piątek, 6 czerwca 2014

naturalne pasty do zębów | vicco vajradanti i dabur red

Dzień dobry! Tęskniłam :)

W tym poście dowiecie się czego używam w zakresie higieny jamy ustnej, a także co pomogło mi pozbyć się (jak dotąd skutecznie) problemu aft/owrzodzeń błony śluzowej.

Pasta do higieny jamy ustnej to dobra nazwa dla produktów, o których Wam dzisiaj opowiem. Moim skromnym zdaniem to więcej niż pasty do zębów, u mnie zadziałały spektakularnie. Jednocześnie chcę podkreślić, że nie jestem lekarzem ani specjalistą w kwestii uzębienia, więc jakiekolwiek wątpliwości lub pytania przychodzą Wam do głowy - skonsultujcie je ze swoim stomatologiem.

 
VICCO Vajradanti wzmacnia zęby i dziąsła. Do mnie trafiła za pośrednictwem Taty, któregoś dnia wręczył mi ją i powiedział "spróbuj". Nie wiedziałam czego się spodziewać, ale już od jakiegoś czasu planowałam porzucenie drogeryjnych past na rzecz czegoś bardziej naturalnego (czyt. nie słodkiego). Słodkie pasty do zębów są okrutne, więc używałam słonych typu Parodontax, ale wiedziałam, że prędzej czy później znajdę dla siebie coś innego. To była kwestia czasu.

VICCO nie jest testowana na zwierzętach, produkuje się ją w Indiach. Cena zależy od sklepu. Helfy mają ją w sprzedaży za 25 zł/200 g. Przeciętna pasta drogeryjna to 100 g albo 125 g.. może nawet 75 g jeśli wybieramy coś bardziej "pro". Jednym słowem - cena jest bardzo normalna, a właściwie atrakcyjnie niska biorąc pod uwagę niesamowitą wydajność zarówno tej, jak i pasty Dabur Red, o której za chwilę.
Pasta wystarcza na wiele miesięcy, smakuje specyficznie ziołowo. Jest oczyszczająca,  ma w składzie 20 ziół, korę drzew itd..

INCI: Fine Chalk, Water, Sorbitol, Sodium Lauryl Sulphate, Gum Tragacanth, Extracts of Indian Licorice Root, Currant, Common Jujube, Rose Apple, Barleria Prinitis, Asian Holly Oak, Persian Walnut, Prickly Ash, Indian Almond, Bedda Nut, Bishop's Weed, Sarsaparilla, Catechu, Sappan Wood, Medlar, Cinnamon, Gum Arabic, Bengal Madder, Mayweed. Flavour, Sodium Saccharin, Methyl Hydroxy Benzoate Sodium.

Ma za zadanie wzmocnić zęby i dziąsła, usunąć osad, kamień nazębny i inne przebarwienia. Nie jest to jednak produkt wybielający. Wskazaniem do stosowania tej pasty są owrzodzenia jamy ustnej. Ja miałam ogromne problemy z aftami. OMG dramat! Czasami tygodniami nie mogłam normalnie jeść, mówić i żyć, bo robiły mi się nadżerki. Wydaje mi się, że na początku były one skutkiem np przygryzienia wnętrza jamy ustnej. To jeszcze dało się przeżyć, nie zdarzały się aż tak często. Później, tak około 15 roku życia częstotliwość wzrosła. Miewałam ich wiele jednocześnie, najwięcej chyba 11. Myślę, że to jest miejsce na mały disclaimer. Zawsze dbałam o higienę jamy ustnej, a nawet jeśli nie miałabym ochoty dbać to moje wizyty u stomatologa kontrolowała Mama. Bywałam u dentysty kilka razy w roku, nigdy nie miałam popsutego zęba, jedynie jakieś małe ubytki na stykach. Wydawało mi się, że może mam złą pastę albo szczoteczkę, a może płyn do płukania powinnam kupić mocniejszy. Ojej, tyle lat straconych. Nie mówiąc już o braku pewności siebie i różnych innych komplikacjach wynikających z faktu posiadania owrzodzeń błony śluzowej. To w ogóle brzmi obrzydliwie i na samą myśl robi mi się smutno. Oczywiście zdałam sobie w końcu sprawę, że to nie moja wina, a lekarz uznał, iż przyczyną prawdopodobnie jest stres, alergia lub niedobór żelaza/witaminy B12. Rozpoczęłam suplementację, badania krwi wyszły lepiej i nadal nic się nie zmieniało. Zrezygnowałam za to z płynów do płukania ust, również tych "stomatologicznie profesjonalnych", drogeryjne porzuciłam już przedtem. Oczywiście istnieją lekarstwa bez recepty i z receptą, ale nic nie powstrzymuje powstawania nadżerek.
Cóż, musiałam jakoś żyć.

