poniedziałek, 21 lipca 2014

pielęgnacja stóp | purederm skarpetki złuszczające z kwasem

Dzień dobry (wieczór),

Prawie się złuszczyłam, więc opowiem Wam dzisiaj jak to wszystko wyglądało.

Podstawowe informacje o moich stopach: trudno je latem utrzymać w dobrej kondycji, chodzę boso po mieszkaniu, noszę odkryte obuwie, pięty mi pękają, trudno nawilżyć skórę. Pilarix był moim sprawdzonym produktem, ale chciałam zadziałać z innej strony. Tego lata modne są skarpetki z kwasem, więc ja też się na nie zdecydowałam.

Padło na Purederm, bo akurat byłam w kinie obok Hebe i akurat była promocja. Za jedną parę zapłaciłam 15 zł, produkt przeznaczony jest do jednorazowego użytku, ale na pewno można się nim podzielić np z partnerem. Ja się nie miałam z kim dzielić, więc nie wypowiem się na temat skuteczności.

15 zł to nie jest dużo jeśli polubimy taką formę pielęgnacji stóp. Na przyszłość planuje zaopatrzyć się w kwasowe maski na eBay.com. Taniej niż w Hebe znajdziecie skarpetki tej firmy w Biedronce, ale jak to z Biedronką bywa, trzeba się spieszyć, bo lajfstajlowe produkty szybko się wyprzedają i tylko nieliczne szczęściary znajdują Twinningsy w pusi za złotówkę #dlaczegonieja.

Okay, wiemy już gdzie, za ile. Teraz w jakim celu i w jaki sposób. Idealnie byłoby zrobić zabieg zanim nastanie żar, przez czas trwania złuszczania zapewne będziemy chciały nosić skarpetki i w związku z tym zakryte / pełne obuwie. Oczywiście ja się spóźniłam, ale może zrobiłam to trochę specjalnie. Pod koniec sierpnia mam event, planuje założyć nawet sukienkę (chociaż nie wiem jak, bo tłuszcz na udach mi się będzie ocierał i nie da się tego zrobić) i sandałki. Nie mam zaufanej kosmetyczki, wszędzie widzę gronkowca i nie chodzę na mani pedi do salonów kosmetycznych. Chciałabym się przełamać, hmn. Skarpetki są tańsze, łatwiejsze w użyciu, ale ich wadą zapewne jest łuszczenie się skóry. Jako osoba dotknięta zmianami łuszczycowymi, schodzenie skóry płatami mi nie straszne. Efektem stosowania maski mają być idealnie gładkie stopy. Zachęcające.

Rozmiary są bodajże dwa - regular i LARGE. Oczywiście nie spojrzałam co biorę i kupiłam LARGE. Nie ma problemu, ale żeby się lepiej trzymały założyłam na foliowe woreczki, bawełniane skarpetki (żeby lepiej przylegało).

Przez pierwsze 30 minut było dobrze, całkiem przyjemnie. Później zaczęłam odczuwać dyskomfort - szczypanie, pieczenie. Nie było to jednak bolesne, więc pomyślałam, że sobie to wyobrażam.
Ostatnio wyobraziłam sobie nawet, że mam ubytki w zębach i spanikowana pobiegłam do dentysty. Dbam o higienę jamy ustnej, pomagają mi w tym świetna szczoteczka do zębów i ziołowe pasty. Nitkuję codziennie, mam lekką obsesję. Dentysta zrobił rekonesans i okazało się, że nie mam ubytków, nawet na stycznych :D Wszystko sobie wyobraziłam. Na wszelki wypadek zrobię zdjęcie panoramiczne i pójdę w sierpniu na czyszczenie.

W związku z zaistniałą sytuacją, powstrzymywałam się przed przedwczesnym zdjęciem skarpetek. Chciałam wytrzymać cały film (oglądałam Transcendence), nie udało się. Po 60 minutach zdjęłam maskę, umyłam dokładnie stopy i obserwowałam rozwój sytuacji. Wszystkie "skutki uboczne" przeminęły po kilku minutach, skóra była ściągnięta, więc użyłam kremu Oilatum (akurat był pod ręką). Przed nałożeniem skarpetek zmyłam lakier z paznokci i zamierzałamm go nie nakładać przez cały czas trwania złuszczania. Czuję się głupio z "nagimi" stopami, ale zależało mi na wczesnym wyłapaniu ewentualnych zmian na płytce (w razie gdyby jednak doszło do awarii). Wszystko było w porządku.

Do czwartego albo piątego dnia skóra była napięta i domagała się nawilżenia. Poza tym nic się nie wydarzyło, wszystko było w porządku. Dzień piąty przyniósł złuszczanie, skarpetki zdejmowałam tylko w wannie. Wszystko trwało kilka dni, skóra zeszła mi z całych stóp, bardzo ładnie z pięt, wokół paznokci (wredne skórki i boczne zakamarki). Teraz łatwiej utrzymać mi stopy w dobrej kondycji, tarka faktycznie radzi sobie z rogowaceniem, a krem pomaga nawilżyć skórę. Dam Wam znać pod koniec sierpnia jak się ma sytuacja po kilku tygodniach od zabiegu. Jesienią planuję kolejne złuszczanie, podoba mi się taka forma pielęgnacji :) Wybiorę inną markę, może efekty będą jeszcze lepsze?

Jestem ciekawa Waszych doświadczeń, dajcie znać!

Buziaki ahoj,
Stri

9 komentarzy:

  1. Kupiłam je dla swojego faceta, ale od dwóch tygodni nie mogę go namówić żeby założył. Jak nie zechce pod dobroci, to wcisnę mu na siłę... w nocy jak będzie spał :P Poza tym nie wiedziałam, że są różne rozmiary, dowiaduję się od Ciebie. Poleciałam sprawdzić i na szczęście w ciemno wybrałam duże, więc na pewno będą pasować ;) Oby tylko zadziałały.
    P.S. Ja też nie kupiłam pusi za złotówkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. wypróbuję takie skarpetki jak tylko skończę karmić piersią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie hamuje lato. Zamiast skarpetek kupiłam jakiś płyn z alkalitami czy czymś takim... Ale póki co boję się go użyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam, Jeż. Chociaż jak się odpuszcza z kremowaniem na dwa tygodnie, to pięta twardnieje i trzeba na dłużej przysiąść nad miską i tarką.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę się w końcu na nie skusić. Choć w obecne upały to chyba niezbyt dobry pomysł ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio wyobraziłam sobie nawet, że mam ubytki w zębach i spanikowana pobiegłam do dentysty.
    Smętna *5*.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja się na nie nie załapałam, i też tak jak Katalinę hamuje mnie lato przed zastosowaniem. Bo lubię chodzić na boso lub w klapeczkach w domu no i na zewnątrz im mniej tym lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Po tych skarpetkach naprawdę łatwiej zadbać o stopy :)
    Dla mnie to hit :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie linieję. Masakra - lato w pełni,a ja w skarpetkach, Mega to wkurzające. Ale cóż zrobić, chciałam to mam ;) Zobaczymy co będzie dalej!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...