poniedziałek, 31 marca 2014

elle est pas jolie, elle est pas moche non plus


na dobry początek miesiąca numer cztery
;)

nowa maska do włosów


Skończyła mi się nawilżająca maska granat/aloes z Alterry, zaczęłam stosować nowość w mojej włosowej kosmetyczce - maskę Seri z miodem i migdałami do włosów suchych. Jest perłowa, pachnie maskowo-roślinnie, da się po niej rozczesać włosy i wydaje się być dobrą inwestycją za 15 zł/1000 ml.
Doszłam dzisiaj do wniosku, że muszę stworzyć plan pielęgnacji włosów i ciała. Najlepiej wszystkiego. To jest pomysł na kwiecień, zobaczymy jak będzie z realizacją. Zacznę już dziś, żeby jutro być w trakcie. Tymczasem wracam do sprzątania po sadzeniu ziół. Jeszcze nie wszystko skończone, bo część doniczek zimowała w piwnicy, ale we're getting there. Poza tym byłam dzisiaj w Hebe i nic nie kupiłam. Nie jestem w stanie opisać jak bardzo byłam z siebie dumna. W koszyki miałam wszystkie kryształki z Catrice, ale stwierdziłam, że poczekam na jakiś bon albo promocję. Co prawda właśnie jedna się skończyła i nie wiemy kiedy będzie następna, ale mam tyle lakierów do wypróbowania, że na pewno czas mi szybko zleci ;)
Niestety, wpadł mi do głowy pomysł, żeby poszukać matowych pomadek Golden Rose, bo przecież pomadek nigdy za wiele. Co się wydarzyło? Opowiem Wam jutro ;P

Buziaki,
Stri



środa, 26 marca 2014

yves rocher, korektor wygładzająco-rozświetlający



Jest rozświetlający bardziej niż kryjący, ale przecież o to chodzi. Mój numer - 02 to bardzo ładny żółty odcień, który dobrze się stapia i ładnie wygląda, również w okolicy brwi (włoski czasami komplikują sprawę). Poza "dwójką", są również "jedynka" i "trójka - róż i złoto, nie wiem w jakiej kolejności.
Jedynym produktem tego typu jaki miałam okazję wypróbować był korektor w pędzelku Catrice, ale obawiam się, że jest różnica pomiędzy korektorem wygładzająco-rozświetlającym, a faktem, że produkt jest w pędzelku. Przede wszystkim Catrice było kilka tonów ciemniejszy i nie mogłam nim rozświetlić ani rozjaśnić obszarów tego wymagających.
 
W kwestii aplikatora - pędzelek na pewno nie jest bardzo higieniczny, ale można próbować go czyścić np płynem micelarnym. Ja doszłam do wniosku, że 1,5 ml to na tyle niewiele, że dosyć szybko dobiegnie końca jeśli będę używać go regularnie. Nie mówię, że nie jest wydajny, bo jego dobra pigmentacja sprawia, że jednorazowo nie zużyjemy go dużo. Samo pokrętło jest fajne, jednorazowo można wydobyć pół "przekręcenia". Nie przecieka, nie zacina się.
 
Trwałość jest bardzo dobra - trzyma się od nałożenia do demakijażu. Nie mam jeszcze zmarszczek, więc nie zauważyłam zbierania się produktu w liniach pod okiem, ale mam opadającą powiekę i nie zauważyłam też rolowania się korektora w załamaniu powieki. Konsystencja jest lekka, to na pewno pomaga.
 
Weźcie pod uwagę, że to duża ilość produktu i skóra moich dłoni jest bardzo sucha. Proponuję powiększyć zdjęcie, ale zobaczcie, że nawet nieźle kryje.

Składniki wyglądają bardzo zachęcająco: perłowa cząsteczka z wosku z róży (czy ta cząsteczka może wyglądać inaczej, wyciąg z rokitnika, woda z róży damasceńskiej i olejek z róży muscat. Dokładny skład zapewne znajdował się na folii zabezpieczającej, której dawno się pozbyłam. Ogromny plus za brak możliwości naruszenia bariery bezpieczeństwa. Mamy pewność, za każdym razem, że dostajemy nowy produkt, którego nikt przedtem nie otwierał i nie używał.