Kiedy Tata powiedział mi o tej paście głównie wypowiadał się na temat niwelowania przykrego porannego oddechu. Zapach może wynikać z chorób wewnętrznych, niekoniecznie musi to być kwestia higieny jamy ustnej. Do tego dochodzi również dieta, przecież to też jest istotne. Nie narzekałam na swój poranny oddech, ale zdecydowanie lubię umyć zęby tuż po przebudzeniu. Tata stwierdził, że zauważył różnicę, więc myślałam, że może i ja ją zauważę. Wydawało mi się, że już po pierwszym użyciu czułam się inaczej, ale przekonałam siebie, że to siła perswazji. Postanowiłam obserwować. Tygodnie mijały, mój oddech nigdy nie był inny niż optymalny po zastosowaniu tego produktu. Fajnie.


Po kilku miesiącach doszłam do wniosku, że żadna afta nie powstała w mojej buzi. Sukces.
W międzyczasie zmieniłam pastę na DABUR RED. Ooo, to był odlot. Jest pieprzowa, ma w swoim składzie 13 aktywnych ajurwedyjskich ziół. Cytuję Helfy: "Pomaga zapobiegać bólom zębów, likwiduje nieświeży oddech, zabija szkodliwe bakterie. Zapewnia mocne zęby i zdrowe dziąsła. Imbir zawarty w paście działa antyseptycznie i przeciwzapalnie, pieprz odświeża oddech, działa antyseptycznie. Cynamon działa przeciwbólowo, dodatkowo goździk zapobiega próchnicy, natomiast mięta działa przeciwgrzybicznie. Pasta jest w 100% wegetariańska."

INCI: Calcium carbonate, Sorbitol, Aqua, Hydrated silica, Sodium Lauryl Sulfate, Herbal Extrack: (Piper nigrum, Pipper longum, Tooth ache tree), Ginger, Red ochre, Xanthan gum, Sodium silicate, Sodium benzoate, Methyl paraben, Sodium sacharin, Propyl paraben, Eugenol.

Używałam jej przez kolejne kilka miesięcy, skończyła się w zeszłym tygodniu i wróciłam do Vicco, bo kupiłam 2 opakowania za pierwszym razem. Trochę mi teraz brakuje czerwonej, była ostrzejsza i bardziej dawała popalić. Potrzebowałam chwili, żeby się przyzwyczaić, ale teraz się nie mogę odzwyczaić. Nie twierdzę, że Vicco jest gorsza, ale na pewno jest delikatniejsza. Dla osób szukających mocnych wrażeń polecam od razu Dabur Red. Dla tych planujących przejście stopniowe - sięgnijcie po Vicco.

Szczegóły techniczne: 200 g Dabur Red kosztuje 22 zł / 200 g.

Dajcie znać czego Wy używacie? Może macie jakieś asy w rękawie. Zawsze lubię nowinki i skuteczne produkty. Poza pastą używam nici do zębów.

To chyba tyle z mojej strony w dniu dzisiejszym. Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku.
Buziaki ahoj!
Stri

13 komentarzy:

  1. Ciekawe, czy którąś z nich namierzę u siebie bo od jakiegoś czasu szukałam skutecznej pasty bez fluoru i przez przypadek znalazłam taką w Hebe z Himalaya Herbals. Jest niesamowita! Liczę, że znowu zrobię zapas albo uda mi się kupić u siebie. Zobaczymy. Dobra pasta jest zawsze w cenie aczkolwiek nie stronię od Aquafresh. To jest akurat moja ulubiona pasta z półki tzw. tradycyjnej.
    Zapisuję Twoje typy, bo już kiedyś miałaś podać mi nazwy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że miałam i właśnie przedwczoraj mi się przypomniało, więc napisałam. W sierpniu na pewno będę robić zamówienie, więc może w sam raz i kupię też dla Ciebie. Spróbujesz, najwyżej jeśli nie spełni oczekiwań to ją zostawisz i będziesz wiedzieć, że nie tędy droga. Vicco była odkryciem, ale tęsknię za Dabur Red. Czasami dawała popalić w taki przyjemny sposób. Naprawdę mycie zębów było moim ulubionym momentem dnia za każdym razem. Brzmi to trochę smutno, ale tak było :)

      Usuń
    2. Wcale nie brzmi smutno :P za to wiem o co Ci chodzi :)
      To pamiętam o mnie, bo na razie jeszcze mam tę z Himalaya Herbals ale lubię spróbować jeszcze czegoś więcej. Miałam w notatkach zapisane, by Ci się przypomnieć z pastą ale jak to zwykle bywa podczas rozmów odpływamy w inne rejony :D Planujesz kupić oba warianty?

