środa, 5 listopada 2014

shiro, achaja i guenhwyvar | koci update

Cześć Dziewczyny,

Dzisiaj aktualizacja o kotach. Dla przypomnienia - w stadzie są trzy tygrysy: najstarszy Shiro (5 lat) i znalezione na początku lata dziewczynki - Achaja (10 miesięcy) i Guenhwyvar (5 miesięcy). Achajka miała sterylizację kilka tygodni temu. Nie było łatwo przeżyć cały proces, ale wszystko dobrze się skończyło i już nie pamiętamy. Guen zamierzamy wysterylizować przez pierwszą rujką. Za kilkanaście tygodni planujemy termin operacji, ustaliliśmy z weterynarzem, że do wtedy powinna jeszcze trochę urosnąć.


Jestem bardzo zadowolona z usług naszego nowego weterynarza - lek.wet. Mirosława Jędruszko. Jego gabinet znajduje się przy ul. Jasnogórskiej w Częstochowie. Na pewno bez problemu znajdziecie namiary w sieci. Podoba mi się to, że nigdy nie ocenił mojej nadopiekuńczości względem kotów. Od razu powiedziałam Mu, że traktuję moje koty jak dzieci i o ile zawsze przedstawia sytuację zdrowotną z odpowiednim dystansem to nie ucieka od moich emocjonalnych zapytań. Po sterylizacji Achajki dzwoniłam do Niego za dużo razy i instruował mnie rzeczowo, ale również uspokajał moją wyobraźnię. To bardzo ważne w lekarzu, zwłaszcza jeśli chodzi o nasze dzieci.


Tak, wiem. Dla niektórych koty to tylko zwierzęta. Słusznie, niech każdy ma swoją relację. Nie twierdzę, że moja relacja jest bardzo zdrowa. Na pewno nie jest, ale tak wyszło i tak jest. Z psami trzymam dyscyplinę, to zupełnie inna bajka.. ale koty? Co ja mogę kazać kotu? Zwłaszcza właściwie bez drzwi pomiędzy pomieszczeniami, których zresztą też nie mam zbyt dużo.


Okay, więc update. Jesteśmy w trójkę już cztery miesiące. I pół. Shiro uwielbia Maleństwo, co mnie zdziwiło. Myślałam, że będzie Ją zagryzał zawsze jak nie będę patrzeć, ale On Ją uwielbia. Przychodzi, wylizuje Ją, pilnuje, żeby nie uciekła przez okno (Guen zrobiła sobie dziurę w siatce i nawet jest miejsce na uszka #socute #omgidied). Teraz już nie otwieram okna na oścież w ogóle, chyba, że pod nadzorem. Był jednak taki czas, że Kruszynka nie ogarniała ucieczki i nie rozumiała jak to działa. Teraz już wie. Przedtem jak widział, że Guen kieruje się w stronę okna to wskakiwał pierwszy na parapet, zasłaniał dziurę swoim ciałem i jak próbowała się przedostać to delikatnie kładł Jej łapę na głowie. No po prostu coś niesamowitego. Raz nie zdążył zasłonić i ugryzł Ją subtelnie w tyłek. Podziałało, wróciła.


Troszkę inaczej sprawa ma się z relacją Bombur - Achajka. Mimo, iż Guen jest małą Żbiczyną to Achajka jest bardziej dzika w środku w sobie ;) Na Shiro nie reagowała zbyt dobrze, czasami podchodziła do Niego i biła Go, On ją gryzł i się gonili. Nie tak agresywnie do krwi, ale jednak Shiro nie lubi jak Achaja przychodzi spać na biurku kiedy On tam leży. Biurko jest duże i czasami śpią tam wszyscy, ale pod warunkiem, że Guen jest w środku pomiędzy Nimi. Zresztą Guenhwyvar jest neutralna. Może wejść i uwalić się zarówno na Achajce, jak i na Shiro.. może polować na ogony i gryźć i ciągnąć za ucho, nikt się na Nią nie obraża. Pomiędzy Shiro i Achają jest dystans. Pewnie dlatego, że Shiro próbował ją kilka razy wyczyścić tu i ówdzie, ale Achaja potraktowała to jako atak i skończyło się nieprzyjemnie. Ich relacja jest poprawna, a winę za taki stan rzeczy można rozłożyć na ich oboje. Właściwie to zaczęła Achaja. Myślę, że ktoś musiał się nad Nią może nawet znęcać. Nie lubi wchodzić do zamkniętych (osłoniętych) miejsc, nie śpi nigdy z przykrytą głową ani nawet pleckami, nie lubi jak się Ją za długo trzyma (chyba, że sama przychodzi się przytulić), no i jest bardzo miaukliwa. Nie wiem, może Wasze koty też tak mają? Jakieś spostrzeżenia? Wiem, że każdy kot ma swój charakter i nie musi to od razu oznaczać trudnej przeszłości, ale tak mi się wydaje, że coś się Jej musiało stać kiedyś.