Podsumowując, to dobry produkt jeśli szukamy rozświetlenia i lekkiego krycia. Kosztuje teraz 42 zł (59 zł w cenie regularnej), wystarczy na co najmniej kilka tygodni codziennego używania. Nie przesuszył okolic moich oczu, nie uczulił i nie sprawiał problemów. Ładnie wygląda na twarzy (nie tylko pod oczami), ma jasny kolor pasujący do naszej słowiańskiej karnacji i nie zawodzi. Cieszy swoim wyglądem, jest bardzo satysfakcjonujący. Kupiłabym go dla samego opakowania jakkolwiek to o mnie świadczy. Bardzo chcę zapoznać się bliżej z pudrem z tej samej serii.

Polecam dotknąć w salonie Yves Rocher i przekonać się na własnej skórze.
Miłego wieczoru, buziaki!
Stri
 


wtorek, 25 marca 2014

błyszczące usta od essence

Dobry wieczór,

Były pomadki, teraz czas na błyszczyki. Za bardzo błyszczykowa nie jestem, ale istnieje możliwość, że zostałam nawrócona na taką formułę właśnie przez tego jednego gościa. Nie mam dużych wymagań w kwestii błyszczyków. Chyba chodzi mi o to, żeby moje usta ładnie wyglądały, żeby konsystencja nie była za bardzo klejąca i żeby się od razu nie zjadał. Ten nudziak spełnia oba warunki :)

 photo P1260957_zps8b13313b.jpg

Opakowanie jest duże i być może nieporęczne (ze względu na swoją długość), chociaż mieści mi się zarówno w torbie jak i kieszeni kurtki. Wiem, bo noszę go wszędzie ze sobą odkąd go dostałam. Podoba mi się, bo daje lekko koralowo-różowy kolor. Trwałość jest niezła, bez jedzenia i picia wytrzymuje kilka godzin. Nie wysusza ust, po zniknięciu błyszczyka wargi są w dobrym stanie. Konsystencja. Nie jest zbyt klejący, ale jeśli wieje wiatr i mam rozpuszczone włosy to oczywiście, że mi się przyklejają do ust. Gąbeczkowy aplikator ułatwia posługiwanie się produktem. Mamy do wyboru 4 odcienie. Cena to 10 zł.


XXXL longlasting lipgloss mirror shine effect w odcieniu 01 baby doll's favourite*

Mam nadzieję, że Wasz wtorkowy wieczór mija spokojnie.
Mnie zaczęła boleć głowa, może się nieco odwodniłam..?

Buziaki ahoj!
Stri

poniedziałek, 24 marca 2014

uroda melisa tonik bezalkoholowy do cery delikatnej, wrażliwej i normalnej


Dzień dobry,

zapraszam Was dzisiaj na moją krótką recenzję toniku bezalkoholowego do cery delikatnej, wrażliwej i normalnej Uroda Melisa. First things first, tonik zaistniał w blogosferze i kupiło go bardzo dużo osób. Na pewno również dlatego, że jest tani, kosztuje nieco ponad 5 zł. Spotkać go można w Naturze i Hebe (?), a na pewno w niektórych hipermarketach. Ja kupiłam swój egzemplarz we Wrocławiu (pamiątka z wycieczki;), a drugi dostałam od Dzollsa. Dzięki Bejb :*

Podoba mi się w nim to, że jest nieszkodliwy dla mojej naczynkowej skóry. Nie podrażnia, nie prowokuje mojej kapryśnej miejscami skóry, jest lekki i ma delikatny ziołowy zapach. Butelka z grubego plastiku nie sprawiała mi problemów, ale wolałam przelać tonik do opakowania z atomizerem. Jest wydajny, może również ze względu na spsikiwacz. Technicznie nie mam mu nic do zarzucenia, a jeśli chodzi o skuteczność to nadal się zastanawiam czym ten tonik różni się od np ziajowych albo innych w swojej kategorii cenowej. Zapachem, składem, popularnością w internecie? To zwyczajny tonik, który tonizuje/odświeża/uprzyjemnia.

Jestem zwolenniczką używania produktów tonujących, lubię płyny micelarne, lubię płyny w ogóle. Dobrze działają na moją skórę, są delikatne i przygotowują ją do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Nie spotkałam jeszcze toniku, który wywołał we mnie okrzyk radości, ale na efekty działania czegokolwiek trzeba trochę poczekać. Ja jestem pod koniec 200 ml opakowania i nie widzę w mojej skórze drastycznej różnicy w porównaniu ze stanem sprzed użycia toniku po raz pierwszy, ale pamiętajmy, że się nieśmiało zakwaszam i nic nie jest tak, jak było. O tym musi być osobno jak skończę.

