niedziela, 3 maja 2015

rimmel lasting finish 25hr comfort serum


Na zdjęciu wygląda jak podkład-objawienie, ale nie jest tak, że jest niesamowicie niesamowity. Objawienie jest połowiczne. Rimmel powinien być dumny ze swojego produktu, bo wiele kobiet będzie zadowolonych. Krycie jest przyzwoite, makijaż wygląda dobrze przez cały dzień, a kolor 100 IVORY jest dosyć jasny i dopasowujący się. Pompka nie szaleje wypluwając zbyt wiele, a comfort serum może być elementem, któremu zawdzięczamy pozytywne spotkanie z Lasting Finish 25hr. SPF20 jest nawet, co się już nie zdarza.

Zadziwiająco mało mam do powiedzenia. Okay. Konsystencja jest nie taka znowu lejąca się, raczej nie spływa przypominając tym samym bardziej Match Perfection niż Wake Me Up. Bardziej Bourjois Healthy Mix niż Healthy Mix Serum. Bardziej śmietana ubita niż śmietana spływająca z wakacyjnego gofra, o którym myślę często. Miałam zjeść w Sopocie, ale w Sopocie miałam gorączkę i ciężką torbę, więc nic nie jadłam.

Można uzyskać pełne krycie. W moim przypadku nie było to takie proste, bo moje pory nie lubią jak się je smaruje grubą warstwą czegokolwiek. Krycie sprawdzam głównie na obszarach naczynkowych - moje policzki wkurzają się od czasu do czasu sama nie wiem czemu i z tym podkładem tylko je czuję, ale nikt nie widzi zmian na powierzchni skóry. Taka sztuczka. Kolor mógłby być nieco bardziej żółty, ale chyba ciemniejszy 200 jest bardziej żółty, więc jest szansa.

Ścierania się podkładu nie zauważyłam, ale może się o nic nie ocieram tylko czasami kot przyjdzie i zostawi na mnie swoje futro, żebym nie zamarzła. Podkład nie przenosi się na koty, został przetestowany pod tym kątem na moich zwierzętach ups.. Pompka jest dobra i przyjemnie się z niej korzysta. Jasny kolor nie ciemnieje. Cóż jeszcze mogę dodać? Trwałość. Nosiłam go po 15 godzin na dobę i naprawdę był na mojej twarzy przez 15 godzin. Uważam to za świetny wynik, myślę, że spodoba się ludziom wracającym z imprez do domu następnego dnia wieczorem. Też tak kiedyś wracałam, żeby wziąć prysznic, przebrać się i znowu wyjść. Kiedy to było ;D No ale gdybym miała ochotę to wiem, który podkład będzie mi towarzyszył.

Trzeba się przypudrować w strefie T, jeśli tak jak ja macie problemy z przetłuszczaniem się skóry na nosie, brodzie i czole. Głównie na nosie, ale idzie lato, więc będzie gorąco. Bibułki matujące pomagają albo chociaż chusteczka higieniczna. Bazy pod makijaż nie używam, ale chyba wrócę do tego. Pore Refiner Biodermy to taka moja podstawowa opcja, którą chyba polecam, bo można ją kupić tanio i nie jest szemranym towarem z tira.

Swoją buteleczkę już prawie opróżniłam, co się naprawdę rzadko zdarza. Częściej po zużyciu połowy produktu oddaję go komuś, kto cieszy się nim bardziej niż ja. Taka jest smutna prawda. Bardzo dawno temu zużywałam kosmetyki do końca, ale zamierzam do tego wrócić po zmniejszeniu ich ilości. Wtedy się da :)


Jakiego podkładu teraz używacie? Ja ostatnio daję skórze odpocząć pod podkładem mineralnym jeśli już muszę wyglądać w miarę przyzwoicie. Jeśli nie muszę to się nie maluję. Tylko filtr i może oczy trochę. Lajfstajlowo.

