niedziela, 9 listopada 2014

niedziela dla włosów #3 | ogólnie o włosach

Dzień dobry,

Niedługo na blogu będą tylko włosy i paznokcie. Yyy... może nie, ale tak to wygląda. Wczoraj pisałam o masce nawilżającej Alterra granat i aloes. Paznokcie łamią mi się i rozdwajają, ale ostatnio jest lepiej. Może dlatego, że zawsze mam na nich lakier i często go zmieniam (żeby nie było ubytków w powłoce lakieru), dodatkowo smaruję dłonie kremem codziennie przed snem moim ulubionym bogatym kremem do rąk. Napiszę o nim i nawet zrobię zdjęcie dopóki jeszcze go mam, bo kiedyś mi się skończy i nie wiem gdzie go kupię (krem stacjonuje w DMie, mała podpowiedź).

Wracając do włosów.. z włosami nie jest dobrze, ale jeszcze gorzej jest ze skórą głowy. To już wiecie, więc chyba nikt nie spodziewał się, że poprawa nastąpi szybko. Liczę jednak na to, że mojej skórze i włosom będzie trochę lepiej jeśli użyję różnych lekkich konsystencji i będę systematycznie wcierać, psikać, nawilżać i chronić. Niestety, używam suszarki po każdym umyciu włosów (moje zatoki miałyby mi za złe gdybym spróbowała tego nie zrobić). Mam zupełnie chłodny nawiew w moim urządzeniu no name, ale chyba jest on trochę bez sensu tuż przy skórze. Sprawdza się natomiast na długości włosów, więc tam go stosuję. Do wysuszenia skalpu używam średnio ciepłego nawiewu/strumienia. Może nie jest to najważniejszy czynnik wpływający na pogarszający się stan mojego wszystkiego, ale nie mogę z niego zrezygnować, a suszarki z magicznymi jonami nie kupię, chociaż bardzo bym chciała już od dawna.

Dalej, rozczesywanie. Rozczesuję włosy tylko po umyciu szamponem podczas trzymania na włosach odżywki/maski/kuracji. Robię tak od lat, używam szerokiego grzebienia, mam jeden podstawowy "model", pseudo-ręcznie wykończony z jakimiś napisami o bursztynie na opakowaniu. Nie był drogi, kosztował kilkanaście złotych. Czasami eksperymentuję i kupuję różne wynalazki-nie-dla-mnie, którymi czeszę później Jeża (tangle teezer compact, którego patyczki nie przedostawały się przez warstwę moich włosów) albo Dzieci (wannabe-tangle-teezer z ebay, który chyba zawsze miał być dla Shiro tylko ja sobie tego nie uświadomiłam). Zamierzam wypróbować szczotkę z dzika (nie wiem czy to ma sens) oraz jakiś fajny grzebień.

Splatanie włosów jest u mnie dosyć nudne - zawsze mam włosy upięte do góry. Często w kok, czasem w kucyk.. nie noszę rozpuszczonej czupryny, no chyba, że na chwilę. Ostatnio wróciłam do warkoczy, bo mniej się plączą. Po co Ci długie włosy zatem? - mógłby ktoś zapytać. Lubię na nie patrzeć, przyzwyczaiłam się, pasują mi, kok fajniej wygląda (przede wszystkim - da się go zrobić), mogę zapleść warkocz, mam zabawkę dla kotów zawsze przy sobie ;P Narzędzia jakich używam - gumki bez metalowych elementów, materiałowe gumki z dzieciństwa (mam jedną, ale mogłabym mieć więcej, wcale mnie nie interesuje, że są oldschoolowe dopóki są delikatne dla włosów, a są przez swoją szerokość i gładki materiał), klipsowe spinki (tzn mam jedną strasznie obdrapaną, ale staram się nie wychodzić w niej do ludzi, bo wiem, że to wygląda absurdalnie) i zwykłe klipsowe spinki szerokie i cienkie (takie czerwone z Rossmanna za 3 zł/3 szt). Mam również cieniutkie gumki do warkoczyków jeśli plotę coś szalonego.
Wsuwki nie bardzo się u mnie sprawdzają, ale trochę ich leży w mojej włosowej szufladce. Wypróbowałam u Jeża Invisibobble, może napiszę list do Mikołaja i je tam zaistnieję. Bez ciśnień jednak, ale może naprawdę, bo kupiłam wannabe-invisibobble w haemie i rozwaliły się po pierwszym założeniu, po prostu pękły. Dysia w plecy.

Kolor moich włosów jest naturalny. Miałam jedną przygodę z korzeniem rzewienia, ale dawno te rozjaśnione prawie niezauważalnie włosy, nie istnieją, bo obcięłam wypłoszowe końcówki. Bardzo kusi mnie henna, ale kto by mi to nakładał? ;) Kiedyś miałam włosy w kolorze kasztanów. Były przepiękne. Z czasem zrobiły się chłodne (albo, jak mówi Jeż "jak woda z kibla"), co niekoniecznie mi odpowiada, ale słońce ratuje sytuację ocieplając je latem. Mogłabym zacząć już się farbować, bo mam siwe włosy i to nie kilka ani kilkanaście, ale farbowanie odrostów co 3 tygodnie by mnie zabiło i chodziłabym jak wieśniak z odrostem aż by mi się zrobiło ombre. Nie, to nie dla mnie.