Jeśli chodzi o update jedzeniowy - trzymamy się Royal Canin. Mam Kitten dla Maleństwa, Sterilised dla Achajki i Urinary SO dla Bombunia. Kupiłam drapak i będę robić półki pod sufitem. Będzie cudownie, koty będą zadowolone.


Wagowo (nie mam przy sobie książeczek zdrowia) zdecydowanie jest lepiej. Guen ważyła we wrześniu 1,15 kg, Achajka po sterylizacji przytyła do 2,4 kg, a Bombo jest dużym kotem i waży prawie 6 kg. Mój mały największy tygrysek.
Shiro nie jest już sam, ale nie dlatego zdecydowałam się na powiększenie stada. To raczej One zdecydowały, jak to z kotami bywa. Achaja nie lubi obcinania pazurków, trzeba Ją zawsze przekupić przysmakiem. Guen obserwowała grzecznego Shiro i też już nie ma pretensji jak się Jej skraca pazury. Powinnam Jej była skrócić wczoraj, ale tego nie zrobiłam i dziś mam ślad na udzie, bo jadłam kanapkę, a Mała Osoba zdecydowała, że zapoluje na wędlinę. O, no właśnie. Jeszcze coś. Bombur nie był nigdy chętny, żeby zjadać posiłki ludzi. Kiedyś odważył się i wziął do pyszczka pałeczkę kurczaka, na której zostało trochę mięsa. Nigdy nie karmiłam Go domowym jedzeniem, zresztą On musi trzymać dietę, bo jest chory. Odkąd Dziewczynki wyłudzają jedzenie w kuchni - On też. Co prawda nie zjada prawie niczego, bo od razu ma odruch wymiotny (nie jest przyzwyczajony chyba?), ale przychodzi i swoją postawą daje mi do zrozumienia, że On też chce coś specjalnego. Nie mogę zostawić żadnego jedzenia na wierzchu, bo od razu ktoś je upoluje. Achaja zjada nawet pomidory z cebulą i czosnkiem. Dziewczynki zjadają wszystko i cokolwiek. Są odrobaczone, nie mają tasiemca. Przybierają na wadze i rosną, mają lśniącą sierść i chęć do życia i zabawy. Czy to nadal głód uliczny? Minęło dopiero kilkanaście tygodni, może potrzeba więcej czasu, żeby małe żarłoki się przestawiły..?


Najfajniej patrzyło mi się na to jak szybko Achaja zajęła się Maleństwem. Znalazłam Guen chyba 3 tygodnie po tym jak znalazłam Achaję i nie byłam pewna jak to się wszystko skończy. A Achaja się Nią zajmowała, wylizywała Ją, spała przy Niej, no i przede wszystkim - i chyba też stąd dystans - "broniła" Jej przed Bomburem. Najmniejszy tygrys lubił polować na ogon Shiro, a On się trochę denerwował i Ją delikatnie atakował, ale nie zagryzał, tylko tak zabawowo. No ale Guen piszczała, a Achaja wtedy rzucała się na Shiro i był konflikt. Dziewczyny trzymają się razem, zawsze się razem bawią. Są bardziej zbliżone i wiekiem i wagą, więc wyobrażam sobie, że łatwiej im się dogadać.. no i są dziewczynkami. To może też pomaga.
Jeśli macie jakieś pytania, dajcie znać. Nie mam aż takiego zasięgu na mediach społecznościowych, żeby zrobić #askstri. Może kiedyś. Może może ;P


Tak, mam rower eliptyczny. Tak, służy jako drzewo dla kotów.. jakoś mnie nie ciągnie do wysiłku fizycznego.. ale może się skuszę kiedyś znowu.

