie krem przeciwsłoneczny i trochę pudru, może korektor i brwi. Tusz do rzęs jest ostatnio rzadziej w użyciu, bo po prostu oczy mi łzawią i jest więcej zamieszania niż pożytku. Teraz używam do demakijażu mleczka Iwostin Sensitia, kontynuuję zużywanie Biedronki, mam również płyn micelarny Flosleku, który za bardzo nie nadaje się do mojej delikatnej skóry na policzkach, ale fajnie sprawdza się do pędzli ;) Tonizuję się głównie psikaczami typu woda termalna, woda winogronowa, hydrolat, mgiełka Pat n Rub.. Kilka produktów dobiega już końca, przyjdzie czas na nowe. Przy okazji zużyć, zaszaleję i przygotuję pełnowymiarowe recenzje. Stęskniłam się i chcę robić rzeczy (do stuff), więc #beready.

Uczę się haftować (na hafciarce) i planuję nowe. Nowe! Może nawet zrobię coś z włosami (np odrosnę "grzywkę" ooo;)..

Dobranoc, mam nadzieję, że dajecie radę. Pijcie wodę, będzie ciepło w nadchodzących dniach.
Buziaki ahoj,
Stri

9 komentarzy:

  1. Ja też przeszłam przez różne metody demakijażu, obecnie najlepiej sprawdza mi się olejek do demakijażu (ale taki gotowy, który łączy się z wodą, zmienia w emulsję i można spokojnie spłukać, niepotrzebne są żadne szmatki - stosuję głównie azjatyckie olejki, ale i u nas można coś znaleźć), a potem żel do mycia twarzy bez SLES, obecnie Nuxe Aroma Perfection :) Makijaż jest wtedy naprawdę porządnie zmyty, olejki dają radę nawet kremom BB, wszelkim filtrom i innym cudom, a żel usuwa ewentualne resztki olejku i dodatkowo oczyszcza skórę. Chyba już nie szukam dalej, ta metoda jest dla mnie idealna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kupiłaś 15 butelek micela BB. tak za jednym razem? szalona :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też już wiele wypróbowałam ale Biedronowy micelar jest u mnie niezastąpiony. Póki co :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Demakijaż też jest jedną z moich ulubionych chwil w ciągu dnia (zaraz obok kładzenia się spać ;)).
    Już jakiś rok temu wypracowałam sobie ulubiony sposób: najpierw zemulgowany olejek, który wmasowuję i spłukuję wodą, potem micelem domywam resztki makijażu, a na końcu myję twarz czarnym mydłem (które kooocham!) dłońmi lub szczoteczką, w zależności od stanu cery. Dodatkowo tonik z kwasami. I jestem szczęśliwa :)*
    oczywiście jeśli potem użyję serum, kremu nawilżającego i pod oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Haftować na hafciarce! Pokaż koniecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale jednym rzutem kupiłas tych 15 flaszek???? O kurcze...

    OdpowiedzUsuń
  7. Używam właśnie micela z Be Beauty i jak na razie jestem z niego zadowolona.
    Wykańczam też Mixę, ktora na początku była okej, po pierwszej butelce bylam zadowolona, a druga wywołała u mnie wysyp niestety ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Oo nie u mnie tusz to podstawa, lubię takie co micelem zmyję, ale teraz nowy mój tusz z maxfactora to jakiś koszmar, nawet 2 fazówka sobie nie radzi...

    OdpowiedzUsuń
  9. Z moim tuszem też było ciężko. Uporał się z nim micel pure dermiki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...