Podsumowując moją niezdecydowaną recenzję - to jest normalny tonik, który mi nie zaszkodził, więc właściwie pomógł. Nie jest to produkt ekscytujący, zastanawiam się czemu tak wiele osób się nim zachwyciło i jestem ciekawa czego używały wcześniej, że to było aż takie odkrycie.

Nie wiem jakie produkty z tej kategorii mam jeszcze w zanadrzu (= w pudełkach kartonowych i przezroczystych i innych miejcach), ale kiedyś na pewno chcę wypróbować o ten. Dobry tonik to ważny element pielęgnacji. Zgadzacie się ze mną? Czy jest ktoś, kto w ogóle nie używa płynów pielęgnacyjnych? :>

Tęsknię za hydrolatem oczarowym z BU, ale odkąd zmienili dostawcę, obawiam się zakupu.
 
Miłego poniedziałku i udanego tygodnia!
Stri

niedziela, 23 marca 2014

#rednailsfebruary | p2, manhattan, rimmel, lemax, color club, catrice, beauty uk, wibo, lovely, opi

Kilka tygodni temu na instagramie szalałam z czerwonymi paznokciami. Założenie na luty było takie, żeby pomalować paznokcie wiele razy lakierami w odcieniach czerwieni. Po prostu.


Manhattan 46Q* nie zawiódł. Pokażę go Wam bliżej w przyszłym tygodniu, genialnie się go nakłada i jest bardzo seksualny. Zbyt rzadko goodie bags zawierają ekstremalnie trafione produkty, a ten odcień bardzo bardzo bardzo bardzo mi się podoba! :)


Color Club Red-ical Gypsy z setu Back to Boho kojarzy mi się z Simply, nie wiem czemu :)


Niezbyt napigmentowany bordowy Lemaksik* też miał miejsce w lutym :) Jestem ciekawa czy te lakiery bywają bardziej kryjące czy potrzeba 4 warstw za każdym razem. Nie jest to aż taki problem, zawsze można nałożyć go na coś, ale w porównaniu z Manhattanem z pierwszego zdjęcia, Lemax wymięka.


Rimmel 315 Ready, Aim, Paint! Chcę więcej lakierów z tej linii, bardzo mi się podobają kolorystycznie i jakościowo :)


Napigmentowany, ale niezbyt trwały czerwony lakier z Manhattanowej linii lakierów M&Buffalo. Bez bazy farbuje, dlatego uważajcie.


Serduszka z KKCenterHk.


Pecwaj od Jeża :* LOVE!


080 Let's Talk About Barrie też bardzo lubię :)


Piasek od Wibo, piasek od Lovely i czerwony top Beauty UK. I nude Opi.


Rimmelowy piasek i nail art na małym paznokci. As crazy as it gets.

Używam czerwonych lakierów cały rok, nie tylko zimą, ale nabrałam ochoty na taką prywatną akcję i ją zrealizowałam :) Tyle jest czerwieni godnych uwagi.. ;) Ciekawym zjawiskiem było zafarbowanie top coat'u z Catrice. Teraz mogę go używać tylko do czerwonych/fioletowych/ciemniejszych lakierów, w przeciwnym razie zostają smugi :) Nie przeszkadza mi to, bo top i tak mi się kończy, ale chyba czerwone lakiery najbardziej farbują. Przynajmniej moje doświadczenia pokazują, że jeśli coś farbuje to przeważnie jest to czerwony lakier. Jeśli chodzi o płytkę paznokcia, nie miałam problemów. Używałam bazy z Inglota, teraz przerzuciłam się na bazę z Essence i problem nie zaistniał. Chyba baza wystarczy, nie trzeba sięgać po bardziej drastyczne rozwiązania.

