piątek, 20 czerwca 2014

may empties | denko #1 2014

Hej hej hello!

Ostatnie denko opublikowałam we wrześniu zeszłego roku. Dlaczego? Nie wiem. Tak wyszło, trzeba się z tym pogodzić i iść dalej. Dzisiaj opowiem Wam co ostatnio wyciągnęłam z "kosza". Już nawet kosz na śmieci zamienił się w kosz na puste opakowania. Czy to jest normalne? Nie odpowiadaj.



ISANA krem do depilacji to taka moja fanaberia. Przeważnie używam depilatora lub męskiej maszynki jednorazowej lub po prostu mam włosy na nogach (zaskakujące), ale czasami podkusi mnie i kupuję krem do depilacji. Próbowałam już chyba wszystkich, zawsze mając nadzieję, że włosy wolniej odrosną/skóra nie będzie podrażniona przy odrastaniu/wydarzy się cud i wyłysieję wszędzie oprócz głowy, rzęs i brwi albo jeszcze coś innego w klimacie absurdu. Kremy miałam różne, wszystkie działają tak samo, więc teraz wybieram już tylko najtańszy. Przeważnie Isana właśnie taka i jest i to ją wybieram.
Używanie jest dziecinnie proste - nakładamy i czekamy.. i tutaj jest pies pogrzebany, razem z budą. Fajnie, że można sobie tym produktem odświeżyć różne okolice (np pachy, zwłaszcza jeśli nie ma się otyłych plaskich pach tak jak ja i Wasze szczupłe są trudno dostępne), ale czas konieczny na taką akcję depilację to chyba od 10 do 20 minut. Masakra. Kto ma 20 minut, żeby chodzić z podniesionymi do góry rękami? Bez sensu. Tanio, ale przy mocnych włosach to się mija z celem.

LACTACYD emulsja do higieny intymnej wróciła do łask, bo jakoś tak wyszło. Została, kupiłam już drugie opakowanie. Wersja z pompką jest droższa, później można dokupić wersję bez pompki. Pompka się nie zacina ani nie psuje, jest dosyć solidna. Kosztuje ok 10 zł

ORIGINAL SOURCE żel pod prysznic kokosowy* (kupiłam kolejne dwa, bardzo mi się podoba) i płyn do kąpieli pomarańczowo-imbirowy* (nie kupiłam, bo nie ma, ale chyba zdecyduję się na któryś jesienią). Kosmetyki OS nie są drogie i nie wysuszają skóry. Opakowania pozwalają na komfortowe (z)używanie, a zapachów jest mnóstwo i nawet fani konserwatywnych kompozycji znajdą coś dla siebie). Produkt do kąpieli robi fajną pianę, ładnie pachnie i jest wydajny. Warto.

TAFT czarny lakier do włosów trochę mnie tym swoim skończeniem zaskoczył, ale okazało się, że mam w szafce z włosowymi zapasami jeszcze jedno opakowanie. Uff. Przyzywczaiłam się do niego i mam dziwną obawę przed spróbowaniem czegoś innego. Nie skleja włosów tak bardzo jak inne, ale podejrzewam, że może to również zależeć od właściwości włosów, fryzury i ilości nakładanego produktu.

PILOMAX szampony i odżywki* w miniaturowych opakowaniach były w normie, ale na jeden produkt zwróciłam szczególną uwagę. Zacznijmy od tego, że w #goodiebag były jedynie kosmetyki do włosów farbowanych. Dlaczego? Nie wiemy. Maska do włosów ciemnych poziom 2 regeneracja ułatwiła rozczesanie włosów kilka razy (na więcej testów zabrakło produktu) i kiedyś ją kupię.
Używałam kiedyś maski z serii WAX henna włosy ciemne i chyba nawet zużyłam 3 opakowania, ale później już nie wróciłam. Była spoko, ale jakaś taka bez rewelacji. W tej chwili maskuję się mleczną maską jakiejś nieznanej firmy, a włosy myję szamponem Khadi, ale o nim musi być osobno.

ISANA pianka do golenia fioletowa, do której wracam z każdą kolejną promocją. Muszę wypróbować jakiś ekskluzywny produkt do skóry wrażliwej i powiem Wam czy jest różnica, bo może I'm missing out? Mam już następną, może wrócę do brzoskwiniowej kiedyś?

FLOSLEK Dr Stopa płyn zmiękczający to cudotwórca, ale nie taki od razu. Bardzo lubię ten produkt, chociaż nie jest taki super wydajny kiedy używa się go naprawdę dużo i często. Nie chodzi nawet o to, że dużo kosztuje, bo chyba nie kosztuje sporo, ale jest upierdliwie dostępny. Mam kolejny, bo ostatnio kupiłam dwa w sklepie internetowym.

CLINIQUE High Impact Mascara jest sucha i dobra do layeringu. Odważyłam się i połączyłam 2 tusze do rzęs na tych samych rzęsach w jednym makijażu. Totalne #odkrycieroku, ale nie zawsze wychodzi wow, no i demakijaż trwa dłużej. Niekoniecznie chcę mieć aż tyle produktu zawsze na rzęsach, więc w celu delikatnego podkreślenia wybieram produkty w stylu tego tuszu. Można nim zrobić długie rzęsy, nawet pogrubione, ale nie trzeba. Da się wykonać nim bardzo delikatny makijaż typu #makeupnomakeup, ale taki naprawdę. Miniaturkę można było dostać w Sephorze w ramach akcji wymień tusz i sprzedawaj za allegro lub użyj sam i czuj się jak miliony monet.