Buziaki ahoj! Wydaje mi się, że jest poniedziałek. Hmn.
Stri

instagram | twitter | bloglovin'

17 komentarzy:

  1. Ile słodkości bije z tych zdjęć :) Urocze masz koteczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Są bardzo urocze, Shiro właśnie próbuje włamać się do pusi z jedzeniem i miauczy żałośnie "mamo, zrobiłem kupę, daj mi jeść". Genialne są, no co tu dużo mówić ;P

      Usuń
  2. Jakie słodkie kiciury :) Ja posiadam pieska, choć koty też bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pies teraz nie byłby możliwy, ale generalnie biedny pies kto by go wysikiwał jak mnie by nie było? (ale tak w ogóle to psy uwielbiam:)

      Usuń
  3. Nie wiem czy tak jest w każdym przypadku, ale miauczenie mojego kota jest chyba po traumie z dzieciństwa. Prawda jest taka, że gdyby nie darł się wniebogłosy jako ślepy kociak, to pewnie nie odkrylibyśmy porzuconych kociąt. I do tamtej pory wyje o wszystko ;) Jest najbardziej miauczącym kotem jakiego znam. Czasami wyje, jak my to nazywamy "bo się zgubił". Tylko zobaczy, że nie ma nikogo w pobliżu, ani człowieka, ani innego kota i od razu w ryk. No tak.. to chyba jego jedyny znany sposób na zwrócenie na siebie uwagi. No i z jedzeniem było bardzo podobnie. Wiadomo w tym wieku koty rosną, więc pochłaniały duże ilości i też potrafiły ukraść. Do dzisiaj wszyscy pamiętamy jak Kacper ściągnął garnek z gotującym się flakami z kuchenki. Nie wiem jak on to zrobił, cieszyłam się że nic się nie stało ;)
    Sterylizacja to też była dla mnie trauma. Do końca życia nie zapomnę widoku mojej kotki po narkozie. Ogólnie cieszę się że mamy to już za sobą. Trzymam kciuki za Guen.
    Co do wydrapanej siatki, to u mnie było tak z firankami ;) Czasami żałuję, że moje koty już nie są tak blisko ze sobą. Fajnie, że Twoja trójka się dogaduje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miauczenie Achajki chyba też jest spowodowane tym, że była na ulicy sama, miała zranioną łapkę, była brudna, zakleszczona, głodna i gdyby nie miauczała jak szalona w krzakach to bym Jej nie wzięła ze sobą do domu. Achajka zwraca na siebie uwagę miauczeniem cały czas i chyba dobrze Jej to wychodzi. Zresztą Shiro jest nauczony, że jak bardzo miauczy to przychodzę po Niego i biorę Go na ręce, noszę, tulę i wyczesuję albo w środku nocy/nad ranem zabieram do łóżka i idziemy spać ;)

      Dogadują się w miarę OK, na pewno nie jest tak, że każdy siedzi w swoim kąciku. Bawią się razem, gonią, biegają, polują i wyjadają sobie żarcie (do czego ja staram się nie dopuszczać). Guen jest bardzo.. żywotna, mam nadzieję, że wybudzi się szybciej niż Achajka i wszystko będzie w porządku. Gorzej z Jej ruchliwością po zabiegu, ale jak będzie Ją bolało to może nie będzie skakać i szaleć. Zobaczymy. Chcę mieć luźniejszy grafik jak nadejdzie ten moment, żebym mogła być cały czas w domu z moimi bomburkami :) Dzięki!