Miłej niedzieli! Buziaki ahoj,
Stri

sobota, 22 marca 2014

rimmel salon pro kate 227 new romantic swatches


Hello :)

Wiele rzeczy składa się na to co interesuje mnie spośród drogeryjnych nowości. Zapewne im lepiej znam jakąś markę, tym bardziej ją śledzę i więcej o niej wiem. Rimmel nie jest moim ulubionym miejscem w drogerii, ale wiele kosmetyków/odcieni produktów wypróbowałam. Powiedzmy.. z 40. Pewnie więcej jeśli liczyć lakiery do paznokci, ale nieważne. I pomadki. Damn it. Kiedy tylko pojawiła się zajawka nowości Kate kilka sezonów temu (chodzi mi o moment, kiedy w ogóle cała ta sytuacja dopiero wchodziła na rynek), wiedziałam wiedziałam wiedziałam, że to się źle skończy dla mojego portfela. Oczywiście nie wszystko dociera do PL (bo po co), ale większość rzeczy, która dociera jakimś dziwnym trafem dociera też do mojej szafy z kosmetykami.. albo barku.. albo niekończących się miejsc z kosmetykami w moim za małym na takie ilości kosmetyków i elementów wystroju wnętrz mieszkanku. Bardzo dużo razy użyłam tego samego słowa. Oh well. Idźmy dalej.

Lakiery Salon PRO zainteresowały mnie chyba rok temu. Coś w tym stylu. Od tamtej pory trzymałam się dzielnie i kupiłam tylko kilka, ale już dłużej nie mogę tak żyć i przy najbliższej minusczterdziestoprocentowej okazji nawrzucam do koszyka rimmelków, a nie badziewia z Lovely.

Disclaimer. Nie twierdzę, że Lovely i Wibo ma badziewne kosmetyki, ale łapię się na tym, że często kupuję je, bo są tanie albo jeszcze tańsze i później sama nie wiem co robić z brokatowym topem w kolorze rudo zielonym WTF?!!

Mam coś takiego, że kupuję taniej i więcej, a nie to na co naprawdę mam ochotę. I tak kupuję za dużo, ale to jest temat na inną rozmowę i nawet nie wiem czy będziemy o tym rozmawiać, bo jeszcze wpadnę jak śliwka w kompot / ze skrajności w skrajność / z bycia hoardersem przekształcę się osobę typu autorka książki o myciu się mydłem i smarowaniu olejem. I'm not judging I swear. Let's get back to Kate.

 photo rimm227_zps4301df0a.jpg

To było grudniowe popołudnie na Śląsku. Niczego nie świadoma pojechałam na spotkanie z koleżankami po fachu. Zawsze przy okazji spotkań z Dziewczynami zabieram jakieś kosmetyki, na które chciałabym się wymienić albo których chciałabym się pozbyć. Nie spodziewałam się, że wymienię się na to cudo, ale stało się. Jest coś księżniczkowego w tym lakierze i wcale nie chodzi o to, że jest kapryśny i na zdjęciach widzicie 3 warstwy. Ma żelkową konsystencję, ale Seche Vite go trochę rozkręca i nadaje bardziej zwartego charakteru. Sam lakier bardzo szybko schnie, tylko dlatego dołożyłam trzecią warstwę.

 photo r227_zps291267cc.jpg

Ma różowo - lodowe drobinki, które zapobiegają spłaszczeniu koloru. 227 New Romantic jest dobrym drogeryjnym wyborem jeśli szukacie czegoś dziewczęcego albo prostego albo.. czystego. Kryje po dwóch warstwach, ale nie jest bardzo napigmentowany. Moim zdaniem to jego zaleta, ma lżejsze wykończenie.
Z SV trzyma się dobrze od 5 dni i nic mu nie jest.

 photo rr227_zps0cea544f.jpg

Dostępny w szafach Rimmel, kosztuje ok 19 zł / 12 ml w regularnej cenie. Pędzelek jest szeroki, ja go uwielbiam.

 photo rimmel227_zpsab02ee62.jpg

Jestem bardzo zadowolona, polecam serdecznie.

Próbowałyście tej serii, jakie macie kolory? :)
Buziaki!
Stri

piątek, 21 marca 2014

aktualna gazetka promocyjna rossmann 20.03 - 30.03.2014 | nowości wibo edycja limitowana celebrity nails

Dzień dobry :)

Przeglądam sobie rossmannową gazetkę i pomyślałam, że podzielę się spostrzeżeniami. Promocje nie są duże w przypadku kilku produktów, ale same produkty są dosyć chodliwe. Może akurat macie ochotę nabyć :) Link do gazetki tutaj. KLIK. Co mamy w promocji?