Dzisiejsze mycie sponsorował miks saszetek/próbek różnych, które planuję zużyć do końca roku i zacząć od nowa nie zaczynać już nigdy chomikowania. Jest coś, co uspokaja mnie jak mam zapasy, ale jest też coś, co sprawia, że moja powieka zaczyna drgać jak myślę o ewentualnej przeprowadzce. Nadmiar wszystkiego jest dobry tylko jeśli tym nadmiarem się podzielimy.



No tak, ale zanim mycie to był olej różany Alverde, bardzo ładnie pachnie i przyjemnie nawilża włosy i skórę głowy. Nałożyłam go wieczorem, wmasowując dokładnie (ale delikatnie) wszędzie we wszystkie zakamarki głowy i skóry przy linii włosów. Zostawiłam go na całą noc. Rano mycie zbieraniną saszetek przelanych do buteleczki po żelu z YR (saszetek wystarczyło mi na wypełnienie dwóch 50 ml buteleczek i jeszcze kilka zostało, po cholerę ja to trzymałam przez tyle miesięcy!). Kuracja Nivea dobiega końca, nie żałowałam jej sobie w październiku, lubię rozczesywać z nią włosy. Tym razem też nie zawiodła, a po odciśnięciu z włosów nadmiaru wody spsikałam je Seboradinem, później wmasowałam płyn wzmacniający z Joanny i nałożyłam mleczko Klorane na całą długość włosów. Wysuszyłam, zabezpieczyłam końcówki silikonami z Avonu i zaplotłam warkocz. Tyle dobroci! Szaleństwo.

Jeśli chodzi o produkty typowo łuszczycowe to sterydów się nie tykam, a wszystkie wspomagacze mi się pokończyły ostatnio, ale nie mogę dotrzeć do apteki i taka jestem bez akcesoriów. Kupiłam szampony Klorane, ale to nie są produkty, które pomagają bezpośrednio. Posmarowałam się cicaplastem od Jeża, na chwilę pomogło. Na mojej wishliście jest kilka rzeczy, może warto poświęcić na to osobny post, będzie łatwiej się połapać jeśli szukasz tego typu produktów. Uporządkujemy to wszystko.

Sama widzę, że im bardziej opisuję to co robię, tym bardziej mam ochotę robić więcej. Let's do this! Może powinnam zacząć pisać o doktoracie, zarabianiu pieniędzy i uprawianiu sportu. Niekoniecznie w tej kolejności. To jest myśl na dziś.

Udanej niedzieli (jeszcze kilka godzin zostało), zróbcie dla siebie coś miłego i nie zjadajcie tyle deserków co ja w tym tygodniu.

Buziaki ahoj,
Stri

instagram | twitter | bloglovin'

13 komentarzy:

  1. Pisanie o doktoracie może zadziałać odwrotnie jednak. Ostrzegam.
    (Kup sobie grzebień drewniany z The Body Shop!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drewniany podpatrzyłam u Jeżosława, zamierzam. Może napiszę list do Św. Mikołaja.

      Usuń
  2. jako osoba postronna powiem, że masz piękne włosy. z boku tak to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Simply, kiedy my się ostatnio widziałyśmy? Zbyt dawno. Chlip, smuteczek.

      Usuń
  3. Wiesz, stri, Twoje wpisy są takie... rozbrajające :) jakbym słuchała opowieści koleżanki na kawie. o włosach wiem mniej, niż o jakiejkolwiek innej sferze pielęgnacji, a przydałoby się ogarniać temat, bo moje włosy są cienkie, oklapnięte i wyglądają bardzo nędznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. następnym razem idziemy na kawę i pogadamy :D no właśnie przeważnie wygląda to tak, że włosy albo się ma zajebiste albo się nie ma i mało można zmienić. ja kiedyś miałam zajebiste, ale z wiekiem pogorszyła mi się ich kondycja, co ja i np moi rodzice zauważamy, ale osoby postronne nie mogą tego widzieć, bo nie wiedzą jakie miałam włosy przedtem. no, wiadomka.
      komputer mi działa jupijej! ciekawe jak długo ;p

      Usuń
  4. Z tym dbaniem o włosy to jest - przynajmniej u mnie - tak, że równie łatwo się od tego uzależnić, jak i później wypaść kompletnie z rytmu. Pamiętam, że kiedyś potrafiłam po kilka razy w tygodniu (niemal codziennie) paradować po 4h z olejem na głowie, serwować sobie różne wcierki i inne cuda na kiju. Ale skoro jak piszesz, masz problemy ze skórą głowy, to zdecydowanie powinnaś postawić na systematyczność. Mówię Ci to ja - gubiąca kłaki kłębami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, ale jak robiłaś te wszystkie rzeczy to czułaś, że jest zdecydowanie lepiej? czy po prostu miałaś poczucie, że coś robisz?

      Usuń
  5. A ja nie lubię nosić spiętych, związanych, chyba mi wtedy bardziej wypadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam długie i mi przeszkadzają. chociaż teraz to obcięłam, ale nadal są długie.
      od kilku tygodni stawiam na warkocze, zobaczymy co się wydarzy.

      Usuń
  6. Ja dziś chodziłam rano z Alterrą na głowie, mam w planach wieczorne olejowanie. Tymczasem pora zbierać się na zajęcia, a później od razu do pracy.. Miłego dnia Stri! :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...