      Usuń
  4. u mnie rower eliptyczny robi za wieszak na ubrania :D

    Kula miauczy jak opętana. albo jak coś chce, albo jak się nudzi, albo po to żeby się podrzeć. dobrze czytasz, podrzeć. mam ją ochotę czasami udusić :) Mała natomiast w ogóle nie wydawała z siebie dźwięków, miauczała bezgłośnie (przekomicznie przy tym wyglądając) i po 1,5 roku u nas się dziewczę rozgadało... ale teraz piszczy :D śmiejemy się czasami, że gwizdek połknęła ;)

    ja po sterylizacjach dziewczyn też się bardzo stresowałam, zwłaszcza, że jedną kotkę straciłam niedługo po sterylce... więc jak mi się futra długo nie budziły to odchodziłam od zmysłów. teraz przy lekkim katarze Małej szaleję i mam ochotę jechać do weterynarza, ale się powstrzymuję. wiem, że to pozostałości po ostrym kocim katarze, który miała jak była maleńka. no i też nie wiem czy jakiejś krzywdy jej ktoś nie zrobił, bo bardzo nie lubi być na rękach. od razu się wybija i ciężko ją przytulić. co prawda do mnie się przyzwyczaiła, ale od K. ucieka. za to na kolana, pod kołdrę i na głowę bardzo chętnie sama wejdzie :D

    załóż sobie siatkę taką na koty/ptaki. mają większe oczka, ale kot przez nie nie wyjdzie. ja mam taką zamontowaną i w lecie spokojnie zostawiam okno otwarte na oścież na noc i nawet nie próbują się ewakuować z domu ;]

    no i na koniec: cudne łapeńki mają! i w ogóle są przecudne i przesłodkie. wyczochraj je ode mnie za uszkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wieszak na ubrania, pościel, drapak, skład rzeczy

      przeróżnych ;P Maleństwo miauczy bezgłośnie kilka razy w

      tygodniu do mnie, co jest tak urocze, że szok. Ona głównie

      pomrukuje, ale w takich wyższych tonach przesłodko. Idzie

      sobie i coś tam gada do siebie.

      Przykro mi, ja nie wyobrażam sobie co będzie jak

      Dziewczynki by zachorowały. Jak Shiro był chory to miałam

      takie stresy i łaziłam za Nim i patrzyłąm czy sika

      prawidłowo, czy ma ciśnienie dobre, ile nasikał, czy nie ma

      krwiomoczu itd.. Jak tylko zrobiło się trochę bardziej

      gorąco to biegałam za Nim ze strzykawką z wodą i co pół

      godziny wlewałam w Niego 10 ml chłodnej wody, żeby się nie odwodnił i dużo wysikiwał (żeby nie zbierały mu się kamienie i piasek). Ja z najmniejszą rzeczą mam ochotę jechać do weterynarza, jestem nadopiekuńcza, no ale Guen jak jeszcze była bardzo malutka to wszędzie właziła i miała sierściuchy w oczkach, a że ma głębiej osadzone oczy to trudno mi się to wyjmowało. Oczywiście robiła Jej się taka otoczka z wydzielinki, ale ja myślałam już, że ma chorobę. Nawet Jej zakropiłam oczy solą fizjologiczną, miała przekomiczną minę ;P Teraz już jest lepiej, poza tym Shiro i Achajka Ją wylizują regularnie. Achajka nie lubie być na rękach ani pod kołdą ani w ogóle raczej tylko lubi się ocierać jak ma ochotę i to tyle. Guen się wyrywa, ale czasem śpi mi na plecach. Tylko Bombur jest nauczony przytulania :)

      Poproszę więcej informacji o siatce, jak ją się montuje i gdzie takie kupić?

      Wyczochruję codziennie, od Ciebie też wytarmosiłam. Łapunie mają cudne :D Całe są cudne :)

      Usuń
    2. ojacie, ale szalenie się skopiował mój komentarz, który pisałam w notatniku (ostatnio blogger robi mi psikusy i całe moje pisanie komentarzy często idzie w pizdu, więc nauczyłam się korzystać z notatnika.

