piątek, 8 sierpnia 2014

life update | guenhwyvar, komary, słońce, literatura erotyczna niskich lotów, sukienki i zabiegi chirurgiczne

Cześć Dziewczyny,

Ten post mógłby mieć tytuł "lato w pełni", bo lato jest w pełni, a wcześnie rano czuć zbliżającą się jesień. Mam ochotę przeczytać Mary Poppins albo jeszcze lepiej - obejrzeć. To jest film mojego dzieciństwa #faktomnie

Nie macie pojęcia jak bardzo chciałam usiąść i napisać. Oczywiście komputer nadal nie działa {#problemyblogerów), ale nie zniechęcam się. Guenhwyvar właśnie poluje na moje palce (#małyazazel). Na instagramie przekazałam Wam informację, że Mała zostaje w stadzie i że nie dało się inaczej. Radzimy sobie dobrze, Achajka miała wczoraj sterylizację i dopiero się wybudza. O zabiegu i rekonwalescencji mogłoby być osobno gdyby ktoś sobie życzył. Dotychczasowe zmagania z powrotem do zdrowia mogę podsumować w ten sposób - wczoraj miałam bardzo trudne chwile, bo narkoza zaczęła puszczać po kilkunastu godzinach od zabiegu. Dzisiaj jest na tyle dobrze, że mogę skoncentrować się na robieniu prania (chyba już piąte..) i włączyłam komputer. Pranie robię również dlatego, że Achaja zasikiwała wczoraj kolejne ręczniki, prześcieradła, koce itd.. a ja tylko zmieniałam Jej podkładki i próbowałam Ją ogrzewać.

Okay, tyle o zabiegu. Trzymam za nas kciuki, bo niektóre osoby już się zainteresowały plasterkiem (Pan Weterynarz nie praktykuje ubranek ani kołnierzy, a ja nie kombinuję, bo jestem z Nią dzisiaj w domu i śledzę każdy Jej ruch, ale jeśli okaże się potrzebne to coś wymyślimy). Spałam dwie godziny, może dwie i pół. Nie te lata już powiem Wam, ale teraz już doszłam do siebie (piję szóstą herbatę).

Może kilka słów o Guen i skąd takie imię. Jeśli nic Wam nie mówi Forgotten Realms ani imię Drizzt Do'Urden wyjaśnię krótko, że jest to imię "z książki" i jest wariacją imienia Ginewra. Czemu wybrałam takie imię dla kotki? Książkowa Guenhwyvar to pantera, ogromna czarna prawie 300-kilogramowa pantera. Nie będę Wam spoilerować, bo jeśli ktoś nie jest totalnie zamknięty na fantastykę.. może akurat przeczyta? :) Kilka Dziewczyn pytało jak wymawia się to imię, ja sama podczas pierwszego czytania dawno temu, musiałam zrobić mały research. Powszechne odczucie jest chyba takie, że można wymawiać na różne sposoby. Dla mnie zawsze najbardziej intuicyjne było [guenwiwar] i tak też do Małego Kłębusia mówię, ale Kłębuś oczywiście reaguje jedynie na odgłos pudełka z jedzeniem ;P

Wygląda na to, że stado ucina sobie drzemkę. Ja też powinnam, ale jakoś szkoda mi czasu. Wracając do tematu posta..

Komary pogryzły mnie tak, że jeszcze nigdy mnie w takich ilościach nie pogryzły. Być może od tego nawet przeszła mi alergia. Wszystko mnie swędzi jak szalone, ale mam wrażenie, że mniej puchnę miejscowo (czy spożywanie dużych ilości wody może mieć coś wspólnego z tym faktem?) i nie dostałam w tym sezonie ani jednej wysypki hurrraaaaaaaaaaa! Psikam się antyowadowymi psikpsikami, które strasznie śmierdzą, ale nie są skuteczne, ale i tak się nimi psikam. Słońce opaliło mnie w paski. Wyglądam podejrzanie, niestety muszę zacząć się wyrównywać na solarium, bo pod koniec sierpnia wciskam się w sukienkę i idę na wesele Przyjaciół. Nie jestem zwolenniczką solarium, moja naczynkowa skóra nie nadaje się do takich sytuacji, ale na pewno nie pójdę w takim stanie (mam opalone łydki od kostki do ok 3 cm poniżej kolana, reszta moich nóg jest przeraźliwie biała;).