Spokojnej niedzieli,
buziaki,
Stri

instagram | twitter | bloglovin'

19 komentarzy:

  1. Mój ulubiony podkład ;)
    Kurcze, jeszcze nigdy nie czytałam tak świetnie napisanej recenzji :D rewelacyjne porównania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och dziękuję!! Nie masz pojęcia jak mi miło, bo pisząć tę recenzję miałam w głowie pustkę. Chyba się odzwyczaiłam od pisania, ale jak widać nie jest tak trudno wrócić :)

      Usuń
    2. mnie też świetnie się czytało :)

      Usuń
    3. dziękuję Kochana! :*

      Usuń
  2. U mnie z tym podkładem wiąże się taka historia, że zobaczyłam go kiedyś w promocji i bez sprawdzania koloru wzięłam możliwie najjaśniejszy. Koleżanki mówiły, że jest ładnie jasny i ładnie beżowy, uwierzyłam im na słowo bo czemu nie. Krycie i niewysuszanie mojej wymagającej krycia i niewysuszania twarzy było na przyzwoitym poziomie, ale niestety kolor nie dał rady. Odcinało się, a ja się czułam jak solara. Olśniło mnie, że chyba najjaśniejszy ISTNIEJĄCY podkład był wyprzedany, a ja wzięłam najjaśniejszy obecny na półce, czyli 200, gaddemyt.
    Później znów przyszła promocja, to w Hebe było. Uznałam, że ciemniejszy, używany podkład oddam mamie i siostrze (mama dostała też krem BB medium od Ciebie, jest bardzo zadowolona), a sama nabędę wreszcie odpowiedni. Nabyłam, wróciłam do domu, coś porobiłam i postanowiłam zrobić podmiankę w szufladzie z podkładami. Wyjęłam starego Rimmela LF i patrzę: o, to chyba jednak nie ten stary, bo to setka. Ale przecież go nie otwierałam chyba, a ten jak babcię kocham otwarty... Zaglądam do torebki: setka. Zamknięta.
    Historia jak z Chwili dla Ciebie normalnie. Na szczęście w Hebe oddałam ten nieużywany, używany zawiozłam do Białegostoku i od tej pory już nie patrzę na drogeryjne podkłady bo jedyny jaki jest dostatecznie jasny (Rimmel MP) jest jednocześnie RÓŻOWY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zupełną rację. Ja też się zastanawiam nad czymś już nie drogeryjnym jak skończę to, co mam.

      Historia z życia wzięta. Coraz częściej zastanawiam się co by było gdybym od początku kupowała raz, a dobrze, a nie popierdółki. Teraz tak trzeba zrobić, bo nie ma co marnować życia na wątpliwej jakości cokolwiek.

      Usuń
    2. U mnie 'dobrze' na każdym etapie życia oznaczało co innego, więc gdybym cofnęła się w czasie to pewnie historia wyglądałaby tak samo. Kiedy miałam 10 (!!!) lat i trądzik, używałam podkładu w tubce Under 20. Nie pamiętam co było po drodze, ale w liceum koleżanka poleciła mi korygujący krem Excipial. Mam wrażenie, że to była odrobinę tylko lżejsza wersja Dermacolu, w dodatku gama kolorów zawierała odcienie: jasny, ciemny, koniec. Prawdopodobnie wyglądałam jak zaszpachlowana świnia.
      Później 'dobry' był podkład Toleriane LRP, polecony przed dermatologa który uratował mi twarz. Cena była wtedy zaporowa, kosztował do 70 złotych. Kolejny był Healthy Mix, w dodatku kupowany na promocjach i wydawało mi się że nie może być lepiej. Później nadeszła era atopii na twarzy i Revlona do cery suchej, wydawało mi się że nie mogę znaleźć już nic lepszego. Kiedy olsniło mnie że chyba znacząco zbladłam, a i podkład nie jest wcale tak dobrze dopasowany do skóy, przez moment zachwycałam się studio fix MACa, ale to podkład specjalnej troski jest i na co dzień nie mam na niego czasu. Na razie najlepsze co mam to MUFE, przy którym Toleriane wydaje się śmiesznie tani. To ciągle nie są dla mnie małe pieniądze, ale jak na razie nie trafiłam na nic lepszego, co dawałoby radę zarówno pod względem właściwości (pokażę Ci go kiedyś, zachowuje się jak galaretka!) i odcienia. Chociaż wydaje mi się, że kolorystycznie bardziej dopasowany będzie Nars, ale najpierw muszę znaleźć próbki light 1 i light 3, żeby móc zdecydować, jaki podkład kupię następny.