      Usuń
    3. Kupię oba. Tata ma spory zapas Vicco, więc chyba Jemu bardziej odpowiada ta formuła. Nie zapomnę. Pod koniec opakowania Dabur Red miałam momenty paniki, bo nie mogłam znaleźć Vicco i obawiałam się, że będę musiała umyć zęby czymś "chemicznym". Oczywiście pasta była w moim pudełku z zapasami "łazienkowymi", ale jest tam też dużo wacików i wszystko w bieli, więc za pierwszym razem spojrzałam do środka i jej nie zauważyłam. Przeszukałam bardzo dużo miejsc i w końcu stwierdziłam, że jak w tym pudełku jej nie ma to już nigdzie nie ma. I co? Była ;)

      Usuń
  2. Używam zwykłych, drogeryjnych past i zazwyczaj wybielających, bo codziennie piję czarną herbatę i kawę. Ale wiesz co? Przekonałaś mnie, żeby spróbować tych naturalnych. Szczególnie że mój "przyszły" ma problemy z dziąsłami i te typowe są dla niego zbyt agresywne.
    Co do aft to też przez to przechodziłam rok temu, ale u mnie jak się okazało wynikało ze stresu i przemęczenia.
    Wiem jednak jakie to potrafi być uciążliwe, więc szczerze współczuję że tyle czasu się z tym męczyłaś i cieszę, że znalazłaś panaceum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się bardzo cieszę, komfort życia zmienił się o 180 stopni w tej kwestii. Odkąd zaczęłam używać tych past miałam aftę chyba tylko raz i była skutkiem zbyt łapczywego spożywania posiłku ;) Po prostu ugryzłam sobie policzek, nie lubię tego, ale przynajmniej wtedy wiem czemu to się dzieje.
      Spróbujcie, są też mniejsze opakowania 100 g i nawet nie wiem czy nie ma jeszcze mniejszych. Na pewno w Warszawie można spotkać stacjonarnie, może będzie jeszcze jakiś większy wybór. Firmy w ofercie mają jeszcze proszki z kurkumy, które wsmarowuje się w dziąsła. Myślę, że to też może być interesujące rozwiązanie. Są również pasty wybielające zęby, ale one działają na zasadzie przyciemniania dziąseł. Nie wiem dokładnie jak to jest, ale może akurat znajdziesz coś dla siebie w asortymencie. Ja wiem na pewno, że warto spróbować i przekonać się samemu. Nic nie zapowiada mojego powrotu do tradycyjnych past. To byłby strzał w kolano dla mojego zdrowia i dobrego samopoczucia.

      Usuń
  3. ja teraz zaopatruję się w pasty w Holland&Barret. nie mają fluoru i zazwyczaj są mocno miętowo-ziołowe, dają czadu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. weszłam na stronę i zobaczyłam w ofercie pastę z granatu, kurcze to musi dopiero być zabawa :) ważne, żeby znaleźć coś dla siebie, ale do tego potrzebne są chęci. to, co oferują nam sklepy/drogerie to naprawdę jest jedno i to samo w większości przypadków. z wiekiem nasze potrzeby się zmieniają, jestem pewna, że kiedyś wypróbuję coś nowego, ale do tradycyjnych produktów nie wrócę, bo po co?

      Usuń
    2. Simply, a które warianty dokładnie? bo jakiś czas temu kupiłam jakąś ale była okropna :/ i odpuściłam dalsze próby. A w sumie sklep mam pod nosem i często tam bywam.

      Od siebie dodam, że w PL mimo wszystko wybór typowych past jest dużo bogatszy niż w UK. Mam wrażenie, że widzę tylko odmiany Colgate i jakieś mało znane marki plus Aquafresh, Blanx i coś tam jeszcze.

      Usuń
    3. Hexx, nie wiem, czy to nazwa firmy, ale kupuję pasty aloedent. mi odpowiadają :)

      Usuń
    4. Simply, dziękuję! Zapisałam :)

      Usuń
  4. Choć na bloga trafiłam całkowicie przez przypadek, po przeczytaniu opinii postanowiłam na własnych zębach wypróbować Dabur RED :D moje podniebienie do delikatnych nie należy, wręcz przeciwnie a z racji że drogeryjne pasty wydają mi się mdłe chętnie ją wypróbuję :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłaś mnie. Może przywieź ją ze sobą, to spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...