piątek, 30 maja 2014

what now

Niech to będzie post lekko podsumowujący. Ostatnie kilkanaście tygodni przeleciały mi nieco przez palce. Działy się rzeczy różne, nauczyłam się dużo, ale przede wszystkim musiałam poćwiczyć cierpliwość. Cierpliwość jest kluczowa przy nauce nowych rzeczy, a mnie wydawało się, że jestem bardzo cierpliwa i poniekąd faktycznie tak jest, ale lubię wymierne efekty i lubię instant gratification. Takie pokolenie chyba, chociaż akurat ludzie wychowani w tym kraju myślą chyba nieco inaczej. Może się mylę, kiepski ze mnie socjolog.



Tak było, a jak będzie? Dałam sobie 3 miesiące na zmniejszenie masy ciała o 15%. Jak o tym myślę to robi mi się słabo, ale muszę Wam o tym powiedzieć, żeby nie przestać.

Kupiłam dużo rzeczy, mam ogromną ochotę, żeby Wam je pokazać. Nawet nie, żeby się chwalić, bo kupowanie rzeczy za pieniądze jest mało spektakularne, ale raczej po to, żebyście wiedziały dokąd zmierzam kosmetycznie - makijażowo i pielęgnacyjnie.
 
Jedyne czego nie zrobiłam to nie pojechałam nigdzie daleko. Byłam tutaj, ale nie oznacza to, że nie udałam się w podróż. Podróż ma miejsce, rozważam nową ścieżkę kariery (prawie jak w simsach) i nawet jeśli tylko rozważam to i tak plus dla mnie. Próbuję.

Nawiązuję relacje i świadomie się w nie angażuję. Bardzo przyjemna sprawa, móc sobie pozwolić na taką świadomość.

Jestem coraz starsza i chyba zafarbuję włosy. Zmieniły kolor z kasztanowego na mysi, jedynie końce mi rudzieją pod wpływem słońca.

Z każdym dniem kocham Shiro coraz bardziej, nie wyobrażam sobie świata bez mojej kulki szczęścia. Dzisiaj nad ranem zasnął mi na brzuchu/piersiach i łapkami ogrzewał moje ucho. Właśnie sobie przypomniałam, że mi się coś śniło. Ostatnio śnią mi się różne rzeczy, których nie rozumiem. Pół dnia się zastanawiam o co chodziło, a drugie pół staram się z tym pogodzić. Budzę się codziennie o 3/4 rano, przed szóstą wstaję. Chodzę spać za późno, żeby odpocząć. Nie jestem bohaterem, chyba, że w swoim domu. Po prostu jakiś taki niedoczas ma miejsce. Cóż, będzie kiedyś lepiej, ale to już nie będzie teraz.

Intensywnie (jak na siebie) działam na instagramie, czerpię z tego radość. Pasuje mi ta platforma.

Twitter trochę gorzej, czasami coś powiem.

Wrócę w czerwcu. Będzie o nowej kolekcji Rity Ory, o produktach, które pomagają moim paznokciom wyglądać spektakularnie, o nowej pielęgnacji i o poprzedniej pielęgnacji. O masłach i lekkich lotionach, o OPI, o aplikacjach w moim telefonie, może zaszaleję i zrobię jakiś TAG, a może napiszę przewodnik na jakiś temat? Kto wie, wszystko się może zdarzyć.

Z powodu diety muszę zrezygnować z alkoholu. Dieta papierosy, kawa i wódka w tych okolicznościach już nie zadziała. Kiedyś tak, ale to było 10 lat temu. W związku z brakiem tego składnika, drinka sobie raczej nie zrobię i nie zasiądę do pisania posta. Nie, żebym aż tyle piła, ale barek mi się ugina pod ciężarem butelek z kolorowymi napojami wyskokowymi i przez 3 miesiące będą się marnować #ohwell.

Jestem podekscytowana as always, uparcie nie zamierzam rezygnować i zamykać prostych czynności. Nie miałabym gdzie pójść, więc byłam mniej, będę bardziej. Postaram się być bardziej również u Was.

Dzięki, że jesteście.

Dobranoc, buziaki ahoj,
Stri

8 komentarzy:

  1. bądź bardziej :)
    tęskniłam, mimo, że się nie odzywałam (a powinnam choć raz)

    ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, że jesteśmy :) Twój blog jest wyjątkowy. Będę czekać na wpisy o wszystkim :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przyjadę i wypiję. Po całej szopce zwanej semestrem letnim nie pogardzę alkoholem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pokazuj się częściej i z chęcią zobaczę Twoje zakupy. Może to i mało spektakularne, ale wolę oglądać co ktoś kupuje za swoje pieniądze niż kolejne nawiązane współprace, opisy a nie recenzje i brak pomysłu na siebie oraz bloga. Coraz bardziej brakuje mi autentyczności i szkoda trochę jak coraz więcej miejsc znika lub przeobraża się w dziwne twory.
    Ja chyba nigdy nie poczuję magii Instagramu, zakotwiczyłam się na FB :) i czasami bywam na Twitterze.
    Przez chwilę myślałam o zwierzaku, ale nie... nie chcę. To poważne zobowiązanie, na które nie ma miejsca w moim życiu.
    Póki co tez nigdzie się nie wybieram, nie sądzę abym zawiesiła bloga. Zmieniam bardziej swoje nastawienie pod kątem wielu rzeczy, szukam też nowych, interesujących miejsc. Czuję mały kosmetyczny przesyt :D

    Odpiszę na @ jutro, bo dzisiaj nie mam kompletnie natchnienia.... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja chętnie zobaczę zakupy :)
    i ściskam kciuki za osiągnięcie wyznaczonego celu
    zapłakałabym się, gdybyś zawiesiła bloga...

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki, będzie dobrze. Też mam pewne cele, które chcę zrealizować, jakoś tam idzie. Także, jak to mówią, w kupie siła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. 15% masy ciała? to chyba sporo nawet od wagi 50 kg jak na 3 miesiące. Ale trzymam za Ciebie kciuki;P mi tam ciężko sobie takiego piwka odmówić w weekend a wiadomo, że to nie służy...

    Pochwal się, ja tego nie uważam za jakieś tam chwalenie się: "patrzcie ile wydałam" ale właśnie tak jak piszesz - kierunek w którym idziesz i czego się spodziewać na blogu:)

    Instagrama też polubiłam bardzo i aktywnie korzystam:) ale to już wiesz.

    Wyściskaj Shiro ode mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Proszę bardzo: w moim barku jest jeszcze miejsce.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...