- pielęgnację Neutrogena
- plastry Compeed bardzo różne rodzaje
- podkład rimmel stay matte 16 zł
- cienie Maybelline
- pomadki L’Oreal Paris Color Riche Caresse 36 zł
- pomadki Maybelline Color Whisper 23 zł
- cienie Maybelline Color Tattoo 24h 20 zł
- lakiery do paznokci Rimmel Salon Pro 15 zł
- płyn micelarny Celia de Luxe 7 zł (ja kupię:)
- Alterra, krem do twarzy 50ml 6 zł
- Toni&Guy, profesjonalny szampon do włosów 250 ml 20 zł (i odżywki też)
- Isana, olejek lub peeling pod prysznic 200 ml Isana, olejek lub peeling pod prysznic 200 ml 4 zł
- Alterra, żel pod prysznic 250 ml 5 zł
- Isana Med, żel pod prysznic 250 ml 3 zł
- Isana Med, lotion do mycia ciała 500 ml (zapas) 3 zł
- Alterra, olejek do ciała, brzoza i pomarańcza 100 ml 19 zł
- Isana, pianka do golenia 150 ml 3,5 zł
- Isana, żel do golenia 150 ml 7 zł
- Facelle Intim, płyn do higieny intymnej, Sensitive 300 ml 3,5 zł


W kwestii nowości Wibo - Celebrity Nails to nowa limitka dostępna już w Rossmannach. Jest tusz do rzęs, jakieś gadżeciki i przede wszystkim lakiery! 10 odcieni, 5 pomarańczowo-różowych i 5 zielono-miętowo-turkusowych. I top matujący :D

Lakiery kosztują 6,19 zł, top 7,19 zł, tusz do rzęs 10,99 zł.. Nie jest najgorzej. Zgarnęłam 3 rzeczy, jutro pokażę Wam je w akcji. Potrzebuję światła do zdjęć. Światło pomaga ;P

Miłego wieczoru! Zrobiłam sobie dzisiaj super ekstra fantastyczną sałatkę z awokado i rybą. Nadal przeżywam. Teraz piję lajfstajlową kawę waniliową z Biedronki. Wątpię, żebym kiedykolwiek kupiła ją sama, ale tyle się jej naoglądałam na instagramie, że nie mogłam odpuścić. To był dobry pomysł, bo mogę mieć waniliową kawę bez cukru. Nie lubię posłodzonej kawy. Lubię kawę z lodami i bitą śmietaną. Być może nawet z syropem, nigdy nie próbowałam. Nie oszukujmy się jednak, że codzienne picie kawy typu deser jest dobrym pomysłem. Waniliowe echo wydaje się być dobrym rozwiązaniem. Yay! Dzięki Dziewczyny, bez Was bym nie spróbowała.

As always - buziaki!
Stri

wiosenne paznokcie | colour club, rimmel, sensique, my secret



Dzień dobry, idzie wiosna. Już od jakiegoś czasu to słyszę i czytam, ale jeszcze mi się nie znudziło. Lubię słońce, ale nie dziwi mnie obecnie panująca pochmurność. W końcu jest marzec, taki mamy klimat w tych stronach. Oh well. Wracając do wiosny. Faktycznie coś jest na rzeczy, sięgam po jaśniejsze, ciepłe żywe kolory. Z mojej lakierowej szafy wyciągnęłam cztery ładne lakiery i postanowiłam je Wam pokazać. Czemu nie, prawda?

 photo sn01_zps5ac3f7a4.jpg

Chłodny róż z Color Club znaleziony w jakimś secie w TKMaxxie, Rimmel 415 Instyle Coral - koral cieplejszy, Sensique 272 Quince Flower - koral chłodniejszy, My Secret 144 Vanilla - biała czekolada.

 photo sn02_zpsb932d4a7.jpg

Poniżej kwiatuszek od Sensique, koralowy, chłodny. Urozmaiciłam go flejkami z Inglota :)

 photo sn03_zps6dab709b.jpg

 photo flakes_zps9fc8d1ab.jpg

 photo flakes3_zpsf2d00ffd.jpg

W prawym dolnym rogu płytka paznokcia w chłodnym świetle. Pewnie lakier w rzeczywistości jest gdzieś pomiędzy chłodnym i ciepłym odcieniem koralu, oczywiście to zależy też od światła.
Na zdjęciach widzicie top Essence Glow in the night top coat, który dostałam w goodie bag we wrześniu. Teoretycznie powinien świecić w ciemności, wyobrażałam sobie efekt duszka Lego, ale nic takiego się nie wydarzyło. Może było za jasno w pomieszczeniu, w którym oglądałam swoje paznokcie? Jako top w ogóle sprawdza się całkiem nieźle - szybko schnie, trochę nabłyszcza, na pewno przedłuża trwałość lakieru.