Mniej więcej tydzień temu utknęłam na kilka godzin w miejscu, w którym za bardzo nie mogłam robić nic poza korzystaniem z telefonu. Nie miałam ochoty na internet, więc zaczęłam robić porządek na dysku i odkryłam fifty shades, które pochłonęłam wtedy od razu. Wiem, że kontrowersyjnie, również dlatego, że książki są napisane dramatycznie, a ja przecież miałam okazję obcować z najwyższymi myślami tego świata, więc jak to jest, że jestem w stanie to czytać. Nie wiem, może się nie spinam i nie mam ciśnień. Wstydziłabym się przeczytać niektórych szmirowatych książek o niczym albo tandetnych pozycji o.. (bez szczegółów, ja nikogo nie oceniam;), a czytam to. JAK?! No.. jakoś tak. Fifty shades wchodzi do kin w lutym, ja jestem podekscytowana i chcę obejrzeć. Pomyślałam, że w tak zwanym międzyczasie przeczytam coś innego. Wygooglowałam fifty shades of grey like books, kliknęłam w któryś rezultat wyszukiwania i znalazłam się na stronie maryse.net. Urocza blond-autorka bloga opisuje kolejne opowiadania i nowele erotyczno-miłosno-niepokojące. Bared to you opisała jako idealną książkę do przeczytania po szarej trylogii, więc postanowiłam spróbować. Na przemian ekscytuję się losami bohaterów (trochę jak kryminał, żadnego chyba w życiu nie przeczytałam;) i śmieję się z przewidywalności niektórych wątków. W Crossfire Series jest kilka książek, przeczytałam już pierwszą - Bared to you i drugą Reflected in you, a teraz czytam trzecią - Entwined with you. Na pewno jest rozrywkowo, ale nie liczcie na jakąkolwiek jakość literacką. Chociaż muszę przyznać, że Pani Sylvia Day używa bardziej zaawansowego słownictwa niż Pani E. L. James. Wszystko czytam w oryginale, pięćdziesiąt twarzy greya jest tak przetłumaczona, że to aż boli.

Alrighty, chwilowo tyle podsumowania minionych dni. Powiem Wam jeszcze tylko, że jestem bardzo szczęśliwa, że idzie jesień. Wrzesień to dla mnie nowy początek, zawsze tak było i w tym roku też czuję się gotowa, żeby zacząć od nowa. Na pewno prosteczynności odżyją. Lato nie sprzyjało pisaniu, bo nie sprzyjało w ogóle byciu w jednym miejscu dłużej niż kilka sekund ;) Moje lato było super, nadal jest super. Chociaż nie brakuje szarej rzeczywistości i każdy ma problemy, a ja nie różnię się niczym od reszty świata.. to jednak jest pięknie, a będzie jeszcze lepiej.

Nie żałuję, że Guen została ze mną. Trzy koty to duża odpowiedzialność - finansowa, ale przecież też emocjonalnie może wyczerpywać i tak się czasami dzieje (na pewno wczoraj). Radości jest jednak nieporównywalnie więcej i codziennie budzę się ze świadomością, że jest fajnie, a będzie jeszcze lepiej. Poza tym nie mogłabym żyć ze świadomością, że mogłam zapewnić im bezpieczeństwo, a nie zrobiłam tego. Jeśli nie byłam w stanie zostawić ich na ulicy to jak miałabym być w stanie wynieść je z domu i gdzieś zostawić (i nawet nie mówię tu o schronisku, bo na adopcję Guen byli chętni, w końcu jest bardzo młoda i ma prześliczne umaszczenie.. szkoda, że nie wszyscy pamiętają o kotach bezdomnych dorosłych, po przejściach, chorych). Dwa ostatnie miesiące uświadomiły mi, że jestem osobą, która nie może przejść obojętnie obok krzywdy zwierząt. Zawsze wiedziałam, że mam soft spot dla czworonożnych istot i z założenia wspierałam fundacje zwierzęce, a nie ludzkie (pewnie to też jest kontrowersyjne, ale chyba nie będziemy się oceniać, już się trochę znamy). Teraz po prostu pozwoliłam sobie być taką osobą naprawdę. Nie wiem czy zrozumieją to ludzie o innej konstrukcji moralnej, większość osób (w tym 90% najbliższych) nie zrozumiało. Może to źle świadczy o mnie, bo kim ja się otaczam, ale z drugiej strony to jest chyba OK. Wszyscy jesteśmy różni, niektórzy mają siłę przebicia, żeby być sobą, czasami jesteśmy zbyt leniwi, a czasami jest nam wszystko jedno co pomyśli reszta.