      Usuń
    3. Dla równowagi wszystkie te szalone podkłady uklepywałam pudrem z Biedronki, dopóki się nie skończył.

      Usuń
    4. Ty mój mały miszczu :* Ja kiedyś używałam różnych droższych tańszych i uklepywałam bamBUsem (see what i did there), no i okazało się, że kij z podkładami - tajemnica sukcesu tkwiła w pudrze...

      Usuń
    5. Och! Tego samego nawiasu użyłam przed chwilą w nowopiszącej się notce.
      Olgita powiedziała mi kiedyś u sypkim pudrze ze skinfood. Kiedyś wyciągnę po niego łapę, jak tylko moje szalone zapasy zrobią się mniej szalone.

      Usuń
  3. Z tymi podkładami i ich nie wykańczaniem to bywa różnie. Ja się staram zużywać, ale czasami jak mi coś nie pasuje to puszczam w świat. Niedawno zastanawiałam się czy nie oddać komuś Double Wear, ale w sumie wykorzystuję go teraz mieszając z innym rozjaśniając go.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak używasz, nawet niezbyt regularnie, ale zawsze to myślę, że przecież OK. Gorzej jak mam 10 butelek i siłą rzeczy nie zużywam. Kiedyś się malowałam dwa razy dziennie, no to jeszcze była nadzieja, ale teraz to już phi.. ;)

      Usuń
  4. Z tego podkładu firma może być naprawdę dumna :) Mnie samą bardzo zaskoczył, NA PLUS i do tego kolor 200 w okresie jesienno-zimowym był idealny. Skóra nieco smagnięta słońcem perfekcyjnie współgrała z tym kolorem. Sama formuła to bajka na półce drogeryjnej pod kątem poziomu krycia oraz jego budowania. Dla mnie to świetny kosmetyk na jesień, zimę oraz wieczory, kiedy potrzebuję skóry idealnej. Trwałość to kolejny ATUT.
    Od dłuższego czasu podkłady używam i zużywam do końca, no chyba że wyjątkowo trafi się jakaś mało udana propozycja. Wtedy nie trzymam go, bo nie ma po co. Za to kiedy nadchodzi okres wiosenno-letni z przyjemnością witam wszelkie kremy tonujące, lekkie podkłady itd. Moje tegoroczne objawienie, to by Terry Cover Expert oraz krem CC Armaniego nie zapominając o genialnym korektorze NARS ♥
    Filtry zostawiam na plażę i sesje w ogródku, wtedy oczywista jest rezygnacja z makijażu, bo i filtry spełniają swoją rolę tak jak powinny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten korektor NARS brzmi bardzo zachęcająco, dużo o nim słyszałam na YT (zanim jeszcze przestałam oglądać kanały urodowo/lajfstalowe - teraz mam przerwę) i czytałam na blogach. Może kiedyś będę chciała spróbować.

      Filtry są kluczowe podczas wycieczek czy wędrówek, ale wtedy no to też makijaż mi nie w głowie, no może tylko czeszę brwi :)

      Mam nadzieję, że Rimmel nie wycofa ani nie ulepszy tego podkładu, bo jest dobry taki jaki jest i zasługuje na długi pobyt w szafach na całym świecie :)

      Usuń
  5. pewnie za jakiś czas go wypróbuję, o ile trafię z kolorem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomaluj sobie dłoń albo żuchwę w drogerii, zobaczysz mniej więcej czym się różnią :)

      Usuń
  6. Stri, tęskniłam. Będziesz teraz często?
    Trzymam kciuki za Twój minimalizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Bejb! Będę często, ale nie wiem jak długo. Chciałabym długo. Ja za Tobą też tęskniłam, ostatnio myślę o tym kiedy wreszcie się spotkamy, ale z drugiej strony to np śniło mi się dzisiaj, że ugryzł mnie wąż, więc nie wiem czy mogę kontynuować rozmyślania, bo rzeczy wymykają się spod kontroli..

      Usuń
    2. Egoistycznie liczę na to, że jak najdłużej!
      Mam nadzieję, że nastąpi to w tym roku.
      PS Na razie może lepiej nie, ten wąż nie brzmi dobrze.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...