środa, 20 maja 2015

la roche-posay | hydraphase intense legere


Dzisiaj opowiem Wam o produkcie, który marzył mi się odkąd usłyszałam o nim na YT, z którego zakupem zwlekałam, a jak już kupiłam to używałam codziennie i właśnie kończę pierwsze opakowanie.

Mowa oczywiście o kultowym Hydraphase Intense Legere, czyli intensywnym kremie nawilżającym o lekkiej konsystencji. Jest idealny dla cery mieszanej, moja strefa T jest bardzo zadowolona. Nic mi się nie zanieczyszcza, krem na lekką formułę, błyskawicznie się wchłania i mogę na nim polegać. La Roche-Posay odwaliło kawał dobrej roboty, chociaż jestem pewna, że podobnie działający produkt można znaleźć również w ofercie innych firm. Co zatem sprawiło, że sięgnęłam po niego ponownie?

Na pewno promocja w Superpharm, bo było taniej i pomyślałam sobie, że warto skorzystać z okazji. Na pewno wydajność - pierwsze opakowanie trwało i trwało przez wiele miesięcy :) Myślę, że dużą rolę w tym trwaniu odegrała pompka, która działa bez zarzutu i dozuje optymalną ilość kosmetyku. Nie wypluwa za dużo, nic nie marnuje się, nie ląduje na lustrze ani kafelkach.

Zapach jest na tyle neutralny, że go nie rejestruję, może dlatego, że ostatnio mam alergiczny katar (jak żyć). Produkt pochodzi z Francji, nie ma parabenów. Producent opisuje go jako długotrwale pozostający na skórze preparat nawilżający dla długotrwałego komfortu i w zasadzie nie mogę się nie zgodzić. Nawilżenie utrzymuje się od rana do wieczora, suche skórki nie są problemem przy dłuższym stosowaniu, podkład wygląda lepiej, puder się stapia i wszystko jest lepsze. Zaryzykuję stwierdzenie, że życie w ogóle jest lepsze z takim produktem, na którym można polegać.

50 ml kosztuje kilkadziesiąt złotych, w zależności od punktu sprzedaży.


Chcąc zaoszczędzić i pozostać bardziej w kraju, przyglądałam się również ofercie laboratorium Iwostin, do którego nic nie mam, bo mleczko do demakijażu (na zdjęciu) było bardzo przyjemne. Postanowiłam jednak, że jak mi się skończą nawilżacze to zdecyduję się na intensywne serum nawilżające - Hydraphase Intense Serum. Powinnam wpisać go na wishlistę, bo zapomnę.

Używałyście? Znalazłyście coś lepszego/tańszego/polskiego? Nie mam ciśnienia, ale może jak polskie to byłoby tańsze. Czy to ma sens? Chyba tak. Miłego dnia, buziaki ahoj!

Stri

10 komentarzy:

  1. LRP mam w planach, więc cieszę się że zyskał Twoje uznanie. Skończę tylko to co mam i kupuję :) Co do marki Iwostin, to wydaje mi się że nie miałam żadnego kosmetyku, więc nie pomogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupuj śmiało, myślę, że się sprawdzi w nadchodzących letnich warunkach :) Zresztą od jakiegoś czasu zawsze wybieram lekkie konsystencje, cały rok.

      Usuń
  2. Poznałam ten krem ponad 5 lat temu i kilka razy gościł u mnie na półce, dzisiaj znam lepsze ale i też moja cera się zmieniła. Lubię ofertę LRP i od czasu do czasu chętnie sięgam w jej stronę.
    Iwostin nie jest mi obcy, mają genialną serię Rosacin, rewelacyjny krem lipidowy Lipidia, który stanowi odpowiedź wobec LRP z serii Nutritic . Myślę, że warto spróbować, może akurat coś Ci spodoba?
    Trudno jest mi doradzać, sama znasz własne możliwości najlepiej. Z pozostałych polskich marek nic nie doradzę, odeszłam od rodzimej półki i przyznam się, że nie wiem, czy odnalazłabym się w niej na nowo ;) Zwłaszcza w pielęgnacji twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, no rozumiem. Mam wrażenie, że ostatnio rzeczy nabyte "przez przypadek" okazują się świetne, a te, które kupiłam "z myślą o" zupełnie się nie sprawdzają ;)
      Rosacin nie używałam, ale lipidowy krem był genialny na zimę. I jeszcze coś było, ale nie pamiętam już co.. Muszę częściej uzupełniać bloga takimi kosmetykami, bo później zapominam!!

      Usuń
    2. O, kiedyś od Ciebie w spadku przejęłam żel punktowy Iwostin Purritin, świetny jest i wracałam do niego kilka razy.
      Kiedyś też tak miałam, że sporo zakupów zrobionych "z myślą o konkretnym działaniu" nie do końca spełniło swoją funkcję, a te okazyjne lub nawet mało przemyślane stały się hitami :)
      Rosacin to seria typowo pod kątem trądziku różowatego, ale w moim odczuciu prawie każda cera naczyniowa doceni działanie tej linii.

      Usuń
    3. Zastanawiałam się nawet ostatnio nad tym produktem, bo mam na brodzie tyle obcych, że przydałoby się jakoś nad tym zapanować. Tzn musi mi to minąć, zmiany są hormonalne, ale i tak jakoś trzeba walczyć. Fajnie, że mi przypomniałaś o tych produktach. Tam był też korektor... Hmn..
      Rosacin wezmę pod uwagę. Jestem bardzo zadowolona z Pharmaceris R, mam kojący fizjologiczny żel do mycia twarzy i jak mi się skończy ostatnia pianka Decubal to kupię ten żel chyba. Jest taki przyjemny, uwielbiam go! :)

      Usuń
  3. Używam go obecnie, jestem bardzo zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piąteczka! :) wniosek z tego taki, że dobre produkty są dobre i nie ma się co oszukiwać :)

      Usuń
  4. Oczywiście pierwsze słyszę, taka jestem zorientowana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj, zajmujesz się kinem offowym :D

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...