Nie sądziłam, że ten optymistyczny post-aktualizacja skończy się takim mocnymi rozważaniami, ale na złagodzenie atmosfery niech będą zdjęcia Guenhwyvar. Małe koty zawsze rozmiękczają, nawet na imgurze albo innych wizualno-ogłupiąjących (obawiam się w większości przypadków) portalach.





Zdjęcia nie były obrabiane graficzne, po prostu świeciło słońce.
Buziaki ahoj, tęsknię za Wami :)
Stri

22 komentarze:

  1. Mary Poppins to jedna z serii mojego dzieciństwa! Uwielbiałam, choć filmu nie widziałam.
    Cieszę się też, że nie ja jedyna codziennie rano czuję zapach pierwszego września w powietrzu.

    Przeczytałam dwa rozdziały "50 shades..." i się poddałam. Może dlatego, że czytałam tłumaczenie? Albo zamiast tego wolę setny raz machnąć sobie Mary, Anię albo Harry'ego ;) z ciekawości jednak obejrzałam trailer i odtwórcy głównych ról wydają mi się ewidentnie źle obsadzeni. Możliwe jednak, że się nie znam [wszak były to tylko dwa rozdziały].

    Wytrwałości z kotami, Stri!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nieźle
      (z kotami)

      Fifty jest bardzo średnie, ale lubię myśleć, że jeśli dałam radę z Heideggerem i na końcu go zrozumiałam i Wittgensteina też to zawsze trzeba dać szansę. Nie piję tutaj do nikogo konkretnego, ale hipokryzja się wylewa z pewnością z niektórych nie czytających szmatławych pornosów, ale za to oglądających durne programy w telewizji. Dla każdego coś innego. Ja porno scen aż tak bardzo nie widzę w tej książce, to zapewne też zależy od doświadczenia. Harry dla mnie był objawieniem, miałam lat..nie aż tak dużo. Odtwórcy głównych ról są ewidentnie źle obsadzeni, ale trzeba się pogodzić jeśli się chce obejrzeć.

      Jest niedziela, nie śpię czwartą noc. Dzień dobry.

      Usuń
  2. jaka słodzinka :)
    ja od kilku tygodni czytam "zimową opowieść", ale idzie mi masakrycznie wolno

    OdpowiedzUsuń
  3. Stri, to Twoje koty, wiem, ale... z każdym kolejnym imieniem zadziwiasz mnie coraz bardziej. Fantastyka - ok, rozumiem, jednak mimo wszystko. Dostanę za to po łbie, ale mam mimowolne skojarzenia z Wiśniewskim i jego Etenette, Vivienne i innymi tego typu koszmarkami... :P Sorry, nie umiem od tego uciec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaa naprawdę? looool, no chyba nic nie mogę na to powiedzieć :)

      Usuń
    2. Heheh, ja jestem skrzywiona Pudelkiem i innymi takimi cud-mediami, więc moje skojarzenia potrafią czasem zabijać xD

      Usuń
    3. to wiele wyjaśnia, dawno nie przeczytałam żadnej plotki.

      Usuń
  4. Jak wiesz jestem w tych 90%, nic nie poradzę. Po prostu mamy inne spojrzenie na pewne sprawy i nie nazwałabym tego konstrukcją moralną. Zdecydowanie ukształtowały mnie moje przeżycia związane z kotami i psami, dlatego też mam inne doświadczenia. Nie należę także do osób rozczulających się nad pupilami i dziećmi innych :P
    Niemniej trzymam kciuki za Waszą gromadkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem co powiedziałaś, ale nie jesteś w 90%. Po prostu inaczej na to patrzysz, ale nie jesteś okrutna. I trzymasz za nas kciuki. Niektórzy nie trzymają ;P

