wtorek, 3 czerwca 2014

skincare tuesday #4 | caudalie grape water



Dzień dobry!

W poprzedniej odsłonie opowiadałam Wam o demakijażu, dzisiaj pora na bazę mojej pielęgnacji - wodę winogronową. Bardzo chciałam ją wypróbować na mojej kapryśnej skórze, która nie może się zdecydować czy jest bardziej płytko unaczyniona i trzeba ją koić, czy może się przetłuszcza i trzeba walczyć z niedoskonałościami, a może akurat ma nastrój na nawilżanie, bo w gruncie rzeczy jest sucha. Na początku roku (a może to było pod koniec?) nadarzyła się okazja - dermokonsultacje :) Uwielbiam to słowo.. zawsze sprawia, że nieco tracę kontrolę nad kartą kredytową, ale warto. Można spokojnie pogadać, zdermokonsultować się, załapać na jakiś zabieg i dostać pakiet próbek to przetestowania w zaciszu domowym.

Czuję, że trochę wyszłam z wprawy w pisaniu. Przejdźmy.

Woda winogronowa Caudalie. Zacznijmy od podstaw. 200 ml, aerozol z drobną mgiełką. Bardzo wydajny nawet jeśli używamy na ciało, a nie tylko na twarz. Koi skórę, nie przesuszając jej. Wiecie jak to jest z wodami termalnymi i produktami kojącymi - przeważnie zdrowa skóra nie zauważy różnicy. U mnie woda termalna (i teraz winogronowa) jest w użyciu średnio 2 razy dziennie. Dostaję różnych podejrzanych wysypek, pęka mi skóra, różne rzeczy mnie swędzą i pieką. Depilacja i golenie nie pomagają w utrzymaniu skóry w optymalnym stanie Przykrywanie skóry warstwą kremu nie zawsze jest najlepszym pomysłem, więc wodne produkty sprawdzają się w takich momentach doskonale. Zwłaszcza na twarzy, a już na pewno jeśli skóra jest zróżnicowana (jak moja). Zaletą grape water jest to, iż nie trzeba jej nadmiaru usuwać ze skóry chusteczką - można poczekać aż wyschnie.

Genialnie sprawdza się również przy makijażu - czy to do nakładania produktów na mokro, czy też scalania dzieła na sam koniec i niwelowania pudrowego wykończenia. Oczywiście niekoniecznie chcemy wypsikiwać sobie ekskluzywną magiczną wodę na pędzle, ale można. Zmierzam do tego, że jest wielofunkcyjna, naprawdę. Wielofunkcyjność czasem wyklucza wydajność, ale nie w tym wypadku. 200 ml wystarcza na kilka tygodni. Ja używam jej naprawdę często i nie ograniczam jej sobie, bo widzę pozytywny wpływ na moją podrażnioną skórę. Ostatnio podrażnia ją słońce, mimo prawidłowej aplikacji filtrów. Cóż, nie da się tego uniknąć.

Wróćmy do szczegółów technicznych. Woda ma konsystencję wody (zaskakujące), pachnie charakterystycznie dla serii, ale bardzo bardzo delikatnie. Zapach nie przeszkadza i nie zostaje na skórze ani w powietrzu.

Opakowanie zawsze wybierałam większe, nigdy nie zdecydowałam się na wersję do torebki. Oczywiście, że duża butla nie jest poręczna, ale z drugiej strony wolałabym nosić ją ze sobą i mieć coś kojącego niż cierpieć. Tak się złożyło, że wszystkie moje miniaturki to Vichy, Avene, LRP. Zrobię mały przegląd jeszcze za chwilę. Akurat mam je wszystkie, więc może zauważę wyraźne różnice. Nawet kupiłam sobie Uriage, bo tak wszyscy o niej mówią i dlatego, że kosztowała 12 zł. Uriage używałam w czasach wielkiej suszy, więc wiem, że jest dobra, ale długo już nie używałam, bo po prostu nagromadziłam zapasy innych (nie tylko ze swojej winy, często wody termalne są dodawane jako gratis do zakupów dermokosmetycznych - pewnie ze względu na uniwersalność).
W każdym razie pojemności są dwie, można wybrać.

Cena. Najwięcej zapłaciłam za Grape Water 45 zł.. najmniej chyba 33 zł. Myślę, że cena do 40 zł jest do przyjęcia jak na taki produkt. Zwłaszcza latem, zwłaszcza na podrażnienia. Bomba.

Podsumowując, jak widzicie u mnie się sprawdza, że hej. Na pewno nie u każdego efekt będzie spektakularny, istnieją skóry odporne, normalne i wytrzymałe. Moja skóra chroni mnie jak może, ale trzeba jej raczej pomagać, żeby było komfortowo.

Mam nadzieję, że moje spostrzeżenia okażą się przydatne. Jednocześnie serdecznie zachęcam do podzielenia się swoimi uwagami w komentarzach. Zawsze dowiaduję się od Was różnych ciekawych rzeczy. Dziękuję, buziaki, ahoj.

Stri

5 komentarzy:

  1. i co Ci na dermokonsultacjach powiedzieli? dowiedziałaś się czegoś nowego? ja nigdy na konsultacjach nie byłam, a tak sobie myślę, że fajnie byłoby skorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dermokonsultacje są fajne, można porozmawiać z kimś kto zna skórę i zna rynek. Zawsze się czegoś dowiaduje i można opracować plan pielęgnacyjny.

      Usuń
  2. U mnie Caudalie działa bardziej nawilżająco, a Uriage trzyma cerę w ryzach.
    Obie uwielbiam i nie potrafiłabym wybrać numeru jeden :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zaobserwować jak to jest u mnie, obie są genialne.

      Usuń
  3. ja nie odczuwam potrzeby używania tego typu kosmetyku, ale może kiedyś zaszaleję i się rozpieszczę właśnie nim;p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...