      Usuń
    3. właśnie zastanawiałam się dlaczego tak dziwnie wygląda ten Twój komentarz :D

      ja swoją siatkę kupowałam na allegro (opis chyba był po prostu siatka na koty), ma spore oczka, do tego miała linkę, zeby otoczyć dookoła okna (jedna siatka po rozcięciu starczyła nam na 2 okna), do tego kupiliśmy mocniejsze haczyki i wkręciliśmy je do murów. nie jest ona mocno naciągnięta, więc głowy mogą w nie wepchnąć, ale nie wydostaną się na zewnątrz :)

      ja po chorej Marudzie jestem bardzo wyczulona, bo mam ciągle wrażenie, ze za późno zobaczyłam niepokojące objawy. dlatego teraz chucham i dmucham na dziewczyny, przez co mają mnie czasami za bardzo nadopiekuńczą matkę :D

      Usuń
  5. Łapeczki <3 i dziura w siatce absolutnie rozmiękczają mi serce jak bułkę w mleku..
    Całe stadko jest absolutnie fantastyczne - to piękne obserwować ICH relacje i ..reakcje :)
    Smutno mi bo Bella jest sama :( no ma nas ale koleżensko jest outsiderem mocnym...oddali mi ją po sterylizacji już dobudzoną i było okej a miała jednocześnie tez operację oczu...w każdym razie to takie trudne ale konieczne ..ech...
    Kochane futrzaki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pokaż te ogromnie piękne psy kiedyś :)

      Usuń
    2. Chciałabym pokazać, ale chyba nie powinnam. Jak będę mogła to pokażę na pewno!

      A mi to dopiero rozmiękczają na co dzień :) Wiem, no Mucha też jest sama u Mamy, ale Mumu jest już starsza (13 lat) i ma święty spokój, bo jest specyficzna i nie lubi psów tylko rodzinę i kanapę i drapanie ;P Choroby futrzastych są przykre, ale dobrze, że teraz już można liczyć na to, że ktoś się podejmie jakichś bardziej skomplikowanych zabiegów np we Wrocławiu itd.

      Trzeba wierzyć, że wszystko będzie świetnie, ale być przygotowanym na to, że nie musi tak być. Wiadomka..

      Usuń
  6. Jej jak ja uwielbiam czytać Twoje kocie opowieści:P Super, że dziewczynki się zadomowiły. Ucieczka przez okno? a to łobuzy. Ja nie zostawiam otwartych okien, ewentualnie uchylone, ale kota nie obchodzą, prędzej drapie w zamknięte okno. Widzę, że mocno mają obcięte pazurki, ja aż tak się boję, obcinam same koniuszki 1mm.

    W takim razie mój Perun przy Twoich dziewczynkach to olbrzym. Ma już 4 kg! a mimo to jest chudziutki - ma takie długie łapki i śmiesznie przez to wygląda. Też wyłudza i sępi ile wlezie, ale mu nie daję nic po za jego karmą Hills - w dalszym ciągu kitten + puszki animanda. Do tego jest mega ruchliwy, może tak biegać i biegać, jak tylko będę mu rzucać zabawki, jak nie to się upomni, przyniesie i będzie popiskiwał. Chyba taki ma charakter. Jedynie przy moim mężu uwali się i śpi spokojnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj cała trójka uciekła na balkon, ale wystarczyło zagrzechotać jedzeniem i wróciły ;) Wiesz co, Shiro jest bardzo grzeczny podczas obcinania, więc można obcinać Mu krótko, inaczej rozdwajają się po kilku dniach drapania w kanapę ;P Dziewczynki robią sceny, więc mają dłuższe, ale częściej trzeba obcinać.

      4 kg to kawał kocura! Shiro waży prawie 6 kg i jest małym pulpecikiem, ale nie jest jakoś strasznie duży tylko po prostu taki no.. większy ;) Ja wybrałam Royal Canin, ale nad Hillsem się zastanawiam.. Puszki Bozita w sosie, dziewczynki uwielbiają. Fajnie, że się tak bawi! U mnie Guen i Achaja polują na wszystko zanim Shiro zdąży się zdecydować i biduń nie ma już takich możliwości do zabawy jak kiedyś, za to bawią się ze sobą :)

      Usuń
  7. świetnie, że generalnie kociaki się dogadują :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kotki, kotki, piękne kotki! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...