niedziela, 8 marca 2015

orly sweet peacock


Sweet peacock pokazywałam Wam w tym poście KLIK, wtedy było na krótszych paznokciach i w świetle dziennym. Pomyślałam, że pokażę Wam do czego zdolny jest ten lakier pod osłoną nocy.. ale z lampą w pobliżu ;) Błyszczy się jak szalony, drobinki tworzą przepiękną taflę. Ten lakier często poprawia mi humor, łatwo się zmywa i w miarę szybko schnie. Używam SV, ale czuję przecież pierwszą warstwę. Tafla to słowo-klucz ostatnio i mam kilka innych ulubieńców w tej kategorii, ale ten był pierwszy :)


Tutaj lakier ma ściągnięte końcówki, bo nałożyłam SV zbyt szybko, a później drapałam Shiro przez sen próbując przedłużyć mruczenie.
Podsumowując całe doświadczenie z pikokiem - lubię i wiem, że nie jest to lakier dla każdego. Lepiej wyglądam w różach, fioletach i pomarańczach, ale czasami mam ochotę na chłodniejsze niebieskości i zielenie. Kiedyś będę musiała się zdecydować, na pewno nie zatrzymam wszystkich buteleczek na zawsze.

Dzień dobry, jest niedziela. Jakie plany na dziś? Ja zamierzam poukładać mój pudełkowy składzik rzeczy różnych. Układanie mnie odpręża.

Stri

7 komentarzy:

  1. Ja nie jestem pikokowa, ale sam kolor jest ładny i jak się lubi takie nosić to ten z pewnością będzie fajnym dodatkiem do kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie jestem chyba aż tak bardzo pikokowa, ale na ten lakier (zwłaszcza w słońcu) potrafię gapić się bez przerwy jak go mam na paznokciach.

      Usuń
  2. ależ cudo- i kolor, i wykończenie. już dawno nie miałam nic glassflecked na paznokciach :)

    ja miałam iść dziś na imprezę z okazji 90.urodzin Babci, ale Viktoria obudziła się z gorączką. zbijamy, a Mała nie ma żadnych innych objawów jak katar czy kaszel (być może po protu górne dwójki idą), więc jeśli temperatura się unormuje, może jeszcze Ją wezmę. a jak nie, spędzę niedzielę w domu z chorym dzieciaczkiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i jak? lepiej? ząbki się przebijają?
      właśnie - glassflecked! tego słowa mi brakowało, czasem mam zaćmienia ;P
      ja miałam dramat z jelitówką, po pięciu dniach dopiero przestało mi być niedobrze. masakraaaaaa, nigdy tak nie miałam!

      Usuń
    2. niestety Viki ma zapalenie oskrzeli, kaszle i gorączkuje :((( miałyśmy jutro wracać do UK, ale Mała nie nadaje się do samolotu i zostajemy jeszcze tydzień w Polsce. jutro chyba znowu wezmę ją do lekarza, bo antybiotyk nie działa i z dnia na dzień mała czuje się coraz gorzej... jeść nie chce, malutko pije, zmizerniała biedulka a mnie serce się kraje :(((

      wierzę, że był dramat. przeżyłam trzymiesięczne mdłości w ciąży; wiem, jak to jest, jak ciągle jest Ci niedobrze i sam widok jedzenia wywołuje odruch wymiotny...

      Usuń
  3. Ładny jest i nawet zachwycałam się nim przez chwilę, ale potem stwierdziłam, że z takim turkusem mi nie po drodze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem Cię doskonale. on jest taki piękny, że ja nie mogłam go zostawić (kupiłam go za 13 zł w tk maxx) i wiedziałam, że będę "często" używać, ale wzięłam też dwie zielenie nie wiem po co i teraz rozważam posłanie ich w świat, bo są ciekawe, ale po co mi one..

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...