Anyways, przed nami wiosna. Będzie dłużej jasno, pojawią się owady, alergie i świeże warzywa :) Tymczasem dopalam swoje świecowe zapasy (już na wykończeniu) i zawsze jak założę zimową kurtkę to dochodzę do wniosku, że mi za gorąco (chociaż oczywiście generalnie jest zimno). Zaczynam jeść więcej sałatek.

Mam nadzieję, że Wasz dzień mija bez przeszkód.
Ja robiłam różne ekscytujące rzeczy w pracy rano i jestem naładowana pozytywną energią na caaaaaały dzień ;)

Buziaki ahoj!
Stri

środa, 19 marca 2014

usta w ogniu | catrice 330 the lips are on fire swatches

Hello :)

Idzie wiosna, więc ciemne fiolety i czerwienie na ustach zamieniam na jaśniejsze, ale wciąż mocne kolory. Z pomocą przyszło mi Catrice z nowym odcieniem pomadki Ultimate Colour 330 The Lips Are On Fire. Lubię takie ciepłe korale, ten jest wyjątkowo dobrze napigmentowany i łatwy w użyciu.


Aplikacja bez zarzutu, chociaż konsystencja może powodować podkreślanie suchych skórek. Wszystko zależy od tego w jakiej kondycji są nasze wargi, na co i jak nakładamy produkt. Jeśli jako bazę zastosuję pomadkę ochronną bardzo nawilżającą - nie mam suchych skórek w ogóle, a 330 jest bardzo kremowa. Bez podkładu jest nieco mniej kremowa, ale dłużej się trzyma. Trwałość jest bardzo w porządku, podoba mi się sposób w jaki się zjada, lubię efekt jaki zostawia po niemalże całkowitym zniknięciu z ust.


Seria Ultimate Colour nie zawodzi, ale dla fanów nieco bardziej delikatnego koloru na ustach i większego nawilżenia (ale nie/stety również krótszej trwałości) Catrice proponuje serię Ultimate Shine Gel Colour w ładnych srebrnych opakowaniach.

 photo catricelips_zpsf02dd5c8.jpg

Poniżej swatche, które wyszły mi dość ciepło. Od lewej: MADE TO STAY Smoothing Lip Polish - kolejna nowość od Catrice - w odcieniu 050 Megan Fuchsia*, Ultimate Shine Gel Colour 030 Orangina*, Ultimate Colour 330 The Lips Are On Fire*.

 photo catrice_zps418cda2c.jpg

Lakier pokażę Wam bardziej jak do Często zawita słońce.. Podoba Wam się któryś odcień? Lubicie pomarańczowe usta? Ja miałam opory przed takimi ciepłymi odcieniami, ale okazuje się, że pasują mi lepiej niż chłodne korale. Czy ktoś jeszcze tak ma, że chce wyglądać dobrze w jakimś kolorze za wszelką cenę? Ja czasami się na tym łapię. Z drugiej strony eksperymenty są fajne, a zresztą niektóre pomadki świetnie wyglądają w sztucznym świetle kiedy moja skóra sprawia wrażenie nieskazitelnej. Wiadomo, trzeba próbować, ale najważniejsze to czuć się dobrze bez względu czy coś nam pasuje bardzo dobrze czy trochę mniej. Ja jestem za tym, żeby dawać nowemu/nieznanemu szansę :)

Następny post będzie chyba o paznokciach :)
Do zobaczenia i udanej środy, buziaki!
Stri

instagram | twitter

wtorek, 18 marca 2014

catrice nowości do ust wiosna/lato 2014

Nowości, nowości! Nowości do ust zawsze wywołują we mnie dreszczyk emocji. Dwie ekscytujące nowości - Smoothing Lip Polish, czyli wygładzający lakier do ust i może nie nowość, ale nowe odcienie dobrze znanych i lubianych pomadek Catrice.

Made to Stay Smoothing Lip Polish utrzymujący się do 8 godzin w sześciu kolorach. Moim zdaniem bardzo udany produkt. Formuła zaczyna się jak miękki lakier do ust, a po chwili utrwala się jak nawilżająca pomadka/masełko. Mam tylko jeden kolor - 050 Megan Fuchsia i na jego podstawie się wypowiadam. Odcień różu pięćdziesiątki jest fantastyczny. Bardzo ożywiający i radosny, ale nadal w granicach rozsądku. Ślicznie się błyszczy. Nie pokrywa ust jak warstwa lukru, wygląda naturalnie i ładnie wtapia się w zakamarki warg. Przypomina mi masło do ust, swatche moich odcieni w następnym poście :) Będę publikować po kolei.