      Usuń
  5. Chyba nie dodało mojego poprzedniego komentarza a tyle się naprodukowałam:P
    Ja Ciebie podziwiam, trzy koty to spore wyzwanie, również finansowe, ja bym się nie szarpnęła, bo dopiero uczę się jak żyć z tym moim jednym. Kochane stworzenie, ale czasami da w kość. Teraz ma fazę na miauczenie rano i końca nie widać,nie wiem może zaczyna dojrzewać? Na kastracje to już na 100% w tym miesiącu się zdecyduję, nie ma co zwlekać za długo... chociaż się boję, że będzie cierpiał biedaczek.
    Trzymam za Was kciuki i kibicuję!

    aha, greya czytałam, fakt nie jest to lektura najwyższych lotów ale czasami trzeba czegoś takiego odmóżdżającego ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, trzeba!!

      Też nie lubię jak komentarz mi znika.

      Wiesz co, może ma fazę na miauczenie, bo mu samotnie? Wiem, że nie jesteś gotowa, ale może kiedyś będzie miał jakieś przybrane rodzeństwo? Odkąd koty są więcej niż jeden ;) widzę różnicę.
      Na pewno szybko dojdzie do siebie, a kastracja to chyba nie podlega dyskusji. Achajka wybudzała się bardzo długo z narkozy, byłam przerażona, ale teraz jest już dobrze. Oby tak pozostało.

      Trzymam za Was kciuki również!!

      Usuń
  6. To ja powtórzę: trzy koty to wyzwanie! Mnie się imię Guenhwyvar podoba. Lubię fantazyjne imiona dla zwierząt (nie pójdą do szkoły, więc w czym problem?). Aczkolwiek "Achaja" bym stwora nie nazwała, ale tu wyłażą moje preferencję co do fantastyki.

    Jak dla mnie pomaganie zwierzętom świadczy o Tobie dobrze, a nie źle. Nawet bardzo dobrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, wszystko zależy od preferencji. Dla mnie Achaja jest szczególna, więc nie było innej opcji.
      Co do dzieci i szkoły to nie mam doświadczeń jako rodzic, ale mam doświadczenia jako dziecko z zagranicznym imieniem - dzieci znęcały się nade mną tak samo intensywnie jak nad każdym innym dzieckiem z jakimkolwiek imieniem. Przez jakiś czas każdy miał swoje pięć minut. Cóż, tak to już jest. Nie jesteśmy tolerancyjnym społeczeństwem, to się jeszcze długo nie zmieni.

      Dzięki za wsparcie! :)

      Usuń
  7. Nazywanie zwierząt to kwestia indywidualna - tak przynajmniej uważam ja. Chociaż nie powiem, za trudne w wymowie imię wybrałaś :P
    Greya przeczytałam jednym tchem i dużo mi zabrakło w tej książce. Dobra przy gotowaniu czy kąpieli. Dla rozluźnienia się. Koty uwielbiam, kocham je miłością przeogromną, ale czasem dają popalić. Kot mojej przyjaciółki jest tak agresywny wobec innych ludzi niż ona, że nawet jak na niego patrzę to warczy. Dosłownie.
    Za to mój kocur był myślicielem ;) Spokojny i zawsze przy mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy gotowaniu to by mi się telefon pobrudził ;P a przy kąpieli na pewno by zatonął. Ja czytam w podróży albo czekając ;P
      Kurcze, to ciekawe. Ja nigdy nie spotkałam takiego agresywnego kota, ale z tego co zdążyłam zauważyć zwierze, które czuje się bezpiecznie i nie jest zagrożone raczej nie jest agresywne. Chyba, że jest chore, ale to inna sytuacja.
      Shiro jest myślicielem i lubi się uwalać na mamusi ;P Zimą śpi ze mną w łóżku pod kołdrą. Ciekawe jak to będzie z trzema kotami. Tyle emocji!!

      Usuń
  8. No właśnie, kim Ty się otaczasz.

    OdpowiedzUsuń
  9. kochane kocię :) sama wiem, że jak się wyprowadzę od rodziców (i tak nie dadzą Franciszka zabrać ze sobą :D ) to nowych sierściuchów będę szukała w schroniskach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie! Ja nigdy do schroniska nie dotarłam po żadnego, wszystkie znalazły mnie same ;P

      Usuń
  10. Grey'a przeczytałam tylko pierwszą część, zeszłego lata. Zazdroszczę Ci tego szczęścia i radości, którą przynoszą ci kotki ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...