ART DECO All In One Mascara* była bardziej mokra od Clinique i denerwowało mnie osypywanie się/rozpuszczanie/osadzanie się pod oczami. Jak to powiedzieć? Nie osypywała się w tym sensie, że z suchości aż się pokruszyła. Ten tusz po prostu nieco się rozpuszczał na dolnych powiekach. Nie za bardzo, inaczej byłabym pandą na całego, ale trochę się rozpuszczał. Myślę, że po ok 10 godzinach dopiero, ale jednak. W tym momencie nie mogę nie wspomnieć o moich łzawiącach od tygodni oczach. Alergia rządzi moim światem.

ISANA zmywacz do paznokci w kolorze zielonym. Nie wiem, która to może być butelka. Zużywam trochę tych zmywaczy, powinnam kupić aceton i mieć z głowy, ale ten zmywacz mi tak pasuje, że aż nie mam ochoty. Kosztuje 7 zł w cenie regularnej i 5 zł w promocji. Zawsze robię zapas #whatcanisay. Plus za inteligentnie wąski kanał wylewny. Jak można się domyślić, w zapasach jest jeszcze kilka butelek.

PŁYN MICELARNY z Biedronki leci jak woda ostatnio i nie wiem czy to przez moje ciągłe nakładanie makijażu na twarz i potrzebę zmycia go później czy też już używam zbyt dużo, żeby przestał być. To drugie byłoby trudne, bo mam w go pojemniku z atomizerem. Używam go do szybkiego mycia pędzli, polecam naprawdę.
Następcą może być Eveline jeśli się sprawdzi (dostałam go na spotkaniu i staram się nie nastawiać sceptycznie, ale nie kupiłabym go sama mimo opakowania pozornie zachęcającego), ale pewnie sięgnę po jeszcze jedną butelkę Caudalie. We'll see. Mogłabym też sprawdzić Garnierowy płyn.

BIODERMA antyperspirant zastąpił Vichy z zieloną nakrętką po chyba 15 latach i nie zamierzam wracać.

YVES ROCHER szampon, wersję do włosów suchych z odżywczym mleczkiem z owsa zużyłam już jakiś czas temu. Cóż mogę powiedzieć, te produkty bardzo mi odpowiadają. Chyba nikt nie jest zdziwiony. Z mojego kartonu z zapasami wyciągnę coś następnego, ale powiem Wam w tajemnicy, że mam ochotę się przełamać i po kilku latach wrócić do jakiegoś drogeryjnego szamponu. Tylko na jakiś czas, zobaczyć różnicę. Może możecie mi coś polecić? Dużo Dziewczyn chwaliło jakiś szampon Nivea i muszę się dowiedzieć które to produkty Garniera byłyby dobre dla mojego rodzaju włosów. Jestem bardzo podekscytowana.. Myślę, że to nastąpi latem. Nie kupuję szamponów tego typu już prawie 4 lata.

Skończył mi się również płyn do kąpieli Original Source o zapachu pomarańczy. Kiedyś będzie promocja i kupię sobie wersję macadamia/mango albo orange/liquorice. 500 ml za ok 10 zł - spoko, ale chwilowo zużywam jeszcze żele pod prysznic w roli płynu do kąpieli. Niestety niektóre wysuszają moją skórę za bardzo, ale niedługo się skończą i już ich nie będzie ;) Produkt robi fajną pianę, ładnie pachnie i jest wydajny. Warto.

Chwilowo tyle. Kolejna relacja wyciągania rzeczy z kosza w kolorze żółtym (jestem do niego bardzo przywiązana, mam go już prawie 20 lat. W zeszłym roku robiłam porządku i przez przypadek włożyłam go do worka na śmieci i wyrzuciłam do kontenera. Kilka godzin później się zorientowałam i poszłam przekopać śmietnik w poszukiwaniu mojego ulubionego kosza, znalazłam!:) wcześniej niż za kilka miesięcy.

Pozdrawiam Was gorąco, ahoj!
Stri

instagram | twitter | bloglovin'

6 komentarzy:

  1. jak używasz tego płynu z flos-leku? poradziłby sobie z bardzo rogowaciejącymi piętami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płyn z flos leku ma instrukcje obsługi dla cierpliwych, bo producent proponuje kilka kropli. Ja się nie bawię w kilka krople I po prostu wylewam nieco na dłoń, wsmarowuję w stopy, zwłaszcza pięty i później mam problem jak umyć ręce nie idąc do łazienki. To osobna kwestia. Później krem do stop, skarpetki albo coś i spać. Teraz akurat nie da się spać w ubranku dla stóp, bo gorąco. Jest świetny, ale trzeba być systematycznym i nie przestawać.

      Usuń
    2. ach, systematyczność. ostatnio nie jest to moja mocna strona :/

      Usuń
  2. lub po prostu mam włosy na nogach (zaskakujące),
    Uwielbiam Cię.

    Nie wracasz do Biodermy czy Vichy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalnie tak napisałam, żeby nikt nie wiedział o co chodzi. Nie wracam do Vichy. Nie dlatego, że nie działa, bo działa, ale Bioderma jest tańsza, ma delikatny zapach, smukłe opakowanie i różową nakrętkę.. No i jest skuteczna zawsze i wszędzie.


      Uśmiecham się. Jest trzecia rano, koty mnie obudziły, jak żyć.

      Usuń
    2. Dobra, przekonałaś mnie, następnym razem sięgnę po Biodermę.
      (Choć w chłodniejsze dni używam kulek bez aluminium, jakbym i tak nie miała umrzeć od chemii w innych kosmetykach.)

      Czytaj im do poduszki!

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...