Zobaczcie same jak wyglądają produkty na zdjęciach promocyjnych.



 010 Rose-wood If She Could to odcień najbardziej nude z całej szóstki.


020 Jen and Berry’s to nieco ciemniejszy róż, ale nadal przezroczysty.


030 Strawberry’s Secret to drugi odcień, na który mam ochotę. Jaśniejszy róż rozświetlający karnację, nazwijmy to w ten sposób.


040 Let’s Red Loud! to klasyczna czerwień, bardzo soczysta.


050 Megan Fuchsia (mój kolor) to ładny, soczysty róż. Ładnie mi w nim ;)


060 Mission PINKpossible to mocniejsza, jaśniejsza i bardziej różowa wersja dwudziestki moim zdaniem.

Swatche wszystkich lakierów znajdują się pod tym linkiem.


300 Kiss Me If You Can to bardziej róż.
 

310 Red My Lips to bardziej czerwień, ale taka z rudością czyżby?


320 Kiss Kiss Hibiscus chłodniejszy koral niż 330.


330 The Lips Are On Fire (mój odcień) to cieplejszy, ale nie taki bardzo ciepły koral.. ale też nie taki super chłodny. Bardziej ciepły, no okay :)


340 Berry Bradshaw to taki bardziej bordowy odcień czerwieni.

To tyle na dziś, do zobaczenia jutro!
Stri

instagram | twitter 

niedziela, 16 marca 2014

catrice crushed crystals 05 stardust swatches


Moja piaskowa obsesja strikes back. Crushed Crystals to nowa linia piaskowych topów (dlaczego topów zaraz wyjaśnię) od Catrice. Na zdjęciach widzicie 05 Stardust, jest to srebrno-granitowy (czarny, grafitowy?) odcień piaskowych brokato-drobinek.
Aplikacja jest bezproblemowa, można nałożyć cienką warstwę lub grubszą. Ja zawsze polecam zacząć od cienkiej i zobaczyć jak się pracuje z lakierem, zwłaszcza piaskiem. Nakłada się bardzo równo i "gładko" - konsystencja jest fajna. Nie wysycha na pędzlu podczas malowania, ale też nie trzeba długo czekać na pojawienie się charakterystycznej dla piasków chropowatości. Mamy więc konsystencję, aplikację i wysychanie. Czemu uważam go za piaskowy top, a nie za po prostu piasek? Krycie. Na zdjęciu mam 2 warstwy lakieru, ale na paznokciu małego palca widać prześwity, bo nałożyłam bardzo cienką drugą warstwę.
Pokruszone kryształki świetnie odbijają światło czy to sztuczne czy słoneczne. Lakier miejscami bardzo błyszczy, ale żeby pokazać jak wygląda "naprawdę" zdjęcie zrobiłam w cieniu w świetle dziennym. Wracając do krycia. Nałożę go następnym razem na czarną bazę, myślę, że to może mu trochę pomóc, ale takie krycie jakie ma teraz w zupełności mu wystarczy (po prostu nałóżcie jedną cienką warstwę i drugą nieco grubszą).

Podsumowując, kolejny lakier Catrice, który bardzo mi się podoba. Na pewno kupię jeszcze jakieś odcienie, piaski to moja ulubiona formuła. Można zostawić je matowe/pół-matowe albo nałożyć top coat i cieszyć się błyszczącym wykończeniem. Wszystkie kolory wyglądają tak:


01 Royal REDding


02 PLUMdogMillionaire


03 Shooting Star


04 Oyster & Champagne


05 Stardust


06 Call Me Princess

Miałyście już styczność z Crushed Crystals? Lubicie lakiery Catrice?
Udanej niedzieli, ja niedługo jadę do Rodziców na obiad. To się rzadko zdarza w weekend, więc nawet deszczowa szarobura pogoda nie jest w stanie popsuć mi humoru. Dobrze, że pada.. może pożary nie nastąpią. Szkoda, że nie mam kaloszy ;)

Dostałam kilka nowości Catrice i Essence, więc następnym razem pokażę Wam coś do ust - zapraszam niebawem!
Buziaki,
Stri 

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...